Nie śpiewasz indyjskiego hymnu, wzywającego hinduistycznych bożków? Grozi ci trzyletnie więzienie

Wolność religijna, wolność sumienia w Indiach staje się coraz bardziej wątpliwa. Na mocy prawa uchwalonego w tym roku odmowa śpiewania hymnu, który wprost odwołuje się do hinduskich bóstw, grozi wyrokiem trzech lat więzienia.

Surowe kary grożące za odmowę śpiewania indyjskiego hymnu narodowego, zawierającego odwołania do hinduistycznych bożków przypominają czasy prześladowania chrześcijan w cesarstwie rzymskim. Gdy państwo narzuca obywatelom jedną religię pod surowymi sankcjami karnymi, wolność sumienia i wolność religijna stają się fikcją, a sama religia zaczyna być traktowana instrumentalnie – jako polityczne narzędzie do zapewnienia ideowej spójności społeczeństwa.

To właśnie dzieje się w naszych czasach w najludniejszym państwie świata – w Indiach. Wbrew temu, co usiłuje głosić rządząca obecnie partia premiera Modi’ego, hinduizm nie jest bynajmniej jedyną religią, która ukształtowała indyjskie społeczeństwo. Zarówno historycznie, jak i współcześnie, Indie zamieszkiwane były i są przez hinduistów, muzułmanów, chrześcijan, sikhów, buddystów, jainistów, parsów i żydów.

Jesteś Hindusem – jesteś hinduistą. Czy aby na pewno?

Hindutva to nacjonalistyczna ideologia, którą kieruje się Bharatiya Janata Party (BJP) rządząca obecnie w Indiach. Definiuje ona tożsamość indyjską jako zbitkę kulturowo-polityczno-religijną. Nie ma w niej miejsca na jakąkolwiek różnorodność. Jesteś Hindusem – według tej ideologii oznacza: jesteś hinduistą.

7 listopada 2025 roku premier Narendra Modi zainaugurował roczne obchody 150. rocznicy Vande Matarama, indyjskiego hymnu narodowego na stadionie Indira Gandhi Indoor w Delhi. Wydano znaczek pamiątkowy i monetę, a szkoły, urzędy rządowe, koszary wojskowe i siedziby dystryktu dołączyły do wykonania pieśni, która nadała emocjonalny koloryt walce o niepodległość Indii.

Poprawka parlamentu z 2026 roku do ustawy o ochronie honoru narodowego rozszerza ochronę karną na hymn narodowy. Przewiduje ona karę pozbawienia wolności do trzech lat, grzywnę lub obie kary łącznie za celowe uniemożliwienie jej śpiewu lub zakłócenie zgromadzenia wykonującego jej śpiew. Prawo nie mówi wprost, że każdy obywatel musi wykonywać Vande Mataram. Gdyby stosować je literalnie, chrześcijanie nie mieliby się czego obawiać. W interpretacji wyznawców hindutvy, sprawujących obecnie władzę, każdy musi jednak wykonać całość hymnu, w przeciwnym razie może zostać uznany za buntownika i wywrotowca. Oficjalne wytyczne wspominają wyraźnie o konieczności odśpiewania wszystkich sześciu strof.

Problematyczne strofy hymnu

Pieśń Vande Mataram to poemat zawarty przez Bankima Chandrę Chatterjee w powieści Anandamath z 1882 r. Jej pierwsze dwie zwrotki mają charakter patriotyczny, odwołując się do ojczyzny jako matki. Jednak w trzeciej i kolejnych pojawiają się hinduistyczne treści religijne i imiona bóstw hinduistycznych – Durgi, Lakszmi i Vani. Dla muzułmanów, chrześcijan i wyznawców innych religii wypowiadanie czy śpiewanie tych słów jest jawnym pogwałceniem ich wolności sumienia i religii.

Problemy związane z tekstem hymnu znane są od dawna. Przedwojenny Ruch Kongresowy, który stawiał sobie za cel odzyskanie niepodległości Indii przyjął w 1937 roku rozwiązanie kompromisowe: publiczne śpiewy ograniczono do dwóch pierwszych strof. W ten sposób nie odrzucono Vande Mataram, ale uznano, że symbol narodowy musi być na tyle szeroki, by pomieścić obywateli nie podzielających tej samej teologii.

Ten konsensus utrzymywał się przez całe dziesięciolecia. W sprawie Bijoe Emmanuel przeciwko Stan Kerala w 1986 roku Sąd Najwyższy Indii opowiedział się po stronie uczniów, którzy z szacunkiem wstali podczas hymnu narodowego, ale nie śpiewali problematycznych zwrotek ze względu na swoje przekonania religijne.

Obecnie w Sądzie Najwyższym toczy się postępowanie w sprawie wykonawcy muzyki karnatyckiej T.M. Kriszny, który odmówił śpiewania dalszych zwrotek hymnu. Sąd zwrócił się do rządu indyjskiego z prośbą o wyjaśnienia, przywołując explicite sprawę Bijoe Emmanuel. 25 artykuł indyjskiej konstytucji chroni wolność sumienia i religii. Partia premiera Modi’ego chciałaby tymczasem ten artykuł wziąć w nawias albo rozumieć go jako prawo do praktykowania każdej religii pod warunkiem, że jest to religia hinduistyczna.

Hymn nie może dzielić społeczeństwa

John Singarayar w felietonie zamieszczonym w UCA News zwraca uwagę na absurdalność podejścia, które prezentują obecnie indyjskie władze:

„Obywatel muzułmański, który odmawia przywoływania hinduskiego bóstwa, niekoniecznie jest antynarodowy. Obywatel chrześcijański, który nie może uznać takiego języka religijnego, niekoniecznie jest nielojalny względem państwa.  Ateista, który odmawia wypowiadania słownictwa religijnego, niekoniecznie jest wrogi wobec Indii. Jego sumienie zasługuje na ochronę, ponieważ Konstytucja chroni go nawet wtedy, gdy państwo nie podziela jego wiary.”

Rozszerzanie wykładni prawnej w przypadku ochrony hymnu narodowego, które prowadziłoby do narzucenia wszystkim obywatelom obowiązku wykonywania hymnu jawnie sprzecznych z ich przekonaniami religijnymi jest jawnie sprzeczne z indyjską konstytucją. W rzeczywistości nie chodzi tu o patriotyzm, ale o kolejną pałkę, którą można uderzyć politycznych oponentów oraz tych, którzy nie podzielają ideologii hindutvy.

„Ruch niepodległościowy nie po to opierał się rządom kolonialnym, aby niepodległe Indie mogły wymuszać jednolitość sumienia. Walczył o kraj, w którym ludzie różnych wyznań mogliby żyć z godnością. Prawdziwa siła Vande Mataram nie zostanie pokazana przez więzienie tych, którzy nie mogą jej zaśpiewać. Ujawni się, gdy pieśń będzie wykonywana z dumą, gdy osoba stojąca w milczeniu pozostanie również Hindusem. Pieśń, która przetrwała imperium, podziały, konflikt polityczny i 150 lat historii, nie potrzebuje wyroku więzienia, by udowodnić swoje znaczenie” – podsumowuje Singarayar.

Źródło: UCA News

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »