Czas płynie tu inaczej. Rytm wyznacza Serce Jezusa, do którego pielgrzymi dostosowują tu swoje serca. W miejscu, gdzie właśnie ustanowiono Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza, proboszcz mówi o „lawinie łask”, która zaczęła się kilka lat temu.
Jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał o tej podlaskiej miejscowości. Dziś do Milejczyc przybywają dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Jedni dziękują za otrzymane łaski, inni proszą o zdrowie, pokój serca czy ratunek dla swoich rodzin.
To nie biznes z Bogiem
„Nie przyjeżdżamy do Milejczyc, żeby załatwiać biznes z Bogiem. Pielgrzymujemy tutaj, by usłyszeć Jego głos i zaczerpnąć sił do większej miłości” – mówi ks. Jerzy Jastrzębski, promotor kultu Serca Jezusowego i członek komisji badającej odradzający się kult Najświętszego Serca Pana Jezusa w Milejczycach.
Choć łaski przypisywane modlitwie przed milejczyckim wizerunkiem były znane od dawna, prawdziwy przełom nastąpił w 2019 roku. Wtedy obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza wrócił z renowacji, a równolegle odkrywano jego historię. Proboszcz parafii, ks. Jarosław Rosłon, zaczął szerzyć nabożeństwo do Serca Jezusowego.
„Mamy świadectwa związane z poczęciem dzieci, uratowaniem zagrożonych ciąż, uzdrowieniami z chorób nowotworowych czy ocaleniem życia. Nie wszystkie przypadki zostały szczegółowo przebadane pod względem medycznym, ale faktem jest, że po modlitwie w tym miejscu bardzo często następuje poprawa zdrowia” – podkreśla ks. Jastrzębski.
Dodaje jednak, że jeszcze częściej dokonują się tutaj uzdrowienia duchowe: „ludzie wyjeżdżają stąd spokojniejsi, bardziej pokorni, bardziej zasłuchani w Boży głos”.
Parking za modlitwę
W dniu ustanowienia sanktuarium, kiedy w Kościele obchodzona jest uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, niewielkie Milejczyce tętnią życiem. Plac przed kościołem od godzin popołudniowych zapełnia się pielgrzymami. Mieszkańcy udostępniają swoje pola na parkingi. Na jednej z bram ktoś zawiesił kartkę: „Pielgrzymie, jeśli chcesz tu zaparkować, to parkuj i poleć moją rodzinę Sercu Jezusa”.
Przy głównej drodze pachnie babką i kiszką ziemniaczaną – to pierwszy lokal gastronomiczny otwarty w przededniu ustanowienia we wsi sanktuarium. Z kolei nieopodal kościoła Koło Gospodyń Wiejskich „Rakowianki” częstują przyjezdnych regionalnymi zagubami. Cała wieś żyje wydarzeniem. „Nie ma rodziny, która nie doświadczyłaby jakiejś łaski z Serca Jezusa, choć co ciekawe, pierwsze trzy cuda dokonały się tu za przyczyną Matki Bożej, której wizerunek znajduje się lewym bocznym ołtarzu w świątyni" – mówi mi ks. Jarosław Rosłon, proboszcz i kustosz nowego sanktuarium.
Jeden z najstarszych wizerunków w Polsce
Przed świątynią ustawiono wielkoformatową reprodukcję obrazu przedstawiającego Jezusa z otwartym Sercem, niosącego na ramionach owieczkę.
„To jeden z dwóch najstarszych w Polsce wizerunków Jezusa z otwartym Sercem i jeden z najstarszych na świecie” – przypomina ks. Zenon Czumaj, dyrektor Muzeum i Archiwum Diecezji Drohiczyńskiej.
Obraz pochodzi z przełomu XVII i XVIII wieku. Od niemal trzystu lat wierni modlą się tutaj przed wizerunkiem Chrystusa Dobrego Pasterza. O jego wyjątkowości świadczą zapiski o dwóch srebrnych koronach i licznych wotach.
Podczas uroczystej Mszy św. biskup drohiczyński Piotr Sawczuk podnosi kościół do rangi Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. „Jedyną odpowiedzią na miłość jest miłość wzajemna” – przypomina w homilii, dodając, że duchowość Serca Jezusa od wieków kształtuje pokolenia Polaków.
Homilia bp. Piotra Sawczuka w Milejczycach z okazji ustanowienia sanktuariumSerce dla kapłanów
W wizerunek wpatruje się ks. Michał Gołębiewski z diecezji drohiczyńskiej. „Łaski z Serca Jezusa mają przemieniać nasze serca i umacniać nas w naszej miłości do Boga i bardzo głębokiej więzi, bo my jak ta owieczka, chcemy wpatrywać się w oblicze Jezusa” – mówi. I dodaje: każdy z nas tego ukojenia, płynącego z Serca Jezusa potrzebuje. „My kapłani, także potrzebujemy takiego miejsca, gdzie na nowo usłyszymy głos powołania i odpowiemy na niego: tak Panie Jezu, chcę kroczyć za Tobą i być Twoim współpracownikiem” – przyznaje.
„To nasz prywatny cud”
Przed wejściem do niewielkiej świątyni ustawia się długa kolejka. W ubiegłym roku Milejczyce odwiedziło około 50 tys. pielgrzymów.
Wśród nich są Adrian i Paulina Olkowiczowie z pobliskiego Choroszczewa. Kilka lat temu lekarze nie dawali ich córce żadnych szans na przeżycie. „Żona została skierowana na aborcję. Lekarze mówili, że „nic z tego nie będzie”. Zamówiliśmy Mszę świętą w Milejczycach i postanowiliśmy zaufać Bogu do końca” – wspomina Adrian.
Dwa tygodnie później badania wykazały, że dziecko rozwija się prawidłowo. „To nasz prywatny cud” – mówi Paulina.
Dziś małżonkowie wychowują siedmioro dzieci. Byli pierwszą rodziną w parafii, która intronizowała Serce Jezusa na Króla swojej rodziny. „Nie było jeszcze reprodukcji obrazu, mąż robić zdjęcia starym telefonem, które potem wywołaliśmy” – wspomina pani Paulina. „Ale nie chodzi o sam obraz. Chodzi o to, żebyśmy my stawali się obrazem Serca Jezusa w naszych rodzinach” – podkreślają małżonkowie.
Iskra z Milejczyc - historia Pauliny. "To nasz prywatny cud"„Usłyszałem: to tutaj”
Przy cudownym obrazie czuwa Paweł Dominikowski. Pilnuje, by pielgrzymi nie dotykali wizerunku. Jeszcze niedawno sam modlił się tu przed obrazem jako pielgrzym z Warszawy.
„Kiedy uklęknąłem przed obrazem, usłyszałem w sercu: „To tutaj”. Wiedziałem, że chcę związać swoje życie z tym miejscem” – opowiada.
Kilka miesięcy później wraz z żoną kupił dom w Milejczycach. „Nawet gdy w kościele są tłumy, mam poczucie, że Serce Jezusa jest tutaj tylko dla mnie. A jednocześnie widzę, że każdy może poczuć się przez Niego zauważony i wysłuchany” – mówi.
Jezus jest tu tylko dla mnie. Paweł przeprowadził się z Warszawy do MilejczycNie tylko sanktuarium
Milejczyce mogą w przyszłości zyskać jeszcze jeden status. Wójt gminy Sebastian Sawicki rozpoczął starania o uznanie miejscowości za uzdrowisko. Przed wojną przyjeżdżali tutaj kuracjusze leczący schorzenia dróg oddechowych. „To długi proces. Potrzebne są badania klimatyczne i analiza naturalnych surowców leczniczych. Przed nami jeszcze kilka lat pracy” – wyjaśnia.
Nie ukrywa jednak, że impulsem do tych działań stał się rozwój ruchu pielgrzymkowego i nowe sanktuarium.
Z Podlasia na cały świat
Przez cały weekend nowo ustanowione sanktuarium odwiedzają tłumy wiernych z całej Polski. „Większość przyjeżdża prosić o zdrowie, ale z czasem zauważyłem, że ludzie szukają tu również pokoju serca, rozwiązania trudnych spraw i pewności, że Jezus ich prowadzi” – mówi kustosz sanktuarium, ks. Jarosław Rosłon.
Jak podkreśla, przesłanie milejczyckiego obrazu jest bardzo proste. „ To nie tylko obietnice związane z kultem Najświętszego Serca Jezusowego. To także obietnica Dobrego Pasterza, który szuka zagubionej owcy, aż ją odnajdzie” – mówi.
Pielgrzymi, z którymi rozmawiam, powtarzają podobne słowa: To miejsce daje nadzieję i pokój, których dziś tak bardzo potrzebujemy. I wierzą, że właśnie stąd – z niewielkich Milejczyc na Podlasiu – Serce Jezusa będzie promieniować na cały świat.
Czego doświadczają piegrzymi w Milejczycach? #milejczyce #sanktuariumDziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.