Hiszpańskie protesty rolników to walka małych z wielkimi

Rolnicy znów wyjechali na hiszpańskie drogi. Wspierają ich ponownie zawodowi kierowcy i przedsiębiorcy z sektora MŚP, ale tym razem do protestów dołączyli też taksówkarze i rybacy. Tymczasem Bruksela uważa, że nie spełniono warunków porozumienia UE-Mercosur – informuje „Hispanidad”.

Hiszpańscy rolnicy mają dość poczynań rządu i Unii. Nie są w tym osamotnieni, bo podobne nastroje i protesty pojawiły się w wielu europejskich krajach. Choć pojawiają się głosy domagające się likwidacji Agendy 2030 oraz wycofania WPR, to protesty te są także czymś więcej – próbą mierzenia się małych graczy z dużymi.

Walka małych z dużymi

W Hiszpanii na 8 lutego największe organizacje rolnice – Asaja, COAG i UPA – zaplanowały protesty. Ale rolnicy i ich ciągniki pojawili się na ulicach już kilka dni wcześniej. Ich uczestnictwo miało wymiar indywidualny, zorganizowali się za pośrednictwem Unión de Uniones lub platformy społecznościowej 6F. Hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska wysłał przeciwko nim Guardia Civil, a nawet policję.

Protest rolników poparła Krajowa Platforma Obrony Transportu (zrzesza ona tysiące samozatrudnionych przewoźników drogowych i MŚP), natomiast odsunęła się od niego Hiszpańska Konfederacja Transportu Towarowego (CETM zrzesza duże firmy transportu drogowego). CETM upomniało nawet rolników, aby nie robili z transportu drogowego zakładnika swoich protestów. Podobnie Krajowa Federacja Hiszpańskich Stowarzyszeń Transportowych (Fenadismer) wskazała, że przez blokady wzniesione na drogach przez rolników ucierpiało 80 tys. kierowców ciężarówek. Ponadto Fenadismer zarzuca protestującym, że wzorują się tylko na wcześniejszych protestach we Francji. W tym podziale wyraźnie widać napięcie między małymi a dużymi graczami.

Hiszpańska sekretarz generalna ds. transportu lądowego Marta Serrano rozmawiała z Krajowym Komitetem Transportu Drogowego (CNTC), jest to jednak stowarzyszenie, do którego nie należy popierająca protesty Krajowa Platforma Obrony Transportu. Zamiast tego w skład komitetu wchodzą głównie organizacje pracodawców i główni gracze w tym sektorze: CETM, Fenadismer, Asociación de Centros de Transporte y Logística de España (ACTE), Federación Española de Transporte, Servicios Integrales para Transportistas Autónomos y Pymes (Fetransa), Federación Nacional de Agencias de Transportes (Anatrans), Federación Española de Transitarios-Expedidores Internacionales y Asimilados (Feteia), Federación Interregional de Asociaciones de Transporte (Fitrans), Federación Valenciana de Empresarios del Transporte y la Logística (FVET), UNO Logística (Organización Empresarial de Logística y Transporte), Federación Independiente de Transportistas (Feintra), Asociación Española de Empresarios de Transporte Bajo Temperatura Dirigida (Atfrie) i Asociación del Transporte Internacional por Carretera (Astic).

Rośnie poparcie dla rolników

Rolnicy nie są jednak osamotnieni w swoim proteście. Ostatnio wsparła ich część taksówkarzy, między innymi z barcelońskiej firmy Élite Taxi.

O wsparciu rolników myślą też rybacy. Krajowa Federacja Prowincjonalnych Stowarzyszeń Sprzedawców Detalicznych Ryb i Produktów Mrożonych (Fedepesca), Hiszpańska Konfederacja Rybacka (Cepesca) oraz Krajowa Federacja Cechów Rybackich (FNCP) rozmawiały z przedstawicielami rolników, „aby zobaczyć, co możemy zrobić razem” – przyznał Basilio Otero, szef FNCP.

Poparcie dla rolników i hodowców wielokrotnie wyrażali także przedstawiciele hiszpańskiego Kościoła katolickiego. Jesús Sanz Montes wskazał na „znaczące zaniedbanie” organów administracyjnych względem „uczciwych, ciężko pracujących ludzi, których prawa są naruszane w całej Europie”. Jego zdaniem koniecznym rozwiązaniem jest „mniej daremnej ideologii i więcej użytecznej solidarności”. Z kolei ksiądz Juan Manuel Góngoraz wezwał do wsparcia „tych, którzy nas karmią”, powołując się na drugi list św. Pawła do Tymoteusza.

Dlaczego rolnicy protestują?

Hiszpańscy rolnicy narzekają na narzucane im środki ochrony środowiska, biurokrację i konkurencję ze strony produktów importowanych, wobec których stawia się mniejsze wymagania.

Koordynator Unión de Uniones Luis Cortés powiedział na wizji kanału RTVE, że Wspólna Polityka Rolna (WPR) „ma wiele wspólnego z polityką ochrony środowiska”, a umowy handlowe pozwalają na „wprowadzenie produktów o mniejszych wymaganiach i warunkach”. Cortés zaznaczył jednak, że trwające protesty nie są dziełem opozycyjnej partii Vox, ale „ten rząd obwinia skrajną prawicę za wszystko, co im nie pasuje”.

W hiszpańskich stacjach radiowych i telewizyjnych pojawiło się wiele głosów rolników, którzy zaznaczali, że choć środki z WPR, to tylko jedna trzecia ich dochodów, jednak otrzymanie ich w całości wymaga spełniania bardzo wyśrubowanych warunków dotyczących ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt. Na dodatek WPR wprowadza bardzo dużo biurokracji administracyjnej.

Rolnicy wskazywali na mnożące się koszty i malejące dochody. Z tego powodu domagają się klauzul lustrzanych dla importu, co tworzyłoby sprawiedliwe warunki dla konkurencji.

Co na to politycy?

Kongres Deputowanych podjął temat rolniczych protestów na posiedzeniu 7 lutego. Dyskusja szybko przerodziła się w wymianę oskarżeń między szefem rządu Pedro Sánchezem a liderem PP Alberto Núñezem Feijóo. Ostre słowa krytyki popłynęły też od lidera Vox Santiago Abascala, który zarzucał rządowi obronę „dogmatyzmu środowiskowego”.

Sánchez jednak podkreślił, że rząd już teraz poparł postulaty uproszczenia WPR i wprowadzenia klauzul lustrzanych, zamierza też „wzmocnić prawo dotyczące łańcucha żywnościowego”, choć wspomniane prawo było już poprawiane wcześniej, by wykluczyć sprzedaż ze stratą.

Tymczasem katalońskie partie niepodległościowe – Junts i ERC – poparły rolnicze protesty, krytykując i zadając niewygodne pytania ministrowi rolnictwa Luisowi Planasowi.

Prezes Cepyme (Hiszpańskiej Konfederacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw) Gerardo Cuerva ostrzegał, że „wieś eksplodowała”, a inne sektory mogą pójść w ślady rolników.

W Brukseli natomiast Ursula von der Leyen wycofała propozycję ograniczenia stosowania pestycydów do 50 proc. Słowak Maroš Šefčovič, wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji Europejskiej ds. Europejskiego Zielonego Paktu i stosunków międzyinstytucjonalnych, ogłosił natomiast, że warunki zawarcia umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a Mercosurem (Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem) nie zostały spełnione. Pakt ten był popierany przez Niemcy, ale sprzeciwiała mu się Francja.

Źródło: Nowy Świat 24

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama