W czytaniach dzisiejszej liturgii wszechobecna jest radość, która wypływa z doświadczenia działania Boga. W Ewangelii apostołowie nie przekazują Jezusowi „hiobowej wieści”. Wręcz przeciwnie, opowiadają o cudach, które zdziałali w imię Jezusa: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają” (Łk 10,17). Również Hiob w pierwszym czytaniu, który zdążył nas przyzwyczaić do smutku i refleksji nad życiem, po ciężkiej próbie cierpienia doświadcza dobroci i wierności Boga, uznając w pokorze Jego potęgę i plany, przewyższające ludzki rozum (Hi 42,1-3).
Ale gdzie można znaleźć prawdziwą radość? Rąbka tajemnicy uchyla nam właśnie Hiob, mówiąc o jego relacji z Bogiem: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko” (Hi 42,5). Dlatego Chrystus mówi swoim uczniom, ale również i nam gdzie znajduje się prawdziwe szczęście: „cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”(Łk 10,20). Jedyny, który może nasycić nasze pragnienia to Bóg, który ma moc obdarzyć nas życiem wiecznym. On pragnie spotkać nas w tych trudnych doświadczeniach, w sposób namacalny, tak jak uczynił to w historii Hioba.
Na to spotkanie twarzą w twarz z Bogiem, którego Hiob doświadczył osobiście, zaprasza nas Chrystus w czasie dzisiejszej Eucharystii. Jest ono zakryte przed mądrymi i roztropnymi, a jedynie zostaje objawione prostaczkom. Prośmy Pana, abyśmy w naszych codziennych zmaganiach i upadkach, w prostocie przyjmowali Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym, doświadczając dzisiaj Jego darmowej miłości.