Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Willi Hoffsümmer

SPÓJRZ OCZAMI SERCA!

To znaczy: naucz się widzieć to, co niewidzialne. Jak wyraził to wielki pisarz Antoine de Saint-Exupéry w swojej pięknej książeczce „Mały Książę”: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.

Kosz z cudownymi rzeczami

Był sobie człowiek, prawdziwy macho, dla którego liczyło się tylko to, co można zmierzyć, zważyć i zliczyć. Miał on smykałkę do interesów, wiedział, jak szybko zarobić pieniądze, był jednak ślepy na „dary nieba”. Posiadał zagrodę pełną krów i liczył na dochód z mleka. Dlatego wpadł w panikę, kiedy przyszedł jednego ranka do obory i żadna krowa nie dała ani kropli mleka. Gdy to się powtarzało, postanowił się zaczaić. W nocy, kiedy gwiazdy świeciły coraz jaśniej, ujrzał, jak po drabinie uplecionej z promieni schodziły dziewczęta. Ze śpiewem weszły do obory i każda bez wiadra doiła jedną krowę. To marnotrawstwo wprawiło go we wściekłość; podbiegł do gwiezdnych dziewcząt, aby je złapać i zbić. One zaczęły chichotać, wymknęły mu się sprytnie, wdrapały się na drabinę z promieni i wciągnęły ją z powrotem. O jednej dziewczynie zapomniały. Gospodarz chwycił ją za włosy i trzymał mocno. Wraz z nastaniem poranka minął jednak jego gniew. Zobaczył, że dziewczyna była piękna i zapytał: „Czy zechcesz zostać moją żoną?” Dziewczyna zgodziła się, ale postawiła mu jeden warunek: „Nie wolno ci nigdy zaglądać do tego koszyczka”. Teraz dopiero zwrócił uwagę na mały, kunsztownie upleciony koszyk. „Jeszcze nigdy nie byłem ciekawski”, odpowiedział mężczyzna, „nie zajrzę tam!” Przez długie miesiące wszystko układało się jak najlepiej. Coraz częściej jednak, kiedy przechodził obok koszyczka, budziło się w nim pragnienie, aby tam zajrzeć. Pewnego razu, kiedy jego żony nie było w domu, podniósł wieko i zajrzał do środka: koszyk był pusty! Kiedy wreszcie przyszła do domu, rzekła ze smutkiem: „Patrzyłeś do koszyczka”. „Błahostka”, zaśmiał się, „dlaczego miałbym nie patrzeć? Nie ma w tym nic złego!” Żona przyglądała mu się długo, potem odwróciła się i odeszła. Więcej jej już nie zobaczył.

 

Czy wiesz, dlaczego odeszła zasmucona? Nie dlatego, że on złamał obietnicę, ale przede wszystkim dlatego, że śmiał się i nie umiał dostrzec wszystkiego, co leżało w koszu małżeństwa — przyjaźni, miłości, wierności, sympatii, radości i zaufania.

Był ślepy na najważniejsze „dary nieba” i myślał tylko: co będę z tego miał? Co za to dostanę? Taki kosz z cudownymi rzeczami stoi wszędzie, np. u was w domu. Kto widzi w domu tylko miejsce do spania i do jedzenia, kto chce zostać w nim dłużej tylko z powodu pełnej lodówki, jest ślepy na to wszystko, czego nie może zmierzyć ani policzyć, a co ostatecznie jest w życiu najważniejsze: jesteś chciany, oczekiwany, masz rodziców, jesteś bezpieczny...

Także w szkole znajduje się taki kosz z cudownymi rzeczami: szkoła jest czymś więcej niż tylko miejscem przekazywania wiedzy, gdzie wbijają ci do głowy liczby, słówka i fakty. Jeśli przypatrzysz się uważniej, zauważysz, że ona jest miejscem spotkanie z wieloma ludźmi, którzy pomagają ci rozwijać twoją osobowość, pokonywać przeszkody i stać się odpornym na różne trudności...

Kosz z cudownymi rzeczami możesz odkryć także w miejscu twojej pracy: czy jest ona tylko okazją do zarabiania pieniędzy? Zapytaj bezrobotnego! On poświadczy, jak ważna jest praca dla poczucia własnej wartości, dla godności człowieka. Tak samo w kościele stoi ten kosz z cudownymi rzeczami, które można rozpoznać tylko oczami serca i wiary: zaufanie Jezusowi jest tak samo słabo zauważalne jak Jego zmartwychwstanie. Być może następujące sceny pochodzące z nabożeństwa dla młodzieży otworzą szerzej twoje oczy:

Nie widzieć, a mimo to wierzyć

(czworo młodych podchodzi do przodu, trojgu z nich zawiązuje się oczy)

Scena 1. (matka podchodzi do pierwszego uczestnika, który stoi przed ołtarzem bez zawiązanych oczu)

Matka: Przyszłam do ciebie i stoję obok ciebie. Czy mi wierzysz?

Pierwszy uczestnik: Tak.

Matka: Dlaczego w to wierzysz?

Uczestnik: Wierzę w to, ponieważ cię widzę.

Scena 2. (matka podchodzi do drugiego uczestnika, który stoi przed ołtarzem z zawiązanymi oczami)

Matka: Przyszłam do ciebie. Czy wierzysz w to?

Drugi uczestnik: (dotyka matki) Tak.

Matka: Dlaczego mi wierzysz?

Uczestnik: Wierzę, ponieważ cię dotykam i czuję.

Scena 3. (matka podchodzi do trzeciego uczestnika, który stoi przed ołtarzem z zawiązanymi oczami)

Matka: Przyszłam do ciebie. Czy wierzysz mi?

Trzeci uczestnik: (nasłuchując, przykłada ręce do uszu)

Matka: Stoję teraz obok ciebie. Wierzysz w to?

Uczestnik: Tak.

Matka: Dlaczego mi wierzysz?

Uczestnik: Nie widziałem cię wprawdzie ani nie dotykałem, ale słyszałem twój głos.

Scena 4. (piąty uczestnik wychodzi z ławki i podchodzi do czwartego uczestnika, który stoi przed ołtarzem z zawiązanymi oczami. Szósty uczestnik podchodzi do mikrofonu)

Szósty uczestnik: N.N. (nazwisko piątego uczestnika) teraz przyszedł do ciebie i stoi obok. Czy mi wierzysz?

Czwarty uczestnik: Tak.

Szósty uczestnik: Dlaczego wierzysz w to, co ci powiedziałem?

Czwarty uczestnik: Wierzę w to, ponieważ wiem, że jesteś moim przyjacielem.

Prowadzący nabożeństwo: Jak widzieliście, zostały przedstawione tu różne sposoby, którymi dochodzą ludzie do wiary i zaufania: przez widzenie, czucie, słyszenie i pewność, że inny nie kłamie, bo jest moim przyjacielem. Chciałbym przeczytać wam teraz pewien fragment Ewangelii. Chodzi tutaj także o zaufanie: J 20,19-29 (niewierny Tomasz). Z nami jest teraz tak samo, jak z Tomaszem przed jego spotkaniem z Jezusem: nie możemy Jezusa widzieć, słyszeć ani dotknąć. Wierzymy jednak wielu przyjaciołom, olbrzymiej ilości tych ludzi, którzy doświadczyli Jezusa i opowiedzieli o tym dalej. Ufamy także świadectwu tych, którzy dzisiaj żyją i doświadczają działalności Jezusa. Czy spotkałeś już jednego z nich?

 

Następujące opowiadanie ukaże ci, co się dzieje, jeżeli ktoś nie widzi całej rzeczywistości lub na sprawy wiary reaguje tylko znudzonym uśmieszkiem. Wtedy dialog może przebiegać następująco:

Bajka o chrabąszczu i pędraku

(z jajka chrabąszcza wykluwa się pędrak, który przez trzy lata odżywia się w ziemi korzonkami, potem się przepoczwarza i przeobraża; dopiero po czterech latach wychodzi jako chrabąszcz)

„Dzień dobry”, powiedział chrabąszcz do pędraka i potknął się o korzeń, „jestem twoim bratem”. Pędrak dotknął ostrożnie chrabąszcza i odrzekł: „To nie może być prawda. Ty jesteś całkiem twardy i sztywny!” „Poczekaj, następnego roku będziesz wyglądał tak samo, wyjdziesz wreszcie z tej ciemności na światło dzienne”. „Co to jest światło dzienne?” „Wszystko jest całkiem jasne i przyjemnie ciepłe, można znaleźć pełno soczystych liści do jedzenia”. „Rozumiem, co to jest jedzenie, ale co to jest „jasno” i „liście”?” „Liście rosną na drzewach. Możesz fruwać z jednego na drugi i wyszukiwać sobie najdelikatniejsze”. „Co to jest latanie?” „Otwierasz skrzydła i przelatujesz w powietrzu”.

„Teraz już nic nie rozumiem”, odparł pędrak. „Myślę, że to twoje światło dzienne odebrało ci rozum”. Odwrócił się i zaczął obgryzać korzeń. „Głupcze, dojdź wreszcie do mojego wieku”, odrzekł chrabąszcz i zatęsknił za świeżymi liśćmi.

 

 

Wyrażenie „patrzeć sercem” znaczy „drugie” spojrzenie lub „trzecie” oko: widzę więcej niż tylko zewnętrzną rzeczywistość. Gąsienica z małymi nóżkami pełza powoli do przodu. Wreszcie przepoczwarza się. (W czasie dojrzewania jest taka chwila „przepoczwarzania się!”) Lecz kokon nie oznacza końca. Trzeba patrzeć dalej: motyl pokonuje wszystkie przeszkody dzięki swoim skrzydłom. Nikt nie wierzyłby w ten cud, gdybyśmy nie mieli przykładu w naturze.


Lista fragmentów ksiązki - Otwórz się - Opowiadania dla młodych chrześcijan - Willi Hoffsümmer - zamieszczonych w serwisie "Opoka"

opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: opowiadania wiara bierzmowanie zaufanie katecheza Willi Hoffsümmer chrabąszcz Mały Książę
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W