Socjalista czy „tropikalny Trump”? Brazylia decyduje o przyszłości

Największy kraj całej Ameryki Łacińskiej wybiera prezydenta. W szranki staje Flavio Bolsonaro, syn byłego prezydenta skazanego za rzekome przygotowywanie puczu. Jego przeciwnikiem jest walczący o czwartą kadencję Inacio Lula da Silva, który był skazany za korupcję, ale wrócił do władzy.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii odbywa się w niedzielę. Sondaże wskazują, że nie przyniesie ona ostatecznego rozstrzygnięcia. Prawicowy senator Flavio Bolsonaro najprawdopodobniej spotka się w drugiej turze z urzędującym lewicowym prezydentem Luizem Inacio Lulą da Silvą.

Ojciec Flavio Bolsonaro, Jair, rządził Brazylią w latach 2019-2022. Przez lewicę jest znienawidzony tak samo, jak prezydent USA Donald Trump czy w przeszłości premier Włoch Silvio Berlusconi. Jego sympatycy uważają natomiast, że został skazany w wyniku nagonki politycznej, i chcą jego uwolnienia. Nadzieje te mogą spełnić się w pewnym sensie, jeśli w wyborach wygra jego syn, który ma podobny program i niewykluczone, że będzie się starał uwolnić ojca z aresztu domowego, w którym starszy Bolsonaro ma spędzić jeszcze ćwierć wieku.

Otwierając swoją kampanię wyborczą, Flavio Bolsonaro zaprezentował stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji nagranie, na którym jego ojciec zachęca do głosowania na niego. Sam Jair Bolsonaro ma sądowy zakaz udzielania się w kampanii.

Między Trumpem a Milei

Jair, były oficer brazylijskich sił zbrojnych nazywany bywa „tropikalnym Trumpem” ze względu na podobieństwo ideologiczne do prezydenta USA Donalda Trumpa. Doszedł do władzy po wyborach z 2018 r. po latach kryzysu gospodarczego, skandali korupcyjnych i w stanie – istniejącej do dziś – silnej polaryzacji społeczeństwa. W Brazylii już od kilku lat odbywał się wtedy milionowe demonstracje przeciwników rządzącej Partii Pracujących, ale przez długi czas nie zmieniały one sytuacji na scenie politycznej. Dopiero rok 2018 okazał się przełomem.

Jako prezydent Jair Bolsonaro obsadził wiele kluczowych stanowisk wojskowymi. Wprowadzał reformy korzystne dla biznesu i rolników, łagodząc przy tym przepisy ochrony środowiska, co doprowadziło do przyspieszenia wycinki Puszczy Amazońskiej. Sprzeciwiał się gospodarczej inwazji Chin na Brazylię. Zasłynął ostrymi atakami na dziennikarzy. Krytykował ideologię klimatyczną. Był też oskarżany o bagatelizowanie pandemii Covid-19. W rzeczywistości w Brazylii wprowadzano wówczas bardzo ostre ograniczenia – np. w Rio de Janeiro przez długi czas zakazano ludziom nawet wychodzenia z domów – ale robiły to poszczególne stany, a nie władze federalne. Bolsonaro był przeciwny aborcji. Sprzeciwiał się też ślubom jednopłciowym, ale nie zmienił przepisów w tym zakresie.

„Flavio miałby podobny program, oparty na liberalizmie gospodarczym, opowiadaniu się po stronie USA, współpracy z OECD i wartościach konserwatywnych. Być może byłby jednak lepszym, bardziej zdyscyplinowanym negocjatorem w Kongresie” – Ana Tereza Duarte, politolog z uniwersytetu Faculdade Central do Recife.

Atak na stolicę

W 2022 r. wybory wygrał Lula. Zwolennicy Bolsonaro uważali, że doszło do fałszerstwa. Przeprowadzili szturm na siedzibę Kongresu, Sądu Najwyższego i pałac prezydencki. Blokowali też drogi, a w całym kraju doszło do zamieszek. Sąd Najwyższy w budzącym wątpliwości, że Bolsonaro planował te działania i skazał go na 27 lat i 3 miesiące więzienia. Wyrok zapadł mimo interwencji Trumpa, który nałożył cła na towary z Brazylii i domagał się uwolnienia swojego sojusznika, określając postępowanie przeciwko niemu jako „polowanie na czarownice”. W 2026 r. więzienie zamieniono na areszt domowy.

Skazany, ale niewinny

Przeciwnikiem Bolsonaro jest Inacio Lula da Silva, dawny działacz socjalistycznych związków zawodowych, w przeszłości przeciwnik wojskowego reżimu w Brazylii. Lula rządził już Brazylią w latach 2003-2010. Przeprowadził wówczas popularne reformy społeczne, które finansował m.in. z prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. Po Luli władzę objęła jego prawa ręka, Dilma Rousseff. Za jej czasów zaczęły być widoczne negatywne skutki polityki Partii Pracujących. W kraju szalała inflacja. W dodatku na jaw wyszła systemowa korupcja w rządzącym ugrupowaniu. Za korupcję został skazany sam Lula, który jako łapówki przyjął – w dwóch różnych sprawach – luksusowe mieszkania. Mimo ogromnych protestów społecznych Rousseff utrzymywała się przy władzy. Straciła ją dopiero wtedy, kiedy odsunęli się od niej sojusznicy, w tym wiceprezydent Michel Temer. Prezydent postawiono w stan oskarżenia i pozbawiono urzędu, a tymczasowym prezydentem został Temer. W 2018 r. wybory wygrał Bolsonaro.

Jednak proces Luli został zakwestionowany ze względów formalnych – jednego z sędziów orzekających w pierwszej instancji uznano za stronniczego, w związku z czym cały proces wznowiono, a Lula odzyskał status niewinnego. Mógł więc znów wystartować w wyborach. Wygrał je, przedstawiając swoje poprzednie rządy jako złoty wiek Brazylii.

Z sondaży wynika, że Lula i Bolsonaro zajmą dwa pierwsze miejsca w pierwszej turze wyborów i 25 października zmierzą się w drugiej turze.

Źródła: PAP, Gość Niedzielny

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »