Ksiądz w centrum uwagi [GN]

Rozmowa z kard. Claudio Hummesem na temat Roku Kapłańskiego

O oczekiwaniach związanych z Rokiem Kapłańskim, leczeniu ran zadanych przez niegodnych kapłanów i modlitwie za księży z kard. Cláudio Hummesem rozmawia Beata Zajączkowska.

Beata Zajączkowska: Po raz pierwszy będziemy przeżywać Rok Kapłański. Został on ogłoszony nie tylko dla księży, ale dla całego Kościoła. Czemu ma służyć?

Kard. Cláudio Hummes: — Ogłoszeniu Roku Kapłańskiego towarzyszyło pewne zaskoczenie. Pokazuje on, jak bardzo dla Papieża ważna jest kwestia kapłanów i istoty kapłaństwa. Myślę, że będzie to szczególny czas, tym bardziej że w tym roku przypada 150. rocznica śmierci świętego proboszcza z Ars, Jana Marii Vianneya. Do tej pory był on patronem proboszczów. Benedykt XVI ogłosi go patronem wszystkich kapłanów. Rok Kapłański zostanie zainaugurowany w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Z woli Jana Pawła II właśnie w tym dniu szczególnie modlimy się o uświęcenie kapłanów. Pokazuje to ogromne bogactwo i symbolikę tego dnia: kapłan, Eucharystia i Serce Jezusa, w którym mieści się całe piękno człowieka, ale i cała jego nędza.

Papież przypomina, że misja kapłana realizuje się w Kościele, kładzie nacisk na wspólnotę wiary...

— Dlatego Rok Kapłański jest dla całego Kościoła. Księża są w centrum, ale zapraszamy do aktywnego włączenia się także zakonników, zakonnice, świeckich, dzieci i całe rodziny. Celem jest, by to, co zacznie się w Watykanie, przeszczepiać na lokalny grunt i tam w poszczególnych diecezjach i parafiach otwierać się na tajemnicę kapłaństwa. Dlatego dopiero na zakończenie roku przewidziane jest światowe spotkanie kapłanów. Oczywiście wiele pomysłów będziemy promować z Rzymu, ale liczymy na oddolne inicjatywy. Na stronie kongregacji www.cleris.org pod specjalną zakładką będą się systematycznie pojawiać materiały mogące pomóc w lepszym przeżywaniu tego roku, a także informacje o różnych wydarzeniach.

Hasło roku brzmi: „Wierność Chrystusa, wierność kapłana”. Ostatnio częściej słyszymy o niewierności księży...

— Prawdą jest, że niektórzy księża zamieszani są niekiedy w poważne problemy i sytuacje przestępcze. Trzeba należycie ich osądzić i ukarać. Rok Kapłański ma być jednak rokiem pozytywnym. Nie będzie się zajmował kwestiami nadużyć, bo te już są rozwiązywane przez Kościół. Są to trudne i bolesne sprawy. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że dotyczy to zaledwie 4 proc. kapłanów, co oznacza, że pozostałe 96 proc. księży żyje godnie, a jednak zastosowano zbiorową odpowiedzialność i wszystkich postawiono pod pręgierzem. Nie można generalizować i mówić: księża to czy tamto. Trzeba mówić o konkretnych ludziach. Ten rok ma też pokazać, że Kościół jest dumny ze swych księży. Chlubi się nimi, ponieważ są to ludzie godni, gorliwi, oddający swe życia dla Chrystusa i tych, do których są posłani. Mówimy to nie tylko światu, ale i samym kapłanom. Oni jako pierwsi zostali zranieni w swym kapłaństwie przez niegodne zachowanie współbraci. Wysłuchałem wielu zwierzeń kapłanów przeżywających kryzys z powodu tego, co uczynili inni. Tragedie, o których trąbiły media, dotykają także ich. Potrzebują oni umocnienia, odnowy kapłańskiego wizerunku, usłyszenia, że zdecydowana większość księży to ludzie godni, wierni. Nie wyrzucimy poza nawias trudnych tematów, celem roku nie jest jednak rozliczanie z trudną przeszłością, ale odnowa wizerunku kapłana na świecie. Benedykt XVI przypomina, że choć sakramenty działają skutecznie bez względu na sytuację egzystencjalną danego księdza, potrzebne, a nawet niezbędne jest dążenie do moralnej doskonałości, które winno być obecne w każdym kapłańskim sercu.

W zamierzeniu Papieża Rok Kapłański ma umocnić misyjną tożsamość kapłana w Kościele. Co to oznacza w praktyce?

— Nie znaczy to, że każdy ma gdzieś zaraz wyjeżdżać na misje, ale że księża muszą misyjne posłanie Chrystusa przeżywać na co dzień, muszą dzielić się tym, co otrzymali, i mimo przeżywanych trudności być świadkami. Chcemy jednocześnie położyć nacisk na duchowość. Nie może to być element, który w codziennym zabieganiu odkłada się na później. Życie duchowe kapłana będzie stać w centrum tego roku. Zachęcamy do pogłębionych rekolekcji. Jedne z nich odbędą się m.in. w Ars i będą miały charakter międzynarodowy. Ma to być też rok modlitwy kapłanów, z kapłanami i za kapłanów.

Jest Ksiądz Kardynał promotorem duchowej adopcji kapłanów. Ta modlitewna inicjatywa zrodziła się jako odpowiedź na skandale seksualne z udziałem księży. Wieczerniki modlitwy powstały na całym świecie, za kapłanów modlą się tysiące ludzi. Widać owoce?

— Jestem przekonany, że ogłoszenie Roku Kapłańskiego jest jednym z owoców właśnie tej modlitwy. Naprawdę są tysiące ludzi, którzy objęli duchową adopcją księży i codziennie modlą się za nich. To musi przynieść owoce. Nie jest to modlitwa wyłącznie o rozwiązanie problemów czy bolesnych kwestii, ale o uświęcenie kapłanów. Modlimy się za tych, którzy dopuścili się nadużyć, chcemy Bogu i ludziom wynagrodzić zgorszenie, którego się dopuścili, ale przede wszystkim modlimy się o święte życie dla każdego księdza. Adoracja eucharystyczna, szczególna modlitwa i adopcja duchowa są to elementy, które chcemy wciąż rozwijać. Kiedy zaproponowałem tę inicjatywę, wiele osób mówiło mi, że od dawna modli się za konkretnego kapłana. Myślę, że wielu księży mogłoby dużo powiedzieć o mocy tej modlitwy w ich życiu. Za mnie też się modlą i czuję siłę tej modlitwy na co dzień.

Często patrzymy na księży jako na urzędników instytucji świadczącej usługi dla ludności. Trudniej jest być obecnie kapłanem niż kilkadziesiąt lat temu?

— Chyba tak. Jednymi z największych wyzwań są relatywizm i laicyzm. Współczesny świat bywa wrogi wobec wiary czy religii. Wydaje się, że kultura, która coraz bardziej zaczyna dominować i spychać na margines inne zachowania, to postmodernizm, życie tak, jakby Boga nie było. Dla tej kultury wiara czy chrześcijaństwo nie stanowią wartości. Nie ma też dla niej sensu kapłaństwo, postrzegane jako absurdalny wybór drogi życiowej. W tym kontekście nie jest łatwo zdecydować się na kapłaństwo. Potrzeba nam prostego świadectwa wiary, wiary przeszczepianej przez życie każdego z nas w codzienność. Świat takim postawom jest coraz bardziej wrogi. Jednak Bóg dał nam żyć w takich, a nie innych czasach i nie zwolnił nas z obowiązku dzielenia się wiarą. Nie możemy żyć z głową w chmurach, marząc o bardziej bożym społeczeństwie. Sami musimy go takim uczynić. Z drugiej strony nie możemy demonizować świata, w którym przyszło nam żyć. Odnosi się to także do kapłanów. Ich posługa ma wymiar religijny, ale i społeczny. Księża są w społeczeństwie promotorami wartości ludzkich i chrześcijańskich: godności ludzkiej, solidarności, sprawiedliwości społecznej. Ta kwestia wydaje się często niezauważalna czy przemilczana.

Nawet w Rzymie trudno dziś spotkać księdza w sutannie. Czy to nie oznacza zatracania kapłańskiej tożsamości?

— Kiedy Benedykt XVI spotkał się z nami i zapowiedział ogłoszenie Roku Kapłańskiego, podjął też kwestię stroju duchownego. Nie chodzi tu jednak o jakąś modę. Papież wskazał, że odkrycie znaczenia stroju kapłańskiego jest jednocześnie zrozumieniem zewnętrznego wyrazu kapłańskiej tożsamości. W społeczeństwie pluralistycznym oznaki zewnętrzne takie jak sutanna czy koloratka są bardzo ważne.

Czy to, że mniej ludzi wybiera kapłaństwo, nie sprawi, że będziemy zadowalać się miernością?

— Wprost przeciwnie. Potrzeba rygorystycznej selekcji kandydatów do kapłaństwa właśnie dlatego, że przychodzą oni ze świata, który nie jest już religijny, tylko coraz bardziej relatywistyczny. Tu potrzeba głębokiej duchowości. Kapłaństwo jest charyzmatem, darem, który młody człowiek musi w sobie odnaleźć, i do tego potrzebuje pomocy.

A to zadanie formacji...

— Święcenia kapłańskie nie mogą oznaczać kresu formacji, ale muszą być jej nowym początkiem. Widzę to po sobie. Kierownik duchowy miał wielki wpływ na moje życie duchowe, ale i intelektualne. Pokazywał mi, że zarówno wiara, jak i wiedza muszą się nieustannie rozwijać, że nie można ich pozostawić samopas. Zresztą moje powołanie jest jakby odpowiedzią na piękne świadectwo życia księży. Zrodziło się w dzieciństwie. Podziwiałem dwóch proboszczów, ponieważ mieszkałem na styku parafii i służyłem tam do Mszy. Pociągał mnie przykład ich prostego życia. On też w jakiejś mierze zaważył na tym, że i ja zostałem księdzem.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama