Mija dziesięć lat od tragicznego w skutkach ataku w jemeńskim Adenie. Zginęły wówczas cztery siostry ze zgromadzenia Misjonarek Miłości. Upamiętniono je podczas Mszy św. w katedrze św. Józefa w Abu Zabi. Celebracji przewodniczył bp Paolo Martinelli, wikariusz apostolski Arabii Południowej.
W marcu 2016 r. siostry Reginette i Margarita z Rwandy, s. Anselma z Indii oraz s. Judith z Kenii zostały zabite przez grupę dżihadystów, która wtargnęła do domu opieki prowadzonego przez Siostry Misjonarki Miłości.
Napastnicy zabili 12 pracowników różnych narodowości i religii. Porwali również ks. Toma Uzhunnalila, salezjanina posługującego w tej wspólnocie. Był on przetrzymywany w niewoli przez ponad rok, zanim został uwolniony we wrześniu 2017 r. Pomimo grozy tamtych wydarzeń, pamięć o życiu i śmierci sióstr nadal jest pielęgnowana, poprzez trwającą w Jemenie misję Kościoła.
Przesłanie nadziei
W rocznicę tamtych wydarzeń, bp Paolo Martinelli, wikariusz apostolski Arabii Południowej (AVOSA), celebrował Mszę św. w katedrze św. Józefa w Abu Zabi.
„Jest to znak nadziei w czasie, gdy cały region Zatoki przeżywa poważny konflikt – powiedział bp Martinelli – Siostry Misjonarki Miłości oddały swoje życie, a niektóre z nich nadal są dziś obecne w Jemenie, opiekując się najuboższymi bez żadnych różnic, dając w ten sposób świadectwo miłości Chrystusa, która pokonuje bariery”.
Jak dodał, ich przykład stanowi zachętę do dalszego budowania pokoju.
Służba bez granic
Siostry poświęciły swoje życie opiece nad osobami starszymi i chorymi, z których większość była muzułmanami. Ich praca nie była motywowana pragnieniem nawracania innych, lecz zobowiązaniem do służby tym, którzy najbardziej tego potrzebują.
Ich współczucie i pokora zdobyły uznanie lokalnej społeczności, która szanowała ich pracę w służbie ludziom, niezależnie od religii czy pochodzenia.
Charyzmat Sióstr Misjonarek Miłości odzwierciedla się w ich posłudze „najuboższym z ubogich”, tak jak chciała tego założycielka – św. Matka Teresa z Kalkuty. Dom opieki dla osób starszych został otwarty w 1992 r. w Jemenie na prośbę rządu, jako kolejny etap obecności sióstr rozpoczętej w 1973 r.
Po ataku opublikowano fotografie sióstr. W chwili śmierci ubrane były w kuchenne fartuchy założone na habity. Zdjęcie stało się symbolem ich codziennej służby: opatrywania ran, karmienia osób starszych oraz pocieszania tych, którzy byli samotni i cierpiący.
Kościół, który służy
„Świadectwo Sióstr Misjonarek Miłości zamordowanych w Adenie nadal umacnia życie naszego Kościoła i inspiruje nas do przeżywania naszej wiary z radością i zaangażowaniem każdego dnia” – powiedział bp Martinelli.
Przypomniał również apel wystosowany przez bp. Paula Hindera po ataku w 2016 r., który powiedział: „Prosimy cztery męczennice, aby wstawiały się za Jemenem i całym Bliskim Wschodem, aby zapanował pokój i ustała przemoc”.
Siostry zginęły podczas wykonywania prostych czynów miłosierdzia.
„Ich męczeństwo – powiedział bp Martinelli – nadal umacnia życie Kościoła i wzywa wierzących do przeżywania wiary z radością i zaangażowaniem".
Dziś ich misja się nie zakończyła, ponieważ dwie wspólnoty w Jemenie służą ubogim w miastach Hodejda i Sana, w pokorze, jako konkretny znak nadziei.
Źródło: vaticnnews.va/pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.