Duch czy materia?

O przygotowaniach do Pierwszej Komunii świętej

Już niedługo rozpocznie się w Polsce tak zwany czas komunijny. W większości polskich parafii tysiące dzieci po raz pierwszy przystąpią do Stołu Pańskiego. Dzień I Komunii Świętej, czyli pierwszego pełnego uczestnictwa katolika we Mszy św., powinien być pięknym przeżyciem. Jego piękno winno przede wszystkim wynikać z głębi przeżyć duchowych. Jednak to religijne wydarzenie potrzebuje także pięknej oprawy zewnętrznej.

Problemem, z którym od wielu lat zmagają się polscy duszpasterze przygotowujący dzieci do I Komunii św., jest zachowanie właściwych proporcji pomiędzy przeżyciem duchowym, jakiego doświadczają dzieci, a zewnętrzną stroną uroczystości. Pojawia się on nie tylko w dniu uroczystości, ale znacznie wcześniej, już na etapie przygotowań. Często rodzice znacznie bardziej troszczą się o to, jak ich pociechy będą wyglądać, przystępując po raz pierwszy w życiu do ołtarza, niż o to, aby nic im w przyjęciu Chrystusa nie przeszkadzało.

Cztery podstawowe sprawy, związane z zewnętrznymi przygotowaniami do I Komunii Świętej to ubiór dziecka, poczęstunek dla gości, utrwalanie uroczystości (fotografowanie lub filmowanie) oraz prezenty.

Miniatury sukien ślubnych

Odważniejsi księża już podczas pierwszych spotkań z rodzicami występują z propozycją ujednolicenia strojów, w których dzieci wystąpią podczas pierwszokomunijnych uroczystości. Niektórzy proponują stroje nazywane potocznie „liturgicznymi”, ponieważ przypominają alby, używane podczas Mszy św. przez ministrantów lub lektorów. Zwykle tego typu ubranka są niemal identyczne dla dziewcząt i dla chłopców. Inni duszpasterze występują z pomysłem jednego kroju sukienek i ubranek dla chłopców, sugerując, że zamawiane zbiorowo będą tańsze niż stroje kupowane w sklepach dla każdego dziecka osobno.

Niestety, najczęściej propozycje księży spotykają się z odmową, zwłaszcza ze strony rodziców dziewczynek.

— Najczęściej tłumaczą, że już ktoś z krewnych kupił sukienkę lub że rok wcześniej ustalili, iż od kogoś odkupią — mówi ks. Piotr Guzy, przygotowujący w tym roku dwie grupy dzieci do Pierwszej Komunii Świętej.

Bywają jednak i inne motywacje. Mariola Gryboś, której córka przystąpi do Pierwszej Komunii Świętej dopiero w przyszłym roku, już teraz wie, że nie zgodzi się na jednakowe sukienki.

— Widziałam, jak to wyglądało w zeszłym roku u kuzynki. Czułam się jak w Chinach. Dzieci wyglądały jak umundurowane. Sprawiały przygnębiające wrażenie.

Rzadko do rodziców dociera argument, że strój zbyt bogaty lub niewygodny może dziecku bardzo utrudnić duchowe przeżywanie spotkania z Jezusem.

Choć komunijne ubranka i sukienki można kupić niemal w każdym sklepie z odzieżą dla dzieci, to jednak wielu zasobniejszych rodziców wybiera się na zakupy do salonów mody ślubnej. Ceny są tu zróżnicowane. Najtańsze sukienki, będące czasami rzeczywiście miniaturkami sukni ślubnych, można kupić poniżej 200 złotych, są jednak i takie za 650. Garniturki dla chłopców kosztują od około 150 złotych do 400, a nawet 500.

Patrycja Sytuła z należącej do Kościoła firmy, która szyje ubranka pierwszokomunijne, mówi, iż w ostatnich latach zamówienia utrzymują się na stałym poziomie. Zamawiają przede wszystkim parafie. Stroje używane są przez kilka lat (są wypożyczane lub automatycznie odsprzedawane młodszym). Najtańsze alby kosztują około 100 zł, ładne, eleganckie sukienki około 240. Za ubranka dla chłopców trzeba zapłacić od 140 do 190 złotych.

Do zdjęcia i do stołu

Zdecydowana postawa księży proboszczów, wspieranych często odpowiednimi zarządzeniami wydawanymi przez biskupów, sprawia, że coraz mniejszym problemem są — do niedawna bardzo kłopotliwi — fotografowie i osoby filmujące uroczystość pierwszokomunijną. Zasadniczo całość utrwala jeden człowiek, który ma odpowiednie przygotowanie i zezwolenie Kurii, uprawniające do robienia zdjęć lub filmowania podczas liturgii. Krewnych, próbujących mimo to fotografować, dyscyplinują porządkowi.

W parafiach osiedlowych do rzadkości należą posiłki dla gości organizowane w mieszkaniach. Jeszcze rzadsze są — spotykane niegdyś często — wspólne poczęstunki dla wszystkich dzieci i ich gości, przygotowywane na przykład w domach parafialnych. Regułą stały się w miastach przyjęcia komunijne w lokalach gastronomicznych.

Marzena Michalska, która w tym roku posyła do I Komunii Świętej dwoje dzieci, uważa, że najrozsądniej jest zamówić posiłek w lokalu. Dzięki temu rodzice mogą się skupić na treściach religijnych uroczystości, zamiast zastanawiać się, gdzie pomieścić biesiadników albo czy dla wszystkich wystarczy zupy. Dlatego nie zawahała się zamówić sali w lokalu odległym od kościoła o kilkanaście kilometrów. Wszyscy goście bedą zmotoryzowani, więc bez kłopotu dotrą na miejsce.

Natomiast mieszkająca na wsi Danuta Rogalska nie wyobraża sobie, że miałaby zaprowadzić gości, którzy przyjadą na I Komunię jej syna, do jednej z dwóch mieszczących się w jej rodzinnej miejscowości restauracji. Planuje przyjęcie w ogrodzie. Gdyby pogoda nie dopisała, wszyscy jakoś pomieszczą się w domu. Gotowaniem i podawaniem zajmie się sąsiadka z córkami.

Według Krystyny Leńczowskiej, prowadzącej lokal, w którym organizowane są przyjęcia rodzinne, bankiety, sympozja itp., w przyjęciach pierwszokomunijnych uczestniczy od 15 do 30 osób. Najtańsza oferta, obejmująca tylko obiad, wynosi 40 złotych od osoby. Jeśli rodzice życzą sobie również jakiś deser, zimną płytę oraz kolację po nabożeństwie, płacą około 90 złotych od osoby. Dotychczas nikt nie zamawiał na uroczystość pierwszokomunijną alkoholu.

Nie zawsze restauracje dysponują osobnymi małymi salkami. Przyjęcia pierwszokomunijne odbywają się wtedy wśród zwykłych gości, przy kilku zestawionych stolikach. Zdarza się, że w drogich lokalach za sam obiad trzeba zapłacić około 100 złotych od osoby.

Ranking prezentów

— Mile będę wspominać Komunię syna moich znajomych — mówi Krystyna Grądek, mama Agnieszki, która w tym roku przystępuje do I Komunii św. Pierwszy prezent — ilustrowane, ładnie oprawione Pismo Święte wręczyli mu rodzice chrzestni. Potem było głośne czytanie opisu Ostatniej Wieczerzy. Dziadkowie podarowali Krzysiowi kasety z nagranymi wierszami i prozą ks. Jana Twardowskiego, które zaraz włączono i maluchy razem z dorosłymi zaśmiewały się z „Niecodziennika”.

W większości przypadków takie upominki stanowią tylko drobny procent tego, czym obdarowywane jest dziecko pierwszokomunijne. Wybierający się na Komunię mogą korzystać z przekazywanych ustnie rankingów prezentów, zróżnicowanych w zależności od stopnia pokrewieństwa gościa z dzieckiem. Na szczycie piramidy znajdują się komputer, rower górski, telewizor, wieża hi-fi, ewentualnie 1000 zł. Zdarza się, że oryginalni rodzice chrzestni fundują drugoklasiście wspólną, kilkudniową wycieczkę zagraniczną albo krajową. W następnej kolejności plasują się wyroby ze złota — dla chłopców medaliki na łańcuszku, dla dziewczynek kolczyki, wisiorki i bransoletki, dla obojga płci — pozłacane zegarki. U rodziców i dziadków maluchy często same składają zamówienia na „bajery” niezbędne do roweru (licznik, amortyzatory czy markowe kolarki, koszulkę, dres) albo uzupełnienie wyposażenia komputera, popularne programy edukacyjne i oczywiście gry. I tu pojawiają się problemy, bo często starsi nie wiedzą, co się kryje pod tajemniczymi, niewinnie brzmiącymi nazwami gier — „Quake”, „Tekken”, „Dungeon Keeper”, do zakupu których zachęca ich wnuk.

Do prezentów ofiarowanych przez dalszych znajomych należą walkmany, aparaty fotograficzne, rzadziej gry planszowe, klocki lego, komplety książek jednego autora, kalkulatory.

— Chrzestny kupił mojej córce kilka rodzajów farb, kredek i inne materiały do malowania, bo wie, że lubi to robić — mówi Marian Byż, tata zeszłorocznej „pierwszokomunistki”.

Częstym upominkiem są albumy z pielgrzymki Ojca Świętego i książki o tematyce religijnej (zbeletryzowane żywoty świętych), leksykony miejsc świętych, a także tak zwane „ pamiątki I Komunii Świętej”. Są to życzenia złotym drukiem na kredowym papierze, ozdobionym mniej lub bardziej udanym rysunkiem kielicha, Eucharystii, lub zdjęciem chłopca i dziewczynki przyjmujących Komunię Świętej, przystrojone sztucznymi koronkami i tłoczonymi ozdóbkami. Na rynku pojawiły się też albumy pierwszokomunijne, do których dziecko może wkleić swoje zdjęcie z uroczystości, wpisać informacje o sobie. Dołączono do nich płytę CD z pieśniami religijnymi. Wśród upominków zawsze znajdują się bombonierki, czekoladki, a nawet cieszące się największym powodzeniem — własne wypieki gości.

ks. Artur Stopka,
współpraca B. G. Z.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama