Pochodzący z Aleppo Garabed Avedisian skończył szkołę dzięki programowi Caritas. Dziś działa w Centrum Nadziei, wspierając ludzi, którzy dzięki temu mogą zakładać rodziny i wychowywać dzieci. „Bóg jest z nami, więc nie tracimy nadziei” – mówi Garabed.
„Kiedy zaczęło się wojna, miałem 12 lat. Teraz mam 27, więc przez prawie 15 lat doświadczam wojny” – mówił Garabed podczas warszawskiego Forum Dobroczynności. Jak mówił, 10 lat temu jego rodzina zaczęła korzystać z programu Caritas Rodzina Rodzinie.
„Uczyłem się, ale straciłem ojca – opowiadał Garabed. – Moja mama otrzymała wsparcie przez Kościół i to dało mi impuls, żeby kontynuować studia. Gdyby nie to, musiałbym je rzucić. Dziś sam włączam się w pomoc”.
Choć Państwo Islamskie zostało – przynajmniej jako terytorialna organizacja – pokonane, Syria do dziś doświadcza ciągłych konfliktów. W 2024 r. rebelianci obalili Baszara as-Asada, którego rodzina rządziła krajem od pół wieku. W tym samym roku ostrzał Syrii rozpoczął Izrael. W 2023 r. kraj nawiedziło też trzęsienie ziemi. Jak mówi Garabed, jego rówieśnicy boją się mieć po ślubie dzieci, bo nie wiedzą, czy w warunkach wybuchających od nowa wojen będą w stanie je wychować.
Ślub dzięki wsparciu
Program Rodzina Rodzinie działa od 2016 r. a pomoc o wartości ponad 130 mln otrzymało dzięki niemu już 60 tys. osób i 2 tys. małych firm, nie tylko w Syrii, ale też w Libanie, Palestynie i na Ukrainie. Polega on na bezpośrednim wsparciu finansowym. To wspierani decydują, na co przeznaczą pieniądze. Praktyka pokazuje, że zwykle chcą uniezależnić się od pomocy.
Luay Smeirat korzysta z programu od 2025 r. Dzięki temu otworzył niewielki zakład krawiecki.
Garabed Avedisian opowiedział o pochodzącym z Idlibu młodym człowieku, który chciał wyjechać ze zniszczonego miasta. Wsparcie sprawiło, że mógł stanąć na własnych nogach. Postanowił zostać w rodzinnej okolicy.
„Tu zbuduję dom. Tu będę miał dzieci i tu umrę” – relacjonował jego słowa Garabed.
Jeszcze innemu beneficjentowi pomoc umożliwiła zawarcie kilka lat temu małżeństwa. Wcześniej rodzice narzeczonej nie zgadzali się na ślub, bo chłopak nie miałby jak utrzymać rodziny. Otrzymane pieniądze pozwoliły na otwarcie warsztatu samochodowego.
W Bogu nadzieja
Potrzeby ciągle są ogromne. Według danych ONZ w 2026 r. pomocy humanitarnej w Syrii potrzebuje 15,6 mln osób. Skutkiem biedy jest emigracja. Liczba chrześcijan w kraju spadła z 1,1 mln w 2015 r. do około 300 tys. obecnie. Przestają istnieć wspólnoty, których korzenie sięgają początków chrześcijaństwa. W Syrii 97 proc. rodzin objętych programem to wyznawcy Chrystusa.
„Nasz prezydent powiedział, że to, co robimy to nie jest tylko praca humanitarna – podkreślił Garadeb Avedisian. – W Syrii chcemy pomóc naszym społecznościom. Bóg jest z nami, więc nie tracimy nadziei”.
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.