Kiedyś to było…

Dopiero co rozpoczęła się kalendarzowa jesień i pogoda, która choć jeszcze dopisuje, ale już zdradza nadchodzący okres coraz to krótszych dni. Aspekt przemijania jest bardzo trafnie pokazany w pierwszym czytaniu z Księgi Koheleta. Młodość szybko przemija: wiedzą to na pewno niektórzy z nas, a inni nieuchronnie jeszcze tego doświadczą. 

Z jednej strony niebezpieczeństwem dla naszego życia duchowego jest myśleć jedynie o tym, co już przeminęło, ulegając nostalgii (nasze typowe polskie „kiedyś to było…”), nie oczekując już nic. A z drugiej strony przychodzi pokusa, aby żyć w strachu przed nadchodzącą starością, chorobami, zmartwieniami i śmiercią. Obie postawy powodują to samo, a mianowicie stan, w którym nie potrafimy żyć dniem dzisiejszym. A Pan pragnie abyśmy dziś usłyszeli Jego głos (Ps 95). Być może pragniemy jedynie tego, aby nasze życie było jednym wielkim pasmem sukcesów, bez żadnej porażki, dlatego też rozpamiętujemy stracone szanse, jednocześnie bojąc się, aby w przyszłości znowu ich nie stracić.

Jednak nasz Zbawiciel, wobec „sukcesu” jakiego odnosił w czasie Jego publicznej działalności, ponieważ „wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa” (Łk 9,43), objawia swoim uczniom ostateczny cel Jego misji. Celem nie jest samym w sobie młodość, bogactwo, sukces, które nigdy nie nasycą człowieka, lecz prawdziwe spotkanie z Jezusem Chrystusem, który daje życie wieczne. Męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa nadają sens wszystkiemu. Uczniowie nie mogli tego pojąć, tak jak i my często tego nie pojmujemy wobec doświadczenia różnych porażek życiowych. 

Jedyną odpowiedzią jest Chrystus, i to ukrzyżowany, który jest zgorszeniem dla żydów, i głupstwem dla pogan (1 Kor 1,23). Dopiero w dniu Pięćdziesiątnicy, czyli w momencie osobistego spotkania z Duchem Świętym, apostołowie mogli rozpoznać prawdziwy sens Krzyża Chrystusowego, które prowadzi do triumfu nad śmiercią. Prośmy więc Pana w czasie Eucharystii, aby dał nam osobistą relację z Nim samym, abyśmy bez lęku mogli żyć dzisiaj, w dniach naszej młodości i starości, wiedząc że nasze życie i nasza przyszłość jest w Jego rękach, ponieważ „jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,34).

 

« 1 »