reklama

Prorokini Anna

Kim była tajemnicza prorokini Anna, która wyszła na spotkanie małego Jezusa? Dlaczego nazywano ją prorokinią? Jaki był jej związek ze świątynią jerozolimską?

Luisa Maria Almendra

dodane 28.03.2017 00:00
Prorokini Anna

 Wzmianka o prorokini Annie w Ewangelii Łukasza, mówiącej o dzieciństwie Jezusa, wydaje się prawdziwie zaskakująca. Powody tego są różne: nie ma wcześniej w Biblii mowy o tej osobie i jej roli, tak jak ją opisuje autor, nie wykazuje charakterystycznych cech proroków: powołanie, wyrocznie sądów, przesłania pocieszenia, symboliczne działania, wizje... Kim zatem jest prorokini Anna? I dlaczego autor nazywa ją w ten sposób? Czy rzeczywiście była prorokinią? Anna pojawia się w Ewangelii według Łukasza wraz ze starcem Symeonem, który przyjmuje Jezusa podczas ofiarowania w świątyni (por. 2, 22-38). Chodzi o moment obrzezania, rytuału powszechnego u Żydów, który jest dokonywany w ósmym dniu na każdym dziecku płci męskiej, zgodnie z przepisem Prawa. Maryja i Józef zanieśli zatem Dzieciątko do Jerozolimy, aby Je «przedstawić Panu» (2, 22). Tym wyrażeniem ewangelista wprowadza czytelnika w istotę rytuału obrzezania, którego głębokim sensem jest w istocie przynależność do Pana. Tak jest zapisane w Prawie: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu» (Łk 2, 23; por. Wj 13, 2. 12. 15).

Razem z Maryją i Józefem są w świątyni dwie świetlane postacie: sprawiedliwy Symeon i prorokini Anna; mężczyzna sprawiedliwy i kobieta prorokini, zatem dwie różne postaci, złączone jednym zadaniem — uznania — niezwykle znaczącym. W istocie ich sławienie płynie z głębi ich wiary i ich nadziei. Obydwoje, Symeon i Anna, w bardzo zaawansowanym wieku, są napełnieni Duchem Świętym. I właśnie ten Duch pobudza ich do oddawania chwały, na które składają się śpiew i proroctwo, jakiego nikt do tamtej chwili w ewangelicznej narracji nie potrafił głosić. Te dwie osoby w podeszłym wieku reagują jednak w odmienny sposób przy ofiarowaniu Dzieciątka, każde zgodnie ze swoją rolą.

Symeon był człowiekiem oczekującym (por. Łk 2, 25). W świątyni czuwał i oczekiwał na spełnienie obietnicy mesjańskiej (por. 2, 26), głoszonej przez dawnych proroków (por. Iz 40, 1; 52, 9). Jego serce się raduje, ponieważ potrafi zrozumieć, że Jezus jest zbawieniem obiecanym przez Boga. Innymi słowy, Boża obietnica spełniła się w tym Dziecku, ofiarowanym Panu. Ogarnięty Duchem, Symeon jest w stanie dostrzec i zrozumieć głębokie znaczenie tego, co przeżywa: «Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela» (Łk 2, 30). Ewangelista Łukasz daje nam klucz do zrozumienia przedstawianych faktów: uznanie Jezusa za spełnienie obietnicy mesjańskiej uzależnione jest od jedności z Duchem Świętym, za pośrednictwem którego dana jest nam zdolność patrzenia w głąb (por. Iz 52, 10).

Prorokini Anna podziela w pełni to spojrzenie, które rodzi się z głębi, a jednak autor przedstawia ją jako postać bardzo szczególną: kobietę prorokinię, starą wdowę, córkę Fanuela z pokolenia Asera, mieszkającą w świątyni świętego miasta. Te referencje nie są przypadkowe. Fanuel przywodzi na myśl nazwę Penuel («oblicze Boga»), jaką Jakub nadaje miejscu, w którym toczy swoją wewnętrzną walkę w nocy z aniołem (por. Rdz 32, 31). Pokolenie Asera natomiast nawiązuje do prestiżowego pochodzenia, a mianowicie syna Lei (por. Rdz 30, 13). Anna jest zatem kobietą o znaczących odniesieniach biblijnych, ściśle związaną z historią Izraela. Tym, co najbardziej zaskakuje, jest fakt, że w odróżnieniu od Symeona autor nie przypisuje jej żadnych słów, po prostu ją opisuje. Anna nie wznosi, jak Symeon, śpiewu pochwalnego, w którym są przywoływane i wysławiane mesjańskie nadzieje Izraela. Musimy ją postrzegać i wyobrażać sobie tam, w świątyni, razem z Symeonem, Maryją i Józefem, poprzez zawoalowaną prezentację ewangelisty.

Należy zwrócić uwagę na pewien szczegół: Anna nigdy «nie rozstawała się ze świątynią» (Łk 2, 37). Co Łukasz chce nam powiedzieć przez ten obraz — wdowy, która świątynię uczyniła swoim domem? Naszym zdaniem, jest to sposób powiedzenia, że Anna spędziła swoje długie życie (miała 84 lata) na modlitwie, a zatem w łączności z Bogiem. Nie znalazła się tam przypadkowo, jest tam, ponieważ wybrała tamto miejsce — mieszkanie Boga — na swoje zwyczajne miejsce przebywania: świątynia była centrum jej życia. W tym miejscu ewangelista dodaje dalszą informację: Anna służyła Bogu «w postach i modlitwach dniem i nocą» (Łk 2, 37). Jest to uderzające stwierdzenie, leciwa wdowa była «wciąż» zaangażowana w tę samą służbę, to znaczy poświęciła się w pełni i całkowicie. Stwierdzenie to uderza jeszcze bardziej, kiedy uświadamiamy sobie, że nic podobnego nie zostało nigdy powiedziane, wcześniej ani później, o innej kobiecie, nawet o Maryi czy Elżbiecie. Obydwie występują w środowisku rodzinnym. Nie odrywają się od swoich codziennych zajęć, choć są skoncentrowane na swoim życiu wewnętrznym i potrafią otworzyć się na niespodziankę Boga. Anna natomiast uczyniła świątynię swoim domem. Tam przebywa w nocy i w dzień, sławiąc, poszcząc i nieustannie się modląc. Możemy się domyślać, że w przypadku Anny to ustawiczne oddawanie chwały stało się sensem jej życia, racją jej istnienia. Choć jest kobietą słabą — ze względu na zaawansowany wiek i dlatego, że jest wdową — doświadcza ona w swoim ciele autentycznej i niewyczerpanej radości, jaką tylko Pan może obdarzyć.

Nie wiemy, dlaczego ewangelista nazywa ją prorokinią. Nasz sposób rozumienia proroków jest związany raczej z wewnętrznym słuchaniem, z głoszeniem zbawienia i ujawnianiem występków; krótko mówiąc, z mówieniem wyraźnie w imieniu Boga. Anna tego nie robi. Czytelnik jest zaskoczony milczeniem Anny, trudno mu zrozumieć, że prorokini nie prorokuje. I od razu przychodzi mu na myśl Chulda, prorokini, która nie tylko potwierdziła autentyczność zwoju księgi, znalezionego w świątyni za panowania Jozjasza, ale też zapowiedziała upadek królestwa Południa (por. 2 Krl 22). Dlaczego zatem nie słyszymy głosu Anny? Dlaczego milczy w obliczu Zbawiciela świata? Otóż odpowiedzi na te pytania należy szukać w sposobie opowiadania Łukasza. Przedstawia on proroctwo w inny sposób niż je przedstawiają autorzy ksiąg prorockich. Według Łukasza, proroctwo dokonuje się nie na placu publicznym czy na dworze monarchów, ale w obecności Boga i w zażyłej relacji z Nim, przez co staje się całym życiem, jak w przypadku naszej prorokini. Anna doskonale odpowiada temu «nowemu rodzajowi» proroctwa.

Właśnie na tym polega profetyczny wymiar wielu chrześcijan, pierwszych i wszystkich czasów. Mówiąc inaczej, proroctwo jest wolną decyzją bycia i trwania w osobistej i bliskiej relacji z Bogiem; relacji miłości, z czego wynika wymowne świadectwo wiary i czci. Być może autor zrozumiał, że świadectwu Symeona brakowało świadectwa Anny; proroczym słowom Symeona, który zapowiada Maryi dramatyczny los Jej Syna i Jej jako Matki (por Łk 2, 34-35), brakowało świadectwa wiary Anny, które dojrzało w niezrównanej głębi życia. Anna jest pierwszą z długiego szeregu proroków i prorokiń, którzy odegrali zasadniczą rolę w głoszeniu Jezusa Chrystusa, choć do dziś pozostają nieznani wielu chrześcijanom bądź ignorowani.

Podobnie jak Elżbieta i Maryja, Anna jest kobietą, która przekazuje pewną prawdę, nie do pomylenia z innymi: żeby uznać Jezusa za dar zbawienia, potrzeba serca zdolnego czekać w ciszy i w wewnętrznym skupieniu noc i dzień. Rola Anny nie zawiera nowości, jak w przypadku roli Elżbiety, czy wielkości, jak w przypadku roli Maryi, jednak w niej ujawniają się najbardziej znaczące cechy uczniów i uczennic Jezusa. Anna jako prorokini wpisuje się w długą tradycję kobiet prorokiń w Starym Testamencie, których obecność, choć bardzo dyskretna, jest poświadczona w różnych pismach biblijnych, i należy ją interpretować w ogólnym kontekście proroctwa w Izraelu. Pomyślmy o Miriam, siostrze Mojżesza i Aarona (por. Wj 15, 20), postaci bardzo poważanej w literaturze rabinicznej; o Deborze, prorokini i sędzi, która zapowiedziała Barakowi zwycięstwo Izraela z woli Boga (por. Sdz 4, 4. 9); o Chuldzie, o której mówiliśmy wcześniej (por. 2 Krl 22, 14); czy nawet o żonie Izajasza, nazywanej prorokinią (por. Iz 8, 3). Anna jednak, przez uczynienie świątyni swoim domem, wychodzi poza Stary Testament, antycypując rolę kobiet prorokiń z początków Kościoła (por. Dz 2, 17; 21, 9; 1Kor 11, 5). Jej błogosławieństwo polega na sławieniu Boga i mówieniu o Dziecku «wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem» (Łk 2, 38). W istocie Józef i Maryja, pragnący wypełnić Prawo odnośnie do obrzezania dziecka i do oczyszczenia matki, otrzymują błogosławieństwo Boże za pośrednictwem Symeona i Anny. Jednak tym, co jest podkreślone, jest ich postawa oczekiwania i sławienia. Maryja i Józef pozostają w cieniu. Wydaje się, jakby Łukasz chciał powiadomić swoich czytelników, że rozpoczyna się nowy czas — czas, w którym górę biorą sławienie i przepowiadanie.

Opowieść biblijna jest przepojona z jednej strony pięknem żydowskiego rytuału, a z drugiej — wiarą Maryi i Józefa poprzez słowa Symeona i obecność prorokini Anny. Słowa starca Symeona stanowią istotę opowiadania, pomimo iż pojawiają się w kontekście naznaczonym elementami teologicznymi brzemiennymi w znaczenie: posłuszeństwo Prawu, celebrowanie narodzin, oddawanie czci w świątyni i rozpoznanie, że spełniła się Boża obietnica. Celebrowanie w świątyni nie stanowi wtargnięcia czegoś obcego w ich życie, ale urzeczywistnienie ich wiary. Maryja i Józef żyli w kontekście Przymierza i chcieli wprowadzić swojego Syna w to samo środowisko. Symeon i Anna, wrażliwi na obecność Boga w wydarzeniach z przeszłości Izraela, odpowiadają na posłuszeństwo Józefa i Maryi słowami błogosławieństwa. To ich błogosławieństwo nadało obrzędowi ofiarowania Dziecka znaczenie, jakiego w przeciwnym wypadku nigdy by nie miało. Wyobrażamy sobie, że Maryja i Józef zawsze pamiętali o tym błogosławieństwie, znaku Boga, który jest pośród nas, ale to pozostaje niewypowiedzianą tajemnicą. Jezus jest Bogiem, który przyszedł w historii, aby obdarzyć nas radością, ale oczekuje na naszą bliskość i nadzieję.

 

opr. mg/mg

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..

reklama