Pycha skutkiem próżności

Grzechy główne nie biorą się znikąd. Nieraz jedno skrzywienie, jedna słabość istniejąca w naszej naturze staje się zarzewiem kolejnych. Narcyzm i próżność mogą się wydawać niewinnym dziwactwem, jednak prowadzą do poważnych konsekwencji

Pycha skutkiem próżności

Grzechy główne nie biorą się "z powietrza". Ich przyczyny leżą głęboko w naszej naturze, którą wykrzywił grzech pierworodny. Dziś próbujemy tę naturę i jej słabości zrozumieć przy pomocy narzędzi psychologicznych czy socjologicznych. Jednak już w starożytności mistrzowie duchowi, tacy jak Ewagriusz z Pontu, wskazywali precyzyjnie źródła naszych upadków. Warto wrócić do ich mądrości. [MG]


Zdaniem Ewagriusza, jak widzieliśmy przy analizie próżności, mnich opanowany przez pragnienie ludzkiej chwały, jeśli jej nie otrzyma, popada w smutek i przygnębienie, jeśli zaś otrzyma, popada w pychę. Uznanie ze strony ludzi dla wysiłków ascetycznych anachorety owocuje pychą, czyli szukaniem jeszcze większej chwały u ludzi i przekonaniem, że samemu, bez pomocy łaski Bożej, jest się źródłem swoich prawych czynów.

O ścisłej relacji pomiędzy próżnością i pychą czy wręcz nawet o ich związku przyczynowo-skutkowym pisał Ewagriusz w wielu swoich tekstach. Jak widzieliśmy wcześniej, demon próżności wynosi złudne nadzieje mnicha na wyżyny, a potem odlatuje, zostawiając kuszenie demonowi pychy lub smutku. Próżność więc podpowiada mnichowi, że ludzie go błogosławią i traktują jak mędrca, a jego dobre uczynki i znajomość Boga są zbudowaniem dla dusz innych ludzi. Wcześniej czy później rodzi ona i zwiastuje pychę: „Błyskawica na niebie zapowiada huk grzmotu, a obecność próżności zwiastuje pychę”. Myśl namiętna o próżnej chwale zapowiada, że jeśli jej pragnienie zostanie zaspokojone, szybko po niej pojawi się pycha. Ta zaś jest dla Ewagriusza pradawnym złem, z powodu którego Lucyfer został strącony przez Boga i stał się „pierwszym płodem diabła”. Ona „strąciła z nieba archanioła i sprawiła, że jak błyskawica spadł na ziemię”. Pycha stała się też przyczyną pierwotnego upadku istot rozumnych i najbardziej ze wszystkich myśli namiętnych upodabnia człowieka do diabła. Z próżności istot stworzonych, które pragnęły opisać to, co Boskie, za pomocą kategorii kształtu i wyglądu, zrodziła się pycha: „Z tej myśli [próżności] rodzi się także myśl pychy, która strąciła z nieba na ziemię pieczęć podobieństwa i wieniec piękności (Ez 28,12)”. Ewagriusz jest przekonany, że ta sama pycha, która była przyczyną strącenia diabła i pierwotnego upadku umysłu oraz spowodowała jednocześnie utratę jego podobieństwa do Boga, powraca teraz w zmienionej formie jako skutek próżnej chwały z powodu osiągnięcia beznamiętności. Oczywiście ta nowa pycha różni się od pierwotnej tym, że nie powoduje kolejnego upadku umysłu, który modyfikowałby kolejny raz strukturę istot rozumnych, ale wpędza go w dawne namiętności i przeszkadza w utrzymaniu stanu apathei. Choć próżność, jak widzieliśmy, wiąże się z wieloraką materią i przybiera różne formy, to w przypadku anachoretów największą jej pokusą było wyobrażanie sobie otrzymania od Boga daru uzdrawiania lub kapłaństwa. Demon próżnej chwały sprawia, że mnisi zaczynają rozmawiać między sobą o kapłaństwie, przepowiadają rychłą śmierć obecnego kapłana i konieczność ustanowienie nowego oraz dodają, że nie da się uciec przed święceniami, jak to czynili inni. Powoduje też, że w człowieku zaczyna toczyć się wewnętrzna walka, i w tych, którzy dali takiej myśli przyzwolenie, rodzi pychę:

I tak nieszczęsny umysł, przejęty takimi myślami, walczy usilnie w ludziach, kórzy zaakceptowali [taką myśl]. Tym zaś, którzy to zaakceptowali, zaraz [demonów] udziela darów i pochwala ich za przychylność. Niektórych, którzy się buntują, przekazuje sędziom i poleca, aby zostali wydaleni z miasta. Jeśli zaś nadal przebywają we wnętrzu takie myśli i utrzymują się, natychmiast powstaje demon pychy. Ciągle miota błyskawicami w celi oraz posyła skrzydlate smoki i w końcu powoduje utratę zmysłów.

Demon próżności wzbudza więc wewnętrzną walkę w tych, którzy poddali się jego działaniu, i szybko udziela im pozornych darów, chwaląc ich otwartość. Tym, którzy opierają się jego pokusom, sprawia, że przez jakieś niesłuszne oskarżenie lub z innego powódu zostają wydani sędziom i usunięci z miasta. Jeśli myśl o póżnej chwale utrzymuje się dłużej, rodzi pychę, a ta z kolei różne przerażające wizje, jak błyskawice w celi lub wyobrażenia dziwnych zwierząt. Dlatego Ewagriusz radzi: „Nie wydawaj pysze swej duszy, a nie będziesz doznawał strasznych urojeń”. Dusza bowiem pysznego jest niepokojona przez wrogów z powietrza, otaczają ją ciemności i ostatecznie popada w szaleństwo.

Walka z pychą, która jest owocem próżności, w dużej mierze polegać będzie na opanowaniu samej próżności, jako jej przyczyny. Środki uzdrawiające, jakie nasz mnich proponuje, będą takie same jak w przypadku próżności. Podstawowym lekarstwem na próżność i pychę jest pokora oraz cierpliwe znoszenie wszelkch zniewag czy przeciwności losu:

Pokora jest wdzięcznym dla Boga posłuszeństwem, prawdziwym poznaniem natury, jest uznaniem własnej słabości, które wiele może zdziałać; jest warownią miłości, odpoczynkiem od nienawiści, twierdzą nie do zdobycia, udaremnieniem diabelskich napaści, bezpiecznym ominięciem sideł wroga, wyniszczeniem natury sprzeciwiającej się Bogu, jest życiem, w którym ma się upodobanie; wysławia wrogów w pochwałach, jest miłością mądrości, która pozwala dosięgnąć Boga i prawdziwą przyjaciółką mądrości. Poznanie rzeczy powyższych i czynne ich wypełnianie daje czystość serca.

Ewagriusz łączy pokorę z posłuszeństwem Bogu, które wynika z prawdziwego poznania przez człowieka własnej natury i uznania, że, choćby nie wiadomo, co czynił lub twierdził, nigdy nie jest w stanie stać się równym Bogu. Każdy człowiek jest i zawsze pozostanie tylko stworzeniem Bożym, słabym i grzesznym, „skazanym” na zależność od Niego i pyszne zaprzeczanie temu niczego tutaj nie zmieni. Kto zrozumiał i przyjął tę fundamentalną prawdę o naturze ludzkiej, ten omija pułapki wrogów i wykorzenia ze swej duszy wszystko, co sprzeciwia się Bogu. Zaczyna wtedy akceptować swoje ludzkie życie w całej pełni i doświadcza prawdziwej mądrości, która pozwala mu dosięgnąć samego Boga. Niesława, chociaż powoduje ból, kładzie jednak w znacznym stopniu kres uciążliwym atakom próżności i pychy. Ewagriusz zachęca do czujności, by mnich, który zwyciężył w walce z wcześniejszymi namiętnościami, nie pozwolił wbić się w pychę swojej duszy, zawierzając duchowi oszustwa i wpadając w szaleństwo. Jeszcze innym sposobem, podobnie jak w przypadku walki z próżnością, jest pamięć o własnych grzechach:

Gdy upadłeś, nie puszczaj tego w niepamięć, nawet jeśli odbyłeś pokutę, ale pamiętaj o żalu za swe grzechy dla [pielęgnowania] twojej pokory, abyś po tym, jak zostałeś upokorzony, z konieczności pozbył się pychy.

Mnich z Pontu zachęca oczywiście do twórczej pamięci o własnych grzechach nie po to, aby niepotrzebnie dręczyć się chorym poczuciem winy, lecz by pamiętać o krzywdach doznanych ze strony demonów. Taka pamięć o doznanych upokorzeniach ma chronić anachoretę przed popadaniem w pychę. Klasycznym dla mnicha z Pontu sposobem walki z tym demonem jest metoda antyretyczna, czyli skierowanie przeciw niemu odpowiedniego fragmentu Pisma Świętego.

Ks. Leszek Misiarczyk, Osiem duchów zła, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama