Aborcyjne aktywistki ustawiły w okolicach Sejmu automat rozprowadzający tabletki poronne. Twierdzą, że skoro maszyna nie jest człowiekiem, to nikt nie łamie przepisu zakazującego pomocnictwa w aborcji. Adwokat Rafał Matyja ocenia, że się mylą i dopuszczają się czynów, za który grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
„Hakujemy Kodeks karny i przenosimy aborcje do XXI wieku” – tak reklamują swój pomysł działaczki Aborcyjnego Dream Teamu.
Urządzenie stanęło przy ul. Wiejskiej, niedaleko gmachu Sejmu, w pobliżu zakładu Abotak, gdzie także rozprowadzane są tabletki poronne. Przypomina automat paczkowy. Klient, który skontaktuje się z feministyczną grupą dostaje kod, za pomocą którego otwiera się skrytkę z tabletkami powodującymi śmierć poczętego dziecka oraz poronienie.
„Abortomat nie jest człowiekiem, a osoba, która tabletki odbiera, zgodnie z ustawą, nie łamie prawa” – przekonywała Justyna Wydrzyńska z Aborcyjnego Dream Teamu.
Jak jednak zauważa adw. Paweł Matyja, obsługa automatu może być potraktowana jako pomocnictwo w aborcji.
„Pomocnictwo ma bardzo szeroki zakres czynności sprawczych, które mogą wchodzić w grę – przekazywanie numeru do skrytki pocztowej, w której znajdują się leki, wysyłanie takich leków, organizowanie tych leków – to z pewnością mogłoby zostać zakwalifikowane jako pomocnictwo w dokonaniu aborcji i tu by wchodziło w grę zagrożenie karą pozbawienia wolności do lat trzech. To wynika po prostu z Kodeksu karnego, tu żadnej tajemnicy nie ma” – tłumaczy prawnik w serwisie zero.pl.
Jak dodaje karnista, „prokuratura ma tutaj przestrzeń do analiz, podobnie zresztą jak Inspektorat Farmaceutyczny, który mógłby się zastanawiać nad tym zagadnieniem”.
Sytuację prawną właścicieli automatu komplikuje to, że jeden z dystrybuowanych środków w ogóle nie jest w Polsce dopuszczony do sprzedaży, a drugi – w formie odpowiedniego leku – sprzedawany jest na receptę pacjentom gastroenterologów. Dodatkowym problemem byłyby komplikacje zdrowotne u kobiet, które zażyły tabletki z automatu.
Wybiórcze służby
Art. 152 Kodeksu karnego stanowi:
§ 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania.
Wykorzystanie zdalnie obsługiwanego urządzenia nie zmienia kwalifikacji prawnej czynu.
„Uważam, że samo wysłanie tego leku do kobiety, zorganizowanie sposobu do odebrania tego poprzez wstawienie tego urządzenia, wysłanie następnie kodu, to jest w zasadzie zespół czynności, bez których ta kobieta nie mogłaby dokonać aborcji” – podkreśla Rafał Matyja.
Problemem jest jednak bierność polskich służb, które systemowo lekceważą doniesienia o nielegalnym handlu pigułkami poronnymi. Zamiast tego na początku września policja rozbiła pikietę przeciwko dystrybucji takich tabletek mającą miejsce przez zakładem Abotak.
Źródła: zero.pl, Opoka, x.com
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.