Michał Sikorski, aktor znany z roli księdza Jakuba w netfliksowym hicie „1670“, opowiedział w podcaście Wirtualnej Polski „Kultura WPełni” (14 sierpnia 2026 r.), jak odrzucił propozycję udziału w reklamie alkoholu, mimo że proponowano mu, jak sam określił, „fortunę“. „Stwierdziłem, że będzie mi wstyd, po prostu. Będzie mi wstyd wobec siebie, wobec mojego dziecka, wobec innych. Nie potrafiłbym sobie spojrzeć w lustro (…) Ale zrobiłem to, odrzuciłem udział, jestem z tego dumny” – powiedział aktor.
Wynagrodzenie za udział w kampanii było na tyle wysokie, że – jak przyznał sam aktor – pozwoliłoby mu kupić mieszkanie w Warszawie. „Dla mnie to były ogromne pieniądze, do których nie miałem nigdy dostępu. Stwierdziłem, że nie potrzebuję tego, nie chcę" – mówił w podcaście WP. We wcześniejszej rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym“, cytowanej przez Wirtualnemedia.pl, przyznawał, że decyzja wcale nie była oczywista: „Kusiło, myślałem, że może warto »dla dziecka«, ale odmówiłem”. Ostatecznie o odrzuceniu oferty przesądziła refleksja nad tym, jak reklamy alkoholu wpływają na najmłodszych odbiorców.
Sikorski przywołał przy tej okazji historię kolegi z branży, który zagrał w reklamie piwa.
„Potem kolega, który zagrał w reklamie piwa, usłyszał od pani na ulicy, że jej dwunastoletni wnuczek codziennie pije to piwo »zero«, bo reklama jest śmieszna. Uświadomiłem sobie: jeśli fajnie zagrana reklama zachęci dzieciaka do »piwka wieczorem«, to nie są to pieniądze warte odpowiedzialności społecznej" – relacjonował aktor w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym".
Jakie zasady obowiązują dziś w Polsce?
Piwo jest jedynym napojem alkoholowym, którego reklama jest w ogóle dozwolona, ale i ona podlega ograniczeniom: nie może być kierowana do małoletnich, pokazywać sukcesu życiowego ani kojarzyć picia z atrakcyjnością seksualną. W telewizji piwo można reklamować wyłącznie między godziną 20.00 a 6.00, z wyjątkiem transmisji sportowych, a na billboardach ostrzeżenie musi zajmować co najmniej 20 procent powierzchni reklamy. Mimo tych ograniczeń to właśnie one, zdaniem wielu lekarzy, wciąż nie chronią najmłodszych przed oswajaniem się z obrazem alkoholu jako czegoś zabawnego i codziennego – czego dowodem jest przywołana przez Sikorskiego historia dwunastolatka. Do Naczelnej Rady Lekarskiej wpłynął w tej sprawie list prof. Leszka Czupryniaka, wzywający do całkowitego zaprzestania reklamowania alkoholu, a Prezydium Rady przyjęło uchwałę popierającą ten apel. Profesor mówił wprost:
„Jeżeli w reklamie występuje popularny aktor i pokazuje, że dla postaci, którą kreuje, wypicie piwa w domu, w hamaku, na tle natury, jest spełnieniem, to jest to błąd, który ma ogromne konsekwencje społeczne".
Postawa Sikorskiego zasługuje na uznanie właśnie dlatego, że wielu twarzy popkultury nie stać na taką odmowę – albo po prostu jej nie podejmuje. Aktor otwarcie przyznał, że kusiły go pieniądze i argument „dla dziecka", a mimo to postawił na coś, co sam nazwał wstydem przed samym sobą i przed własnym sumieniem. To rzadki dziś przykład, że popularność i pieniądze nie muszą wygrywać z odpowiedzialnością za to, jaki wzorzec zostawia się po sobie młodym ludziom.
Ta postawa nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście prac legislacyjnych, które toczą się właśnie w Sejmie. 15 lipca 2026 r. sejmowa podkomisja nadzwyczajna przyjęła cztery kluczowe założenia nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi: całkowity zakaz reklamy i promocji alkoholu, w tym piwa, ogólnokrajowy zakaz sprzedaży w godzinach 22–6, waloryzację opłat za koncesje oraz zakaz ekspozycji alkoholu na stacjach paliw. Projekt czeka teraz na głosowanie w Komisji Zdrowia, a następnie na obrady plenarne Sejmu, przekazanie do Senatu i podpis Prezydenta. To niezwykle ważna, ze względów społecznych i zdrowotnych, ustawa, która powinna zostać uchwalona możliwie jak najszybciej i zacząć obowiązywać – dopóki decyzja o tym, czy dziecko pozna alkohol jako coś zabawnego, zależy od tego, czy dany aktor akurat postąpi tak jak Michał Sikorski, wielu małych odbiorców pozostaje bez żadnej ochrony.
Sierpień, który właśnie trwa, jest w Kościele katolickim w Polsce od 1984 roku obchodzony jako miesiąc dobrowolnej abstynencji, ustanowiony z inicjatywy Zespołu Konferencji Episkopatu Polski do spraw Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. W tym kontekście historia Sikorskiego brzmi jak coś więcej niż zawodowa anegdota – jak przykład osobistego rachunku sumienia, podjętego bez żadnego przymusu, kosztem realnych pieniędzy. To właśnie z takich pojedynczych decyzji, powtarzanych przez kolejnych ludzi kultury, powstaje coś, czego samo prawo nigdy w pełni nie zapewni: kultura, w której odmowa reklamowania alkoholu nie jest wyjątkiem, lecz oczywistością.
Źródło: WP, Wirtualnemedia.pl