W 24 placówkach doszło do podpaleń i innych aktów wandalizmu. Ogromny pożar ogarnął liceum w Metzu. Kobieta poparzona przez jednego z demonstrantów w twarz zabrała głos. Sprawcą okazał się 15-latek.
W 400-500 liceach zajęcia w poniedziałek będą całkowicie lub częściowo zawieszone ze względów bezpieczeństwa – poinformował minister edukacji Francji Edouard Geffray, cytowany przez AFP. Od początku protestów pod koniec września w 24 placówkach doszło do podpaleń i innych aktów wandalizmu.
Licealiści od poniedziałku organizują blokady swoich szkół motywują protesty niedofinansowaniem placówek. Skarżą się na nieodpowiednie warunki, w tym materialne, przeciążenie nauczycieli, a także przeładowanie planów nauki, ale hasła protestujących z różnych miejscowości bardzo się różnią. Wśród uczestników zajść jest wielu potomków imigrantów – w drugim lub trzecim pokoleniu. Na demonstracjach pojawiają się flagi Maroka, Algierii i Palestyny.
Lewica weszła do gry
Geffray przekazał w telewizji France 2 i radiu France Inter, że podobna liczba liceów zawiesiła zajęcia w piątek. W poniedziałek w części placówek, spełniających warunki bezpieczeństwa, nauka ma być stopniowo wznawiana – zauważył minister. Szef resortu poinformował również, że od początku protestów 28 września z ich powodu rannych zostało 78 pracowników oświaty. Wcześniej ministerstwo informowało o 65 poszkodowanych, w tym 40 dyrektorach szkół.
Wśród podpalonych szkół jest liceum w Metzu.
🇫🇷 Por la madrugada, los seres de luz que "protestan por la educación", prendieron fuego a un Colegio en Metz, Francia. No contentos con eso, prendieron fuego a los autos alrededor del instituto. Francia se convirtió en un infierno en la tierra gracias a la izquierda putrefacta. pic.twitter.com/2LgUilen8X
— Carlo Martin (@Liberfach0) 4 października 2026
Od początku protestów do soboty rannych zostało również ponad 600 policjantów i żandarmów – poinformowała rzeczniczka policji Agathe Foucault. Zatrzymano ok. 5 tys. uczestników zamieszek. Do walki z nimi wysłano antyterrorystów.
AFP wyliczyła, że koszty napraw w liceach, gdzie doszło do zniszczeń, wyniosą kilkadziesiąt milionów euro.
Protesty i blokady liceów objęły szkoły w całym kraju. Do licealistów dołączyli w czwartek studenci, organizując blokady na kilkunastu uczelniach.
W ostatnich dniach rząd informował o nasileniu się przemocy podczas protestów. Z raportu służb bezpieczeństwa wynika, że skrajnie lewicowa partia Francja Nieujarzmiona (LFI) sprawiła, że protesty zyskały na sile i ze spokojnych demonstracji stały się zamieszkami.
Płomieniem w twarz
Do mediów społecznościowych trafiło nagranie, na którym jeden z demonstrantów strzela płonącym sprejem w twarz stojącej na przystanku autobusowym kobiety. Sprawcą okazał się 15-latek. Został zatrzymany.
„Jestem opiekunką osób starszych, wychodziłam po zakupy – relacjonuje kobieta. – Czekałam na autobus. Nagle pojawiła się grupa młodych osób. Najpierw zobaczyłam dziewczyny, które złapały barierkę przy przystanku i powiedziały, że ją zniszczą”.
Kobieta zwróciła uwagę protestującym.
🔥🇫🇷 | URGENTE — Habló por primera vez la mujer francesa a la que un inmigrante africano le prendió FUEGO la cara durante los disturbios en París. "Les dije: pero, ¿qué están haciendo? No rompan nada. ¿No ves que estamos esperando el autobús, que estamos trabajando? Intenté hablar con ellos. Se abalanzaron sobre mí, me empujaron, alguien me agarró y de un momento a otro sentí mucho calor en la cara. Yo no lo podía creer, no esperaba tanta violencia. Pensaba que solo me iban a intimidar".
— La Derecha Diario (@laderechadiario) October 3, 2026
„Podeszłam i powiedziałam im: «Co wy robicie? Nie niszczcie. Idźcie na manifestację, maszerujcie, ale nic nie niszczcie»” – opowiadała.
Jednak uwagi spotkały się z agresją ze strony demonstrantów.
„Popchnęli mnie, ktoś mnie złapał i wtedy zobaczyłam kogoś idącego w moją stronę i poczułam silne ciepło na twarzy” – mówiła poszkodowana.
Jak twierdzi była w szoku z powodu tak ogromnej agresji zgromadzonego na ulicy tłumu.
„Nie spodziewałam się takiej przemocy. Myślałam, że tylko mnie zastraszą albo popchną. Spaliły mi się rzęsy, część skóry i włosów. Na szczęście to oparzenia pierwszego stopnia i nie mam poważnych blizn na twarzy, ale kiedy zobaczyłam nagranie, zaczęłam się trząść i płakać” – relacjonowała.
Jej zdaniem protestujących nie należy traktować jak „dzieci”, ale wyciągnąć surowe konsekwencje.
Źródło: 