Synteza adhortacji "Christus vivit"

Główne myśli Adhortacji Apostolskiej Papieża Franciszka Christus vivit - do młodych i całego Ludu Bożego

We wtorek 2 kwietnia 2019 została zaprezentowana w watykańskim Biurze Prasowym posynodalna adhortacja apostolska Papieża Franciszka «Christus vivit», będąca owocem XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów poświęconego młodzieży, które odbywało się w dniach od 3 do 28 października 2018 r., a którego temat brzmiał: «Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania».


Prezentowany poniżej artykuł stanowi syntezę adhortacji papieskiej. Pełny tekst adhortacji dostępny jest na naszych stronach: Adhortacja Christus vivit. Nagłówki w niniejszym tekście stanowią łącza do poszczególnych rozdziałów adhortacji.

«Chrystus żyje. On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością tego świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, staje się nowe, napełnia się życiem. Tak więc pierwsze słowa, które pragnę skierować do każdego z młodych chrześcijan, brzmią: On żyje i chce, abyś żył!».

Tak rozpoczyna się posynodalna adhortacja Christus vivit Franciszka, podpisana w poniedziałek 25 marca w Świętym Domu w Loreto, adresowana «do młodych i całego ludu Bożego». W dokumencie, który składa się z dziewięciu rozdziałów, podzielonych na 299 punktów, Papież wyjaśnia, że «zainspirowało go bogactwo refleksji i wymiana opinii Synodu», który odbył się w Watykanie w październiku 2018 r.

Rozdział pierwszy: «Co Słowo Boże mówi o młodych?»

Franciszek przypomina, że «pewne teksty biblijne, odnoszące się do czasów, w których ludzie młodzi znaczyli niewiele, ukazują, że Bóg patrzy na nich inaczej» (6), i przedstawia pokrótce postaci młodych ludzi ze Starego Testamentu: Józefa, Gedeona (7), Samuela (8), króla Dawida (9), Salomona i Jeremiasza (10), młodą żydowską służącą Naamana i młodą Rut (11). Następnie przechodzi do Nowego Testamentu. Papież przypomina, że «Jezus, który jest wiecznie młody, chce nam dać serce zawsze młode» (13), i dodaje: «Zwróćmy uwagę, że Jezusowi nie podobało się to, że dorośli z pogardą patrzyli na młodszych lub w despotyczny sposób kazali im służyć. Wręcz przeciwnie, nalegał: ‘Największy między wami niech będzie jak najmłodszy' (Łk 22, 26). Dla Niego wiek nie decydował o przywilejach, a to, że ktoś miał mniej lat, nie znaczyło, iż był mniej warty lub że był mniej godny». Franciszek stwierdza: «Nie trzeba żałować, że przeżywa się młodość, będąc dobrym, otwierając serce Panu, żyjąc inaczej» (17).

Rozdział drugi: «Jezus Chrystus zawsze młody»

Papież podejmuje temat młodzieńczych lat Jezusa i przypomina opowiadanie ewangeliczne, opisujące Nazarejczyka «w pełni wieku dojrzewania (...), kiedy powrócił z rodzicami do Nazaretu, po tym jak Go zgubili i odnaleźli w świątyni» (26). Nie powinniśmy sądzić, pisze Franciszek, że «Jezus był samotnym nastolatkiem lub młodym człowiekiem, myślącym o sobie. Jego relacja z ludźmi była relacją młodzieńca, który dzieli całe życie swojej rodziny, dobrze zakorzenionej w swym miasteczku», «nikt nie uważał Go za młodzieńca dziwnego czy oddzielonego od pozostałych» (28). Papież zwraca uwagę, że Jezus jako młodzieniec «dzięki zaufaniu swoich rodziców (...) porusza się swobodnie i uczy się wędrować z innymi» (29). Tych aspektów życia Jezusa nie należy ignorować w duszpasterstwie młodzieży, «aby nie tworzyć projektów, które izolują młodych od rodziny i świata, czy też zamieniają ich w wybraną mniejszość i chronią przed wszelkim zakażeniem». Potrzeba raczej «projektów, które by ich umacniały, towarzyszyły im i kierowały ku spotkaniu z innymi, ku wielkodusznej posłudze, ku misji» (30).

Jezus «nie oświeca was, młodych, z daleka lub z zewnątrz, ale wychodząc od swojej młodości, którą z wami dzieli», i w Nim można rozpoznać wiele przymiotów charakterystycznych dla młodych serc (31). Przy «Nim możemy pić z prawdziwego źródła, które podtrzymuje nasze marzenia, nasze plany, nasze wielkie ideały, i które posyła nas do głoszenia życia, jakim warto żyć» (32). «Pan wzywa nas, byśmy zapalili gwiazdy w nocy innych ludzi młodych» (33).

Franciszek odnosi się następnie do młodości Kościoła i pisze: «Prośmy Pana, aby uwolnił Kościół od tych, którzy chcą go postarzyć, zakotwiczyć w przeszłości, zatrzymać, unieruchomić. Prośmy Go też, aby uwolnił go od innej pokusy: uwierzenia, że ??jest młody, bo godzi się na wszystko, co oferuje mu świat, wierząc, że w ten sposób się odnawia, ponieważ ukrywa swoje orędzie i wtapia się w otoczenie. Nie. Jest młody, kiedy jest sobą, gdy otrzymuje coraz to nowe siły płynące ze słowa Bożego, z Eucharystii, z obecności Chrystusa i z mocy Jego Ducha każdego dnia» (35).

To prawda, że «że my, członkowie Kościoła, nie możemy być dziwakami», ale jednocześnie «musimy mieć odwagę, aby być innymi, aby ukazywać innym marzenia, jakich nie oferuje ten świat, by dawać świadectwo piękna wielkoduszności, służby, czystości, męstwa, przebaczenia, wierności własnemu powołaniu, modlitwy, walki o sprawiedliwość i dobro wspólne, miłości do ubogich, przyjaźni społecznej» (36). Kościół może odczuwać pokusę utraty entuzjazmu i szukania «fałszywych zabezpieczeń doczesnych. To właśnie ludzie młodzi mogą pomóc Kościołowi, by pozostał młody» (37).

Papież powraca następnie do jednej z najbliższych mu nauk i wyjaśniając, że trzeba ukazywać postać Jezusa «w atrakcyjny i skuteczny sposób», mówi: «Dlatego konieczne jest, aby Kościół nie był zbyt skoncentrowany na sobie samym, ale aby przede wszystkim odzwierciedlał Jezusa Chrystusa. To zakłada, że pokornie uzna on, iż pewne konkretne kwestie muszą się zmienić» (39).

W adhortacji uznaje się, że niektórzy młodzi ludzie odczuwają obecność Kościoła «jako uciążliwą, a nawet irytującą». Korzenie tej postawy tkwią także «w poważnych i godnych uszanowania przyczynach: skandalach seksualnych i ekonomicznych; nieprzygotowaniu kapłanów, którzy nie potrafią odpowiednio uchwycić wrażliwości młodych ludzi (...); przypisywania biernej roli ludziom młodym we wspólnocie chrześcijańskiej; trudnościach Kościoła w uzasadnianiu swojego stanowiska doktrynalnego i etycznego wobec współczesnego społeczeństwa» (40).

Są ludzie młodzi, którzy «domagają się Kościoła, który by więcej słuchał, który by nie osądzał nieustannie świata. Nie chcą widzieć Kościoła milczącego i nieśmiałego, ani też zawsze walczącego o dwa lub trzy tematy, będące jego obsesją. Aby być wiarygodnym dla młodych, Kościół musi niekiedy odzyskać pokorę i po prostu słuchać, rozpoznać w tym, co mówią inni, światło, które może mu pomóc w lepszym odkryciu Ewangelii» (41). Na przykład Kościół nadmiernie lękliwy może być nieustannie krytyczny «wobec wszystkich dyskursów na temat obrony praw kobiet i stale wskazywać na zagrożenia i ewentualne błędy tych roszczeń», natomiast «żywy Kościół może reagować, zwracając uwagę na uzasadnione żądania kobiet», jednocześnie «nie zgadzając się ze wszystkim, co proponują niektóre grupy feministyczne» (42).

Franciszek przedstawia następnie «Maryję, dziewczynę z Nazaretu», i Jej «tak» jako «‘tak' osoby, która chce się zaangażować i zaryzykować, która chce postawić wszystko na jedną kartę, bez innych gwarancji niż pewność, że niesie obietnicę. I pytam każdego z was: czy czujecie się tymi, którzy niosą obietnicę?» (44). Dla Maryi «trudności nie były powodem, by powiedzieć ‘nie'», tak więc angażując się, stała się «influencerem Boga». Serce Kościoła również jest pełne młodych świętych. Papież wspomina św. Sebastiana, św. Franciszka z Asyżu, św. Joannę d'Arc, męczennika bł. Andrzeja Phu Yena, św. Katarzynę Tekakwithę, św. Dominika Savia, św. Teresę od Dzieciątka Jezus, bł. Zefiryna Namuncura, bł. Izydora Bakanję, bł. Piotra Jerzego Frassatiego, bł. Marcelego Calla, młodą błogosławioną Klarę Badano.

Trzeci rozdział: «Jesteście dniem dzisiejszym Boga»

Nie możemy ograniczać się do mówienia, twierdzi Franciszek, że «ludzie młodzi są przyszłością świata. Są jego teraźniejszością, ubogacają go swoim wkładem» (64). Dlatego trzeba ich słuchać, nawet jeżeli «czasami przeważa skłonność do udzielania gotowych odpowiedzi i gotowych recept, nie pozwalając na pojawienie się pytań młodzieńczych w ich nowości i zrozumienie zawartej w nich prowokacji» (65).

«Dziś grozi nam dorosłym, że będziemy sporządzali listę porażek i niedoskonałości obecnej młodzieży. (...). Ale jaki byłby rezultat (...) takiej postawy? Coraz większy dystans» (66). Kto jest powołany do tego, by był ojcem, pasterzem, przewodnikiem ludzi młodych, powinien mieć umiejętność «znajdowania dróg tam, gdzie inni widzą tylko mury, zdolność rozpoznawania szans, tam gdzie inni widzą tylko zagrożenia. Takie jest spojrzenie Boga Ojca, zdolnego docenić i pielęgnować ziarna dobra zasiane w sercach ludzi młodych. Każdy młody musi być uważany za ‘ziemię świętą'» (67). Franciszek przestrzega ponadto przed uogólnianiem, bowiem istnieje «tak wielki pluralizm światów młodzieży» (por. 68).

Mówiąc o tym, co przydarza się ludziom młodym, Papież wspomina młodych, którzy żyją w sytuacjach wojny, młodych wykorzystywanych i będących ofiarami porwań, zorganizowanej przestępczości, handlu ludźmi, zniewalania i wykorzystywania seksualnego, gwałtów. A także tych, którzy żyją, popełniając przestępstwa i stosując przemoc (por. 72). «Wielu ludzi młodych podlega naciskom ideologicznym, są wykorzystywani i używani jako ‘mięso armatnie' lub ‘oddziały szturmowe', by niszczyć, zastraszać czy wyśmiewać innych. Najgorsze jest to, że wielu z nich przekształciło się w indywidualistów, w osoby wrogie i nieufne wobec wszystkich, padając w ten sposób łatwym łupem projektów dehumanizujących i destrukcyjnych, opracowanych przez ugrupowania polityczne lub potęgi gospodarcze» (73). Jeszcze liczniejsi są ci, którzy cierpią z powodu różnych form marginalizacji i wykluczenia społecznego ze względów religijnych, etnicznych czy gospodarczych. Franciszek przywołuje sytuację nastolatek i młodych dziewcząt, «które zachodzą w ciążę, oraz plagę aborcji, a także rozprzestrzenianie się HIV, różnych form uzależnienia (narkotyki, hazard, pornografia itp.) oraz sytuację dzieci i młodzieży ulicy» (74), sytuacje, które stają się podwójnie bolesne i trudne w przypadku kobiet. «Nie możemy być Kościołem, który nie płacze w obliczu tych dramatów swoich młodych dzieci. Nigdy nie możemy się do tych dramatów przyzwyczaić (...). Najgorszą rzeczą, jaką możemy uczynić, jest zastosowanie recepty proponowanej przez ducha tego świata, która polega na znieczuleniu młodych ludzi innymi wiadomościami, innymi rozrywkami, banalnością» (75). Papież zachęca ludzi młodych, aby nauczyli się płakać nad swoimi rówieśnikami, którzy mają się gorzej od nich (76).

To prawda, wyjaśnia Franciszek, że «możni udzielają pomocy, ale często czynią to za wysoką cenę. W wielu krajach ubogich pomoc finansowa niektórych krajów bogatszych lub pewnych organizacji międzynarodowych jest zwykle związana z akceptacją zachodnich propozycji dotyczących seksualności, małżeństwa, życia lub sprawiedliwości społecznej. Ta ideologiczna kolonizacja wyrządza szkodę szczególnie ludziom młodym» (78). Papież przestrzega także przed współczesną kulturą, która przedstawia młodzieńczy wzorzec piękna i posługuje się młodymi ciałami w reklamie: «Nie jest to pochwała skierowana do młodych. Oznacza tylko, że dorośli chcą skraść młodość dla siebie» (79).

Odnosząc się do «pragnień, ran i poszukiwań», Franciszek mówi o seksualności: «w świecie, który podkreśla wyłącznie seksualność, trudno jest utrzymać dobrą relację z własnym ciałem i przeżywać spokojnie związki uczuciowe». Również dlatego moralność seksualna jest często przyczyną «niezrozumienia i wyobcowania z Kościoła», postrzeganego «jako miejsce sądu i potępienia», pomimo iż są ludzie młodzi, którzy chcą dyskutować na te tematy (81). W odniesieniu do postępów nauki, technologii biomedycznych i neurobiologii Papież przypomina: «Mogą one sprawiać, że zapominamy, iż życie jest darem, że jesteśmy istotami stworzonymi i mającymi swoje ograniczenia, że możemy łatwo zostać wykorzystani przez tych, którzy mają władzę technologiczną» (82).

Adhortacja skupia się następnie na temacie «środowiska cyfrowego», które stworzyło «nowy sposób komunikowania się» i które «może ułatwiać obieg niezależnych informacji». W wielu krajach sieci internetowe i społecznościowe są «obecnie nieodzowną przestrzenią, aby dotrzeć i angażować ludzi młodych» (87). Jednak są «także obszarem samotności, manipulacji, eksploatacji i przemocy, aż do skrajnego przypadku dark web. Media cyfrowe mogą narazić na ryzyko uzależnienia, izolacji i postępującej utraty kontaktu z rzeczywistością (...). Za pośrednictwem mediów społecznościowych upowszechniają się nowe formy przemocy, takie jak cyberprzemoc. Internet jest również kanałem rozpowszechniania pornografii i wykorzystywania osób w celach seksualnych lub hazardu» (88). Nie należy zapominać, że w świecie cyfrowym «działają ogromne interesy ekonomiczne», mogące tworzyć «mechanizmy manipulowania sumieniami i procesem demokratycznym». Istnieją obiegi zamknięte, które «ułatwiają rozpowszechnianie fałszywych informacji i wiadomości, podsycając uprzedzenia i nienawiść. (...) Reputacja ludzi jest zagrożona poprzez procesy doraźne, prowadzone on line. Zjawisko to dotyczy także Kościoła i jego pasterzy» (89). W dokumencie przygotowanym przed Synodem przez 300 młodych ludzi z całego świata stwierdza się, że «relacje z innymi w Internecie mogą stawać się nieludzkie», a zanurzenie w świecie wirtualnym przyczyniło się do «swoistej 'migracji cyfrowej', czyli dystansowania się od rodziny, od wartości kulturowych i religijnych, co prowadzi wiele osób do świata samotności» (90).

Papież w dalszym ciągu przedstawia «imigrantów jako paradygmat naszych czasów» i wspomina o bardzo wielu ludziach młodych migrujących. «Troska Kościoła dotyczy w szczególności uciekających przed wojną, przemocą, prześladowaniami politycznymi lub religijnymi, klęskami żywiołowymi, a także ze względu na zmiany klimatyczne i skrajne ubóstwo» (91) — poszukują szans, marzą o lepszej przyszłości. Inni migranci są «pociągnięci kulturą zachodnią, mając niekiedy nierealistyczne oczekiwania, które narażają ich na poważne rozczarowania. Handlarze ludźmi, pozbawieni skrupułów, często powiązani z kartelami narkotykowymi i przemytem broni, wykorzystują słabość migrantów (...). Należy zauważyć szczególną bezbronność migrantów niepełnoletnich, którym nikt nie towarzyszy (...). W niektórych krajach docelowych zjawiska migracyjne wywołują alarm i obawy, często podsycane i wykorzystywane do celów politycznych. W ten sposób rozprzestrzenia się mentalność ksenofobiczna, mentalność zamknięcia i skupienia się na sobie, na które trzeba reagować w sposób zdecydowany» (92). Młodzi migranci często doświadczają wykorzenienia kulturowego i religijnego (por. 93), Franciszek przestrzega «szczególnie ludzi młodych, by nie wpadli w sieci tych, którzy chcą ich przeciwstawić innym młodym, przybywającym do ich krajów, opisując ich jako osoby niebezpieczne» (94).

Papież mówi także o nadużyciach względem nieletnich, podpisuje się pod zobowiązaniem Synodu co do przyjęcia surowych środków zapobiegawczych i wyraża wdzięczność «tym, którzy mają odwagę zawiadomić o doznanej krzywdzie» (99), przypominając, że «dzięki Bogu» kapłani, którzy splamili się tymi «straszliwymi przestępstwami, nie są większością. Większość stanowią natomiast ci, którzy wypełniają posługę wiernie i hojnie». Prosi, aby młodzi, kiedy widzą kapłana zagrożonego, bo obrał błędną drogę, mieli odwagę przypomnieć mu o jego zobowiązaniu względem Boga i względem swojego ludu (por. 100).

Nadużycia nie są jednak jedynym grzechem w Kościele. «Nasze grzechy są przed oczyma wszystkich; odbijają się one bez litości w zmarszczkach tysiącletniej twarzy (...) naszej Matki», jednak Kościół nie ucieka się do żadnej chirurgii plastycznej, «nie boi się ukazywać grzechów swoich członków». «Ale pamiętajmy, że Matki się nie porzuca, gdy jest zraniona» (por. 101). Ta mroczna chwila przy pomocy ludzi młodych «może naprawdę być szansą na reformę o znaczeniu epokowym, aby otworzyć się na nową Pięćdziesiątnicę» (102).

Franciszek przypomina ludziom młodym, że z wszystkich sytuacji mrocznych i bolesnych «jest droga wyjścia». Przypomina dobrą nowinę, która została dana w poranek zmartwychwstania. I wyjaśnia, że nawet jeśli świat cyfrowy może wystawiać na wiele niebezpieczeństw, są ludzie młodzi, którzy potrafią być kreatywni i genialni w tych dziedzinach. Jak czcigodny Carlo Acutis, który «potrafił (...) wykorzystać nowe technologie komunikacji, aby nieść Ewangelię» (105), nie wpadł w pułapkę i mówił: «Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jak kserokopie». «Nie pozwól, aby tobie to się przydarzyło» (106), przestrzega Papież. «Nie pozwól, by skradziono ci nadzieję i radość, aby cię oszołomiono, chcąc użyć cię jako niewolnika do własnych interesów» (107), dąż do wielkiego celu świętości. «Bycie młodym to nie tylko pogoń za przemijającymi przyjemnościami i powierzchownymi sukcesami. Aby młodość spełniła swój cel na drodze twego życia, musi być okresem hojnego dawania siebie, szczerego ofiarowania» (108). «Jeśli jesteś młody wiekiem, ale czujesz się słaby, zmęczony lub rozczarowany, proś Jezusa, aby cię odnowił» (109). Zawsze jednak pamiętając, że «jeśli jesteśmy wyizolowani, bardzo trudno nam walczyć (...) z zasadzkami i pokusami diabła oraz egoistycznego świata» (110), potrzebne jest bowiem życie w społeczności.

Rozdział czwarty: «Wspaniała wieść dla wszystkich młodych»

Wszystkim młodym Papież głosi trzy wielkie prawdy. «Boga, który jest miłością», a zatem: «Bóg cię kocha. Nigdy w to nie wątp» (112), i możesz «rzucić się całkiem bezpiecznie w ramiona twego boskiego Ojca» (113). Franciszek stwierdza, że pamięć Ojca «nie jest ‘twardym dyskiem', który rejestruje i zachowuje wszystkie nasze dane, Jego pamięć jest czułym, współczującym sercem, które raduje się, gdy trwale usuwa wszelkie ślady naszego zła (...). Ponieważ cię kocha. Postaraj się trwać przez chwilę w milczeniu, pozwalając, by cię kochał» (115). A Jego miłość jest miłością, która «wie więcej o powstawaniu niż upadkach, o pojednaniu niż zakazach, o dawaniu nowej szansy niż potępieniu, o przyszłości niż przeszłości» (116).

Drugą prawdą jest ta, że «Chrystus cię zbawia». «Nigdy nie zapominaj, że On przebacza siedemdziesiąt siedem razy. Za każdym razem bierze nas w swoje ramiona» (119). Jezus nas kocha i nas zbawia, bo «tylko to, co jest kochane, może być zbawione. Tylko to, co się akceptuje, może zostać przemienione. Miłość Pana jest większa niż wszystkie nasze sprzeczności, wszystkie nasze słabości i wszystkie nasze małoduszności» (120). A «Jego przebaczenie i zbawienie nie są czymś, co kupiliśmy lub co musimy nabyć za pomocą naszych uczynków lub wysiłków. On nam darmo przebacza i nas wyzwala» (121). Trzecia prawda to ta, że «On żyje!». «Trzeba to (...) przypominać, ponieważ grozi nam, że będziemy przyjmowali Jezusa Chrystusa tylko jako dobry przykład z przeszłości, jako wspomnienie, jako kogoś, kto nas zbawił dwa tysiące lat temu. To by na nic się nie zdało, zostawiłoby nas takimi samymi, jakimi byliśmy wcześniej, nie wyzwoliłoby nas» (124). Skoro «On żyje, to jest to gwarancją, że dobro może znajdować sobie drogę w naszym życiu (...). Wtedy możemy zaprzestać narzekań i patrzeć w przyszłość, ponieważ z Nim można zawsze patrzeć w przyszłość» (127).

W tych prawdach występuje Ojciec i występuje Jezus. A tam gdzie są Oni, jest także Duch Święty. «Każdego dnia przyzywaj Ducha Świętego (...). Niczego nie stracisz, a On może zmienić twoje życie, może je oświecić i nadać mu lepszy kurs. Nie okalecza cię, nic ci nie zabiera, a wręcz przeciwnie — pomaga ci znaleźć to, czego potrzebujesz, w najlepszy sposób» (131).

Rozdział piąty: «Drogi młodości»

«Miłość Boga i nasz związek z żywym Chrystusem nie przeszkadzają nam w marzeniu, nie wymagają od nas ograniczania naszych horyzontów. Wręcz przeciwnie, ta miłość nas motywuje, pobudza, ukierunkowuje ku życiu lepszemu i piękniejszemu. Słowo ‘niepokój' podsumowuje wiele poszukiwań serc ludzi młodych» (138). Myśląc o młodym człowieku, Papież widzi go z jedną nogą przed drugą, gotowego ruszyć, wystartować, zawsze kierującego się do przodu (por. 139). Młodość nie może pozostawać «czasem w zawieszeniu», bo «jest to wiek decyzji» w sferze zawodowej, społecznej, politycznej, a także co do wyboru partnera czy wydania na świat pierwszych dzieci. Lęk «może stać się wielkim wrogiem, kiedy wiedzie nas do kapitulacji, gdy odkrywamy, że rezultaty nie przychodzą natychmiast. Najpiękniejsze marzenia zdobywa się mając nadzieję, cierpliwość i determinację, rezygnując z pośpiechu. Jednocześnie nie wolno się zamykać z powodu niepewności i obawy przed ryzykiem czy popełnianiem błędów» (142). Franciszek napomina młodych, aby nie patrzyli na życie z balkonu, nie spędzali życia przed ekranem, nie stawali się porzuconymi pojazdami i nie patrzyli na świat tak, jakby byli turystami. «Róbcie raban! Przepędźcie paraliżujące was lęki (...). Żyjcie!» (143). Zachęca ich do «życia teraźniejszością», cieszenia się z wdzięcznością każdym małym darem życia, nie «będąc osobami nienasyconymi» i «mającymi obsesję na punkcie nieustannych przyjemności» (por. 146). Życie teraźniejszością w istocie «nie oznacza (...) rzucenia się w nieodpowiedzialną rozpustę, pozostawiającą nas pustymi i zawsze niezadowolonymi» (147).

«Nie poznasz prawdziwej pełni bycia młodym, jeśli (...) nie będziesz przeżywał przyjaźni z Jezusem» (150). Przyjaźń z Nim jest nierozerwalna, ponieważ On nas nie opuszcza (por. 154), i tak jak z przyjacielem «rozmawiamy, dzielimy się najtajniejszymi sprawami, także z Jezusem rozmawiamy» — modląc się, «‘zaczynamy grę' dla Niego, robimy Mu miejsce, aby On mógł działać, by mógł wejść i by mógł zwyciężyć» (155). «Nie pozbawiaj swej młodości tej przyjaźni», «przeżyjesz piękne doświadczenie wiedząc, że zawsze ci towarzyszy», jak uczniowie z Emaus (156). Św. Oskar Romero powiedział: «chrześcijaństwo nie jest zbiorem prawd, w które trzeba uwierzyć; zbiorem praw, których należy przestrzegać, nie jest zbiorem zakazów. To byłoby odrażające. Chrześcijaństwo to Osoba, która mnie tak bardzo umiłowała, że domaga się mojej miłości. Chrześcijaństwo to Chrystus» (156).

Papież, mówiąc o wzroście i dojrzewaniu, wskazuje następnie na potrzebę troszczenia się o «rozwój duchowy», «poszukiwania Pana, strzeżenia Jego słowa», podtrzymywania «‘łączności' z Jezusem (...), bo nie będziesz wzrastał w szczęściu i świętości jedynie o własnych siłach i własnych myślach» (158). Również człowiek dorosły powinien dojrzewać nie tracąc wartości młodzieńczych: «W każdej chwili życia możemy odnowić i rozwijać młodość. Kiedy rozpoczynałem moją posługę jako papież, Pan poszerzył moje horyzonty i dał mi odnowioną młodość. To samo może się stać z wieloletnim małżeństwem lub z mnichem żyjącym w swym klasztorze» (160). Wzrastanie «oznacza zachowanie i pielęgnowanie rzeczy najcenniejszych, jakimi obdarowuje cię młodość, ale jednocześnie oznacza otwartość i oczyszczanie tego, co nie jest dobre» (161). «Przypominam ci jednak (...), iż nie będziesz świętym i spełnionym, kopiując innych», ty «musisz odkryć, kim jesteś, i rozwinąć swój własny sposób bycia świętym» (162). Franciszek proponuje «drogi braterstwa», aby żyć wiarą, przypominając, że «Duch Święty chce nas pobudzić do wyjścia z naszego świata, wzięcia w ramiona innych (...). Z tego względu zawsze lepiej przeżywać wiarę razem i wyrażać naszą miłość w życiu wspólnotowym» (164), przezwyciężając «pokusę zamknięcia się w sobie, w naszych problemach, zranionych uczuciach, narzekaniach i wygodach» (166). Bóg «kocha radość ludzi młodych i zachęca ich przede wszystkim do tej radości (...), jaką przeżywa się we wspólnocie braterskiej» (167).

Papież mówi dalej o «młodych zaangażowanych», stwierdzając, że niekiedy mogą być «narażeni na ryzyko zamknięcia się w małych grupach (...). Czują, że przeżywają braterską miłość, ale być może ich grupa stała się jedynie przedłużeniem ich własnego ‘ja'. Pogłębia się to, gdy powołanie świeckich jest pojmowane jedynie jako posługa w obrębie Kościoła (...), zapominając, że powołaniem świeckich jest przede wszystkim miłość społeczna i miłość polityczna» (168). Franciszek sugeruje «młodym, aby wychodzili poza grupy przyjaciół i budowali przyjaźń społeczną, poszukiwali dobra wspólnego. Wrogość społeczna niszczy. Rodzina ulega zniszczeniu przez wrogość. Kraj jest niszczony przez wrogość. Świat jest niszczony przez wrogość. Zaś największą wrogością jest wojna. W dzisiejszych czasach widzimy, że świat jest niszczony przez wojnę. Bo nie potrafią usiąść i porozmawiać» (169).

«Zaangażowanie społeczne i bezpośredni kontakt z ubogimi pozostają fundamentalną okazją do odkrywania lub pogłębiania wiary i rozeznawania swojego powołania» (170). Papież podaje pozytywny przykład młodych ludzi z parafii, grup i ruchów, którzy «zazwyczaj udają się, by towarzyszyć osobom starszym i chorym, lub żeby odwiedzić slumsy» (171). Natomiast «inni młodzi ludzie uczestniczą w programach społecznych, mających na celu budowę domów dla bezdomnych, rekultywację obszarów zanieczyszczonych lub zbiórkę pomocy dla najbardziej potrzebujących. Dobrze byłoby, gdyby ta energia społeczna była wykorzystywana nie tylko do działań sporadycznych, ale w sposób stały». Studenci «mogą się zorganizować interdyscyplinarnie, aby wykorzystać swoją wiedzę do rozwiązywania problemów społecznych, a w wypełnianiu tego zadania mogą ściśle współpracować z młodymi ludźmi z innych Kościołów lub innych religii» (por. 172). Franciszek zachęca młodych ludzi do takiego zaangażowania się: «Widzę, że bardzo wielu młodych w wielu częściach świata wyszło na ulice, żeby wyrazić pragnienie cywilizacji bardziej sprawiedliwej i braterskiej. (...) Są to młodzi, którzy chcą być twórcami przemian! (...) nie pozwólcie, aby inni byli twórcami przemian!» (174).

Młodzi są powołani do bycia «odważnymi misjonarzami», dawania wszędzie świadectwa Ewangelii własnym życiem, co nie oznacza «mówienia o prawdzie, lecz życie nią» (175). Słowa jednak nie należy uciszać: «Bądźcie zdolni, by iść pod prąd, i umiejcie dzielić się Jezusem, przekazywać wiarę, którą On wam dał» (176). Dokąd posyła Jezus? «Nie ma granic, nie ma ograniczeń: posyła nas do wszystkich. Ewangelia jest dla wszystkich, a nie dla niektórych. Nie jest tylko dla tych, którzy wydają się nam bliżsi, bardziej otwarci, bardziej przyjaźni. Jest dla wszystkich» (177). I nie można oczekiwać, że «misja będzie łatwa i wygodna» (178).

Rozdział szósty: «Młodzi zakorzenieni»

Franciszek mówi, iż boli go to, «że niektórzy proponują młodym ludziom budowanie przyszłości bez korzeni, jakby świat zaczął się w tej chwili» (179). Jeśli jakaś osoba «składa wam propozycję i mówi, byście pomijali historię czy nie doceniali doświadczenia osób starszych, pogardzali wszystkim, co minione, a patrzyli jedynie w przyszłość, którą ona wam oferuje, czyż nie jest to łatwy sposób pozyskania was dla jej propozycji, abyście robili tylko to, co ona wam mówi? Ta osoba potrzebuje, byście byli puści, wykorzenieni, nieufni wobec wszystkiego, abyście ufali jedynie jej obietnicom i podporządkowali się jej planom. Tak działają ideologie o różnych barwach, które niszczą (lub dekonstruują) wszystko, co inne, i w ten sposób mogą panować bez oporów» (181). Manipulatorzy uciekają się także do ubóstwiania młodości: «Symbolem tego nowego kultu staje się młode ciało, a następnie wszystko, co ma związek z tym ciałem, jest ubóstwione i pożądane bez ograniczeń, zaś to, co nie jest młode, traktowane jest z pogardą. Ale ta broń w pierwszej kolejności doprowadza do poniżania ludzi młodych» (182). «Drodzy młodzi, nie pozwalajcie, żeby wykorzystywano waszą młodość do promowania płytkiego życia, które myli piękno z pozorami» (183), bowiem istnieje piękno w człowieku pracującym, który wraca do domu brudny z pracy, w żonie w podeszłym wieku, która opiekuje się chorym mężem, w wierności par, które się kochają w jesieni życia.

Dzisiaj natomiast propaguje się «duchowość bez Boga, uczuciowość bez wspólnoty i bez zaangażowania na rzecz osób cierpiących, lęk przed ubogimi, postrzeganymi jako istoty niebezpieczne, a także serię ofert, mających skłonić was do uwierzenia w rajską przyszłość, która zawsze będzie odkładana na później» (por. 184). Papież przestrzega młodych ludzi, żeby nie dali się zdominować przez tę ideologię, która prowadzi do «autentycznych form kolonizacji kulturowej» (por. 185), która wykorzenia młodych ludzi z przynależności kulturowych i religijnych, z których pochodzą, a dąży do ich ujednolicenia, zamieniając w «istoty z seryjnej produkcji, którymi można manipulować» (186).

Fundamentalna jest «twoja relacja z osobami starszymi», które pomagają ludziom młodym odkrywać żywe bogactwo przeszłości, kultywując pamięć o nim. «Słowo Boże zaleca, by nie tracić kontaktu z osobami starszymi, by podjąć ich doświadczenia» (188). «Nie znaczy to, że musisz się zgodzić ze wszystkim, co mówią, czy też zaaprobować wszystkie ich działania», chodzi «tylko o to, byś był otwarty na mądrość, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie» (190). «Światu nigdy nie służyło, ani nie będzie służyło, zerwanie więzi między pokoleniami (...). Jest to kłamstwo, które chciałoby, byś uwierzył, że tylko to, co nowe, jest dobre i piękne» (191).

Mówiąc o «marzeniach i wizjach», Franciszek stwierdza: «Kiedy młodzi i starzy otwierają się na Ducha Świętego, to razem tworzą wspaniałe połączenie. Osoby starsze marzą, a ludzie młodzi mają wizje» (192); jeżeli «ludzie młodzi zakorzeniają się w marzeniach starszych, to udaje się im zobaczyć przyszłość» (193). Trzeba zatem «wspólnie podejmować ryzyko», iść razem, młodzi i starzy — korzenie «to nie kotwice wiążące nas», ale «są punktem zakorzenienia, pozwalającym nam się rozwijać i reagować na nowe wyzwania» (200).

Rozdział siódmy: «Duszpasterstwo młodzieży»

Papież wyjaśnia, że duszpasterstwo młodzieży musiało się zmierzyć ze zmianami społecznymi i kulturowymi, a «ludzie młodzi w strukturach tradycyjnych często nie znajdują odpowiedzi na swoje niepokoje, potrzeby, problemy i zranienia» (202). Sami młodzi ludzie «są twórcami duszpasterstwa młodzieżowego, wspierani towarzyszeniem i kierownictwem, ale wolni w odnajdywaniu nieustannie nowych dróg z kreatywnością i śmiałością». Chodzi o «skorzystanie ze sprytu, pomysłowości i wiedzy ludzi młodych na temat wrażliwości, języka i problemów innych młodych» (203). Duszpasterstwo młodzieży musi być elastyczne, i trzeba «zapraszać młodych na wydarzenia, które co jakiś czas zaoferują im miejsce, gdzie otrzymają nie tylko formację, ale również umożliwiłoby im dzielenie się życiem, świętowanie, śpiewanie, wysłuchanie konkretnych świadectw i doświadczenie wspólnotowego spotkania z Bogiem żywym» (204).

Duszpasterstwo młodzieży musi być synodalne, to znaczy zdolne nadać kształt «wspólnemu podążaniu», i wiąże się z dwoma wielkimi kierunkami działania — pierwszy to poszukiwanie, drugi — wzrost. Co do pierwszego, Franciszek ufa, że sami młodzi potrafią «znaleźć atrakcyjne drogi, aby zaprosić innych». «Trzeba tylko pobudzać młodych i dawać im swobodę działania». Ważniejsze jest, aby «każdy młody człowiek znalazł odwagę, żeby zasiać to pierwsze przepowiadanie na tej żyznej glebie, jaką jest serce drugiego człowieka młodego» (210). Należy dać uprzywilejowane miejsce «językowi bliskości, językowi miłości bezinteresownej, relacyjnej i egzystencjalnej, która dotyka serca», i podchodzić do ludzi młodych «z językiem miłości, a nie z prozelityzmem» (211). Jeżeli chodzi o wzrost, Franciszek przestrzega przed proponowaniem młodym ludziom, którzy przeżyli intensywne doświadczenie Boga, «spotkań ‘formacyjnych', w których poruszane są jedynie kwestie doktrynalne i moralne (...). Powoduje to, że wielu młodych się nudzi, zatraca ogień spotkania z Chrystusem i radość z pójścia za Nim» (212). Choć wszelki projekt formacyjny «powinien z pewnością zawierać formację doktrynalną i moralną», równie ważne jest, «aby był on skoncentrowany» na kerygmacie, czyli «podstawowym doświadczeniu spotkania z Bogiem przez Chrystusa umarłego i zmartwychwstałego», i na wzrastaniu «w miłości braterskiej, życiu wspólnotowym, w służbie» (213). Dlatego też «duszpasterstwo młodzieżowe powinno zawsze obejmować wydarzenia pomagające odnowić i pogłębić osobiste doświadczenie miłości Boga i żywego Jezusa Chrystusa» (214).

I powinno pomagać młodym ludziom, «by żyli jak bracia, pomagali sobie nawzajem, tworzyli wspólnotę, służyli innym, byli blisko ubogich» (215).

Instytucje Kościoła powinny zatem stać się «odpowiednimi środowiskami», rozwijając «zdolność do serdecznej gościnności». «W naszych instytucjach musimy oferować młodym stosowne miejsca, którymi mogliby zarządzać według swego uznania i gdzie mogliby swobodnie wchodzić i wychodzić, miejsca, które byłyby dla nich gościnne i gdzie mogliby spontanicznie i ufnie iść na spotkanie innych młodych, zarówno w chwilach cierpienia czy nudy, jak i wtedy, gdy chcą świętować swoje radości» (218).

Franciszek opisuje następnie «duszpasterstwo instytucji edukacyjnych», stwierdzając, że szkoła «potrzebuje pilnej samokrytyki». I przypomina, że «istnieją szkoły katolickie, które wydają się być zorganizowane tylko po to, aby trwały (...). Szkoła zamieniona w ‘bunkier', chroniący przed błędami ‘zewnętrznymi', jest karykaturalnym wyrazem tej skłonności». Kiedy młodzi ludzie wychodzą, dostrzegają, że istnieje «niemożliwa do pokonania rozbieżność pomiędzy tym, czego ich uczono, a światem, w którym żyją». Tymczasem «jedną z największych radości wychowawcy jest to, gdy widzi, że jego uczeń staje się osobą silną, zintegrowaną, biorącą czynny udział w życiu i zdolną do dawania» (221). Nie można rozdzielać formacji duchowej od formacji kulturowej. «Oto wasze wielkie zadanie: odpowiadać na paraliżujące śpiewki konsumpcjonizmu kulturowego decyzjami dynamicznymi i mocnymi, poszukiwaniami, wiedzą i dzieleniem się» (223). Wśród «obszarów rozwoju duszpasterskiego» Papież wskazuje «formy wyrazu artystycznego» (226), «uprawianie sportu» (227) i zaangażowanie na rzecz ochrony świata stworzonego (por. 228).

Potrzebne jest «młodzieżowe duszpasterstwo ludowe», «szersze i bardziej elastyczne, które by pobudzało w różnych miejscach, w których konkretnie poruszają się młodzi, tych naturalnych przewodników i te charyzmaty, które Duch Święty już zasiał pośród nich. Chodzi przede wszystkim o to, aby nie stawiać wielu przeszkód, norm, kontroli i ram obowiązkowych dla tych młodych ludzi wierzących, którzy są naturalnymi liderami w sąsiedztwie i różnych środowiskach. Musimy ograniczyć się do towarzyszenia im i zachęcania ich» (230). Domagając się «duszpasterstwa młodzieży aseptycznego, czystego, nacechowanego ideami abstrakcyjnymi, dalekiego od świata i zachowanego od wszelkiej zmazy, sprowadzamy Ewangelię do propozycji mdłej, niezrozumiałej, dalekiej, oddzielonej od kultur młodzieżowych i dostosowanej jedynie do młodzieżowej elity chrześcijańskiej, która czuje się inną, ale która faktycznie płynie w izolacji bez życia i płodności» (232). Franciszek zachęca do bycia «Kościołem o drzwiach otwartych», i «nie jest nawet konieczne, aby ktoś w pełni przyjął całe nauczanie Kościoła, by mógł uczestniczyć w niektórych z naszych przestrzeni poświęconych ludziom młodym» (234); «musi być również miejsce dla wszystkich tych, którzy mają inne wizje życia, wyznają inne religie lub deklarują, że znajdują się poza perspektywą religijną» (235). Przykład tego podejścia ukazuje nam ewangeliczny epizod z uczniami z Emaus. Jezus pyta ich, słucha cierpliwie, pomaga im rozpoznać to, co przeżywają, zinterpretować w świetle Pisma to, co przeżyli, zgadza się zostać z nimi, wchodzi w ich noc. To oni sami postanawiają podjąć bezzwłocznie drogę w przeciwnym kierunku (por. 237).

«Zawsze misjonarze». Aby młodzi ludzie stali się misjonarzami, nie potrzeba «długich kursów». «Młody człowiek, który udaje się na pielgrzymkę, aby poprosić Matkę Bożą o pomoc, i zaprasza przyjaciela lub kolegę, aby mu towarzyszył, poprzez ten prosty gest dokonuje cennego działania misyjnego» (239). Duszpasterstwo młodzieży «musi być zawsze duszpasterstwem misyjnym» (240). I młodzi ludzie winni być szanowani w swojej wolności, «ale potrzebują także towarzyszenia» ze strony dorosłych, poczynając od rodziny (242), a także wspólnoty: «Oznacza to, że trzeba patrzeć na młodych ze zrozumieniem, uznaniem i miłością, a nie stale osądzając lub wymagając doskonałości, która nie odpowiada ich wiekowi» (243). Zauważa się brak osób doświadczonych i oddanych posłudze towarzyszenia (244), a «niektóre młode kobiety czują, że brakuje wzorców kobiecych w przestrzeni Kościoła» (245). Młodzi sami «opisali» cechy, jakich oczekują od osób im towarzyszących: oczekują od każdej z nich, że «będzie wiernym chrześcijaninem, zaangażowanym w Kościele i w świecie, stale będzie dążył do świętości; (...) nie będzie wydawał osądów; będzie aktywnie słuchał potrzeb młodych ludzi; odpowiadał uprzejmie; będzie osobą (...) świadomą siebie, a także będzie znał swoje ograniczenia; będzie znał radości i cierpienia związane z duchową wędrówką. Szczególnie istotną cechą (...) jest umiejętność uznania swojego człowieczeństwa i tego, że popełnia się błędy — że nie jest się człowiekiem bez skazy, ale grzesznikiem, któremu przebaczono» (por. 246). Powinni umieć «iść razem» z młodymi ludźmi, respektując ich wolność.

Rozdział ósmy: «Powołanie»

«Sprawą podstawową jest rozpoznanie i odkrycie, że tym, czego chce Jezus od każdego człowieka młodego, jest przede wszystkim jego przyjaźń» (250). Powołanie jest wezwaniem do posługi misyjnej względem innych, «nasze życie na ziemi osiąga bowiem swoją pełnię, kiedy staje się ofiarą» (254). «Do realizacji własnego powołania konieczne jest rozwijanie, sprawienie, by wzeszło, i pielęgnowanie tego wszystkiego, czym jesteśmy. Nie chodzi o wymyślanie siebie, o stworzenie siebie z niczego, ale o odkrywanie siebie w świetle Boga i sprawienie rozkwitu swej istoty» (257). A «to ‘bycie dla innych' w życiu każdej młodej osoby jest zazwyczaj związane z dwiema podstawowymi kwestiami: stworzeniem nowej rodziny i pracą» (258).

Gdy chodzi o «miłość i rodzinę», Papież pisze, że «ludzie młodzi mocno odczuwają powołanie do miłości i marzą o spotkaniu właściwej osoby, z którą mogliby stworzyć rodzinę» (259), a sakrament małżeństwa «obejmuje tę miłość łaską Boga, zakorzenia ją w samym Bogu» (260). Bóg stworzył nas jako istoty płciowe, On sam stworzył płciowość, która jest Jego darem, a zatem «bez jakiegokolwiek tabu». Jest to dar, którym obdarza nas Pan, a «ma dwa cele: wzajemną miłość i rodzenie życia. To pasja (...). Prawdziwa miłość jest namiętna» (261). Franciszek zauważa, że «wzrost liczby separacji, rozwodów (...) może powodować u młodych wielkie cierpienia i kryzysy tożsamości. Czasami muszą podjąć obowiązki, które nie są proporcjonalne do ich wieku» (262). Niezależnie od wszystkich trudności «chcę wam powiedzieć (...), że warto postawić na rodzinę i że w niej znajdziecie najlepsze bodźce do dojrzewania i najpiękniejsze radości do dzielenia się. Nie pozwólcie, by ukradziono wam możliwość kochania na serio» (263). «Wiara, że nic nie może być ostateczne, to oszustwo i kłamstwo. (...) proszę was, abyście byli rewolucyjni, byście szli pod prąd» (264).

Odnośnie do pracy Papież pisze: «Zachęcam młodych, by nie oczekiwali, że będą żyć nie pracując, będąc uzależnionymi od pomocy innych». Tak nie powinno być, bowiem «praca jest koniecznością, częścią sensu życia na tej ziemi, sposobem dojrzewania, ludzkiego rozwoju i osobistego spełnienia. Z tego względu finansowa pomoc ubogim powinna być zawsze rozwiązaniem doraźnym, aby zaradzić pilnym potrzebom» (269). A po zwróceniu uwagi, że w świecie pracy młodzi ludzie doświadczają różnego rodzaju wykluczenia i marginalizacji (por. 270), stwierdza odnośnie do bezrobocia wśród młodzieży: «Jest to kwestia (...), którą polityka powinna traktować jako zagadnienie priorytetowe, szczególnie teraz, kiedy prędkość zmian technologicznych wraz z obsesją zmniejszenia kosztów pracy może szybko doprowadzić do zastąpienia licznych miejsc pracy urządzeniami mechanicznymi» (271). A młodym ludziom mówi: To prawda, że nie możesz żyć bez pracy i że czasami musisz zaakceptować to, co znajdziesz, ale nigdy nie porzucaj swoich marzeń, nigdy nie zakopuj definitywnie powołania, nigdy się nie poddawaj» (272).

Franciszek kończy ten rozdział, mówiąc o «powołaniach do szczególnej konsekracji». «W rozeznawaniu powołania nie można wykluczać możliwości poświęcenia się Bogu (...). Dlaczego to wykluczać? Bądź pewien, że jeśli rozpoznasz powołanie Boże i pójdziesz za nim, to będzie to tym, co nada pełnię twojemu życiu» (276).

Rozdział dziewiąty: «Rozeznawanie»

Papież przypomina, że «bez mądrości rozeznawania możemy z łatwością przemienić się w marionetki zdane na łaskę chwilowych trendów» (279). «Wyrazem rozeznawania jest wysiłek wkładany w rozpoznawanie własnego powołania. Jest to zadanie, które wymaga przestrzeni samotności i ciszy, ponieważ jest to bardzo osobista decyzja, której nikt inny nie może za nas podjąć» (283). «Dar powołania niewątpliwie będzie wymagającym darem. Dary Boże zakładają interakcję i aby się nimi cieszyć, musisz dużo włożyć, musisz podjąć ryzyko» (289).

Od osób pomagających młodym ludziom w rozeznawaniu wymaga się trojakiej wrażliwości. Pierwsza to uwaga skierowana na osobę: «Chodzi o słuchanie drugiego, który oddaje siebie w swoich słowach» (292). Druga polega na rozeznawaniu, a zatem «chodzi o uchwycenie właściwego momentu, w którym odróżnia się łaskę od pokusy» (293). Trzecia polega «na słuchaniu impulsów, których inni doświadczają ‘z wyprzedzeniem'. To jest głębokie wsłuchiwanie się w to, ‘dokąd ten drugi naprawdę chce iść'» (294). Kiedy ktoś słucha drugiego w ten sposób, «musi w pewnym momencie zniknąć, aby pozwolić mu podążać tą ścieżką, którą odkrył. Znika, jak Pan zniknął sprzed oczu swoich uczniów» (296). Powinniśmy «pobudzać procesy i im towarzyszyć, a nie narzucać drogę. I są to procesy osób, które są zawsze wyjątkowe i wolne. Dlatego trudno jest stworzyć właściwe recepty» (297).

Adhortacja kończy się «życzeniem» Papieża Franciszka: «Drodzy młodzi, będę szczęśliwy, widząc, że biegniecie szybciej niż ci wolni i lękliwi. Biegnijcie pociągani przez to Oblicze, tak bardzo umiłowane, które adorujemy w świętej Eucharystii i rozpoznajemy w ciele cierpiącego brata (...). Kościół potrzebuje waszego zapału, waszych intuicji, waszej wiary. (...). A kiedy dojdziecie tam, gdzie my jeszcze nie dotarliśmy, miejcie cierpliwość, żeby na nas zaczekać» (299).

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama