„Nie panuje nad służbami”. Wniosek o wotum nieufności dla ministra pokłosiem akcji w domu matki prezydenta

Prawo i Sprawiedliwość złoży wniosek o wotum nieufności dla ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego. To skutek siłowego wejścia podległych mu służb do mieszkania matki Karola Nawrockiego, a także innych podobnych akcji w domach ludzi sympatyzujących z opozycją. Innym powodem jest rozporządzenie zezwalające na transkrypcje aktów homoślubów.

„Nie panuje nad służbami i nie jest w stanie zapewnić Polakom bezpieczeństwa” – tak politycy PiS tłumaczą swój wniosek w sprawie Kierwińskiego. O próbie zdymisjonowania ministra poinformował wiceprezes partii Przemysław Czarnek.

W sobotę wieczorem straż pożarna siłowo weszła do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. W akcji brali udział także policjanci. Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek tłumaczył później, że otrzymano zgłoszenie o pożarze. Wprawdzie na miejscu strażacy stwierdzili, że nic się nie pali, ale pojawiło się kolejne anonimowe zgłoszenie, tym razem mówiące o zatrzymaniu krążenia u jakiejś osoby, dlatego służby wyważyły drzwi i weszły do pustego mieszkania.

Chcemy zadać konkretne pytania

Posłowie PiS Piotr Uściński i Agnieszka Wojciechowska van Heukelom poinformowali o rozpoczęciu interwencji poselskiej w MSWiA.

„To bardzo źle, że państwo nie radzi sobie z dbałością o mienie i o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Wejście służb do mieszkania prezydenta oznacza, że po prostu państwo nie jest w stanie zabezpieczyć się przed prowokacjami”

– stwierdził Uściński.

Polityk zwrócił uwagę, że tych prowokacji w ostatnim czasie było dużo.

„Zaczęło się od prywatnego mieszkania redaktora Tomasza Sakiewicza. Przypomnijmy, że po wtargnięciu tam służb, po zakuciu w kajdanki asystentki pana Sakiewicza, nie było żadnej reakcji ze strony rządu, nie podjęto żadnych działań, aby spróbować wyjaśnić sprawę i jak najszybciej dorwać tych przestępców, którzy dokonują tych fałszywych zgłoszeń” – mówił poseł PiS.

Według niego „te działania przypominają czasy minione, czasy PRL-u, prześladowanie opozycji, wtargnięcia do przedstawicieli opozycji, najtrudniejsze karty z historii Polski”.

„Dlatego pan minister Kierwiński powinien się poddać do dymisji, bo po prostu nie panuje nad służbami, nie panuje nad całą sytuacją, nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa, prywatności Polakom” – oświadczył poseł PiS.

Zaznaczył, że „nie można z drzwiami i z futryną wywalać drzwi do mieszkania prezydenta”.

„To po prostu w demokratycznym kraju nie powinno mieć nigdy miejsca. Dlatego idziemy dziś do pana ministra Kierwińskiego z interwencją poselską, chcemy mu zadać konkretne pytania, co robił w ostatnim czasie, żeby nie dać się prowokować i żeby jak najszybciej tych prowokatorów złapać”

– przekazał Uściński.

Homośluby załatwiono

Wojciechowska van Heukelom zwróciła uwagę, że „po wielu dniach tego typu akcji okazało się, że powiadamiający wysyłają te SMS-y na specjalne numery SMS dla osób głuchoniemych”. To metoda uniknięcia ewentualnej identyfikacji głosowej.

„Wczoraj taką informację przekazał jeden z generałów jednej ze stacji telewizyjnych, co nas bardzo zaintrygowało. Dlatego będziemy chcieli zapytać pana ministra Kierwińskiego, jak to jest, że przez tyle dni służby nie robiły nic, nie ustaliły tego skromnego faktu, a teraz, kiedy już zrobiła się gruba afera, po tym jak Donald Tusk zabrał wreszcie głos w tej sprawie, okazuje się, że bardzo trudno jest ustalić osoby, które dzwonią, bo to są specjalne numery” – stwierdziła posłanka.

Na późniejszej konferencji prasowej przed MSWiA, już po zakończeniu kontroli poselskiej w ministerstwie, wiceprezes PiS Przemysław Czarnek powiedział, że tę, jak i inne ostatnio przeprowadzone przez posłów PiS interwencje w ministerstwach dają obraz „chaosu” w tych resortach.

„To, co się dzieje od dwóch tygodni jest nienormalne. To chowanie głowy w piasek, udawanie Greka przez pana Tuska, przez pana Kierwińskiego, musi się skończyć” – podkreślił Czarnek. Dodał, że w ostatnim czasie można zaobserwować „serię prowokacji wymierzonych w dziennikarzy niezależnych mediów oraz (...) polityków opozycji”.

W związku z tym – jak poinformował – klub PiS złoży w Sejmie wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Podkreślił, że podstawą tego wniosku będzie także „kwestia absolutnego nieprzestrzegania polskiej konstytucji”.

„Rozporządzenia o tak zwanej transkrypcji tak zwanych małżeństw homoseksualnych w Polsce nie mają żadnych podstaw ani w ustawie, ani w konstytucji. Dokonał tego Kierwiński, a zatem również za to będzie ponosił odpowiedzialność”

– zaznaczył wiceprezes PiS.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka potwierdziła, że politycy PiS przebywali w poniedziałek w MSWiA z interwencją poselską. Jednak jej zdaniem wszystkie służby podległe MSWiA: straż pożarna, policja zadziałały w sytuacji sobotniego zgłoszenia, prawidłowo.

„Ponieważ w momencie, kiedy doszłoby do zbagatelizowania zgłoszenia o zagrożeniu zdrowia i życia i potencjalnie sytuacja miałaby inny obrót i doszłoby do sytuacji ofiary śmiertelnej wówczas myślę, że posłowie z PiS-u mieliby teraz zupełnie inną narrację i oskarżali ministra o niekompetentne podejście do sprawy” – zaznaczyła rzeczniczka MSWiA.

Bez reakcji

O interwencji w rodzinnym domu prezydenta w Gdańsku poinformował w sobotę wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak podał, „służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania”. Napisał też, że od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą. Dodał, że „przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować”.

18 maja MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi „czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia”.

Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Policjanci weszli do prywatnego domu Tomasza Sakiewicza służącego także jako jego biuro. Asystentkę dziennikarza policjanci zakuli w kajdanki i wyprowadzili z lokalu, po czym rozkuli i zostawili na ulicy. Funkcjonariusze mieli mundury bez nazwisk i numerów, za to z oznaczeniami posterunku w położonej 230 km od Warszawy Poczesnej. Przedstawiciele MSWiA twierdzili potem, że funkcjonariusze odbywali staż w Warszawie.

 

Źródło: Logo PAP

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..