Lekarce z Lutoryża grozi wydalenie z zawodu. Patomorfolog przebywa w areszcie

„Z uwagi na kaliber zarzutów, sprawa będzie ściśle konsultowana z prokuraturą” – powiedział rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski o postępowaniu wobec Magdaleny H. Na posesji w Lutoryżu, gdzie mieszkała patomorfolog znaleziono kilkadziesiąt ciał nienarodzonych dzieci. 57-letniej kobiecie grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

Sąd zastosował trzymiesięczny areszt wobec kobiety. Lekarka usłyszała zarzuty zbezczeszczenia zwłok oraz porzucenia niebezpiecznych odpadów w miejscu, które nie było do tego przeznaczone. Za te czyny grozi jej do 12 lat więzienia.

Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej powiedział PAP, że ze względu na to, że czyny opisane w mediach dotyczą wykonywania zawodu lekarza, równolegle do postępowania w prokuraturze toczy się postępowanie w zakresie odpowiedzialności zawodowej. Magdalena H. jest członkinią Rzeszowskiej Izby Lekarskiej – tam będzie prowadzone właściwe postępowanie dyscyplinarne.

„Katalog kar za tego typu czyny jest szeroki – od symbolicznego upomnienia aż po bezpowrotne pozbawienie prawa wykonywania zawodu. Z uwagi na kaliber zarzutów, sprawa będzie ściśle konsultowana z prokuraturą”

– powiedział rzecznik.

W przypadku takich czynów również sąd powszechny może orzec zakaz wykonywania zawodu. Jeśli do tego dojdzie, postępowanie przed sądem lekarskim zostaje zawieszone.

„Najwyższą możliwą karą w tym przypadku pozostaje dożywotnie wydalenie z zawodu lekarza” – wyjaśnił Kosikowski.

Makabryczne znalezisko

W miejscowości Lutoryż pod Rzeszowem podczas wykonywania prac ziemnych na działce znaleziono szczątki nienarodzonych dzieci. Zawiadomiona o sprawie policja przez kilka dni przeszukiwała działkę. Na miejscu pracowało po kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Znaleziono 34 ludzkie płody lub ich szczątki. W operacji wykorzystano georadar i psy. Pracę czworonogów komplikowało to, że gleba była mocno przesiąknięta zapachem tkanek i zmieszana z kawałkami szkła laboratoryjnego. Działania zakończyły się w sobotę wieczorem. Oprócz szkła i fragmentów zwłok, w ziemi znajdowały się bloczki parafinowe.

Sprawczyni potwierdziła

Patomorfolog, która w przeszłości mieszkała w Lutoryżu przyznała się do zakopywania szczątków nienarodzonych dzieci.

Prokuratura podaje, że kobieta wskazała ich pochodzenie. Cały czas trwają badania, które mają ustalić, jak długo zakopane płody znajdowały się na posesji.

Prokurator Krzysztof Ciechanowski powiedział w weekend, że analizowanych jest kilka wersji wydarzeń. Jak zaznaczył, obecnie nie ma żadnych dowodów, że kobieta dokonywała nielegalnych aborcji. Magdalena H. nie była wcześniej karana. Prowadziła prywatną praktykę lekarską.

„Skoro w tym czasie ukryła ciała tak wielu dzieci, to SKĄD ONE BYŁY? – pytała w mediach społecznościowych Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina. – Poronienia naturalne mają miejsce najczęściej na wczesnym etapie ciąży, rzadko jest z nich ciało dziecka na tyle dużego, że daje się zauważyć kości i wyraźny kształt. Aborcje w szpitalu, te legalne? Od lat całe Podkarpacie wykazuje ich 2-5 rocznie. A tu mamy kilkadziesiąt ciał, może nawet 100! Do tego ta zgodność z poradnictwem nielegalnych siatek przestępców aborcyjnych – «zakop w ogródku, ukryj w ziemi». Plus widoczna pogarda dla zmarłych dzieci (traktowanie jak śmieci, nazywanie ich odpadami medycznymi)”. (PAP)

Źródło: Logo PAP

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..