„Gdyby nie było Kosmosu, nie byłoby także życia, które potrzebuje atomów do swego istnienia. Według mnie nie da się tego inaczej odczytać, jak właśnie w ten sposób, że mamy wspólnego Stwórcę, że pochodzimy od Boga” – mówi Kazimierz Czernis. Astronom z Uniwersytetu Wileńskiego nadał nazwy już blisko 200 asteroidom.
Prof. Czernis jest naukowcem polskiego pochodzenia. Urodził się w Wilnie i pracuje na tamtejszej uczelni. W kwietniu 2026 r. wenezuelski astronom Orlando Naranjo nazwał asteroidę imieniem Czernisa. Z kolei Czernis nadał nazwy prawie 200 asteroidom. W maju 2026 r. jedną z nich – odkrytą w 2012 r. wspólnie z Richardem P. Boylem – nazwał Bobola, na cześć św. Andrzeja.
Jak tłumaczy w rozmowie z Naszym Dziennikiem, święty nazywany Duszochwatem miał szczególny związek z Wilnem.
„On wiele lat pracował w wileńskim kościele św. Kazimierza – tłumaczy astronom. – Był związany z tym miejscem. Jego postać jest ważna zarówno dla Litwy, jak i Polski – której jest przecież jednym z patronów. Osobiście pielgrzymowałem do jego relikwii w Warszawie. Jestem wierzącym katolikiem, do św. Andrzeja Boboli mam szczególne nabożeństwo, jest bliskim mi świętym. Nie miałem wątpliwości, że jedną z odkrytych asteroid muszę nazwać jego imieniem. Wszystko dla chwały Kościoła i Boga”.
Imiona na niebie
Kazimierz Czernis zaznacza, że nadawał już kosmicznym obiektom imiona świętych, którzy byli związani z Wilnem. To św. Kazimierz Królewicz, św. Faustyna Kowalska i św. Urszula Ledóchowska.
„Współpracujemy z Obserwatorium Watykańskim, a tamtejsi jezuici astronomowie podpowiadają nam, jakie nazwy mogłyby być odpowiednie i interesujące z punktu widzenia historii Kościoła. Nazwaliśmy już asteroidy imionami dwóch papieży” – dodaje prof. Czernis. Ok. 100 spośród odkrytych przez niego ciał niebieskich nosi nazwy litewskie lub związane z historią i geografią tego kraju. To m.in. Niemen, Wilia, Kowno, Kłajpeda i Druskienniki.
200 miliardów słońc
Prof. Kazimierz Czernis pracuje w Instytucie Fizyki Teoretycznej i Astronomii Uniwersytetu Wileńskiego. Instytut ma dwa zadania.
„Pierwszym jest obserwacja ciał niebieskich Układu Słonecznego – planet, asteroid, komet. Drugim zaś obserwacja gwiazd w naszej galaktyce – wyjaśnia astronom. – Obliczam odległości, jakie nas dzielą, oraz badam ich widma. Z widm możemy otrzymać szczegółowe informacje o danej gwieździe – jej skład chemiczny, wielkość, gęstość, jakie zawiera metale. Celem jest poznanie budowy naszej galaktyki. W skrócie zajmuję się Słońcem oraz planetami, a także galaktyką i jej odległymi obiektami. W galaktyce mamy około 200 miliardów takich słońc jak nasze. Kosmos jest więc bardzo złożony i skomplikowany w swej budowie. W instytucie badamy naszą galaktykę, a w innych ośrodkach na świecie bada się także inne galaktyki. Kosmos daje olbrzymią przestrzeń nauce do badania i poznawania go”.
Kosmiczny porządek
Czy obserwacja nieba jest poszukiwaniem Boga?
„Spojrzenie współczesnej astronomii na ciała niebieskie jest wyłącznie materialne – mówi prof. Czernis. – Gdy zawodowo zajmuję się budową gwiazd, to jestem niejako odseparowany od spojrzenia na gwiazdy w sposób duchowy . To jednak nie przeczy temu, że możemy o tym pomyśleć w inny sposób. Otóż badając gwiazdy, odkrywam w nich źródło pochodzenia atomów, czyli części materii, z których jesteśmy zbudowani my sami i otaczający nas świat. Zatem my, ludzie, Boże stworzenia, składamy się od strony materialnej z tych samych cząstek co gwiazdy i cały Kosmos. Gdyby nie było Kosmosu, nie byłoby także życia, które potrzebuje atomów do swego istnienia. Według mnie nie da się tego inaczej odczytać, jak właśnie w ten sposób, że mamy wspólnego Stwórcę, że pochodzimy od Boga. Cała materia – galaktyki, gwiazdy i ludzie – została stworzona przez Boga. Astronomowie mogą dostrzegać ten tajemniczy, niezwykły kosmiczny porządek we wszechświecie. Nasz związek z Kosmosem świadczy o tym, że wokół nas realizuje się plan Boga, w którym my, ludzie, mamy swoje szczególne miejsce”.
Źródło: Nasz Dziennik, urania.edu.pl, wilnoteka.lt
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.