• Pytania o wiarę

„Jakiś niezbyt modny dziś różaniec”. Modlący się Ernest Bryll

Ernestowi wymknęło się wtedy coś, z czego normalnie zapewne nigdy by mi się nie zwierzał, a mianowicie że ostatnio, wyprowadzając psa, lubi modlić się na różańcu – wspomina felietonista Opoki o. Jacek Salij OP. Dziś w Warszawie odbył się pogrzeb Ernesta Brylla.

To było dobrych kilka lat temu, kiedy śp. Ernest Bryll miał jeszcze siły wychodzić ze swoim psem na spacery. Jego żona była akurat w kuchni, on posadził mnie w fotelu i oto wspomniany pies zaczyna się ze mną witać. Ernestowi wymknęło się wtedy coś, z czego normalnie zapewne nigdy by mi się nie zwierzał, a mianowicie że ostatnio, wyprowadzając psa, lubi modlić się na różańcu. Prawdę powiedziawszy, o modlitwę na różańcu nigdy bym go nie podejrzewał. Fakt faktem, że po tym spotkaniu zupełnie na nowo zobaczyłem ten oto fragment jego wiersza:

Jakiś niezbyt modny dziś różaniec
W którym dziwne mam przekonanie
Jakby płomyk marnej świeczki ta wiara
Którą donieść chcę zwyczajem starym
Od Gromnicznej aż do domu. Nikomu
W wielkich miastach to się nie udaje
Ale może? Idę, przystaję
Strach mi deszczu i wiatru co gania
Z skrzyżowania do skrzyżowania
Cóż, nie umiem jeszcze na pytania
Tych, ciekawskich: W czym rzecz – wyjaśnić
W czym ta rzecz? W czym ta rzecz? Bo właśnie
Znów zgubiłem siebie w pół zdania
Ale trzymam przy sercu różaniec

Ernest Bryll niekiedy skarżył się na bylejakość swojej modlitwy: „Te bitwy / O uczciwe pacierze przegrywam nieszczerze / W codziennej gonitwie”. Istotne wsparcie Poeta znajduje wówczas w modlitwach starych, wypróbowanych przez pokolenia:

A choć jestem niedowiarkiem, zostaw
Jakąś modlitwę tak prostą
Jak dzwony na Anioł Pański

Poniekąd rozumie się samo przez się, że pierwszą z tych modlitw jest ta najbardziej popularna, a zarazem najstarsza, bo znaleziono ją już wśród zapisanych w III wieku egipskich papirusów:

Ale jeszcze wieczorem, kiedy jak toporem
Noc odcina dzień od życia – ja skrycie
Szepcę: Pod Twoją Obronę – jak dziecko nauczono

Poeta niby chce się oskarżać o to, że w swojej modlitwie pozostał na poziomie dziecka. Ale nie wierzcie mu: On jest dumny z tego, że nie zgubił właściwej dziecku postawy zawierzenia samego siebie Bogu: „Przytuleni do modlitwy dziecinnej / Jak do misia – tak już pozostają”

Bryll nie ma wątpliwości, że modlitwa ma ogromny sens:

Kto się modli dzisiaj? Ja się modlę
A po co? Czuję się podle
Bo zadeptałem drogę
Przed siebie i znaleźć nie mogę

Dwa wiersze koniecznie muszę jeszcze przypomnieć w tym pośmiertnym wspomnieniu. Najpierw Bożonarodzeniowy wiersz pt. „Przytul je”. Przecież to oczywiste, że tekst ten wyrósł z głębokiej kontemplacji:

Przytul to Dziecko - mówi – podając nam Syna
Przytul, kiedy nie umiesz nawet się pomodlić
Dotknij tłuściutkich nóżek, spojrzyj w oczy modre
Bo niemowlęta najpierw modre oczy mają

Przytul do serca. Tam gdzie się zaczyna
Źródełko miłosierdzia. Słyszysz – oddychają
Listeczki płuc. No przytul Je. Czego się boisz?
Zmień mu pieluszki. Czemu życie twoje
Takie przeciwne tobie? Pomóż, posiedź nocą
Przy Dziecku gdy ma kolkę. Pobujaj kołyską
Prosi Maria. – Bądź blisko Dziecka. To jest wszystko
To się zawsze udaje. I trwaj przytulony
Bądź teraz silny, Tyś Dziecka obroną
Nawet gdy w życiu twoim wszystko zagubione
Przytul je…

A w wierszu pt. „Powoli” Ernest Bryll – tak mi się wydaje – wyobrażał sobie swoje odejście z tego świata. Ufajmy, że tak właśnie to jego odejście się dokonało:

Powoli schodzę w ciemną dolinę
Powtarzam psalm radosny, że nigdy nie zginę
Że On jest ze mną
Nie słyszę
Nie czuję
I jako kamień w głębinę nurkuję

Źrenica światła zwęża się zamyka
I tylko widzę – co jest wspomnieniem
I wierzę twardo samym zawierzeniem
Chociaż nie czuję czy On mnie dotyka
Nie słyszę Jego kroków
Ale mnie prowadzi
Chociaż mi nie przysięgał ale mnie nie zdradzi
Jak ja zdradzałem Go w każdej potrzebie

Nawet na prostej drodze
Przy słonecznym niebie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama