Dominikanka: najgorszym cierpieniem jest brak obecności kogoś, kto nam pomoże i kto nas kocha

Na kanale Team Pope w serwisie YouTube ukazała się rozmowa z s. Elizą Myk OP z Domu Chłopaków w Broniszewicach, gdzie poruszono tematy o cierpiących dzieciach, empatii, rodzinie, edukacji czy trosce, którą rodzi wrażliwość i zaangażowanie na rzecz drugiej osoby.

Team Pope to propozycja wsparcia Papieża za pomocą smartfona i aplikacji.

„Treści opracowywane na każdy miesiąc są różne, lecz zawsze odpowiadają intencji papieskiej. W każdym vlogu, podcaście czy artykule temat, któremu szczególną troskę poświęca Ojciec Święty będzie rozwinięty przez ludzi na co dzień obecnych w tych przestrzeniach” – czytamy na stronie teampope.pl.

Papież wzywa w listopadzie do modlitwy w intencji milionów dzieci, które są wykorzystywane w świecie do niewolniczej pracy, które po prostu cierpią.

„Jesteśmy siostrami zakonnymi i mamy 67 synów. Jedni z zespołem Downa, inni z dziecięcym porażeniem mózgowym, a jeszcze inni zmagający się z autyzmem. Niektórzy z naszych synów nie widzą, niektórzy nie słyszą, a niektórzy nigdy nie opuszczą swoich łóżek i nie będą mogli się cieszyć widokiem świata" – czytamy na stronie domchlopakow.pl, w którym posługuje s. Eliza.

W rozmowie wspomniała o tym, co jest najważniejsze w towarzyszeniu cierpiącym. Mówi tutaj o umiejętności współczucia, „jeżeli go ktoś nie ma, to w tym miejscu na pewno je nabywa”.

„Nie wiedziałam, że dla niektórych jest to umiejętność deficytowa, że empatia i współczucie nie są dla wszystkich dostępne w jednakowym natężeniu. Z jednej strony mamy tutaj do czynienia z cierpieniem fizycznym i moralnym dzieci, tych wyżej funkcjonujących. Cierpienie chyba najbardziej kojarzy nam się z chłopcami leżącymi, którzy mają czterokończynowe porażenie. Chyba na co dzień o cierpieniu w tym domu nie myślimy…” – podkreśla s. Eliza.

Tłumaczy, że cierpienie dotyka ją wtedy, kiedy umierają „jej dzieciaki”, bo wtedy u człowieka zauważmy niemoc, która również jest w pewnym stopniu naszym, ludzkim cierpieniem.

„Najgorszym cierpieniem jest brak obecności kogoś, kto nam pomoże i kto nas kocha. Choroba daje nadzieję, można wyzdrowieć, natomiast niepełnosprawność już nie. Widzę, że dzieciaki, które są kochane, nie czują tego ciężaru niepełnosprawności, bo mają przy sobie kogoś, kto ich kocha” – zauważa siostra.

Podkreśla, że obcowanie z cierpiącymi uzmysławia, że przestają istnieć błahe problemy, „a nawet te duże stają się mniej istotne, bo myślimy, że ktoś nas bardziej potrzebuje”.

Cała rozmowa dostępna do obejrzenia tutaj

Źródło: YouTube, Team Pope 

« 1 »

reklama

reklama

reklama