Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Czy media naprawdę szkodzą rozwojowi dzieci i młodzieży?

Cofamy się, zamiast iść ku górze

Rozmowa z Małgorzatą Więczkowską, pedagogiem, medioznawcą i nauczycielem dyplomowanym.

Wszyscy wiemy, że dzieci i młodzież zbyt dużo czasu spędzają przed ekranem komputera i telewizora. W jaki sposób młode pokolenie korzysta dziś z mediów?

Dzieci i młodzież traktują media jako źródło zabawy oraz rozrywki, i to zaczyna być niepokojące. Młode pokolenie nie wychowuje się już w rodzinie czy grupie rówieśniczej, ale właśnie w środowisku medialnym. Telewizja i komputer zaczynają wypełniać młodemu człowiekowi cały wolny czas. Zauważmy, że 95% polskich dzieci codziennie korzysta z mediów. Z tego aż 60% z nich poświęca na to ponad kilka godzin dziennie. Warto uzmysłowić sobie, że dzieci nie mają świadomości, iż tak dużo czasu spędzają przy komputerze czy tv. Sięgają do mediów w celach rozrywkowych, a nie jak im się wydaje edukacyjnych. Z internetu korzysta aż 2,7 mln polskich dzieci w wieku 7-15 lat. Wielu dorosłych bezkrytycznie wierzy w przekaz płynący z reklam sprzętu elektronicznego i komputerowego. Wierzą, że dzięki takiemu czy innemu urządzeniu ich dzieci będą miały ułatwioną naukę. Niektórzy rodzice twierdzą też, że bez nowoczesnego sprzętu ich pociecha zostanie odizolowana od rówieśników, że będzie poszkodowana.       

Jakie zagrożenia ze strony mediów czyhają na dzieci?  

Psychiatrzy przekonują, że media naprawdę szkodzą rozwojowi intelektualnemu dzieci i młodzieży. Jeśli dziecko nadużywa telewizji czy komputera, pewne części jego mózgu nie mają nawet szansy się rozwinąć. Zbyt długi kontakt z mediami prowadzi do ograniczonego lub spowolnionego rozwoju języka i słownictwa. Zaburzeniom ulegają też procesy myślowe. Dzieci mają dziury w odpowiednim postrzeganiu rzeczywistości, ponieważ nie znają myślenia przyczynowo-skutkowego. W filmach (szczególnie dla najmłodszych) wszystko dzieje się niezwykle szybko i brawurowo. Zazwyczaj żaden bohater nie jest karany za złe zachowanie. Postacie mają po kilka żyć. Pamiętajmy, że dziecko uczy się tego, co widzi w mediach. Stąd czerpie wzorce i normy społeczne. Jeśli często ogląda sceny przemocy, potem słabiej reaguje na nią w życiu realnym. Zaczyna się odwrażliwiać i co więcej, ma satysfakcję z oglądania filmów z elementami agresji. Potem potrzebuje coraz więcej negatywnych bodźców, by czerpać zadowolenie z tego przekazu. Jeśli młodzi ludzie często oglądają sceny przemocy, z czasem takie zachowania wydają się dla nich zupełnie normalne.

Skąd bierze się brak pozytywnej i konstruktywnej refleksji nad tym, co oglądają na ekranie?

Jeżeli bohater filmu czy gry zachowuje się negatywnie i nie zostaje za to ukarany, co więcej zdobywa przez to jakieś korzyści, zaczyna być atrakcyjny dla młodego widza.W ten sposób otrzymuje on informację, że taka postawa jest dobra, że tak należy się zachowywać, że to jest norma. Stąd bierze się bezrefleksyjne przenoszenie złych wzorców do relacji międzyludzkich. Badania pokazały, że dzieci, które w czasie eksperymentu miały do czynienia z grami z elementami przemocy, po jego zakończeniu przechodząc do zwykłej zabawy, wykorzystywały w niej zachowania podobne do tych, jakie zaobserwowały w grze.

Współczesne młode pokolenie nie ma alternatywy dla telewizji i komputera?

Alternatywa jest przez cały czas, ale wymaga większego zaangażowania, zarówno ze strony dzieci, jak i rodziców. Na pewno niejedno dziecko chętnie wybrałoby pójcie na basen czy na boisko, ale np. nie ma z kim lub te obiekty są za daleko, w związku z czym wybiera to, co jest łatwiejsze. Rodzice również nie zastanawiają się nad tym, by zaproponować swoim pociechom zróżnicowane formy rekreacji i wypoczynku; wykorzystują to, co jest w zasięgu ręki. Wybierają tzw. święty spokój. Cieszą się, że dziecko przebywa w domu i myślą, że jest bezpieczne.

Ich rówieśnicy sprzed 10, 20 czy 30 lat mieli pod tym względem łatwiej?

Wtedy też były zagrożenia, ale inne. Obecne media w dużym stopniu dokonują nadprezentacji agresji i przemocy, choć rzeczywistość wygląda to zgoła inaczej. W naszych miastach ludzie nie giną na potęgę, policja też nie strzela do każdego napotkanego człowieka. Jeśli jednak włączymy jakiekolwiek radio czy kanał tv, zaraz zaczyna docierać do nas masa negatywnych przekazów, które wpędzają w przygnębienie. Młody człowiek, który jest przesiąknięty złymi treściami, jeśli napotka na jakiś opór czy nakaz ze strony dorosłych, zaczyna pokazywać swoje egocentryczne oblicze.

Współczesne dzieci są zarzucone zabawkami, różnymi grami i nierzadko destrukcyjnymi książkami. Mimo to ciągle się nudzą i potrzebują coraz większej ilości bodźców. Kiedyś dzieci miały mniej, ale ich zabawy były bardziej twórcze, spędzały też więcej czasu na świeżym powietrzu czy też na wspólnych zabawach. Dziś zabawy dotyczą powielania wzorców zaczerpniętych z konkretnych filmów i gier komputerowych. Rodzice nie kupują swoim pociechom czasopism edukacyjnych, ale „telewizyjne”( Batman, Spiderman, Monster High, Witch), które mają za zadanie wypromować i utrwalić w dzieciach oraz młodych ludziach konkretne wzorce. Dziś mamy do czynienia z ogromną ignorancją i banalizacją symboliki magicznej oraz okultystycznej. Dzieci oswajane są z symbolami śmierci, traktują ją w zabawowy sposób. Potem, w późniejszym wieku, nie widzą już nic złego w wampirycznych czy satanistycznych symbolach. Pamiętajmy, że młodego człowieka kształtuje wszystko to, co czyta i ogląda. Współczesne książki, które się do niego kieruje, bardzo często pisane są językiem komputerowym, jest w nich sporo wulgarnego słownictwa i terminologii zaczerpniętej z kultury okultystycznej i New Age. Tak wygląda powolne oswajanie młodego pokolenia, które traktuje owe treści tylko jako część rozrywki i kultury. Dzieci nie są świadome zagrożeń,dlatego rodzice tym bardziej powinni być czujni. Niestety, dopiero kiedy coś złego się wydarzy, gdy dziecko uwikła się w jakąś grupę czy sektę, gdy dojdzie do jakiegoś drastycznego wydarzenia (pobicie, zabójstwo), wychowawcy zaczynają się zastanawiać, gdzie popełnili błąd. Fakty łączą się w łańcuszek. Dopiero wtedy zaczyna się myśleć o tym, ile dziecko korzystało z mediów i co oglądało. Młodzi ludzie podczas dokonywania zbrodni często instruują się konkretnymi tytułami filmów czy gier, a w trakcie czynu mają zatraconą granicę między rzeczywistością a wyobraźnią filmową.

Po wydarzeniach, jakie miały miejsce w okolicach Białej Podlaskiej, w pobliskich szkołach odbyły się dodatkowe spotkania z psychologiem. Dlaczego potrzebna była pomoc z zewnątrz? Czy młody człowiek nie powinien wynosić z domu wiedzy o tym, co jest dobre, a co złe?

Warto zapytać, czy musi dochodzić do tak drastycznych wydarzeń, żebyśmy w ogóle zaczęli rozmawiać i myśleć o tym, jak negatywny wpływ mogą mieć na zachowania młodych ludzi takie obrazy i filmy. Rozmowa z dziećmi w domu to nie wszystko. Warto zastanowić się nad ustawą mówiącą o eliminacji czy właściwym oznakowaniu negatywnych programów i gier. Należałoby też wrócić do pomysłu dotyczącego wprowadzenia do szkół zajęć z edukacji medialnej. Na lekcjach trzeba mówić o sposobie działania mediów i o płynących z nich zagrożeniach. Aż 95% dzieci korzysta z mediów, ale nikt ich nie uczy, jak należy to robić. Młode pokolenie traktuje telewizję i internet bardzo pozytywnie, korzysta z nich w dowolny sposób i czuje się przy tym bezpiecznie, ale to złudne przekonanie.

Rodzice i szkoła chyba muszą wreszcie zacząć współpracować na poważnie...

Tak, muszą się zmobilizować i mieć ten sam cel - wychowanie. Niestety, szkoła skupia się dziś głównie na kształceniu, a przecież nauczanie musi iść w parze z kształceniem i wychowaniem. Szkoła i wychowanie w rodzinie powinno iść w tym samym kierunku, jeśli pójdą osobno, będziemy mieli przykłady kolejnych negatywnych sytuacji. Rozdźwięk w wychowywaniu sprawia, że tożsamość młodego człowieka zaczyna ulegać rozbiciu. Osobą, która nie ma ukształtowanego systemu wartości znacznie łatwiej jest manipulować. Media tylko czekają na takiego młodego naiwnego człowieka. Przed rodzicami stoi więc ogromna rola polegająca na nauczeniu dzieci krytycznego, twórczego i selektywnego podejścia do mediów. Zalecam, by od małego zaszczepiać w dzieciach naukowe, a nie telewizyjne pasje. Kolekcjonowanie gadżetów związanych z Batmanem, Spidermanem, Barbie czy Bakuganami nie przyczynia się do rozwoju wiedzy o świecie. Przykład? Psychiatrzy zbadali u dzieci poziom wiedzy na temat przyrody. Przygotowali 100 obrazków dotyczących m.in. zjawisk i zwierząt. Dla porównania pokazali też 100 kart z Pokemonami. Wiedza na tematy związane z przyrodą sięgnęła 30-40%. Wiedza o pokemonach aż... 80%. W głowach wielu rodziców powinna włączyć się czerwona lampka. Co my robimy ze swoimi dziećmi? Zamiast rozwijać ich pasje i przyczyniać się do tego, by zdobywały jak najszerszą wiedzę, wychowujemy je na maniaków medialnych i telewizyjnych, które swój mózg traktują jak śmietnik. Lepiej, aby w tym czasie nauczyły się np. 100 angielskich słówek, tabliczki mnożenia, kilkunastu nazw zwierząt albo nawet konkretnych nazwisk sportowców. Taka wiedza na pewno kiedyś się przyda. Dziś, gdy pytam dzieci o zainteresowania, z ich ust słyszę tylko tytuły filmów, programów i gier. To żenujące zjawisko pokazuje, na jakim poziomie jesteśmy; zamiast rozwijać się i iść ku górze, coraz bardziej cofamy się w rozwoju.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Wawryniuk
Echo Katolickie 2/2015

opr. ab/ab



Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: wychowanie internet media dzieci telewizja komputer
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W