Anglia się nawraca. Po upadku wielkiego „świętego baldachimu” życia katolickiego w Wielkiej Brytanii zaczęły wyrastać mniejsze „parasole” – lokalne, często bardzo dynamiczne wspólnoty. Co więcej, we wszystkich środowiskach zaskakująco często wraca jeden praktyczny punkt wspólny: adoracja Najświętszego Sakramentu – pisze w swoim felietonie na łamach „First Things” John Duggan.
Teolog Jacob Phillips zauważył ostatnio – pisze w swoim felietonie na łamach „First Things” John Duggan, że na wydarzeniach katolickich, na których przemawiał, pojawia się coraz więcej młodych konwertytów, zwłaszcza mężczyzn w wieku 18–30 lat. Księża mówią wręcz o skoku liczby dorosłych nawróconych z kilku do nawet 20–30 rocznie. „Co się właściwie dzieje?” – pyta zdumiony jeden z nich.
Odpowiedź na pytanie o powrót do wiary – jak wskazuje autor – można znaleźć w książce „After Secularisation”, wydanej przez Catholic Truth Society. Autorzy – Bernadette Durcan, Hannah Vaughan-Spruce i Stephen Bullivant – opisują, jak po upadku wielkiego „świętego baldachimu” życia katolickiego w Wielkiej Brytanii zaczęły wyrastać mniejsze „parasole” – lokalne, często bardzo dynamiczne wspólnoty.
Autorzy wskazują pięć głównych środowisk, w których następuje wzrost wiary. To parafie przechodzące odrodzenie, organizacje młodzieżowe, diaspory (m.in. Polacy, Nigeryjczycy, Ukraińcy), studenci wracający do duszpasterstw akademickich i środowiska związane z Mszą łacińską.
Autorzy zabierają czytelnika w podróż po tych miejscach – od syromalabarskich zgromadzeń w West Bromwich po tradycjonalistów w Preston. Z tej wędrówki rodzą się dwa pytania: czy te różnorodne „parasole” mogą kiedyś stworzyć nowy, wspólny, choć patchworkowy „baldachim”? I czy różnorodność nie kryje jednak głębokich podziałów?
Książka sugeruje, że ryzyko jest niewielkie – bo w wielu grupach, niezależnie od stylu, niepewność i pytania nie są traktowane jako powód wykluczenia. Co więcej, we wszystkich środowiskach zaskakująco często wraca jeden praktyczny punkt wspólny: adoracja Najświętszego Sakramentu. W kulturze przeładowanej hałasem i chaosem adoracja – długa cisza przed Eucharystią – staje się czymś radykalnie kontrkulturowym i pociągającym.
Dlaczego zwłaszcza młodzi jej szukają? Wielu z nich czuje, że obietnice współczesnej kultury – nieustannego „samorozwoju”, wolności i indywidualizmu – okazały się puste. Jak pisał Douglas Murray, choć nauka tłumaczy wiele, „nie czujemy, że rozwiązuje głębsze problemy”.
Może więc współczesne nawrócenia są efektem odkrycia, że świat nigdy nie da pełnej pewności. A ta – choć nie głośna i nie agresywna – czeka w Kościele: po drugiej stronie jego drzwi, w ciszy, która nie przemija.
„To, co się »dzieje«, jest być może wynikiem uświadomienia sobie przez pokolenie, że poczucie większej pewności lub przynajmniej nieco mniejszej niepewności nie jest stanem, który nowoczesność może kiedykolwiek naprawdę zaoferować, pomimo całego swojego zgiełku i brawury oraz pomimo bogactwa ekscytujących tożsamości, które rozkłada nam u stóp, a wszystkie one obiecują spełnienie. Zamiast tego odpowiedź czeka – tajemniczo, cicho, wiecznie – po drugiej stronie drzwi kościoła” – podsumowuje autor.
Źródło: firstthings.com
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.