Zróbmy w Kościele więcej miejsca dla tych, co chcą słuchać Słowa Bożego

Jezus Chrystus jest prawdziwym człowiekiem. W Jego sercu są wszystkie ludzkie uczucia, w stopniu doskonałym. Jest w nim więc miłość do Matki i do najbliższej rodziny. Równocześnie jednak jest prawdziwym Bogiem. Jego miłość przekracza więzy rodzinne. Każdy człowiek może i jest powołany, aby wejść do Jego rodziny, rodziny dzieci Bożych. Nie dzieje się to jednak automatycznie. Bóg daje nam swą łaskę, za darmo, inaczej nie byłaby łaską. Ale wymaga odpowiedzi. Pierwszą odpowiedzią jest przyjęcie Jego nauki. Nie chodzi jednak o samą wiedzę. Słuchanie słowa Bożego tylko wtedy jest owocne, gdy je całym sobą przyjmujemy. A wtedy przyjmujemy Chrystusa, staje się On naszym bratem i czyni nas synami i córkami Boga Ojca.

Słuchając historii z dzisiejszej Ewangelii warto zwrócić uwagę na jeden szczegół. Maryja i kuzyni Jezusa stoją na zewnątrz domu w którym naucza Jezus. Aby Go słuchać, trzeba wejść do środka. Nie było to proste, nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Z drugiej strony, ilu tych krewniaków Pan Jezusa mogło tam być? Pięciu, dziesięciu? Z pewnością dałoby się trochę ścisnąć i zrobić im miejsce. W szczególności dla Matki. Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o Kościele. Chrystus działa przez swój Kościół. A jednym z obrazów Kościoła jest dom, świątynia. Czy trudno jest do tego domu wejść? Dziś do kościołów w Europie, również w naszej ojczyźnie, fizycznie łatwo jest wejść gdy Chrystus daje nam swoje słowo i ciało w Eucharystii. Na Mszach tłoku nie ma, niestety. A jednak, tylu ludziom dostać się tam nie sposób. Z powodu ignorancji, uprzedzeń. Wiele z nich nie zależy od nas. Ale bywa, że przeszkodą, aby ktoś mógł wejść do Kościoła są ci, którzy już w nim formalnie są, lecz nie słuchają uważnie słów Chrystusa, nie naśladują Go. A to odpycha, nie przyciąga.

W domu, w którym wtedy nauczał Jezus, był tłok. Żeby zmieścili się tam Maryja i kuzyni Jezusa, trzeba było się jeszcze bardziej ścisnąć. Ścisnąć, a więc być bliżej siebie. Żeby więcej ludzi mogło wejść do Kościoła, my którzy już w nim jesteśmy, musimy być bliżej siebie. Starożytne przekazy o Kościele pierwszych wieków mówią, że tym co przyciągało pogan była miłość wzajemna między chrześcijanami. Nie brakowało sporów, kłótni, niesnasek. A jednak, chrześcijanie wyróżniali się na tle reszty społeczeństwa właśnie staraniem o utrzymanie braterskiej miłości. To doświadczenie jest wciąż aktualne.

Maryja nie musi wchodzić do domu, w którym naucza Jezus. Ona już tam jest, bo zawsze jest przy Nim. Słucha Jego słów i przyjmuje je całą sobą. I przyjęła Jego słowa, które wypowiedział na krzyżu, pod którym Maryja jest fizycznie obecna. Niewiasto, oto syn Twój. W osobie św. Jana, który reprezentuje pod krzyżem cały Kościół, Maryja stała się Matką nas wszystkich.

« 1 »