Krótkie filmiki, wielkie zmiany w mózgu. Naukowcy alarmują: TikTok może uzależniać

Przewijanie TikToka, Instagram Reels czy YouTube Shorts stało się dla milionów ludzi, zwłaszcza młodych, codziennym odruchem. Naukowcy z Uniwersytetu Normalnego w Tianjinie opublikowali w recenzowanym czasopiśmie „NeuroImage" badanie, z którego wynika, że intensywne korzystanie z krótkich filmów wywołuje w mózgu zmiany strukturalne i funkcjonalne podobne do tych, jakie obserwuje się przy uzależnieniu od alkoholu czy hazardu. „Uzależnienie od krótkich filmów wideo stanowi globalne zagrożenie dla zdrowia publicznego" – ocenił autor badania, prof. Qiang Wang.

Mechanizm, który stoi za tym zjawiskiem, jest stosunkowo prosty do opisania. Każdy kolejny film trwa kilkanaście, najwyżej kilkadziesiąt sekund, a algorytm platformy natychmiast podsuwa kolejny, dobrany pod kątem tego, co najbardziej przykuło uwagę danej osoby. Za każdym razem, gdy pojawia się coś ciekawego, mózg uwalnia dopaminę – związek chemiczny odpowiedzialny za poczucie nagrody. Ponieważ bodźce są krótkie, nieprzewidywalne i nieustannie się zmieniają, mózg dostaje kolejne „zastrzyki" satysfakcji praktycznie bez przerwy, co sprzyja utracie kontroli nad czasem spędzanym z telefonem w dłoni.

Badanie zespołu z Tianjinu, przeprowadzone metodą rezonansu magnetycznego na grupie 111 studentów w wieku od 17 do 30 lat, regularnych użytkowników platform z krótkimi filmami, wykazało u osób z wyższym poziomem uzależnienia konkretne różnice w budowie i pracy mózgu. Stwierdzono większą objętość istoty szarej w korze oczodołowo-czołowej i móżdżku – obszarach odpowiedzialnych za przetwarzanie nagrody, podejmowanie decyzji i regulację emocji. Zaobserwowano też zwiększoną aktywność w grzbietowo-bocznej korze przedczołowej oraz w tylnej korze zakrętu obręczy, strukturach związanych z kontrolą poznawczą i tak zwanym myśleniem samoreferencyjnym, czyli nieustannym porównywaniem się z innymi – co akurat w przypadku krótkich filmów, pełnych cudzego, wyselekcjonowanego życia, ma szczególne znaczenie.

Jak tłumaczył w rozmowie z „National Geographic Polska" dr Praveen Gupta, neurolog z Marengo Asia Hospitals, krótkie filmy „dostarczają doznań o wysokim poziomie dopaminy przy minimalnym wysiłku, co może nadmiernie stymulować ścieżki nagrody w mózgu, obwody zaangażowane również w mechanizmy uzależnienia. Z czasem może to zmniejszyć wrażliwość na naturalne nagrody i nasilić impulsywne zachowania". W praktyce oznacza to, że czynności, które wcześniej sprawiały przyjemność – rozmowa twarzą w twarz, czytanie książki, spokojny posiłek – zaczynają wydawać się mniej atrakcyjne niż kolejne przesunięcie palcem po ekranie.

Efektem tego mechanizmu jest też pogorszenie zdolności koncentracji. Ciągłe przeskakiwanie między filmami przeciąża korę przedczołową, odpowiedzialną za kontrolę zachowań, pamięć roboczą i regulację emocji. Ponieważ ten obszar mózgu dojrzewa dopiero około 25. roku życia, młodzi użytkownicy są szczególnie narażeni na trudności z koncentracją, impulsywność i problemy z podejmowaniem decyzji – nie dlatego, że brak im silnej woli, lecz dlatego, że mechanizm hamowania impulsów w ich mózgu wciąż się kształtuje. Badania nad użytkownikami krótkich filmów wskazują też na częstsze problemy ze snem oraz zwiększone ryzyko lęku społecznego i obniżonego nastroju, choć – jak zastrzegają sami badacze z Tianjinu – ich badanie miało charakter przekrojowy, więc nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy to zmiany w mózgu prowadzą do uzależnienia, czy odwrotnie. To ważne zastrzeżenie, bo w dyskusji o wpływie mediów społecznościowych na młode umysły łatwo o przesadę w obie strony.

Niezależnie od tego, co jest przyczyną, a co skutkiem, opisany mechanizm da się rozpoznać w codziennym życiu bez żadnego skanera mózgu: sięganie po telefon zaraz po przebudzeniu, poczucie niepokoju, gdy nie można sprawdzić powiadomień, trudność z dokończeniem dłuższego tekstu czy filmu bez odruchowego przełączania się na coś innego. To sygnały, które warto brać na poważnie, zwłaszcza w rodzinach z małymi dziećmi i nastolatkami, których zdolność samoregulacji dopiero się kształtuje. Sprawdzone, niewymagające specjalistycznej wiedzy kroki – ustalenie konkretnych ram czasowych korzystania z telefonu, wyłączenie zbędnych powiadomień, zastępowanie bezmyślnego przewijania realną aktywnością fizyczną czy spotkaniem z drugim człowiekiem – pozostają dziś najprostszym sposobem na to, by odzyskać kontrolę, zanim odruch sięgnięcia po telefon stanie się czymś silniejszym niż własna wola.

Warto pamiętać, że mechanizm opisany przez naukowców z Tianjinu nie różni się w istocie od tego, co Kościół i terapeuci uzależnień od dawna mówią o naturze każdego nałogu – niezależnie, czy chodzi o alkohol, hazard, czy ekran telefonu. Człowiek jest istotą złożoną z ciała, psychiki i ducha, a każdy nałóg atakuje wszystkie te wymiary naraz: zabiera czas, który mógłby być poświęcony bliskim, osłabia zdolność do prawdziwej obecności i cierpliwości, a w skrajnych przypadkach przejmuje kontrolę nad codziennymi wyborami. Świadomość tego mechanizmu to pierwszy krok do tego, by nie dać się mu podporządkować.

Źródło: National Geographic Polska, Eric W. Dolan, PsyPost
« 1 »