Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Piotr Krysa

Święto wielu kultur

Zmartwychwstanie dla wszystkich chrześcijan jest największym świętem, nie wszyscy jednak obchodzą je tak samo



Na Papui-Nowej Gwinei nie ma osłów, ale ludzie są tak rozkochani w przedstawianiu scen biblijnych, że w Niedzielę Palmową Jezus Chrystus wjeżdża do świątyni na dwóch mężczyznach przykrytych płótnem. W Górnym Egipcie gdyby nie prawdziwe palmy Polak byłby przekonany, że wierni obchodzą lany poniedziałek o tydzień wcześniej. Na Madagaskarze kapłan stojący u grobu Chrystusa odbiera kondolencje od wszystkich parafian, a w islamskiej Algierii, tak oczywisty u nas, zwyczaj adoracji Najświętszego Sakramentu, wzbudził takie wzruszenie, że ludzie w kościele na widok monstrancji nie mogli powstrzymać łez.

Polacy, którzy mieli tysiąc lat na to by okrzepnąć w swoim katolicyzmie, mogą się zdziwić różnymi egzotycznymi obyczajami wplecionymi w obchody Niedzieli Palmowej i całego Wielkiego Tygodnia. Musimy mieć jednak świadomość, że również wiele naszych, tak dzisiaj oczywistych zwyczajów, ma swoje korzenie daleko w przeszłości sięgającej po czasy pogańskie, kiedy to polska państwowość jeszcze nie istniała, a tereny pomiędzy Wisłą a Odrą dzieliły pomiędzy siebie liczne państewka plemienne. Kościół na początku przyglądał się tym rozmaitym praktykom z dużym dystansem, ostatecznie jednak doprowadził do ich utożsamienia z religią.

Pogańska, czczona szczególnie na wiosnę magia wody, źródła życia, leżąca u podstaw śmigusa-dyngusa, została połączona z chrześcijańską symboliką chrztu. Niosąc w koszyczku pisanki, powinniśmy wiedzieć, że w wielu kulturach jajka były symbolem tajemnicy siły istnienia i odradzania się życia, ale także symbolem dosyć frywolnym. Do dziś w niektórych rejonach Polski pełnią one rolę swoistych, mocno przecież aluzyjnych „walentynek”.

Pojęcie znane dzisiaj głównie misjonarzom pod hasłem inkulturacji, nie jest więc wcale aż taką nowością, a wiele naszych obyczajów również włączono do obrzędowości religijnej na przestrzeni setek lat. Tam, gdzie chrześcijaństwo jest młode, te różnice widoczne są znacznie wyraźniej, co tylko ubogaca największe święto chrześcijan czczone na pamiątkę Zmartwychwstania Chrystusa.

Młode wspólnoty

Ksiądz Kazimierz Banacki ze Zgromadzenia Misjonarzy Słowa Bożego wrócił do Polski w styczniu tego roku. Od 1986 roku przebywał w Ghanie w miejscowości Asutsuare.

— Wielkanoc i cały Wielki Tydzień jest świętem chrześcijańskim, więc również w Ghanie obchodzi się go po chrześcijańsku — zapewnia ks. Kazimierz — Pewne różnice w zakresie obyczajowości są jednak zauważalne.

Wielkim świętem w Ghanie jest Niedziela Palmowa z jej centralnym wydarzeniem — procesją. Miejscowa ludność zbiera się kilkaset metrów od kościoła, aby stamtąd uroczyście wprowadzić Chrystusa do świątyni. Po święceniu palm procesja rusza w kierunku kaplicy.

— Kiedy idzie procesja, całe miejskie życie wokół zamiera — mówi ks. Banacki.

Wielki Czwartek w Asutsuare nie jest szczególnie uroczysty. Po części jest to skutek wpływu przeważających tu niegdyś ewangelików, którzy tego dnia nie świętują. W obrębie działania misji katolickich odprawia się jednak Mszę wieczorną, na której kapłani dokonują gestu obmywania nóg.

— Ten obyczaj próbujemy połączyć z kulturą miejscową. Gest obmycia nóg przez kapłana czy katechetę dowodzi jego służby i opieki nad powierzoną mu społecznością. Podobną rolę w miejscowych społecznościach wypełnia starszy, czy przywódca wioski — mówi ks. Kazimierz.

Na tym właściwie uroczystości Wielkiego Czwartku się kończą, bowiem adoracja Najświętszego Sakramentu ogranicza się do najwyżej dwóch godzin.

Zupełnie inną rangę mają w Ghanie obchody Wielkiego Piątku.

— Dla nich śmierć, pogrzeb i wszystko, co się z tym wiąże, jest czymś bardzo uroczystym — wyjaśnia nasz rozmówca.

Droga Krzyżowa w Asutsuare rozpoczyna się przed godziną ósmą rano. Od stacji do stacji wierni kroczą przez miasto, a ich liczba stale rośnie. Do pasji przyłączają się bowiem nie tylko katolicy i inni chrześcijanie, ale każdy kto cokolwiek słyszał o Chrystusie, bowiem w ich mniemaniu ta „uroczystość pogrzebowa” warta jest jak najlepszej oprawy.

Po zakończeniu Drogi Krzyżowej jest mała przerwa, a około godziny 15 rozpoczyna się liturgia Wielkiego Piątku, która robi wielkie wrażenie, bo pogrzeb w kulturze tych ludzi jest niezwykle ważnym i uroczystym elementem.

Dla Polaków Wielka Sobota nie może się obejść bez święcenia pokarmów. Tymczasem w Ghanie jest to obyczaj absolutnie nieznany, za to po zmierzchu wierni gromadzą się przy ogromnym ognisku.

— Od ognia bije taki żar, że trudno odpalić paschał — mówi ksiądz.

Ludzie bardzo poważnie podchodzą również do święcenia drugiego z żywiołów — wody.

Wieczorem całe prezbiterium jest niemal zabarykadowane plastykowymi pojemnikami z wodą. Nam taki widok kojarzyłby się pewnie ze święceniem na skalę przemysłową, ale Ghanijczycy wierzą, że woda święcona może im pomóc w bardzo wielu przypadkach i chcą jej mieć jak najwięcej. Noc z soboty na niedzielę w Asutsuare jest tradycyjnie czasem chrztu.

Również w nocy rusza procesja z chórem, która na zwyczaj ewangelicki poszukuje Chrystusa obchodząc miasto, by nad ranem znaleźć Zbawiciela w kościele.

— Wielkanoc jest czasem wielkiej radości całej naszej społeczności, którą trzeba po prostu zobaczyć i przeżyć, bo opisać ją raczej trudno — wspomina ks. Kazimierz.

I na tym koniec, bo w Ghanie drugiego dnia świat po prostu się nie obchodzi, chociaż jest to dzień wolny od pracy — bank holiday, jak by powiedzieli Anglicy.

W Ghanie ten dzień wykorzystuje się na pielęgnację życia parafialnej wspólnoty i organizuje się wielkie pikniki.

Obok islamu

Siostra Teresa Adamska ze zgromadzenia sióstr Sacre Coeur uczestniczyła w świętowaniu Wielkanocy w katolickim Kościele koptyjskim. W latach 1989 — 1994 przebywała w Górnym Egipcie m.in. w Deairout i Deni— Ebeide. W Egipcie religią dominująca jest oczywiście islam, ale Koptowie (Kopt znaczy Egipcjanin) są jedną z najstarszych wspólnot chrześcijańskich w świecie. Święto Zmartwychwstania poprzedzają długim i bardzo rygorystycznym postem podczas którego unikają nie tylko mięsa ale także nabiału. Bardzo kolorowym i radosnym świętem dla Koptów jest Niedziela Palmowa. W owym czasie palmy rosnące w Egipcie puszczają już młode liście i wierni zaopatrzeni w całe gałęzie zjawiają się u wrót kościoła. Z zupełnie młodych pędów wyplatają najróżniejsze ozdoby — pierścionki, bransoletki, naszyjniki.

— Niedziela Palmowa jest tam naprawdę czymś bardzo widowiskowym. Nie tylko dzięki liściom palmowym, ale także dzięki bardzo kolorowym strojom Koptów — opowiada siostra Teresa.

Po wyjściu z kościoła wszyscy uczestniczą w obrzędzie, który nam skojarzy się zapewne z drugim dniem świąt — oblewają się wodą. Nikt nie ucieka, chociażby dlatego, że w owej porze roku jest już w Egipcie bardzo ciepło, ale co ważniejsze, wszyscy pragną być oblani, bo woda w tym przypadku oznacza boskie błogosławieństwo.

Nierzadko kapłani wychodzą z wiadrami aż na wierzę dzwonnicy i stamtąd wylewają wodę, a ludzie starają się jej złapać jak najwięcej, aby chociaż przemyć twarz — opowiada nasza rozmówczyni.

Koptowie praktycznie nie obchodzą ani Wielkiego Czwartku, ani Wielkiego Piątku, bo w ich Kościele nie ma praktycznie liturgii w ciągu tygodnia. Symboliczny Grób Pański ustawiają w świątyni dopiero w sobotę wieczorem, po czym schodzą się, by wspólnie oczekiwać Zmartwychwstania. Państwo uznaje święto Wielkiej Nocy i przedstawiciele lokalnych, islamskich przecież, władz pojawiają się w sobotni wieczór w świątyni.

Podczas liturgii trwającej od 5 do 6 godzin oczekują Zmartwychwstania. Towarzyszy im cichy śpiew mężczyzn. Śpiewają tylko mężczyźni, ponieważ kobiety nie mają tu prawa do czynnego uczestnictwa w liturgii.

— To oczekiwanie trwa bardzo długo, a komuś z zewnątrz trudno jest uchwycić jak i kiedy oni wiedzą, że nadeszła pora Zmartwychwstania. Moment ten można porównać jakby do wystrzału gwałtownej radości — wspomina siostra Teresa. Nocą po Rezurekcji wierni udają się do domów.

W niedzielę zbierają się na uroczystym obiedzie, którego podstawę stanowią ryż zawijany w liście winogron w sosie miętowym, gołąbki nadziewane kaszą i bardzo słodkie ciasteczka.

— To dla biednej ludności Górnego Egiptu prawdziwa uczta. Blasku Zmartwychwstaniu starają się także dodać ubierając się jak najpiękniej. Nawet najbiedniejsze kobiety na tę okazję kupują lub starają się uszyć jakąś nową sukienkę — opowiada siostra.

W kraju zakazów

Ojciec Mirosław Zabrocki ze Zgromadzenia Misjonarzy Ducha Świętego, mówiąc o Wielkanocy w Algierii, zaznacza, że niewiele różni się od naszej. Ojciec Mirosław pracował tam w końcu lat osiemdziesiątych ubiegłego roku, kiedy wojujący islam zabraniał pod karą śmierci ewangelizacji. Ojciec służył głównie pracującym na kontraktach Polakom i innym Europejczykom, były to, według naszej miary, wspólnoty raczej niewielkie.

W okresie Wielkiego Postu praktykowano tam wspólną bardzo skromną piątkową wieczerzę. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczano na wsparcie najbiedniejszych.

W Wielki Czwartek jeszcze przed liturgią w głównej nawie katedry ustawiano ogromny stół, gdzie spożywano ostatnią wieczerzę. Obrządek obmywania nóg wiernym był nieco odmienny od naszego, w którym obmywa się stopy jedynie starcom. Tam kapłani wykonywali ten gest w stosunku do osób w różnym wieku, także kobiet.

Nie ma tam zwyczaju adoracji Najświętszego Sakramentu, który jednak zaproponowali misjonarze.

— To był jeden z najbardziej wzruszających momentów. Ludzie płakali ze wzruszenia, bo wcześniej nie widzieli monstrancji, kadzidła i całej adoracji — wspomina ksiądz Mirosław.

Pogrzeb po Malgasku

Ojciec Franciszek Chrószcz ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej wiele lat spędził na Madagaskarze. Wschodnie wybrzeże wyspy zamieszkuje plemię Betsimisiraka, czyli Wielunierozłącznych. Mają oni szczególnie bogatą i rozbudowaną ceremonię chowania zmarłych.

— Według tej ceremonii przygotowują pogrzeb Chrystusa, który jest naprawdę czymś niezwykłym — zapewnia o. Franciszek.

W parafii ojca Franciszka wierni układali gipsową figurę Chrystusa na marach. Po mowie pożegnalnej, rozpoczyna się czuwanie. Zgodnie z miejscowym zwyczajem wierni kolejno składają kapłanowi kondolencje jako najbliższemu członkowi rodziny Chrystusa.

Przed złożeniem do grobu, Chrystusa na marach przenosi się nad głowami uczestników liturgii. Oznacza to ostatnie błogosławieństwo odchodzącego do Krainy Przodków.

— Według ich obyczaju stanowi to także wyrównanie krzywd z nieżyczliwymi, których zgodnie z miejscowym obyczajem dosięga nieszczęście — opowiada o. Franciszek.

To pożegnanie trwa ponad godzinę, a na zakończenie wierni opuszczający kościół przechodzą jeszcze raz pod marami z figurą Chrystusa, którą u wejścia do świątyni mężczyźni trzymają nad głowami.

Grób Pański również bardzo różni się od tego, do którego przywykli Polacy. Na ogół jest to bardzo solidna konstrukcja z kamienia i cementu, albo ziemianka obudowana drewnem. W obu przypadkach koniecznie muszą być nakryte blaszanym dachem. Zgodnie z malgaskim obyczajem Chrystus musi być złożony do grobu głową na wschód.

Wielka Sobota jest dla Malgaszów również bardzo ważnym świętem rodzinnym. W tym dniu odbywa się obrzezanie chłopców, którzy stają się przez to członkami klanu.

— To dla nich bardzo ważna uroczystość i misjonarze im w tym nie przeszkadzają — zauważa nasz rozmówca.

Jednym z ważniejszych obrzędów w tym dniu jest dla nich tak zwane poszukiwanie czystej wody. Około piątej nad ranem wyruszają do rzeki, skąd w grubym półtorametrowym bambusie przynoszą wodę. „Żywą wodę” wykorzystują w ceremonii plemiennej. Podobny zwyczaj misjonarze wykorzystują w sobotniej liturgii.

— Przez obrzezanie chłopiec staje się członkiem klanu, a przez chrzest człowiek staje się członkiem rodziny chrześcijańskiej. Tak to tłumaczymy — opowiada ojciec Franciszek.

Czerwony kolor żałoby

Ksiądz Stanisław Czarny ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny spędził wiele lat na misji w Papui— Nowej Gwinei. Pracował w górskiej parafii North— Garoka. Tamtejsze obyczaje świąteczne są bardzo interesujące, choć zapewne dla większości z nas poprzez swoją egzotyczność mogłyby się wydać co najmniej zabawne czy wręcz nieprzystojne.

Niedziela Palmowa Papuasów stoi pad znakiem wielkiego ich zamiłowania do odgrywania scen biblijnych. Nie może też więc tego dnia zabraknąć wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. Palm na Papui— Nowej Gwinei nie brakuje, więc droga usłana jest ich liśćmi, za to nie sposób znaleźć tam osła.

— To być może wygląda dość zabawnie, bo jeden z aktorów wjeżdża po prostu na dwóch innych przykrytych płótnem — opowiada ks. Czarny.

W Wielki Czwartek wierni parafii w Garoce spotykają się wieczorem na wspólnym posiłku symbolizującym Ostatnią Wieczerzę. Podczas wieczerzy spożywają potrawy, które sami przygotowują. Dopiero po posiłku udają się wspólnie na Mszę św. Po Mszy praktycznie rozchodzą się do domu, bo tam również nie ma zwyczaju adoracji Najświętszego Sakramentu.

Uroczystości Wielkiego Piątku były w Garoce jednym z większych wyzwań dla misjonarzy.

Bardzo trudno było przekonać miejscową ludność do Grobu Pańskiego, który znajduje się w kościele.

— Oni po prostu nie mogli sobie tego uzmysłowić. W ich tradycji chowa się człowieka niemal dokładnie tam gdzie umiera. Na przykład przy domu, w którym żył, a nawet przy drodze — wyjaśnia ks. Czarny.

Bardzo dobrze przyjęli zwyczaj odprawiania Drogi Krzyżowej, w której uczestniczy bardzo wiele osób. W liturgii Wielkiego Piątku bardzo silne piętno odcisnęły lokalne obyczaje i tradycje pogrzebowe.

— Na znak żałoby malują twarze żółta gliną i przyoblekają na siebie kolor czerwony, który tam oznacza żałobę. W czasie żałoby przywiązują nawet wstążki w takim kolorze do samochodów — opowiada ks. Czarny.

Pana Jezusa składają do grobu, jakby chowali kogoś wielkiego ze swojej społeczności. Do grobu przynoszą ziemniaki i inne produkty, ponieważ w ich tradycji pogrzeb wiąże się z wielką ucztą wydawaną dla wszystkich krewnych. Dlatego też w całej obrzędowości pasyjnej najważniejszą jest dla nich scena pogrzebu.

Wielka Sobota na Papui— Nowej Gwinei jest przesiąknięta elementami lokalnej tradycji.

Po zapadnięciu zmierzchu ludzie zbierają się przy ognisku. W mroku rozjaśnionym blaskiem płomienia ich szefowie mówią długo o ogniu, o tym, czym jest i co dla nich znaczy. Tubylcy wykonują także taniec ognia w swoich tradycyjnych strojach. Po poświęceniu światło wnosi się do świątyni. W oryginalnych kostiumach przychodzą również kobiety, które przynoszą w bambusowych naczyniach wodę do poświęcenia.

Woda święcona również dla parafian w Garoce posiada wielką moc. Podają ją do picia nie tylko chorym ludziom, ale nawet zwierzętom. Kobiety wykonują taniec na cześć wody symbolizującej życie

W świętowaniu Wielkanocy również nie brakuje elementów lokalnej kultury.

— Ci ludzie bardzo cieszą się z faktu, że mogą przydać jeszcze rangi świętowaniu Zmartwychwstania, ubierając się w tradycyjne i używane obecnie już tylko od święta stroje. Naszym zdaniem, to tylko ubogaca liturgię — mówi ks. Czarny.

Spotkanie Syna z Matką

W Paragwaju w zasadzie zakorzeniły się głównie elementy religijności hiszpańskiej, w której Wielki Tydzień nazywany jest Świętym.

Ojciec Andrzej Czekaj ze zgromadzenia oblatów jest misjonarzem w kolonii Independenta leżącej we wschodniej części kraju.

W Wielki Czwartek chrześcijanie z Paragwaju zasiadają do wielkiego i sutego obiadu. Tego samego dnia wypiekają spory zapas chipa — obwarzanków z mąki kukurydzianej, którymi będą się posilać aż do niedzieli, bo od czwartku do niedzieli nikt już nie rozpala ognia.

— W Wielki Piątek nawet dzieci nie biegają. Jest to dzień ciszy i skupienia, co dla chrześcijan nie jest oczywiście niczym wyjątkowym. Około południa we wspólnotach chrześcijańskich ludowi kaznodzieje głoszą jakby siedem kazań na temat ostatnich słów Chrystusa — opowiada o. Czekaj.

W Paragwaju chrześcijanie nie przywiązują tak wielkiej wagi do Grobu Pańskiego jak chociażby w Polsce. Odgrywają za to przedstawienie Męki Pańskiej, w którym centralnym wydarzeniem jest przybicie figury Jezusa Chrystusa do Krzyża.

— Figury są zresztą bardzo typową cechą ich religijności — zauważa o. Andrzej.

Późnym sobotnim wieczorem zbierają się w świątyni na wigilii paschalnej, ale rezurekcji znanej nam nie ma. Za to w niedzielę na krótko przed świtem ruszają dwie procesje — pierwsza z figurą Chrystusa Zmartwychwstałego, druga z figurą matki Bożej Radosnej. Spotkanie Matki Boskiej ubranej na biało z synem Zmartwychwstałym daje początek radosnym obchodom Zmartwychwstania.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: zmartwychwstanie Wielkanoc misje Wielki Piątek islam Egipt Wielki Tydzień Wielki Czwartek Wielka Sobota Wigilia Paschalna Algieria Triduum paschalne Kościół koptyjski Madagaskar Ghana Papua - Nowa Gwinea
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W