Duchowe „dopalacze”

Kilka informacji przydatnych na katechezę, czyli o poście, jałmużnie i modlitwie.

Na pewno tak zwane „dopalacze” są niezdrowe. Ktoś wyjaśniał, że one powodują w człowieku to, co zrobiłby nieroztropny kierowca jeżdżąc często na obrotach powyżej czerwonej kreski. Silnik się szybciej zużyje, a w człowieku jednak nie wszystko da się wymienić.

Co innego z duchem. Są takie zachowania, ostatecznie takie postawy, które powodują szybszy wzrost duchowy i to bez żadnego „przegrzania”, bez przeforsowania.

W skróconych katechizmach można znaleźć tytuł „Najprzedniejsze dobre uczynki” i obok czytamy krótkie rozwinięcie - Post, jałmużna i modlitwa. Czasem w innej kolejności. Słowa te są dość dawne, nie zawsze dobrze rozumiane. Wyjaśnijmy je dzisiaj.

Post jest to wyrzeczenie, odmówienie sobie czegoś dobrego na korzyść jeszcze lepszego (aby wszystko było jasne nie nazwiemy postem odmawianie sobie grzechów – to element ważności Spowiedzi jako postanowienie poprawy). Trzeba jednak widzieć tę zależność, aby post nie stał się szkodliwy. Można – niestety – spotkać ludzi, którzy np. odmawiają sobie słodyczy, ale przez te czterdzieści kilka dni tęsknią za chwilą, kiedy rzucą się na kosz ze słodyczami i „wszystko sobie odrobią”. Tacy nic nie rozumieją.

Post pomaga dostrzec swą słabość, aby tym więcej powierzyć się Panu Bogu i Jego mocy, Jego prowadzeniu.

Post jest oczyszczeniem. Dietetycy coraz częściej mówią, że post jest potrzebny naszemu ciału, aby oczyścić je z różnych toksyn. Ale z punktu widzenia duchowego to nie jest najważniejsze, to może być jakby „produkt uboczny” tego, co naprawdę ważne. Post pomaga w myśleniu, w rozważaniu, post umacnia wolę.

Szeroko rozumiany post dotyczy zapanowania nad gadulstwem (na przykład po to, aby więcej słuchać), nad oglądaniem telewizji (aby mieć czas na dobra lekturę czy na spełnienie zaległych obowiązków). Znakomitym wypełnieniem dobrze rozumianego postu jest mobilizacja do nakazanej przez rehabilitanta gimnastyki, albo dołączenie do swego jadłospisu potraw zalecanych przez lekarza czy dietetyka (czasem właśnie postem będzie częstsze jedzenie surówek)

Dodajmy może jeszcze, że poważniejsze posty związane z jedzeniem wolno podejmować tylko po uzgodnieniu ze spowiednikiem, czasem z lekarzem, aby nie zagrozić swemu zdrowiu i nie wpaść w pychę (jaki to ja jestem wspaniały, bo zmuszam się do tak wielkich wyrzeczeń)

Jałmużna jest to dar, ale dar dobry, ofiarowany z mądrością i pokorą. Z jednej strony musi to być dar szczery, bezinteresowny, a z drugiej taki dar i w taki sposób ofiarowany, aby nie poniżał, aby mobilizował.

Wielokrotnie powtarzana historia, przypisywana już wielu autorom opowiada o rybakach, którzy codziennie spotykali człowieka proszącego o wsparcie. Dawali mu zwykle jedną ze złowionych ryb, ale nie pomyśleli, co zrobi ów ubogi, gdy z powodu złej pogody nie wypłyną na połów. Aż wreszcie jeden z nich pomyślał, zorganizował wśród kolegów zbiórkę i nauczył tego człowieka łowić ryby. Dał mu kupioną ze składek łódź i w ten sposób dał mu samodzielność, dał mu wolność. Poprzednie datki uzależniały ubogiego od dawców.

Jałmużna może dotyczyć daru duchowego – na przykład poświęcenia czasu, aby kogoś wysłuchać z uwagą i życzliwością.

Modlitwa jest jednym z najczęściej omawianych tematów w rozdziale wiary. Można o niej pisać tysiące stron. Ale nic nie będzie wiedział o modlitwie teoretyk, trzeba po prostu zacząć się modlić. To jest trochę podobnie, jak z pływaniem: nawet jeśli ktoś napisze podręcznik o pływaniu a nie wejdzie do wody, to jego wysiłek nie ma większego sensu (choć paradoksalnie może pomóc innym, jeśli rady w jego podręczniku są sensowne). O modlitwie wiele pisaliśmy i jeszcze nie raz do niej wrócimy. Zapamiętajmy dziś, że dobra jest taka modlitwa, która zbliża do Pana Boga, która przemienia człowieka i jest źródłem mocy.

opr. aś/aś

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama