Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Orygenes

Komentarz do ewangelii wdług św. Jana

Copyright © Wydawnictwo WAM 2003




KSIĘGA XIII: J 4, 13-54

I. (1). Sądzisz może, miłujący Boga i pełen pobożności Ambroży, że nie powinienem dzielić objaśnienia sprawy Samarytanki w ten sposób, żeby jedna jego część znalazła się w tomie dwunastym, a reszta w tomie trzynastym. (2). Ponieważ jednak stwierdziliśmy, że dwunasty tom komentarza osiągnął już dostateczne rozmiary, postanowiliśmy zakończyć go w miejscu, gdzie Samarytanka mówiła o studni, a mianowicie, że dał ją Jakub i pił z niej sam oraz jego synowie i jego bydło(1519); chodzi o to, abyśmy trzynastą księgę mogli rozpocząć od odpowiedzi, jakiej nasz Pan udzielił Samarytance.

W odpowiedzi na to Jezus rzekł do niej: "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął; jeśli zaś będzie kto pił wodę, którą Ja mu dam, powstanie w nim źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu" (J 4, 13-14)

(3). Jest to już druga odpowiedź Jezusa dana Samarytance. Poprzednio powiedział: "Gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, który ci mówi: «Daj mi się napić», prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej"(1520). Teraz zaś wypowiada przytoczone wyżej słowa, jakby ją zachęcał, aby Go poprosiła o żywą wodę. (4). Na tamte słowa Samarytanka nic nie odrzekła, lecz wyraziła wątpliwość co do różnicy między wodami. Natomiast po drugiej odpowiedzi Jezusa przyjęła Jego słowa i rzekła: "Daj mi tej wody"(1521).

(5). Być może bowiem istnieje jakaś zasada, zgodnie z którą nie może otrzymać daru Bożego nikt, kto o niego nie prosi. Oto w Psalmie Ojciec zachęca nawet samego Zbawiciela, żeby prosił o dar. Poucza nas o tym sam Syn, gdy mówi: "Pan powiedział do Mnie: «Tyś jest Synem Moim; żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo, w posiadanie Twoje krańce ziemi»"(1522). Również Zbawiciel stwierdza: "Proście, a będzie wam dane; każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje"(1523). (6). Gdyby jednak Samarytanka, która, jak stwierdziliśmy(1524), jest obrazem myśli heretyków badających Pisma Boże, usłyszała, czym różnią się między sobą obie wody, dała się przekonać, żeby poprosić Jezusa o jedną z nich. (7). Zwróć uwagę, czego doznała, i zauważ, że pijąc z tego, co uważała za głęboką studnię(1525), nie zaznała wytchnienia i nie zaspokoiła pragnienia.

II. (8). Zastanówmy się więc, co oznaczają słowa: "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął"(1526). W znaczeniu materialnym słowa "pragnienie" i "głód", mają dwojakie znaczenie: oznaczają po pierwsze, że potrzebujemy pokarmu, kiedy go przetrawiliśmy i sięgamy po niego, albo że potrzebujemy napoju, ponieważ brakuje nam wody, a po drugie, że ludzie biedni i odczuwający brak niezbędnych rzeczy, nawet najedzeni mówią o głodzie i pragnieniu.

(9). Potwierdzenie pierwszego znaczenia mamy w Księdze Wyjścia, kiedy to Żydom zabrakło jedzenia: "Dziewiętnastego dnia drugiego miesiąca po ich wyjściu z ziemi egipskiej zaszemrało całe zgromadzenie synów izraelskich przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi. I rzekli im synowie Izraela: «Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości; bo wyprowadziliście nas na pustynię, aby głodem wymorzyć całą tę rzeszę». A Pan powiedział do Mojżesza: «Oto Ja ześlę wam chleb na kształt deszczu i będzie wychodził lud i każdego dnia będzie zbierał wedle potrzeby dziennej, abym doświadczył ich, czy pójdą za Moim prawem, czy nie»"(1527). (10). Były to bowiem słowa ludzi głodnych, którym brakowało niezbędnego pokarmu. Brakowało im również wody, i spragnieni szemrali przeciwko Mojżeszowi: "Co będziemy pić?"; wtedy "Mojżesz wołał do Pana, a Pan pokazał mu drewno, i wrzucił je do wody, a woda stała się słodka"(1528). (11). Nieco dalej napisano, że kiedy lud przybył do Rafidim, "nie miał wody do picia, i szemrał tam przeciwko Mojżeszowi"(1529).

(12). Przykład drugiego znaczenia tych słów mamy, jak sądzę, u Pawła, który mówi: "Aż do tej chwili łakniemy i cierpimy pragnienie, i jesteśmy nadzy"(1530).

Tak więc pierwszy sens słów "głód" i "pragnienie" odnosi się do zdrowych ciał, drugi do utrudzonych.

III. (13). Trzeba więc zastanowić się, o jakim pragnieniu jest mowa w zdaniu: "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął". Przede wszystkim chodzi tu o sens materialny [...](1531) i chyba jest jasne, że choćby w tej chwili ktoś został napojony, to przecież niebawem, kiedy zabraknie napoju, ten, kto pije, znowu dozna tego samego odczucia, to znaczy będzie znowu pragnął, wracając w ten sposób do punktu wyjścia. (14). Jezus dodaje więc: "Jeśli zaś będzie ktoś pił wodę, którą Ja mu dam, powstanie w nim źródło wody wytryskającej ku życiu wiecznemu"(1532). A czyż może odczuwać pragnienie ktoś, kto ma w sobie źródło?

(15). Wszelako zasadniczy sens tych słów może być następujący: chociaż człowiek mający udział w tym, co można uznać za głębie nauk, na krótko zaspokoi pragnienie, gdy uzna myśli za bardzo wzniosłe i głębokie oraz sądzić będzie, że je odkrył, to jednak wówczas, gdy ponownie, po raz kolejny zastanowi się nad nimi, odczuje pragnienie tego, czym się nasycił, ponieważ to, co uznał za głębię, nie może mu dać jasnego i wyraźnego pojęcia o tym, czego szuka. (16). Dlatego też, choćby ktoś zwiedziony prawdopodobieństwem wypowiedzi przyjął je, to jednak później zauważy, że wciąż brakuje mu tego, czego mu nie dostawało, zanim się czegoś dowiedział. Ja zaś - powiada Jezus - mam taką naukę, że w tym, kto przyjął to, co Ja głoszę, staje się ona źródłem żywego napoju. Ten, kto wziął Moją wodę, otrzyma takie dobrodziejstwa, iż wytryśnie w nim źródło strumieni, które płyną w górę, źródło, które pozwoli mu znaleźć wszystko, czego szuka. Jego rozum będzie urastał i płynął bardzo szybko, jak ta bieżąca woda, która przez to samo, że płynie i wytryskuje, unosi go w górę, ku życiu wiecznemu. (17). Jezus stwierdza, że celem tryskającej wody jest życie wieczne; tak samo Salomon, opowiadając w Pieśni nad pieśniami o Oblubieńcu, powiada: "Oto nadchodzi on biegnąc przez góry i skacząc po pagórkach"(1533). (18). Jak bowiem tam (w Pieśni nad pieśniami) Oblubieniec biegnie po wyniosłych i boskich duszach, które nazwano "górami", tak tutaj (u Jana) źródło powstałe w tym, kto pije wodę daną przez Jezusa, kieruje się ku życiu wiecznemu. (19). Być może po życiu wiecznym będzie ono biegło do Ojca, który przewyższa życie wieczne, Chrystus bowiem jest życiem(1534), Ten zaś, który jest większy od Chrystusa(1535), jest też większy niż życie.

IV. (20). Kto pije wodę, której użyczy Jezus, będzie miał w sobie źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu wówczas, kiedy wypełni się obietnica dana człowiekowi błogosławionemu, ponieważ łaknął i pragnął sprawiedliwości. (21). Słowo powiada bowiem: "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni"(1536). (22). I może przed nasyceniem trzeba będzie łaknąć i pragnąć sprawiedliwości, może należy wzbudzić w sobie głód i pragnienie dla ich zaspokojenia, abyśmy mogli powiedzieć: "Jak łania pragnie przy źródłach wód, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże. Dusza moja zapragnęła Boga mocnego i żywego; kiedyż więc przyjdę i ukażę się przed obliczem Boga?"(1537)

(23). Abyśmy więc mogli zapragnąć, musimy najpierw pić ze źródła Jakuba, ale nie nazywając go studnią, tak jak to zrobiła Samarytanka. Zbawiciel przecież odpowiadając na jej słowa nie mówi, że woda pochodzi ze studni, lecz stwierdza po prostu: "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął"(1538). (24). Gdyby picie ze źródła nie przynosiło pożytku, Jezus nie siedziałby u źródła(1539) i nie powiedziałby do Samarytanki: "Daj mi się napić"(1540). (25). Trzeba więc zauważyć, że kiedy Samarytanka prosi Jezusa o wodę, On obiecuje dać jej wodę nie z jakiegoś innego miejsca, ale właśnie ze źródła i mówi do niej: "Idź, zawołaj swego męża, i wróć tutaj"(1541).

V. (26). Zastanówmy się nadto, czy - nawet rozumiejąc dokładnie, że ten, kto pije ze źródła Jakuba, będzie znowu pragnął, a ten, kto pije wodę dawaną przez Jezusa, będzie miał w sobie źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu - możemy przedstawić różnicę, zachodzącą między wsparciem, jakie otrzymują ludzi, którzy wiążą się z samą Prawdą i żyją zgodnie z nią, a wsparciem, które, jak sądzimy, udzielane jest nam dzięki Pismu. (27). Otóż, jeśli chodzi o ważniejsze boskie tajemnice Stwórcy, to niektóre z nich nie są zawarte w Piśmie, innych zaś zgodnie z ich powszechnym znaczeniem nie mogą wyrazić ani ludzkie słowa ani ludzki język. "Jest bowiem ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które trzeba by było napisać"(1542). (28). Oto również Jan napotkał na przeszkodę, kiedy zamierzał zapisać słowa wypowiedziane przez siedem gromów(1543). Paweł zaś stwierdza, że słyszał tajemnicze słowa, których wzbronione było mówić ludziom; wolno je było wypowiadać aniołom, ale nie wolno było czynić tego ludziom: "Wszystko bowiem wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść"(1544). (29). Jeśli chodzi o tajemnicze słowa, które usłyszał, to powiada, że wzbronione jest wypowiadać je człowiekowi(1545). (30). Myślę, że całe Pismo, choćby nawet zostało dokładnie zrozumiane, jest tylko nikłym fragmentem i drobnym wprowadzeniem w całe poznanie.

(31). Zastanów się zatem, czy źródło Jakuba, z którego pił niegdyś Jakub, ale z którego już teraz nie pije, źródło, z którego pili również jego synowie, lecz teraz mają doskonalszy napój, źródło, z którego piło jego bydło, nie może oznaczać całego Pisma, natomiast woda Jezusa oznacza coś więcej niźli to, co zostało zapisane(1546). (32). Nie wszystkim więc wolno badać sprawy, które zawierają coś więcej niż zostało zapisane, chyba że ktoś do tych spraw upodobniłby się. Chodzi o to, żeby nie został skarcony słowami: "Nie szukaj tego, co zbyt ciężkie dla ciebie, i nie badaj tego, co zbyt trudne dla ciebie"(1547).

VI. (33). A jeśli mówimy, że istnieją jakieś sprawy, które stanowią coś więcej, niż to, co zostało zapisane, to twierdzimy, iż nie mogą ich poznać szeroki masy, lecz mógł je znać tylko Jan, który słyszał słowa grzmotów, ale nie pozwolono mu ich zapisać. Jan poznał te sprawy, ale nie spisał ich, bo chciał oszczędzić świat. Wiedział bowiem, że ten świat nie może pomieścić ksiąg, które należałoby napisać. (34). Również "tajemnicze słowa", które słyszał Paweł, dotyczą czegoś więcej, niźli tego, co zostało zapisane, jeśli w ogóle ludzie zdolni byliby to wyrazić. Także to, "czego oko ludzkie nie widziało", jest czymś, co przekracza możliwość zapisu, a to, "czego ucho ludzkie nie słyszało", nie może zostać spisane. (35). Również i to, "czego serce człowieka nie zdołało pojąć"(1548), jest czymś więcej, niźli źródło Jakuba, bo dzięki źródłu wody tryskającej ku życiu wiecznemu sprawy te objawiają się istotom, w których nie ma już ludzkiego serca, lecz które mogą stwierdzić: "Mamy zaś umysł Chrystusowy"(1549), "abyśmy mogli poznać dary, które Bóg nam dał, co i głosimy nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz słowami, których Ducha nas nauczył"(1550).

(36). Pomyśl! Może "ludzką mądrością" można nazwać nie nauki fałszywe, ale takie, które zawierają element prawdy i przychodzą do tych, którzy są jeszcze ludźmi. Natomiast słowami, których Duch nauczył, jest może źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu. (37). Pisma zatem stanowią wprowadzenie, i od dokładnego poznania Pism, które teraz symbolizuje źródło Jakuba, należy powrócić do Jezusa, aby udzielił nam źródeł wody tryskającej ku życiu wiecznemu. (38). Nie wszyscy wszakże jednakowo czerpią ze źródła Jakuba. Jeśli bowiem pił z niego Jakub, jego synowie i jego bydło, i jeśli spragniona Samarytanka przychodzi do tego źródła i czerpie z niego, to może Jakub wraz z synami pił inaczej: w sposób rozumny, inaczej, w sposób prostszy i zwierzęcy, piło jego bydło, a Samarytanka pije jeszcze inaczej niż Jakub, jego synowie i jego bydło. (39). Tak więc ci, którzy są mędrcami w zakresie Pisma, piją podobnie jak Jakub i jego synowie, ludzie prostsi zaś i prostoduszni, czyli tak zwane "owce Chrystusa"(1551), piją jak bydło Jakuba, ci wreszcie, którzy błędnie tłumaczą Pisma i pod pozorem ich zrozumienia zmyślają bluźnierstwa, piją tak, jak piła Samarytanka, zanim uwierzyła w Jezusa.

Rzekła do Niego Samarytanka: "Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać" (J 4, 15)

VII. (40). Samarytanka już po raz drugi nazywa Zbawiciela Panem, po raz pierwszy bowiem zrobiła to, gdy powiedziała: "Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka"(1552), oraz gdy zastanawiała się, skąd pochodzi ta woda i czy Jezus jest kimś większym od Jakuba, którego uważała za ojca(1553). Teraz zaś nazywa Jezusa Panem prosząc Go o wodę, która w pijącym ją staje się źródłem wody tryskającej ku życiu wiecznemu. (41). A jeśli prawdą są słowa: "Prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej"(1554), to jasne, że kiedy powiedziała: "Daj mi tej wody"(1555), otrzymała żywą wodę, aby już więcej nie czuła pragnienia i nie przychodziła czerpać do źródła Jakubowego, lecz żeby bez wody Jakuba mogła oglądać prawdę w sposób anielski i ponadludzki. Aniołowie bowiem nie potrzebują źródła Jakuba, aby pić, lecz każdy z nich w sobie ma źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu - źródło, które powstało i zostało objawione przez samo Słowo i Mądrość.

(42). Nikt jednak nie może otrzymać wody różnej od wody ze źródła Jakuba, wody, którą daje Słowo, jeśli z powodu pragnienia nie będzie się usilnie starał przyjść do tego źródła i czerpać z niego. Tak więc wiele rzeczy sprawia kłopot wielkiej rzeszy tych, którzy nie nabrali pełnego doświadczenia w czerpaniu wody ze źródła Jakuba.

Mówi do niej: "Idź, zawołaj swego męża, i wróć tutaj". A kobieta odrzekła Mu na to: "Nie mam męża" (J 4, 16)

VIII. (43). Stwierdziliśmy wyżej(1556), że mężem tym jest władające duszą prawo, któremu podporządkował się każdy człowiek. Obecnie przytoczymy świadectwo apostoła na ten temat, zaczerpnięte z Listu do Rzymian: "Czyż nie jest wam wiadomo, bracia - mówię przecież do tych, co Prawo znają - że Prawo ma władzę nad człowiekiem, dopóki żyje?"(1557) Któż tedy żyje? Oczywiście Prawo, jeśli rozumiemy je w sensie potocznym. (44). I dalej Paweł mówi: "Albowiem kobieta zamężna, dopóki mąż żyje, jest z nim związana Prawem" - to znaczy: "jest związana z mężem, dopóki on żyje, a mężem tym jest Prawo". (45). I dalej: "Jeśli zaś mąż jej umrze, wyzwolona jest spod prawa męża". Znaczy to, że kobieta wyzwolona jest spod prawa po jego śmierci i nie spełnia już kobiecych obowiązków względem męża. (46). Paweł stwierdza dalej: "Dlatego uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia męża współżyje z innym mężczyzną, jeśli jednak umrze jej mąż, jest wolna od tego prawa, tak iż nie cudzołoży współżyjąc z innym mężczyzną"(1558).

(47). Umarło tedy Prawo w swym sensie literalnym i dusza nie cudzołoży współżyjąc z innym mężem, to znaczy Prawem w znaczeniu duchowym. A skoro mąż umarł dla kobiety, to można by powiedzieć, że również kobieta umarła dla męża, i w takim właśnie znaczeniu możemy rozumieć zdanie: "Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, aby złączyć się z innym - z tym mianowicie, który powstał z martwych, abyśmy zaczęli przynosić owoc Bogu"(1559). (48). Jeśli przeto mąż oznacza Prawo i jeśli Samarytanka ma jakiegoś męża, skoro na podstawie błędnego rozumienia zdrowych nauk poddała się określonemu prawu, zgodnie z którym chce żyć każdy heretyk, to Boskie Słowo pragnie tutaj, aby heretycka dusza, oceniając władające nią prawo, zmieniła swoje przekonanie i aby porzuciła nielegalnego męża, a poszukała sobie innego mężczyzny - mianowicie Słowa, które powstanie z martwych i które nie zostanie unieważnione i nie umrze, lecz będzie trwało na wieki(1560), będzie królowało i pokona wszystkich nieprzyjaciół(1561). "Chrystus bowiem powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy; bo że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga, siedząc po Jego prawicy, aż wszyscy Jego wrogowie zostaną położeni jako podnóżek dla Niego"(1562).

(49). Gdzie zaś rzekomy mąż Samarytanki powinien zostać obalony jako nieprawy jej wspólnik, jeśli nie przy źródle Jakuba i nie przez Jezusa, gdyby niewiasta nie wyparła się męża? Dlatego Jezus mówi do niej: "Idź, zawołaj swego męża, i wróć tutaj". (50). Ponieważ kobieta otrzymała już nieco wody tryskającej ku życiu wiecznemu, bo powiedziała: "Daj mi tej wody"(1563), i ponieważ prawdę mówi Ten, który powiedział wcześniej: "Prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej"(1564), oskarżając się więc o związek z takim właśnie mężem, odrzekła: "Nie mam męża"(1565).

Rzekł do niej Jezus: "Dobrze powiedziałaś - Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą" (J 4, 17-18)

IX. (5). Myślę, że każda dusza oddana na służbę Bożą w Chrystusie wedle Prawa i zaczynająca ją od tak zwanych spraw zmysłowych i cielesnych, ma pięciu mężów, i że każdy zmysł jest jej mężem(1566). Kto jednak po obcowaniu ze sprawami zmysłowymi pragnie odmiany i zwróciwszy się ku pojmowaniu rozumowemu zetknie się z nauką, która mimo pozorów alegorii i sensu duchowego nie jest słuszna, ten od pięciu mężów biegnie do kolejnego, i wręcza, że się tak wyrażę, list rozwodowy pięciu poprzednim postanawiając zamieszkać z szóstym mężem. (52). I przebywamy z nim aż do chwili, gdy przyjdzie Jezus, aby dopomóc nam w zrozumieniu, kim jest ów mąż. Skoro jednak prawdziwe Słowo przybyło i rozmawiało z nami, porzucamy tego męża i mówimy: "Nie mam męża". Wówczas i Pan chwali nas: "Słusznie powiedziałaś - Nie mam męża".

(53). Jednakże zdanie: "To powiedziałaś zgodnie z prawdą", zawiera w sobie pewną naganę, bo sugeruje, że poprzednie słowa Samarytanki nie były zgodne z prawdą. Nieprawdą może być zdanie: "Żydzi nie utrzymują kontaktów z Samarytanami"(1567), (54). bo przecież sam Jezus, jak to stwierdziliśmy wyżej, utrzymuje z nimi kontakty, aby im także udzielić pomocy. (55). Nieprawdą jest również stwierdzenie: "Nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka"(1568). (56). Nieprawdą może być także zdanie: "Ze studni tej pił Jakub oraz jego synowie i jego bydło"(1569): jeśli bowiem Jakub wraz ze swymi synami i ze swym bydłem nie pił tak, jak Samarytanka, a Samarytanka sądzi, że Jakub, jego synowie i jego bydło pili w podobny albo zupełnie identyczny napój, to jasne, że nie mówi ona prawdy.

X. (57). Przypatrzmy się z kolei, jak Herakleon interpretuje ten fragment. Powiada on, że to życie oraz jego chwała były słabe, przemijające i niepełne, były bowiem, jak mówi, ziemskie. Sądzi on, że dowód na to, iż życie to było ziemskie, wynika stąd, że piło z niego bydło Jakuba. (58). Gdyby za słabe, przemijające i niepełne uznał nawet wynikające z Pisma "częściowe poznanie"(1570), czy to w porównaniu z "tajemniczymi słowami, których nie wolno mówić człowiekowi"(1571), czy też dlatego, że całe obecne poznanie "w zwierciadle i zagadce"(1572) zostało obrócone w niwecz, skoro nadeszło to, co doskonałe(1573), nie stawialibyśmy mu z tego powodu zarzutów. Skoro jednak mówi tak dlatego, żeby w ujemnym świetle przedstawić Stary Testament, to trzeba go zganić.

(59). Herakleon ma rację, gdy powiada, że woda, którą daje Zbawiciel, pochodzi z Ducha i Jego mocy. (60). Jeśli zaś chodzi o zdanie: "Nie będzie pragnął na wieki"(1574), to wyjaśnia je następująco: "Jego życie jest wieczne i nigdy nie zostanie zniszczone, jak dawne życie, pochodzące ze studni, ale trwa. Łaski bowiem i daru naszego Zbawiciela nie można utracić; nie giną one i nie ulegają zniszczeniu w tym, kto ma w nich udział". (61). Zakładając, że dawne życie podlega zniszczeniu, miałby rację, gdyby mówił o istnieniu w sensie literalnym, szukając i znajdując życie, które dzięki usunięciu zasłony(1575) powstało wedle Ducha. Jeśli jednak Staremu Testamentowi zarzuca Herakleon, że skazany jest on na całkowite unicestwienie, to jasne, że czyni tak dlatego, iż nie wie, że Stary Testament zawiera w sobie odbicie przyszłych dóbr(1576).

(62). Z dużym prawdopodobieństwem wyjaśnił Herakleon sprawę "tryskającej wody". Ci mianowicie, którzy mają udział w darze udzielonym z nieba, sami również przekazują ku wiecznemu życiu innych dary, które otrzymali.

(63). Herakleon chwali również Samarytankę za to, jakoby bez wahania i w sposób zgodny ze swą naturą okazała wiarę, bo nie miała wątpliwości co to tego, o czym mówił jej Jezus. (64). Gdyby pochwalił decyzję kobiety nie wspominając o jej znakomitej naturze, moglibyśmy się z nim zgodzić. Skoro jednak powodu jej decyzji upatruje w jej wrodzonym usposobieniu, jak gdyby nie wszyscy je posiadali, pogląd jego należy odrzucić.

(65). Nie wiem, dlaczego Herakleon odnosząc się do słów, których nie ma w tekście, powiada, że ze zdania: "Daj mi tej wody", wynika, jakoby kobieta, natychmiast poruszona przez Słowo, wzgardziła na przyszłość miejscem, w którym znajdowała się tak zwana żywa woda. (66). Dalej, na temat zdania: "Daj mi tej wody, abym nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać"(1577), Herakleon powiada: "Mówiąc to niewiasta daje do zrozumienia, że tamta woda powodowała zmęczenie, gdyż trudno ją było czerpać i że nie zaspokajała pragnienia"(1578). Jak jednak zdoła dowieść, że woda Jakuba nie zaspokajała pragnienia?

XI. (67). Odnośnie do zdania: "Jeśli chcesz otrzymać tę wodę, to idź, zawołaj swego męża", uważa, że ten, kogo Zbawiciel nazwał mężem Samarytanki, oznacza jej "Pełnię"(1579). Chodzi o to, aby przybywszy z nim do Zbawiciela mogła otrzymać od Pana moc, jedność i zjednoczenie ze swą Pełnią. Albowiem, według Herakleona, nie kazał jej zawołać ziemskiego męża, bo przecież wiedział, że ona nie ma legalnego małżonka. (68). Herakleon wyraźnie zadaje tu gwałt tekstowi twierdząc, że Zbawiciel mówiąc do Samarytanki: "Zawołaj swego męża i wróć tutaj", miał na myśli męża pochodzącego z Pełni. Gdyby bowiem tak było, to powinien był powiedzieć, o jakiego męża chodzi i w jaki sposób powinna go zawołać, aby wraz z nim przyjść do Zbawiciela. (69). Gdyby jednak, jak twierdzi Herakleon, Samarytanka nie znała własnego męża w sensie duchowym, a w sensie potocznym ośmieliła się powiedzieć, że ma kochanka, nie męża, to czyż polecenie: "Idź, zawołaj swego męża, i wróć tutaj", nie byłoby bezsensowne? (70). Odnosząc się zaś do zdania: "Prawdę powiedziałaś -Nie mam męża", Herakleon mówi: "Ona nie miała męża na świecie, jej mąż był bowiem w eonie"(1580).

(71). W Ewangelii czytamy: "Miałaś pięciu mężów"(1581), u Herakleona natomiast znajdujemy wersję: Miałaś sześciu mężów". (72). Herakleon wyjaśnia, że sześciu mężów oznacza całe materialne zło, z którym niewiasta się związała i z którym obcowała uprawiając nierząd wbrew Rozumowi, a owi małżonkowie urągali jej, zdradzali ją i porzucali(1582). (73). Trzeba mu powiedzieć, że jeśli nierząd uprawiała istota duchowa, to popełniała grzech; jeśli zaś istota duchowa grzeszyła, to nie była dobrym drzewem, albowiem wedle Ewangelii "dobre drzewo nie może przynosić złych owoców"(1583). (74). Jasne więc, że ich(1584) zmyślenia rozpadają się. Jeśli bowiem dobre drzewo nie może przynosić złych owoców, a Samarytanka, jako istota duchowa, jest dobrym drzewem, to logicznie można stwierdzić, że albo jej nierząd nie był grzechem, albo wcale nie uprawiała nierządu.

Rzekła do Niego kobieta: "Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie: W Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga" (J 4, 19-20)

XII. (75). Już po raz trzeci Samarytanka nazywa naszego Zbawiciela Panem(1585), a z tekstu wynika, że po raz ostatni tak się do Niego zwróciła. Zresztą ona jeszcze nie wie, że Jezus jest kimś większym od proroków oraz Tym, kogo zapowiadały proroctwa, lecz sądzi, że jest On tylko prorokiem(1586). (76). Podobnie jest z myślą ludzi, którzy badają Pismo niezgodnie z prawowierną nauką: gdy pięciu pierwszych jej mężów zostało odtrąconych, a po ich porzuceniu odrzucono również tego, którego ona sama uważała za męża, nie potrafi na początku zrozumieć, kim jest Słowo, które ich obaliło, i powiada, że Słowo to jest prorokiem; zdaje więc sobie sprawę, że Słowo to ma boski charakter i ma w sobie coś, co przewyższa ludzką naturę, ale nie dostrzega Go takim, jakim było naprawdę. Dlatego też, zdając się wznosić wzrok do góry i sądząc, że doznała wizji, stwierdza: "Widzę, że jesteś prorokiem".

(77). Jeśli zaś chodzi o zdanie zaczynające się od słów: "Ojcowie nasi", to trzeba wiedzieć, że Samarytanie i Żydzi różnili się co do tego, co uważać za święte miejsce. Otóż Samarytanie sądzą, że świętym miejscem jest góra, które nazywa się Garizim, i tam oddają cześć Bogu; o miejscu tym wspomina Mojżesz w Księdze Powtórzonego Prawa: "W owym dniu wydał Mojżesz ludowi takie polecenie: Oto ci, którzy po przekroczeniu Jordanu staną na górze Garizim, by błogosławić lud: Symeon, Lewi, Juda, Issachor, Józef i Beniamin; natomiast na górze Ebel staną, aby przeklinać: Ruben, Gad, Aser, Zabulon, Dan i Neftali"(1587). (78). Żydzi zaś uznając, że świętym i należącym do Boga miejscem jest Syjon, sądzą, że jest to miejsce wybrane przez Boga wszechrzeczy(1588), i twierdzą, że właśnie dlatego Salomon wzniósł tam świątynię i że dlatego tam właśnie spełnianie są obrzędy kultowe lewitów i kapłanów. (79). Stosownie do swych poglądów obydwa narody uznały, że ojcowie ich kłaniali się Bogu na jednej albo na drugiej górze.

XIII. (80). Gdyby więc kiedyś w przeszłości i aż do chwili obecnej Samarytanie i Żydzi podjęli dyskusję, jeden będzie wysuwał wątpliwości pod adresem drugiego, i Samarytanin wskazując na Garizim wypowie wobec Żyda przytoczone tu słowa niewiasty: "Ojcowie nasi oddawali cześć na tej górze, wy zaś mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić (Boga)". (81). Skoro jednak Żydzi mają być symbolem ludzi znających prawomyślne nauki, bo przecież od nich pochodzi zbawienie(1589), a Samarytanie są obrazem innowierców, to konsekwentnie Samarytanie przypisują boski charakter górze Garizim (nazwa ta oznacza "rozdzielenie" lub "podział"), a wedle historii podział albo rozdzielenie dziesięciu gmin od dwu pozostałych dokonało się za czasów Jeroboama(1590). Imię Jeroboam oznacza "Sądzenie ludu". Żydzi zaś szczególną czcią otaczają Syjon, a nazwa ta oznacza "strażnicę".

Może jednak ktoś zapyta, dlaczego opisane u Mojżesza błogosławieństwa zostały udzielone na górze Garizim. (82). Odpowiemy tak: Jeżeli nazwa Garizim oznacza rozdzielenie i podział, to należy przyjąć, że w rozdzieleniu chodzi o to, iż lud został rozdzielony przez Jeroboama, a król zamieszkał w Samarii, jeśli zaś idzie o "podział", to dotyczy on błogosławieństw, albowiem mędrcy badając poszczególne zagadnienia słusznie stosują podział(1591), który jest niezbędny dla zrozumienia prawdy.

(83). O ile więc nie nadeszła jeszcze wspomniana przez Pana godzina, kiedy to ludzie nie będą czcić Boga ani na tej górze, ani w Jerozolimie(1592), to należy porzucić górę samarytańską i czcić Boga na Syjonie, gdzie znajduje się Jerozolima, albowiem, jak stwierdził Chrystus, Jerozolima jest miastem wielkiego króla(1593). (84). A jakie miasto może być miastem wielkiego króla, prawdziwą Jerozolimą, jeśli nie jest nim Kościół zbudowany z żywych kamieni, gdzie skupione jest święte kapłaństwo i gdzie byty duchowe, które znają duchowe Prawo, składają Bogu duchowe ofiary(1594)? (85). Skoro zaś nastanie pełnia czasu(1595), wtedy nie wolno już sądzić, iż prawdziwą cześć i doskonałą pobożność można sprawować w Jerozolimie, wówczas bowiem człowiek nie będzie już w ciele, ale w Duchu, nie będzie w symbolu, ale cały będzie w prawdzie, i stanie się taki, że upodobni się do czcicieli, których Bóg szuka(1596).

XIV. (86). Słowa: "Nadchodzi godzina", zapisano dwukrotnie. Za pierwszym razem nie dodano: "i teraz jest", za drugim razem natomiast Ewangelista mówi: "Nadchodzi godzina, a nawet jest teraz"(1597). (87). Myślę więc, że pierwsze stwierdzenie oznacza cześć, która będzie okazywana poza ciałem w doskonałości, drugie zaś cześć oddawaną przez ludzi, którzy osiągnęli doskonałość w obecnym życiu, w miarę, jak jest to możliwe dla ludzkiej natury. (88). Można zatem czcić Ojca w Duchu i w prawdzie nie tylko wtedy, gdy "nadchodzi godzina", lecz również wówczas, kiedy "już jest", choćbyśmy nawet sądzili, że znajdujemy się w Jerozolimie z uwagi na tych, którzy tylko tam docierają. (89). Tak więc przy stwierdzeniu: "Nadchodzi godzina i już jest", nie dodano: "Nie będziecie czcić Ojca na tej górze ani w Jerozolimie", jak to zostało powiedziane wtedy, gdy napisano: "Nadchodzi godzina" nie dodając: "już jest".

(90). Wypowiadając zatem swe słowa Samarytanka popełniła podobny błąd jak wtedy, gdy mówiła o tak zwanej studni(1598). W tamtym bowiem miejscu mówi: "czy jesteś większy od naszego ojca, Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie, i jego bydło?"(1599) Tutaj zaś powiada: "Ojcowie nasi oddawali cześć na tej górze".

XV. (91). Objaśniając ten sam tekst Herakleon stwierdza, że Samarytanka właściwie zrozumiała słowa, które powiedział jej Jezus. Wszak tylko prorok - powiada- może wszystko wiedzieć. Popełnia tu podwójny błąd: otóż i aniołowie mogą o tym wiedzieć, a i prorok nie wie wszystkiego. "Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy"(1600), jeśli w ogóle prorokujemy i poznajemy.

(92). Następnie Herakleon chwali Samarytankę za to, że postępowała zgodnie ze swą naturą: nie kłamała ani nie wyznała od razu swej hańby. W przekonaniu, że Jezus jest prorokiem, zadawała Mu pytania, równocześnie podając powód swego nierządu: że z niewiedzy zaniedbała Boga i kult Boży oraz to, co było niezbędne do życia, a przecież zawsze uzyskiwała dobra tego życia(1601). W innym przypadku - mówi - nie poszłaby do studni, która znajdowała się poza miastem. (93). Nie rozumiem jednak, dlaczego Herakleon uznał, iż wyjaśniono tu przyczynę nierządu, albo że niewiedza była powodem jej występków wobec kultu Bożego. Wydaje mi się, że wymyślił to zupełnie przypadkowo, nie dysponując żadnym prawdopodobnym argumentem. (94). Powiada dalej, że zdanie: "Ojcowie nasi oddawali cześć na tej górze", itd., kobieta wypowiedziała dlatego, iż chciała się dowiedzieć, komu powinna się przypodobać i jak winna czcić Boga, aby wyzwolić się od nierządu(1602). Pogląd ten jest łatwy do obalenia. Skąd bowiem wiadomo, że chciała się dowiedzieć, komu ma się przypodobać, aby się wyzwolić z nierządu?

Odpowiedział jej Jezus: "Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca" (J 4, 21)

XVI. (95). W związku z tym tekstem Herakleon bardzo słusznie zauważył, że przy poprzednich stwierdzeniach Jezus nie powiedział do Samarytanki: "Wierz mi, kobieto", teraz zaś wydał jej takie polecenie. Zaraz jednak zamącił on tę słuszną uwagę stwierdzając, że góra oznacza diabła albo jego świat, bo - jak mówi - diabeł był cząstką całej materii, a cały świat górą zła, pustynią, która jest siedzibą dzikich zwierząt i której kłaniali się wszyscy ludzie, którzy żyli przed nastaniem Prawa, oraz poganie. Jerozolima natomiast według jego poglądu oznacza stworzenie albo Stwórcę, któremu cześć oddawali Żydzi. (96). I dalej powtarza, że górą jest stworzenie, któremu kłaniali się poganie(1603), Jerozolima zaś oznacza Stworzyciela, któremu służyli Żydzi. (97). Wy zatem - powiada - jako byty duchowe, nie będziecie czcili ani stworzenia, ani Stwórcy, lecz Ojca prawdy. Stwierdza dalej, że Jezus przyjmuje Samarytankę jako istotę, która już wierzy, i zalicza ją do czcicieli "w prawdzie"(1604).

(98). Naszym zdaniem słowa: "na tej górze", odnoszą się do tego, co heretycy nazywają pobożnością, a co się objawia w wymyślaniu gnostyckich, rzekomo wzniosłych nauk. Natomiast zdanie: "ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca", oznacza powszechną regułę Kościoła, regułę, ponad którą wzniesie się człowiek doskonały i święty, który w sposób bardziej kontemplacyjny, wyraźny i zbożny czci Ojca. (99). Jak bowiem - zgodnie z tym, co mogą stwierdzić nawet Żydzi - aniołowie nie czczą Ojca w Jerozolimie, bo przecież czczą Go doskonalej, niżby to można było czynić w Jerozolimie, ani też ci, którzy dzięki swemu usposobieniu mogą już być równi aniołom(1605), nie oddają Ojcu czci w Jerozolimie, lecz czczą Go doskonalej niż mieszkańcy Jerozolimy, choćby nawet ze względu na jej mieszkańców przebywali wraz z nimi i dla Żydów stali się Żydami, aby Żydów pozyskać(1606). Moim zdaniem Jerozolimę należy pojmować tak, jak wyjaśniliśmy wyżej, i to samo dotyczy Żydów. (100). Skoro jednak nikt nie oddaje czci ani na tej górze, ani w Jerozolimie, to kiedy już nadeszła godzina, każdy czci Ojca, bo stał się Jego synem(1607). Dlatego właśnie nie napisano: "W Jerozolimie nie będziecie czcili Boga", lecz: "Nie będziecie czcili Ojca w Jerozolimie".

Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów (J 4, 24)

XVII. (101). Zaimek "wy" odnosi się bezpośrednio do Samarytan, w sensie przenośnym natomiast dotyczy heretyków badających Pismo. Zaimek "my" ściśle biorąc oznacza Żydów, w sensie alegorycznym natomiast "my" - to "Ja, Słowo Boże, oraz ci, którzy zostali ukształtowani na Mój wzór i dostępują zbawienia, mającego swój początek w naukach żydowskich"(1608), objawiona bowiem obecnie tajemnica(1609) została odkryta przez pisma proroków i przez objawienie się Pana naszego Jezusa Chrystusa.

(102). Zwróć jednak uwagę, że Herakleon, stosując ten zwrot niewłaściwie i wbrew tekstowi, zaimek "wy" tłumaczy jako "Żydzi i poganie". (103), Czyż jednak można było powiedzieć do Samarytanki: "Wy, Żydzi", albo: "Wy, poganie"? Przecież heretycy nie zdają sobie sprawy, że przedmioty ich kultu są zmyśleniem, a nie prawdą, bajką, a nie tajemnicą. Kto zaś oddaje cześć Stworzycielowi, zwłaszcza jeśli Go czci tak jak Żyd, który jest nim wewnątrz(1610), i postępuje wedle duchowych nauk żydowskich, ten czci to, co zna.

(104). Zbyt wiele miejsca zajęłoby teraz przytaczanie tego, co Herakleon zaczerpnął z pisma pt. "Nauka Piotra"(1611), oraz zatrzymywanie się nad tym i badanie, czy tekst ten jest autentyczny, apokryficzny czy mieszany. Zatem rozmyślnie odkładamy tę sprawę na później(1612). Zwracamy tylko uwagę, że pismo to głosi, jakoby taką była nauka Piotra, iż nie należy czcić Boga ani na sposób Greków, którzy wysoko cenią sprawy materialne oraz oddają cześć drewnu i kamieniom, ani na sposób Żydów, którzy sądzą, że tylko oni znają Boga, ale naprawdę Go nie znają, a czczą anioły, nów i księżyc(1613). (105). Trzeba jednak zbadać, komu w rzeczywistości służą Żydzi w ich cielesnym kulcie, jest bowiem jasne, że celem Żydów było składanie ofiar Stwórcy wszechrzeczy. (106). Warto się też zastanowić, co oznacza zapis w Dziejach Apostolskich: "Ale Bóg odwrócił się od nich i pozwolił, żeby czcili wojsko niebieskie"(1614).

Nie rozumiem jednak, dlaczego heretycy nie uznają Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, a więc patriarchów żydowskich, mimo że Zbawiciel stwierdził wyraźnie, iż "zbawienie bierze początek od Żydów". (107). Nadto, jeśli Zbawiciel wypełnia Prawo(1615) i jeśli w czasie pobytu Pana na ziemi dokonały się określone wydarzenia, aby wypełniło się to, co zostało zapisane u proroków, czyż nie jest jasne, w jakim sensie "zbawienie bierze początek od Żydów"? (108). Ten sam jest bowiem Bóg Żydów i pogan, bo przecież "jeden jest Bóg, który usprawiedliwi obrzezanego dzięki wierze, a nieobrzezanego przez wiarę"(1616). Wszak przez wiarę nie obalamy Prawa, lecz ustanawiamy je przez wiarę(1617).

Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i w prawdzie (J 4, 23)

XVIII. (109). Tych, którzy wcale nie wyznają, że czczą Ojca, nie można nazwać czcicielami Boga. Skoro zaś wśród tych, którzy głoszą, że czczą Stworzyciela, jedni nie są już w ciele, lecz w Duchu(1618), ponieważ w Duchu postępują i nie wypełniają pożądania ciała(1619) a inni nie są w Duchu, lecz w ciele i toczą walkę wedle ciała(1620), to prawdziwymi czcicielami należy nazwać tych, którzy czczą Ojca w Duchu, a nie w ciele, i w prawdzie, nie zaś w figurze. Fałszywymi czcicielami są natomiast ci, którzy postępują odwrotnie. (110). Człowiek oddany w niewolę zabijającej litery i nie mający udziału w ożywiającym Duchu(1621), człowiek, który nie idzie za duchowymi przepisami Prawa, nie może być prawdziwym czcicielem, ponieważ nie czci Ojca w Duchu. Ten sam człowiek, całkowicie oddany figurom i sprawom cielesnym, choćby nawet sądził, że osiągnął powodzenie, czci przecież Boga w figurze, a nie w prawdzie, i dlatego nie może się nazywać prawdziwym czcicielem. (111). Może jednak ktoś słusznie sądzić, że również prawdziwy czciciel, który oddaje cześć w Duchu i w prawdzie, działa niekiedy również w sferze figur po to, żeby w sposób zgodny ze swym zamysłem(1622) uwolnić z niewoli figury ludzi jej poddanych i doprowadzić ich do prawdy. W taki sposób postępował Paweł wobec Tymoteusza, a może również w Kenchrach i w Jerozolimie, jak to opisano w Dziejach Apostolskich(1623).

(112). Zauważmy jednak, że prawdziwi czciciele oddają hołd w Duchu i w prawdzie nie tylko w godzinie, która ma nadejść, lecz postępują tak już teraz. Ci jednak, którzy są czcicielami w Duchu oddając cześć zgodnie z przyznanym im darem, w chwili obecnej czczą Ojca w zadatku Ducha(1624), natomiast w pełnym Duchu będą Go czcili wówczas, gdy otrzymają Jego pełnię. (113). Znawcy z zakresu optyki twierdzą, że człowiek patrzący w zwierciadło nie widzi prawdy. Paweł więc i ludzie do niego podobni obecnie patrzą w zwierciadło, jest więc rzeczą oczywistą, że Paweł czci Boga tak, jak patrzy, zatem oddaje Bogu cześć w zwierciadle. Skoro jednak nadejdzie godzina mająca nastąpić w przyszłości, wówczas spełni się cześć w prawdzie oglądanej "twarzą w twarz", a nie za pośrednictwem zwierciadła(1625).

XIX. (114). Herakleon uważa, że zdanie: "My czcimy", odnosi się do tego, który jest w wieczności(1626), oraz do tych, którzy kroczą obok niego(1627). Oni bowiem - powiada - wiedzieli, kogo czczą, bo wielbili Go zgodnie z prawdą. (115). Jeśli zaś chodzi o zdanie: "Zbawienie bierze początek od Żydów"(1628), to Herakleon twierdzi, że wygłoszono je dlatego, iż Jezus urodził się w Judei, ale nie pośród nich - bo nie we wszystkich spośród nich znalazł upodobanie(1629) - oraz dlatego, że zbawienie i Słowo od tego ludu przeszło na całą ziemię(1630). Wyjaśnia, że w sensie duchowym zbawienie bierze początek od Żydów, ponieważ Żydzi uchodzą za symbol istot, które znajdują się w samej Pełni. (116). Jednakże on sam i jego zwolennicy powinni wykazać, w jaki sposób każdy element kultu jest symbolem spraw znajdujących się w Pełni - jeśli oczywiście nie tylko wygłaszają taki pogląd, lecz naprawdę tak myślą.

(117). A objaśniając zdanie: "Czcić Boga w Duchu i w prawdzie"(1631), powiada, że dawni czciciele w ciele i w fałszu oddawali cześć temu, kto nie był Ojcem. Tak więc, w jego ocenie, wszyscy ci, którzy czcili Stworzyciela, błądzili. (118). Herakleon dorzuca, że czcili oni stworzenie, a nie prawdziwego Stwórcę(1632), którym jest Chrystus, bo przecież "wszystko przez Niego się stało, a bez Niego nic się nie stało"(1633).

Albowiem takich czcicieli szuka Ojciec (J 4, 23)

XX. (119). Jeżeli Ojciec szuka, to szuka za pośrednictwem Syna, który przybył, aby odnaleźć i ocalić to, co zginęło(1634). Oczyszczając i wychowując słowem i zdrowymi naukami przygotowuje prawdziwych czcicieli.

(120). Herakleon zaś twierdzi, że w głębokiej materii błędu zaginęła własność Ojca, a teraz jest poszukiwana, aby Ojciec doznał czci ze strony istot, które są Jego własnością. (121). Gdyby miał na myśli przypowieść o zagubionych owcach(1635) i o synu, który porzucił dom ojca(1636), moglibyśmy przyjąć jego wyjaśnienie. (122). Skoro jednak zwolennicy jego teorii zmyślają bajki i mówią nie wiedzieć co o zagubieniu duchowej natury, skoro nie pouczają nas wyraźnie o czasach czy wiekach poprzedzających owo zagubienie, bo nie potrafią uzasadnić swojej nauki, to wyraziwszy jedynie nasze zastrzeżenie chętnie damy im odprawę(1637).

Bóg jest Duchem; trzeba więc, aby Jego czciciele oddawali Mu cześć w Duchu i w prawdzie (J 4, 24)

XXI. (123). Różni ludzie głoszą różne poglądy o Bogu i Jego substancji. Jedni twierdzą, że Bóg ma naturę materialną, złożoną z drobnych cząsteczek i eteryczną, inni, że cielesną, a jeszcze inni, że Bóg godnością i potęgą wykracza ponad wszelką substancję(1638). Warto się zatem zastanowić, co możemy powiedzieć o istocie Boga na podstawie Jego Pism.

(124). Otóż w omawianym ustępie rozumowano tak, jak gdyby Duch stanowił istotę Boga. Powiedziano: "Bóg jest Duchem". W Prawie natomiast substancję Boga określono jako ogień, bo napisano: "Bóg nasz jest ogniem trawiącym"(1639). U Jana wreszcie określono ją jako światłość, mówi on bowiem: "Bóg jest światłością, i żadnej ciemności w Nim nie ma"(1640). (125). Jeśli więc określenia te pojmować będziemy w znaczeniu potocznym, nie wychodząc poza dosłowne rozumienie, to wypada nam stwierdzić, że Bóg jest ciałem. Jakie jednak niedorzeczności wynikają z takiego stwierdzenia, tego nie mogą pojąć szerokie rzesze, niewielu jest bowiem ludzi, którzy zastanawiali się nad istotą ciał, zwłaszcza zaś ciał obdarzonych rozumem i przezornością. A przecież twierdzą oni, że w pospolitym sensie istota przewidująca ma tę samą substancję, co sprawy podlegające przewidywaniu, że jest doskonała, ale podobna do przedmiotu przewidywania. Ci jednak, którzy uznają, że Bóg jest ciałem, przyjęli niedorzeczności sprzeczne z ich rozumem, ponieważ nie mogli bezpośrednio spoglądać na sprawy jasno z rozumu wynikające.

(126). Mówiąc to nie mam na myśli tych, którzy twierdzą, iż poza innymi elementami istnieje jeszcze piąta natura ciał(1641). (127). Jeśli zaś w ścisłym znaczeniu natura materialnego ciała jest pozbawiona właściwości, niestała i zmienna, a więc taka, która może przekształcić się we wszystko oraz przybrać cechy, jakie zechce jej nadać Stwórca, to i Bóg, jako istota materialna musi być niestały, zmienny i musi podlegać przemianom. (128). Ludzie ci nie wstydzą się głosić, że Bóg, jako istota cielesna, mimo że Jego ciało jest ciałem duchowym i eterycznym zwłaszcza w swej zasadniczej postaci(1642), jest bytem podlegającym zniszczeniu. Chociaż jednak Bóg podlega zniszczeniu, to przecież nie ginie, ponieważ, jak twierdzą, nie istnieje czynnik, który mógłby Go zniszczyć(1643).

(129). Gdybyśmy jednak my, nie bacząc na logikę, nazwali Boga ciałem, i to zgodnie z Pismem ciałem konkretnym: duchem, ogniem trawiącym i światłością, a nie chcieli uznać konsekwencji nieodzownie wynikających z takiego założenia, to skompromitowalibyśmy się jak głupcy, którzy przeczą temu, co oczywiste. Wszelki bowiem ogień, który potrzebuje podpałki, podlega zniszczeniu, a wszelki duch - jeśli przyjmujemy go w prostszym ujęciu - jako byt cielesny podlega w swej naturze przemianie w coś bardziej gęstego.

(130). Nadeszła więc pora, abyśmy albo uznali tutaj sens literalny i zaakceptowali niedorzeczności i bluźnierstwa na temat Boga, albo, jak to robiliśmy przy wielu innych okazjach, odrzucili je i zastanowili się, co może wynikać ze stwierdzenia, że Bóg jest Duchem, ogniem albo światłością.

XXII. (131). Przede wszystkim należy stwierdzić, że jak czytając o oczach, powiekach, uszach, rękach, ramionach i nogach oraz o skrzydłach Boga(1644), zapisy te interpretowaliśmy alegorycznie, lekceważąc tych, którzy przypisują Bogu postać podobną do ludzkiej postaci(1645), i mamy tu rację, tak samo powinniśmy też postąpić w odniesieniu do wymienionych określeń zgodnie z naszym zwyczajem. Wynika to jasno z tekstu, który uważamy za szczególnie ważny: wedle Jana bowiem "Bóg jest światłością i żadnej ciemności w Nim nie ma"(1646).

(132). Zastanówmy się zatem, jak w miarę naszych możliwości możemy rozsądnie rozumieć, że Bóg jest światłością. Wyrazu "światłość" używa się w dwu znaczeniach: w znaczeniu cielesnym i w znaczeniu duchowym czyli umysłowym - Pismo określiłoby je jako "niewidzialne", Grecy zaś jako "asomatyczne" (niecielesne). (133). Przykład sensu materialnego, uznawanego przez tych, którzy przyjmują historyczne opisy Pisma, mamy w zdaniu: "Ale wszyscy synowie Izraela mieli światło w swych mieszkaniach"(1647). Przykład sensu umysłowego i duchowego widzimy u jednego z dwunastu proroków: "Posiejcie sobie sprawiedliwość, zbierajcie owoc życia, zaświećcie sobie światło wiedzy"(1648). (134). Podobnie, przez analogię, w dwojakim znaczeniu używa się również wyrazu "ciemność". Przykład na zwykły sens tego określenia odnajdujemy w zdaniu: "I Bóg nazwał światło dniem, a ciemność nocą"(1649), natomiast przykład znaczenia umysłowego widzimy w słowach: "Lud siedział w ciemności i w cieniu śmierci, a światłość dla nich wzeszła"(1650).

XXIII. (135). W tej sytuacji warto się zastanowić, co wypada nam myśleć o Bogu określonym jako światłość, w której nie ma żadnej ciemności(1651). Czy Bóg jest światłością oświecającą oczy cielesne, czy raczej oczy duchowe, o których mówi również prorok: "Oświeć oczy moje, abym nie zasnął w śmierci"(1652)? (136). Dla każdego, jak myślę, jest oczywiste, iż nie możemy mówić, że Bóg wykonuje pracę słońca, a komuś innemu zleca oświecanie oczu istot, które nie mają zasnąć w śmierci. Bóg zatem oświeca umysł istot, które uznał za godne swej światłości. (137). A jeśli postępuje tak zgodnie ze słowami: "Pan oświeceniem moim"(1653), to musimy uznać, że jest On umysłową, niewidzialną i niecielesną światłością umysłu.

(138). [Zastanawiam się], czy Bóg zwie się również ogniem trawiącym dlatego właśnie, że, jak wiadomo, [ogień] materialny trawi [takie przedmioty], jak drewno, siano i słoma(1654). Jeśli zaś [istnieje umysłowe] drewno, siano i słoma(1655), to może nasz Bóg jest ogniem spalającym taką właśnie materię, jeśli nazywa się Go "ogniem trawiącym"(1656). Wypada bowiem, żeby Pan wytracał takie przedmioty i niszczył zło, a sądzę, że kiedy się to dzieje, wówczas bez jakiegokolwiek cielesnego dotknięcia pojawiają się cierpienia i znoje w głębokości duszy, tam, gdzie jest budowla zasługująca na zniszczenie.

(139). Bóg więc nazywa się światłością w sensie przenośnym, od materialnej światłości biorąc nazwę dla światłości niewidzialnej i niecielesnej. Został tak nazwany z powodu swej mocy oświecania umysłowych oczu. Zwie się zaś "ogniem trawiącym", bo można Go pojmować w ten sposób ze względu na cielesny ogień, który trawi cielesną materię.

(140). Podobnie myślę również o zdaniu: "Bóg jest Duchem". Otóż kiedy znajdujemy się w życiu pośrednim - w życiu, które tak się nazywa w znaczeniu potocznym - wówczas Duch, który jest w nas, tchnie tym, co w materialnym sensie zwiemy "tchnieniem życia"(1657). Jesteśmy więc ożywiani przez Ducha. Sądzę zatem, że od tego Ducha przybrał nazwę Ducha Bóg, który prowadzi nas ku prawdziwemu życiu. W Piśmie stwierdzono, że "Duch ożywia"(1658) - oczywiście nie chodzi tu o pośrednie, lecz o boskie ożywienie(1659). Litera natomiast zabija i tworzy śmierć - nie tę, która polega na odłączeniu duszy od ciała(1660), lecz tę, która jest skutkiem odłączenia duszy od Boga, od Jego Syna i od Ducha Świętego.

XXIV. (141). Wydaje mi się, że również na podstawie zdań: "Odbierzesz im ducha i zmarnieją", oraz: "Ześlesz im swego Ducha, a będą stworzeni, i odnowisz oblicze ziemi"(1661), lepiej zrozumiemy, czym jest ów Duch, jeśli uznamy, że ten, kto jest pozbawiony boskiego Ducha, staje się istotą ziemską(1662), a przygotowawszy się na Jego przyjęcie i przyjąwszy Go zostanie odrodzony, jako zaś odrodzony osiągnie zbawienie. (142). Taki sam sens mogą mieć również słowa: "Tchnął w jego oblicze tchnienie życia, i stał się człowiek żywą duszą"(1663). Tak więc w ujęciu duchowym rozumiemy udzielenie tchnienia, tchnienie życia oraz życie duszy. (143). Skoro zaś wspomniana wyżej moc znajdując odpowiednie mieszkanie w duszy świętego poświęca się, by tak rzec, żeby trwać w tej duszy, to trzeba uznać, że właśnie dlatego napisano: "Zamieszkam wśród nich, będę chodził między nimi i będę ich Bogiem, a oni będą ludem Moim"(1664).

(144). Potrzeba nam jednak większego ćwiczenia, abyśmy osiągnąwszy udoskonalenie i - wedle słów Apostoła - mając wyćwiczone władze umysłu stali się zdolni do rozróżniania między dobrem i złem(1665), prawdą i fałszem, oraz do kontemplowania spraw umysłowych, a wszystko w tym celu, iżbyśmy dokładniej i w sposób bardziej godny Boga, jak jest to możliwe dla ludzkiej natury, mogli rozumieć, w jakim sensie Bóg jest światłością, ogniem i Duchem. (145). Oto i w trzeciej Księdze Królewskiej Duch Pański przyszedłszy do Eliasza wypowiada takie oto słowa na temat Boga: "Rzekł bowiem: «Wyjdź jutro i stań na górze przed Panem; Pan bowiem będzie przechodził». Gwałtowny wicher(1666) rozwalający góry i druzgocący skały szedł przed Panem, ale Pan nie był w wichrze (w niektórych rękopisach czytamy: w wichrze Pana); po wichrze nastało trzęsienie ziemi, ale Pan nie był w trzęsieniu ziemi; po trzęsieniu ziemi nadszedł ogień, ale Pan nie był w ogniu; po ogniu - szmer łagodnego powiewu"(1667). Być może tekst ten wskazuje nam, gdzie trzeba umieć się znaleźć, aby dostrzec Pana, lecz nie pora teraz na wyjaśnianie tej sprawy.

(146). A któż, jeśli nie Syn, powinien nam powiedzieć, kim jest Bóg? "Nikt bowiem nie zna Ojca, tylko Syn"(1668), abyśmy i my dzięki objawieniu Syna zrozumieli, w jakim sensie Bóg jest Duchem, abyśmy usilnie starali się oddawać Bogu cześć w ożywiającym Duchu, a nie w zabijającej literze(1669), i abyśmy Go czcili w prawdzie, a nie w figurach, cieniach i obrazach. Przecież i aniołowie nie oddają czci Bogu w obrazach i cieniach, tak jak ludzie, lecz czczą Go w rzeczywistości umysłowej i niebiańskiej, mają bowiem arcykapłana na wzór Melchizedeka(1670), a dla tych, którzy potrzebują zbawienia, jest On przewodnikiem w sprawach kultu oraz w sprawach mistycznej i niewysłowionej kontemplacji.

XXV. (147). W związku ze zdaniem: "Bóg jest Duchem", Herakleon stwierdza: Jest nim dlatego, że Jego boska natura jest nieskalana, czysta i niewidzialna". (148). Nie wiem, czy wygłaszając tę opinię pouczył nas, w jakim sensie Bóg jest Duchem. W mniemaniu zaś, że objaśnia zdanie: "Trzeba, żeby Jego czciciele oddawali Mu cześć w Duchu i w prawdzie", Herakleon mówi: "W sposób duchowy, a nie cielesny, tak jak to jest godne Tego, który odbiera cześć; ci bowiem, którzy oddają cześć wedle prawdy, a nie wedle fałszu, są Duchem, bo mają taką samą naturę, jak Ojciec; poucza nas o tym Apostoł, który pobożność taką nazywa rozumną służbą Bożą"(1671). (149). Zastanówmy się jednak, czy nie jest zuchwałą bezbożnością twierdzenie, że istoty, które w Duchu oddają cześć Bogu, mają taką samą substancję, jak niestworzona i w pełni szczęśliwa natura. Sam Herakleon stwierdził przecież nieco wcześniej, że istoty te upadły, kiedy powiedział, że Samarytanka, która miała naturę duchową, uprawiała nierząd(1672). (150). [Ci, którzy tak twierdzą], nie wiedzą jednak, że wszystko, co [ma jednakową naturę, może] przybierać identyczne znamiona. Jeśli zaś natura duchowa, współsubstancjalna [z Bogiem](1673), zaczęła uprawiać nierząd, to niebezpiecznie jest nawet pomyśleć, jakie świętokradztwa, bezbożności i bluźnierstwa wynikają z ich nauki o Bogu.

(151). My jednak wierzymy Zbawicielowi, którzy rzekł: "Ojciec, który Mnie posłał, jest większy ode Mnie"(1674), i dlatego nie zgodził się, aby określano Go jako "dobrego"(1675) w ścisłym, prawdziwym i doskonałym znaczeniu tego słowa, lecz z dziękczynieniem określenie to odniósł do Ojca i czynił wyrzuty temu, kto zbyt wysoko chciał uczcić Syna. Powiadamy zatem, że Zbawiciel i Duch Święty przewyższają inne istoty stworzone, i to nie przez porównanie, ale przez absolutną wyższość. Zbawiciel zaś stoi niżej od Ojca w takim stopniu, a może i bardziej, w jakim sam wraz z Duchem Świętym przewyższa pozostałe byty, które też nie są przecież byle jakie.

Czyż trzeba mówić, jak wielka jest chwała Tego, który przewyższa Trony, Panowania, Zwierzchności, Władze i wszelkie imię wymieniane nie tylko w tym, ale i w przyszłym wieku(1676), a nadto przewyższa świętych aniołów, duchy i sprawiedliwe dusze? (152). Chociaż jednak przewyższa tyle tak wspaniałych bytów swą substancją, to przecież w niczym nie może się równać z Ojcem. (153). Jest przecież obrazem Jego światłości, jest tchnieniem - nie Ojca, lecz Jego mocy, jest przeczystym wypływem Jego wiekuistej chwały, nieskalanym zwierciadłem Jego działania(1677); w zwierciadle tym oglądają Boga(1678)Paweł i Piotr oraz im podobni, bo Chrystus powiedział: "Kto Mnie widział, widział i Ojca, który Mnie posłał"(1679).

Rzekła do Niego kobieta: "Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem; a kiedy przyjdzie, objawi nam wszystko" (J 4, 25)

XXVI. (154). Warto się zastanowić, dlaczego Samarytanka, która uznawała wyłącznie Pięcioksiąg Mojżesza, czeka na przyjście Chrystusa jako tego, którego zapowiadało jedynie Prawo. Zapewne Samarytanie spodziewali się Jego przyjścia na podstawie błogosławieństwa, którego Jakub udzielił Judzie. Brzmi ono tak: "Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, a ręce twoje spoczną na karkach wrogów twoich; synowie ojca twojego będą oddawać ci pokłon"(1680), i nieco dalej: "Nie zabraknie władcy z Judy ani wodza z bioder jego, aż przyjdzie to, co należy do niego, i sam będzie oczekiwaniem narodów"(1681). (155). Być może żywili oni tę nadzieję na podstawie proroctw Balaama, np.: "Wyjdzie człowiek z jego rodu i będzie królował nad wieloma ludami; królestwo Gog zostanie wyniesione i rozwinie się królestwo jego. (156). Bóg wyprowadził go z Egiptu, jego chwała jak chwała jednorożca; zniszczy narody jego wrogów i obali ich siłę, i strzałami przeszyje jego wroga. Położył się i spoczywa jak lew i jak młode lwiątko: któż go obudzi? Błogosławieni są ci, którzy błogosławią ciebie, a przeklęci, którzy ciebie przeklinają"(1682). (157). I dalej mówi sam Balaam: "Pokażę im, ale nie teraz, błogosławię, a on się nie zbliża. Wzejdzie gwiazda z Jakuba i nastanie człowiek z Izraela, obali władców Moaba i uprowadzi w niewolę synów Seta. Edom będzie jego dziedzictwem, i dziedzictwem jego Ezaw, jego nieprzyjaciel, a Izrael działał w mocy. Powstanie z Jakuba i zniszczy to, co ocalało z miasta"(1683). (158). Zastanów się, czy Samarytanie nie mogli również uznawać, że do Chrystusa odnosi się następujące błogosławieństwo Mojżesza, zwrócone do Judy: "Usłysz, Panie, głos Judy, i obyś przyszedł do jego ludu; ręce jego będą wraz z nim sprawować sąd, i będzie pomocą przeciw wrogom jego"(1684). (159). Skoro zaś Samarytanie chlubią się tym, że Józef jest ich patriarchą, to zastanawiam się, czy nie uznają oni, że błogosławieństwo Jakuba skierowane pod adresem Józefa oraz błogosławieństwo Mojżesza mówi o przyjściu Chrystusa. Kto chce, może z samego Pisma wydobyć te teksty.

(160). Także sam Zbawiciel wiedząc, że Mojżesz zapisał wiele proroctw na temat Chrystusa, powiada do Żydów: "Gdybyście wierzyli Mojżeszowi, to i Mnie byście wierzyli. O Mnie bowiem on pisał"(1685). (161). Wśród zapisów Prawa można znaleźć wiele tekstów, które odnoszą się do Chrystusa w sensie przenośnym i niejasnym. Nie widzę jednak teraz innych, prostszych i wyraźniejszych wypowiedzi poza tymi, które przytoczyłem.

Hebrajską nazwę "Mesjasz" w Septuagincie oddano jako "Chrystus", Akwila natomiast tłumaczy ją jako "Namaszczony".

XXVII. (162). Trzeba też zastanowić się, czy na podstawie tradycji, czy też na podstawie Prawa Samarytanka wygłasza zdanie: "Kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko". Nie wolno nam zapominać, że tak jak Jezus pojawił się wśród Żydów nie tylko głosząc, że jest Chrystusem, ale i dowodząc tego, tak wśród Samarytan działał niejaki Dositheos(1686), który twierdził, że jest zapowiedzianym przez proroków Chrystusem. Od niego wywodzą się i istnieją do chwili obecnej dositejczycy, którzy propagują jego pisma i opowiadają o nim bajdy, jakoby nie zaznał śmierci, lecz utrzymywał się gdzieś przy życiu.

Tyle o sensie dosłownym.

(163). Wszelako innowiercza myśl, która Chrystusem nazywa to, co uważa za doskonałą naturę, tak mówi przy źródle Jakubowym, uznając je za studnię: "Kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko". Ten zaś, kogo ona oczekiwała i kogo się spodziewała, stoi przy niej i powiada: "Jestem nim Ja, który do ciebie mówię"(1687).

(164): A zobacz, co mówi Herakleon. Powiada on, że Kościół przyjął Chrystusa i przekonał się, że tylko On wie wszystko(1688).

Powiedział do niej Jezus: "Jestem nim Ja, który do ciebie mówię". Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden z nich nie powiedział: "Czego szukasz?", lub: "Czemu z nią rozmawiasz?" (J 4, 26-27)

XXVIII. (165). Trzeba odnaleźć miejsca, w których Chrystus mówił o samym sobie, i porównać je ze sobą. Dla przykładu: "Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał"(1689), i: "Gdybyście wierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie wierzyli; on bowiem o Mnie pisał"(1690), oraz tym podobne wypowiedzi zawarte w którejś z Ewangelii.

(166). Zresztą i w tym miejscu poucza nas wyraźnie, że jest cichy i pokorny sercem(1691), bo nie gardzi rozmową o tak ważnych sprawach z noszącą wodę kobietą, która z powodu ubóstwa wychodziła z miasta i trudziła się przy czerpaniu wody. (167). Uczniowie, którzy już wcześniej widzieli w Nim wielkość Bóstwa, przyszli teraz i dziwili się, dlaczego tak znakomity człowiek rozmawia z kobietą. My zaś, pełni pychy i pogardy, lekceważymy ludzi prostszych zapominając, że do każdego człowieka odnoszą się słowa: "Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo"(1692). (168). Zapominając o Tym, który ukształtował nas w łonie matki(1693), który ukształtował poszczególne serca wszystkich ludzi i który widzi wszystkie ich uczynki, nie rozumiemy, iż jest On Bogiem pokornych, wspomożycielem uniżonych, opiekunem słabych, obrońcą tych, którzy utracili nadzieję, i zbawcą odrzuconych(1694).

(169). Chrystus posłużył się ową kobietą jako apostołem wobec mieszkańców miasta, zapalił ją swymi słowami do tego stopnia, że zostawiła swój dzban i odszedłszy do miasta mówiła ludziom: "Idźcie, zobaczcie człowieka, który powiedział mi wszystko, co uczyniłam: czyż On nie jest Mesjaszem?"(1695), a wówczas "wyszli z miasta i szli do Niego"(1696). I nie później, ale właśnie wtedy Słowo objawiło się najwyraźniej tej kobiecie, kiedy uczniowie przyszli i dziwili się, że istotę słabą i naiwną uznano za godną, aby rozmawiało z nią Słowo. (170). Uczniowie jednak w przekonaniu, że przez Słowo wszystko dobrze się stało(1697), nie ganią Go i nie pytają Jezusa o Jego spotkanie i rozmowę z Samarytanką. (171). Być może byli zdumieni wielką dobrocią Słowa, które zniżyło się do duszy lekceważącej Syjon i pokładającej ufność w górze samarytańskiej. Dlatego właśnie napisano: "Dziwili się, że rozmawiał z kobietą"(1698).

(172). Herakleon zaś komentując zdanie: "Jestem nim Ja, który rozmawiam z tobą", powiada, że Samarytanka wierzyła, iż Chrystus objawi jej wszystko, gdy przyjdzie, i dlatego Jezus powiedział do niej: "Wiedz, że tym, kogo oczekujesz, jestem Ja, który rozmawiam z tobą". Herakleon twierdzi dalej, że wówczas, gdy Chrystus przyznał, że jest tym, czyjego przyjścia oczekiwano, podeszli do Niego uczniowie, dla których Jezus przybył do Samarii(1699). Jakże jednak Jezus przybył do Samarii dla uczniów, skoro oni już przedtem z Nim przebywali?

Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: "Idźcie, zobaczcie człowieka, który powiedział mi wszystko, co uczyniłam: czyż On nie jest Mesjaszem?" (J 4, 28-29)

XXIX. (173). Sądzę, że nie bez głębszej myśli ewangelista napisał o porzuceniu dzbana, który Samarytanka zostawiła i odeszła do miasta. Zdanie to ukazuje wielki pośpiech Samarytanki, która zostawia dzban i mniejszą wagę przywiązuje do swego naturalnego i marnego obowiązku, niż do pożytku ludzi. Kierowało nią umiłowanie ludzi, gdy chciała oznajmić mieszkańcom dobrą nowinę o Chrystusie i dać świadectwo o Tym, który powiedział jej "wszystko, co uczyniła". (174). Wzywa ich, aby zobaczyli człowieka, którego nauka przewyższa ludzką wiedzę, to bowiem, co w Nim było dostrzegalne dla oczu, było człowiecze. Tak więc i my powinniśmy zapomnieć o sprawach cielesnych, a poniechawszy ich skwapliwie udzielać innym wsparcia, w którym sami uczestniczymy. Do tego właśnie wzywa nas Ewangelista zapisując pochwałę kobiety dla tych, którzy potrafią czytać.

(175). Trzeba się jednak zastanowić, co w sensie alegorycznym oznacza dzban, który porzuciła Samarytanka, gdy przejęła słowa Jezusa. Jest to może zbiornik wody otaczany wielką czcią dla swej głębokości, jako obraz nauki, którą dawniej przyjmowała, a teraz z pogardą odtrąciła, bo z naczynia doskonalszego niźli ten dzban zaczerpnęła wody tryskającej ku życiu wiecznemu(1700). (176). Czyż bowiem bez zaczerpnięcia tej wody mogłaby ochoczo głosić mądrość Chrystusa, dziwiąc się, że objawił jej wszystko, co uczyniła, gdyby dzięki słowu, które usłyszała, nie miała udziału w zbawczej wodzie?

(177). Przecież i Rebeka, dziewica o pięknym wyglądzie, przed spotkaniem sługi Abrahama, który modlił się w duszy, wyszła z dzbanem na ramionach. Ona jednak nie czerpała wody, jak Samarytanka, zeszła bowiem do źródła, napełniła dzban, a gdy wracała, zabiegł jej drogę sługa Abrahama i powiedział: "Daj mi się napić trochę wody z twego dzbana". (178). Ponieważ był on sługą Abrahama, zadowolił się tym, że wziął tylko trochę wody z naczynia Rebeki. "Rebeka szybko pochyliła dzban na swym ramieniu i napoiła go, aż przestał pić"(1701). Ponieważ dzban Rebeki był godny pochwały, nie porzuciła go, dzban Samarytanki natomiast, który nie zasługiwał na pochwałę, został porzucony o godzinie szóstej(1702).

XXX. (179). Tak więc w omawianym tekście kobieta głosi Samarytanom dobrą nowinę o Chrystusie, a przy końcu Ewangelii o zmartwychwstaniu Zbawiciela opowiada apostołom inna niewiasta, która ujrzała Go wcześniej od innych(1703). (180). Głosząca doskonałą wiarę Samarytanka nie znalazła wdzięczności u Samarytan, bo oni mówili: "Wierzymy już nie dzięki twojemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata"(1704). Tamtej kobiecie nie pozwolono, żeby pierwsza dotknęła Chrystusa, gdyż powiedział On do niej: "Nie dotykaj Mnie"(1705), bowiem dopiero Tomasz miał usłyszeć: "Włóż tutaj swój palec i zobacz Moje ręce, podnieś rękę i włóż w Mój bok"(1706). (181). "Wszystkim" zaś, co uczyniła kobieta, było jej pożycie z pięcioma mężami, a potem związek z szóstym, nielegalnym mężem. Porzuciwszy go i zostawiwszy dzban znalazła ona głębokie ukojenie u siódmego męża i wspomogła mieszkańców miasta wzniesionego na jej dawnych przekonaniach i na błędnych naukach, które było jej miastem. Ona spowodowała, że wyszli z niego i szli do Jezusa.

(182). Dalej Samarytanie usilnie proszą Jezusa, żeby został nie w mieście, lecz "u nich"(1707), to znaczy, aby wszedł do ich serca(1708). Być może nie było możliwe, żeby został w ich mieście, skoro oni sami postąpili słusznie wychodząc z miasta i idąc do Jezusa.

(183). O tym, że taki jest właśnie ścisły sens tego tekstu - bo Ewangelista daje nam okazję do interpretacji alegorycznej - można wnioskować na takiej oto podstawie: (184). Najpierw napisano: "Wyszli z miasta i szli do Niego"(1709), a nieco dalej: "Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Gdy więc Samarytanie przyszli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał"(1710). (185). Najpierw więc Samarytanie wyszli z miasta, aby pójść do Niego, a później przyszli do Niego, kiedy był jeszcze u źródła Jakuba - wydaje się bowiem, że nie oddalił się stamtąd - i prosili Go, aby został u nich. Nie napisano jednak dalej, że Jezus wszedł do miasta, lecz że "został tam dwa dni"(1711). (186). Ale nie powiedziano też, że po dwu dniach wyszedł z miasta, lecz że "odszedł stamtąd"(1712). Tak więc w sensie duchowym Chrystus udzielił wsparcia Samarytanom przy źródle Jakuba.

XXXI. (187). Herakleon natomiast uznaje, że dzban oznacza zdolność do przyjęcia życia oraz wyobrażenie mocy pochodzącej od Zbawiciela. Samarytanka zostawiła ten dzban u Niego, to znaczy u Zbawiciela miała naczynie, z którym przyszła czerpać żywą wodę, i zwróciła się do świata głosząc wezwanym dobrą nowinę o przyjściu Mesjasza, albowiem dzięki Duchowi i przez Ducha dusza jest prowadzona do Zbawiciela.

(188). Zastanów się jednak, czy ów porzucony dzban może zasługiwać na pochwałę. Powiedziano bowiem: "Kobieta zostawiła swój dzban"(1713), ale nie dodano jednak, że zostawiła go u Zbawiciela. (189). Czyż jednak nie mogło być tak, że zostawiwszy zdolność przyjęcia życia i wyobrażenie mocy pochodzącej od Chrystusa oraz naczynie, z którym przyszła czerpać żywą wodę, bez nich wróciła do świata, aby głosić wezwanym dobrą nowinę o przyjściu Mesjasza? (190). Czy istota duchowa usłyszawszy tak wspaniałe słowa mogła nie uwierzyć właśnie w Chrystusa, lecz mówiła: "Czyż nie jest On Mesjaszem"(1714)?

(191). Zdanie: "Wyszli z miasta", Herakleon rozumie w takim sensie, jakoby odeszli od swego dawnego, ziemskiego sposobu życia i dzięki wierze szli do Zbawiciela(1715). (192). Trzeba go jednak spytać, dlaczego Jezus został u nich przez dwa dni; Herakleon bowiem nie zwrócił uwagi na to, cośmy powiedzieli wyżej, iż nie napisano wcale, że Jezus przez dwa dni został w mieście.

Tymczasem prosili Go uczniowie mówiąc: "Rabbi, jedz" (J 4, 31)

XXXII. (193). Było czymś logicznym, że po przedstawieniu uwag dotyczących napoju oraz po wyłożeniu nauki o różnych rodzajach wód napisano również o pokarmie.

(194). Otóż poproszona o wodę Samarytanka żywiła wątpliwości [i zaniepokoił ją] Ten, który ją prosił(1716); nie miała godnego napoju, który by mogła dać Jezusowi, a i sam Jezus w chwili, gdy poproszona kobieta podawała Mu wodę, chciał w ten sposób wyświadczyć dobrodziejstwo tej, która dawała Mu napój.

(195). [Nie] wypadało jednak, żeby [przyjął pokarm] od Samarytanki. Uczniowie [...](1717), którzy poszli do miasta, żeby kupić żywność(1718), znaleźli chyba u innowierców odpowiedni pokarm, to znaczy jakąś stosowną naukę, (przyszli i powiedzieli](1719) do Jezusa: "Jedz". Uznali bowiem, że dobrą porą na spożycie posiłku przez Jezusa jest czas, kiedy kobieta już odeszła, a Samarytanie jeszcze nie przyszli(1720). Uczniowie dawali Mu pokarm pod nieobecność obcych, bo Samarytanka byłaby urażona, gdyby widziała, że uczniowie chcą dać Nauczycielowi żywność rzeczywiście albo rzekomo pochodzącą z jej miasta. (196). Nie wypadało też, aby słowa: "Rabbi, jedz", wypowiedzieli w obecności Samarytan, którzy chcieli opuścić swe miasto. Dlatego też słusznie powiedziano: "Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz»".

(197). Warto się zastanowić, dlaczego "prosili Go", a nie "mówili Mu"; prościej przecież byłoby napisać: "Tymczasem uczniowie mówili Mu: «Rabbi, jedz»". (198). To może, że Go prosili, aby jadł, że [Go] błagali [i] nastawali na Niego, wiąże się z tym, co miało miejsce przed prośbą i po niej. Zastanów się: może w trosce o to, żeby Chrystus nie [odczuwał głodu] albo [..](1721) wzmocnił się własnym pokarmem, proszą Go, żeby zjadł to, co oni znaleźli. Uczniowie bowiem zawsze pragną karmić Słowo pokarmem, który znajdują, aby wzmocnione, pokrzepione i silne dłużej przebywało u tych, którzy Je karmią, i żeby ze swej strony karmiło tych, którzy dostarczają Mu jedzenia. (199). Dlatego stwierdził, że stoi przed drzwiami i kołacze, aby, jeśli ktoś otworzy Mu bramę, mógł wejść do niego i ucztować razem z nim(1722), a także po to, żeby człowiek, który Go przyjął na ucztę, mógł zostać później zaproszony do stołu przez Słowo, które u niego ucztowało.

(200). Herakleon powiada, że uczniowie chcieli uczestniczyć z Chrystusem w posiłku, który kupili i przynieśli z Samarii. Mówi tak po to, żeby w jakiś sposób przyrównać uczniów do pięciu nierozsądnych panien, [które Oblubieniec pozostawił za drzwiami](1723). (201). Warto jednak, jak sądzę, zastanowić się, dlaczego Herakleon twierdzi, że [uczniowie] mają coś wspólnego z nierozsądnymi pannami(1724), które zostały za drzwiami(1725). Byłoby w tym przecież oskarżenie skierowane do uczniów, którzy zasnęli tak samo, jak nierozsądne panny. (202). Jednakże brak związku między światłem i pokarmem oraz między oliwą i jedzeniem, [pozwala tym, którzy się pilnie zastanawiają](1726), odrzucić taką interpretację. Gdyby bowiem Herakleon potrafił w jakimś stopniu wyjaśnić ten pogląd, to budując swój komentarz powinien był szeroko go uzasadnić.

On im odpowiedział: "Ja mam do jedzenia pokarm, którego wy nie znacie" (J 4, 32)

XXXIII. (203). Byt samowystarczalny nie potrzebuje pokarmu, natomiast istota, która go potrzebuje, nie jest samowystarczalna. A jasne, że ten, kto syci głód, je nie dlatego, iż nie pożąda pożywienia, lecz dlatego, że go pragnie i potrzebuje. (204). Ciała zatem, jako byty z natury niestałe, pobierają pokarm, który zajmuje miejsce tego, co zostało wydalone. Natomiast byty doskonalsze od ciał karmią się niecielesnymi myślami, słowami i zdrowymi uczynkami. Nie dzieje się to jednak w tym celu, żeby się nie unicestwiły, gdyby nie spożyły pokarmu. Przecież i ciała nie otrzymujące pożywienia nie rozpadają się w nicość. Byty o naturze doskonalszej od ciał tracą jednak swój dawny charakter, jeśli nie otrzymają wspomnianych pokarmów. (205). A skoro ciała potrzebujące żywności nie żywią się pokarmami niezależnie od ich jakości, i skoro jednakowa jakość pokarmu nie jest wystarczająca dla wszystkich ciał, to odnosi się to również do istot doskonalszych niż ciała. Jedne bowiem potrzebują więcej, a inne mniej pokarmu i nie przyjmują go w jednakowej ilości. (206). Nie dla wszystkich też dusz odpowiednia jest ta sama jakość odżywczych słów, teoretycznych myśli oraz związanych z nimi uczynków. (207). Jarzyny bowiem i stały pokarm nie w jednakowych ilościach karmi istoty, które potrzebują się nimi pokrzepić. (208). Otóż, jak mówi Piotr, nowo narodzone dzieci powinny pragnąć duchowego, czystego mleka(1727), a dotyczy to również osób, które pozostają jeszcze w niemowlęctwie takim, jak Koryntyjczycy, do których zwraca się Paweł: "Dałem wam do wypicia mleko, a nie pokarm stały"(1728). (209). Człowiek słaby przez brak wiary powinien jeść jarzyny. Poucza nas o tym Paweł, który powiada: "Jeden jest zdania, że może jeść wszystko, drugi, słaby, jada jarzyny"(1729). (210). Zdarza się niekiedy, że "lepsze jest trochę jarzyn z miłością, niźli tłuste woły z nienawiścią"(1730). "Stały pokarm jest właściwy dla doskonałych, którzy na skutek ćwiczenia mają władze umysłu udoskonalone do rozróżnienia dobra i zła"(1731). Istnieje również pokarm trujący, o którym dowiadujemy się z czwartej Księgi Królewskiej, gdzie pewni ludzie mówią do Eliasza: "Śmierć jest w kotle, mężu Boży"(1732).

(211). Dusze mniej rozumne mają jakiś określony pokarm duchowy, roślinny, mają też inny pokarm, którym jest siano albo plewy; wynika to ze zdania: "Pan jest moim pasterzem, i nie zabraknie mi niczego; umieścił mnie tam, na zielonej łące, wykarmił mnie nad wodą odpocznienia"(1733). (212). Także Izajasz posiada: "Lew będzie jadł plewy jak wół"(1734). Również zwierzęta juczne należące do sługi Abrahama w domu Rebeki otrzymały siano(1735). (213). Kto zaś ma większy udział w Słowie i dlatego jest człowiekiem duchowym, ten jada duchowy chleb, zgodnie z tym, co napisano w Psalmach: "Chleb wzmacnia serce człowieka", nie kto inny też, tylko człowiek raduje się winem: "Wino rozwesela serce człowieka"(1736).

(214). Trzeba jednak przenieść się myślą od istot nierozumnych i od ludzi do aniołów, bo i oni przyjmują pożywienie, nie są bowiem samowystarczalne. "Człowiek tedy jadł chleb aniołów"(1737). Abraham zaś był szczęśliwy, że mógł podać przaśne podpłomyki trzem aniołom, którzy mu się ukazali(1738).

XXXIV. (215). Musimy jednak już przejść do podjętego tematu, którym jest pokarm Chrystusa, którego wówczas nie znali uczniowie. Zgodnie z prawdą mówi bowiem Jezus: "Ja mam do jedzenie pokarm, którego wy nie znacie"(1739). (216). Uczniowie wszak nie wiedzieli, co czynił Jezus wypełniając wolę Tego, który Go posłał, oraz wykonując Jego dzieło(1740). (217). Abyśmy więc mogli dokładniej pojąć zdanie: "Ja mam do jedzenia pokarm, którego wy nie znacie", niechaj i Paweł powie: "Ja mam do jedzenia pokarm, którego wy nie znacie", zwracając się do tych, którzy potrzebują mleka, a nie stałego pokarmu(1741), i nie mogą tego pokarmu spożywać. (218). I zawsze istota doskonalsza będzie przemawiać do mniej doskonałych, takich, które nie mogą oglądać tego, co oglądają byty doskonalsze: "Ja mam do jedzenia pokarm, którego wy nie znacie". (219). Nie od rzeczy będzie stwierdzić, że nie tylko ludzie i aniołowie potrzebują pokarmu duchowego, ale potrzebuje go również Chrystus Boży. I On bowiem, że się tak wyrażę, jest wciąż odbudowywany przez Ojca, jedyną Istotę, która niczego nie potrzebuje i wystarcza sama sobie(1742). (220). Tłum ludzi pobierających naukę otrzymuje pożywienie od uczniów Jezusa, którym nakazano, aby dawali jedzenie rzeszom(1743). Uczniowie Jezusa przyjmują pokarm od Niego samego, a niekiedy również od świętych aniołów. Syn Boży natomiast otrzymuje pokarm tylko od Ojca, bez niczyjego pośrednictwa. (221). Nie ma nic niedorzecznego w stwierdzeniu, że również Duch Święty przyjmuje pokarm, trzeba jednak znaleźć w Piśmie zdanie, które nam o tym mówi.

(222). Należy też wybrać z Ewangelii przypowieści na temat posiłków. Pokarmy podane na wielkiej uczcie mają w sobie pełną tajemnicę wezwania i wyboru. Powiedziano: "Pewien człowiek wydał wielką ucztę, a kiedy nastał czas uczty, posłał sługę, aby wezwał zaproszonych"(1744). Także u Izajasza jest mowa o obietnicach, które dotyczą jedzenia i picia. Powiada on: "Oto słudzy moi jeść będą, a wy będziecie łaknąć; oto słudzy moi pić będą, a wy będziecie spragnieni"(1745). (223). Nadto i w Księdze Rodzaju Bóg umieszcza człowieka w raju rozkoszy i daje mu przepisy prawne dotyczące jedzenia jednych pokarmów i powstrzymywania się od innych. (224). Człowiek pozostałby nieśmiertelny, gdyby jadł owoce ze wszystkich drzew w raju, a nie jadł z drzewa wiadomości dobrego i złego(1746). Zwróć także uwagę na to, co w dwudziestym pierwszym Psalmie powiedziano o tych, którzy kłaniali się Bogu dlatego, że jedli. Powiedziano: "Jedli i kłaniali się wszyscy bogacze ziemi"(1747). Dlatego "Pan nie zamorzy głodem sprawiedliwej duszy"(1748). Kiedy jednak staniemy się niesprawiedliwi, ześle "na ziemię głód, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich"(1749). (225). W miarę tedy, jak się udoskonalamy, jemy doskonalsze i obfitsze posiłki, a może osiągniemy i to, że będziemy spożywać pokarm Syna Bożego, pokarm, którego teraz nie znają uczniowie.

Herakleon nie powiedział nic na temat tego ustępu(1750).

Mówili więc uczniowie między sobą: "Czyż Mu kto przyniósł coś do jedzenia?" (J 4, 33)

XXXV. (226). Herakleon uznaje, iż uczniowie wypowiedzieli te słowa w znaczeniu materialnym, ponieważ sposób ich rozumowania nie był jeszcze doskonały, a oni byli podobni do Samarytanki, która mówiła: "Nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka"(1751). Mimo to powinniśmy się zastanowić, czy może uczniowie nie myśleli o jakiejś boskiej sprawie, kiedy mówili między sobą: "Czyż Mu kto przyniósł coś do jedzenia?" (227). Może podejrzewali, że jakaś anielska potęga przyniosła Jezusowi coś do zjedzenia. Dlatego też, jak się zdaje, otrzymali pouczenie, że pokarm, który Jezus miał do jedzenia, był doskonalszy, a było nim wypełnianie woli Tego, który Go posłał, i wykonanie Jego dzieła(1752).

Powiedział im Jezus: "Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło" (J 4, 34)

XXXVI. (228). Oto pożywienie właściwe dla Syna Bożego: jest On wykonawcą ojcowskiej woli, wykształca w sobie tę samą wolę, która była w Ojcu, tak iż wola Boga zawiera się w woli Syna, wola Syna staje się równoznaczna z wolą Ojca, i nie ma już dwu różnych, lecz tylko jedna wola. Ta jedna wola była powodem, dla którego Syn powiedział: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy"(1753). Dzięki tej woli ten, kto oglądał Jezusa, widział Syna oraz Tego, który Go posłał(1754).

(229). Wypada, byśmy raczej w taki sposób rozumieli spełnienie przez Syna woli Ojca, dzięki której zostały wspaniale stworzone byty znajdujące się poza okazicielem woli, niż mielibyśmy mniemać bez rozważenia zagadnienia woli, że wypełnienie woli Tego, który posłał Jezusa, polega na wykonywaniu jakichś zewnętrznych czynności. (230). To bowiem - mianowicie rzeczy, które powstały poza substancją Istoty okazującej wolę niezależnie od tamtej woli, o której mówiliśmy wyżej - nie stanowi pełnej woli Ojca. Cała natomiast wola Ojca wypełniana przez Syna polega na tym, że ujawniająca się w Synu wola Ojca wypełnia to, czego życzy sobie wola Boga. (231). Jeden tylko Syn wypełnia wolę Ojca, bo ją w sobie zawiera i dlatego jest Jego obrazem(1755). Na zastanowienie się zasługuje jednak również sprawa Ducha Świętego.

Inne święte istoty nie będą czynić nic wbrew woli Boga, a wszystko, co czynią, czynią zgodnie z Jego wolą. Wiele im jednak brakuje, aby mogły być odbiciem całej woli. (232). I tak, określony byt święty w zestawieniu z innym świętym bytem przyjmuje większą, pełniejszą i wyrazistszą cząstkę ojcowskiej woli niźli inny byt święty, ale może się znaleźć jeszcze jakiś byt, który przyjmie ją w sposób jeszcze doskonalszy. Jednakże całkowitą i pełną wolę Boga wypełni ten, który stwierdził: "Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał". (233). I dalej tak mówi z wdzięcznością o Bogu: "Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział czyniącego Ojca, to samo bowiem, co czyni Ojciec, podobnie i Syn czyni. Ojciec miłuje Syna i ukazuje Mu wszystko, co sam czyni"(1756). (234). I może dlatego Syn jest obrazem niewidzialnego Ojca(1757). Wola bowiem, która gości w Nim, jest obrazem pierwszej woli, a Bóstwo, które w Nim się ujawnia, jest obrazem prawdziwego Bóstwa. Będąc tedy obrazem ojcowskiej dobroci(1758), powiada: "Czemu Mnie nazywasz dobrym?"(1759) Ta wola jest własnym pokarmem Syna, a dzięki temu pokarmowi Syn jest tym, czym jest. (235). Na to zaś, że wola jest związana z usposobieniem umysłu, wskazuje przytoczony ustęp, który na drugim miejscu, po "wypełnieniu woli", mówi o "wykonaniu dzieł Boga".

XXXVII. (236). Musimy jeszcze się zastanowić, co oznaczają słowa: "Wykonać Jego dzieło". Ktoś może po prostu powiedzieć, że jest to nakazana praca, która zależy od tego, kto wydaje polecenie [...](1760). To tak, jakbyśmy na przykład stwierdzili, że budowniczowie albo rolnicy wykonując pracę, do której zostali wynajęci, powiadają, że wykonują dzieło tego, kto ich wynajął. Ktoś inny powie, że skoro Chrystus wykonuje dzieło Boga, to jasne, iż dzieło to przed swym wykonaniem nie było ukończone(1761). (237). Czyż jednak mogło być niewykończone dzieło Boga? I w jaki sposób wykonuje dzieło Boga Ten, który rzekł: "Ojciec, który Mnie posłał, jest większy ode Mnie"(1762)? Wykonanie dzieła polegało na udoskonaleniu istoty rozumnej, Słowo bowiem, które stało się ciałem(1763), przyszło po to, aby udoskonalić ową niedoskonałą jeszcze istotę. (238). Czy więc dzieło to nie zostało wykończone w akcie stworzenia, a Zbawiciel został posłany w tym celu, aby dopełnić tego, co było nieukończone? Czyż jednak nie jest absurdem mniemanie, że Ojciec był twórcą niewykończonego dzieła, a Zbawiciel ukończył to, co było niewykończone i co zostało stworzone jako niedoskonałe?

(239). Sądzę, że w omawianym miejscu kryje się jakaś głębsza tajemnica. Być może bowiem istota rozumna nie była zupełnie niedoskonała, gdy przebywała w raju. (240). Czyż bowiem Bóg mógł tam umieścić istotę zupełnie niewykończoną, aby tym rajem zajmowała się i doglądała go(1764)? Tego, kto potrafił uprawiać "drzewo życia"(1765) oraz to wszystko, co Bóg posadził a następnie rozwinął, nie można przecież określić słusznie jako byt niewykończony. (241). Może więc istota, która była doskonała, w jakiś sposób przez nieposłuszeństwo utraciła tę doskonałość i wymagała, aby ją ktoś udoskonalił. I dlatego został zesłany Zbawiciel: najpierw po to, aby wypełnić wolę Tego, który Go posłał i stać się tutaj Jego robotnikiem, a po wtóre dlatego, żeby doprowadzić do końca dzieło Boże i żeby każdy udoskonalony człowiek, korzystał obficie ze stałego pokarmu obcując z Mądrością. "Stały pokarm jest właściwy dla doskonałych, którzy przez ćwiczenie mają władze umysłu udoskonalone do rozróżniania dobra i zła"(1766). Również ten, który głosi mądrość, powiada: "Głosimy mądrość między doskonałymi"(1767). (242). A gdy każdy z nas, jako dzieło Boże, zostanie udoskonalony przez Jezusa, wówczas powie: "W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na koniec odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości"(1768).

(243). Jednakże na drodze od stanu doskonałości ku niedoskonałości odpadł nie tylko człowiek, ale również "synowie Boży, którzy widzieli córki ludzkie, że są piękne, i brali je wszystkie, jakie im się podobały"(1769), oraz po prostu wszyscy, którzy opuścili własne mieszkanie i nie dochowali wierności swemu powołaniu do pierwszeństwa(1770). (244). Pierwszeństwem nie nazywam tego, co można kojarzyć z potęgą, lecz to, co jest przeciwieństwem końca i bliskie temu, co było na początku. Jak więc dla człowieka pierwszeństwem był pobyt w raju, a końcem - na skutek przestępstwa - pobyt w niskości, w Hadesie albo w jakimś tego rodzaju miejscu, tak też i każdemu bytowi, który upadł, dane było niegdyś jakieś pierwszeństwo.

(245). Jezus doskonaląc dzieło Boże, to znaczy wszelką istotę rozumną, a nie tylko człowieka, udoskonala je w jednakowy sposób. Istoty szczęśliwe, posłuszne Rozumowi i nie potrzebujące cierpienia, są udoskonalane przez sam Rozum, inne zaś byty, nieposłuszne Rozumowi, podlegają cierpieniom, aby zaznawszy ich mogły być przywiedzione do rozsądku i kiedyś w przyszłości zostać przez niego udoskonalone. (246). Zresztą obie sprawy: wypełnienie woli Tego, który posłał Jezusa, oraz doprowadzenie do końca Jego dzieła, stanowią jedyny pokarm Jezusa.

XXXVIII. (247). Herakleon twierdzi, iż w słowach: "Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał", Zbawiciel wyjaśnia uczniom, iż o tym rozmawiał z kobietą, skoro wolę Ojca nazwał swoim pokarmem; wola Ojca była Jego pokarmem, odpoczynkiem i siłą. (248). Powiada, iż wolą Ojca jest, żeby ludzie poznali Boga i zostali zbawieni. Na tym polegało dzieło Zbawiciela, który dlatego właśnie został posłany do Samarii, to znaczy do świata.

Za pokarm Jezusa Herakleon uznał więc również rozmowę z Samarytanką, a to, jak sądzę, każdy uzna za interpretację niegodną i naciąganą(1771). (249). Nie wyjaśnił jednak dokładnie, w jakim sensie wola Ojca jest pokarmem Jezusa, oraz w jakim sensie wolą Ojca jest odpoczynek. Pan przecież stwierdza w innym miejscu, że Jego odpoczynek nie jest wcale wolą Boga: "Ojcze, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszelako nie jako Ja chcę, ale jako Ty"(1772).

A skąd Herakleonowi przyszło do głowy, że również siła Zbawiciela stanowi wolę Ojca?

Czyż nie mówicie: "Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa"? Oto powiadam wam - podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo (J 4, 35)

XXXIX. (250). Wobec tych, którzy sądzą, że zdanie: "Czyż nie mówicie: «Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa»?", zostało wypowiedziane w prostszym znaczeniu materialnym, trzeba wysunąć pewne zastrzeżenia, aby ich przekonać, że Zbawiciel niejednokrotnie mówił o sprawach duchowych nie zasłaniając ich sensem zmysłowym i materialnym.

(251). Jeśli bowiem moment, w którym Jezus wypowiedział te słowa, o cztery miesiące poprzedzał porę żniw, to jasne, że była wówczas zima. Żniwa w Judei zaczynają się w miesiącu, który Hebrajczycy nazywają Nisan(1773) i wtedy też obchodzą Paschę, a zdarza się, że Żydzi pieką wówczas przaśne chleby z nowo zebranego zboża(1774). (252). Załóżmy jednak, że żniwa nie odbywają się w tym miesiącu, ale w następnym, który zwie się u nich Jar, i w takim wypadku czas poprzedzający go o cztery miesiące przypada w pełni zimy. Jeśli przeto zdołamy wskazać, że Jezus wypowiedział te słowa podczas żniw, w ich pełni albo pod koniec zbiorów, to założenie nasze będzie dowiedzione.

(253). Zostało stwierdzone, że po dokonaniu cudu przemiany wody w wino w Kanie Galilejskiej(1775) Pan wraz ze swą Matką, braćmi i uczniami zszedł do Kafarnaum, gdzie zatrzymał się przez kilka dni. Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy, . Wtedy to spotkał w świątyni handlarzy wołów, owiec i gołębi, a wedle dalszego ciągu tekstu "zrobiwszy sobie bicz ze sznurków wypędził wszystkich ze świątyni"(1776). (254). Potem rozmawiał z Nikodemem(1777), a następnie sam "wraz ze swymi uczniami udał się do ziemi judzkiej i przebywał tam z nimi udzielając chrztu"(1778). Ile czasu mógł Jezus po święcie Paschy przebywać w Judei i udzielać chrztu? Nie napisano tego wyraźnie.

(255). Wydaje się, że Jezus opuścił Judeę, ponieważ faryzeusze dowiedzieli się, iż "pozyskuje On sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan"(1779). Odszedł więc do Galilei, musiał zatem przejść przez Samarię(1780). Znalazłszy się zatem u źródła Jakuba(1781) powiada: "Czyż nie mówicie: «Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa»?" (256). Jeśli ktoś przypuszcza, że po święcie Paschy przez wiele miesięcy przebywał On w Judei i udzielał tam chrztu, tak iż nadeszła już pora, która poprzedza żniwa o cztery miesiące, to trzeba przypomnieć, iż Jezus zatrzymał się u Samarytan przez dwa dni(1782), a potem odszedł do Galilei. I napisano: "Kiedy przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ wiedzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie podczas świąt, bo i oni przybyli na święto"(1783). Napisano to tak, jakby dopiero co odbyła się Pascha i dokonało się to, co Jezus uczynił w Jerozolimie. (257). Być może odpowie ktoś na to, że dłuższy pobyt w Judei nie przeszkadzał Jezusowi przyjść do źródła Jakubowego podczas podróży do Galilei wówczas, kiedy powiedział: "Jeszcze cztery miesiące do żniw". Nic dziwnego nie ma też w tym, że Galilejczycy przyjęli Go ze względu na to, co osiem miesięcy temu uczynił w Judei. (258). Trzeba im powiedzieć, że znalazłszy się w Galilei Jezus "przyszedł do Kany Galilejskiej", gdzie poprzednio przemienił wodę w wino(1784) i uzdrowił tam chorego syna urzędnika królewskiego, powiedziawszy do ojca: "Syn twój żyje"(1785). Potem "nastało święto żydowskie, i Jezus odszedł do Jerozolimy"(1786). Wówczas przywrócił zdrowie paralitykowi, który chorował od trzydziestu ośmiu lat(1787). (259). Gdyby chodziło tu o święto Paschy - bo nie wymieniono nazwy tego święta - to bieg wypadków historycznych byłby zbyt zacieśniony, zwłaszcza, że zaraz dalej dodano: "Zbliżało się żydowskie święto Przaśników"(1788).

XL. (260). Po głębszym rozważeniu tych zagadnień wypada, żeby człowiek, który staranniej docieka sensu Pisma, zastanowił się, co miał na myśli Jezus, kiedy zwracał się do uczniów: "Czy nie mówicie: «Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa»? Oto powiadam wam - podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo". Jak więc w związku z fragmentem o Samarytance wyjaśniliśmy(1789) sens różnych rodzajów wody, podobnie zróbmy i teraz. (261). Czyż nie przyzna każdy, że zdanie: "Podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo", zawiera sens duchowy, nie zamącony sprawami zmysłowymi? Zgadzać się z tym może również stwierdzenie uczniów, że czterech miesięcy brakuje do żniw, identycznych w ich mniemaniu ze żniwami, o których mówił Jezus(1790).

(262). Naszym więc zdaniem słowa uczniów: "Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa", mają następujące znaczenie: Większość uczniów Słowa sądziła, iż prawda jest trudno dostępna dla ludzkiej natury, kiedy więc zrozumieli, że oprócz obecnego życia istnieje inne życie, uważają, iż porzuciwszy w chwili obecnej cel swych dociekań osiągną prawdę wówczas, kiedy przyjdą przez cztery rodzaje elementów, z którymi są ściśle związani. (263). A zatem zgodnie ze słowami Pana uczniowie mówią, że żniwa, które polegają na wykonaniu zwykłych dzieł prawdy, nastaną po obecnej tetradzie(1791). (264). Wyraz "miesiąc" został tu użyty w zgodzie z materialną nazwą żniw. Nie należało bowiem powiedzieć: "Czyż nie mówicie: «Jeszcze cztery dni, a nadejdą żniwa»", albo: "Jeszcze cztery lata, a nadejdą żniwa". (265). Zwłaszcza że Słowo chce, aby uszło to uwagi szerokich rzesz i istot cielesnych. Ukrywa przeto tajemnicę, ukazując sens prostszy, aby sądzono, iż słowa wypowiedziane przez Zbawiciela są jasne.

(266). A może mówiąc: "Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa", uczniowie myślą o czymś takim: Cztery sfery czterech elementów spoczywają w eterycznej naturze; pośrodku i w dole mieści się sfera ziemi, wokół niej sfera wody, trzecią sferą jest sfera powietrza, czwartą sfera ognia, następnie sfera księżyca i tak dalej(1792). (267). Być może, iż myśl uczniów jest następująca: Przygotowane tutaj istoty osiągną prawdę, skoro dojdą do czystszego bytu, kiedy będzie można przekroczyć sferę ognia nie podlegając zniszczeniu przez grzech, który stanowi materię wszystkiego, co się znajduje na drodze do okolic eterycznych(1793).

(268). Aby obalić niesłuszność takiego założenia, Słowo, które stało się ciałem(1794), mówi do tych, którzy żywili to przekonanie: "Czyż nie mówicie: «Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa»? Oto powiadam wam: podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo". (269). Wydaje nam się bowiem rzeczą niepojętą, iż w całym tym tekście Jezus nie mówi o jednych tylko żniwach. Otóż zdaniem tych, którzy w sposób uproszczony interpretują prawdę, Jezus gani uczniów za mniemanie, że żniwa odbędą się za cztery miesiące, a jak wykazaliśmy uprzednio(1795), nie mogły one bynajmniej nadejść za taki właśnie czas. (270). Ponadto, jakby poprawiając poglądy uczniów, Jezus stwierdza: "Czyż nie mówicie tak? Ja jednak mówię inaczej". Zresztą czyż nie jest absurdem, byśmy czysto alegorycznie interpretowali całe zdania: "Podnieście oczy wasze", oraz: "Popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo", a nie tłumaczyli alegorycznie [...](1796) poprzedniego zdania: "Czyż nie mówicie: «Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa»"?

XLI. (271). Herakleon, podobnie jak tylu ludzi, zatrzymał się przy znaczeniu literalnym sądząc, że nie ma w tym miejscu sensu alegorycznego. Powiada więc: "Jezus o żniwach płodów rolnych mówi, że brakuje do nich jeszcze czterech miesięcy, podczas gdy żniwo, o którym sam mówił, już nastało". Nie wiadomo, dlaczego odnosi żniwo do duszy wiernych i stwierdza: "Są już dojrzałe i przygotowane do żniwa, gotowe na to, aby je złożyć w spichrzu(1797). Znaczy to, iż dzięki wierze dusze są prawie przygotowane do odpoczynku. Nie wszystkie jednak: jedne bowiem - powiada - już były gotowe, inne dopiero się przygotowują, jedne już zostały zasiane, a inne dopiero będą"(1798). (272). Oto jego słowa. Nie wiem jednak, czy potrafi wykazać, jak uczniowie podniósłszy oczy mogą patrzeć na dusze gotowe już jego zdaniem do złożenia w spichrzu. A nadto, czy w odniesieniu do dusz prawdą może być zdanie: "Kto inny sieje, a kto inny zbiera", oraz: "Posłałem was, byście żęli to, nad czym się nie natrudziliście"(1799). A czyż można przyjąć, iż do duszy odnoszą się słowa: "Inni się natrudzili, a wy weszliście w ich trud"(1800)?

(273). My przeto myślimy o żniwie plonu otrzymanego na życie wieczne(1801) zgodnie z doskonałością rozumu, który został przydany naszym umysłom jak nasienie i który dojrzewa dzięki długotrwałej uprawie. Później wyjaśnimy, w jakim sensie "kto inny go sieje, a kto inny zbiera".

Oto powiadam wam - podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo (J 4, 35)

XLII. (274). Zwrot: "Podnieście oczy wasze", znajduje się w wielu miejscach Pisma, tam, gdzie Słowo Boże wzywa nas, byśmy wznieśli do góry i podźwignęli nasze myśli oraz wzrok skierowany ku ziemi i pochylony, który w żaden sposób nie może się podnieść i wyprostować(1802). Na przykład u Izajasza: "Podnieście w górę oczy wasze i patrzcie: Któż uczynił to wszystko?"(1803) (275). Również Zbawiciel, chcąc wygłosić błogosławieństwa wobec ludzi zgromadzonych na równinie, podniósł oczy swoje na uczniów i powiedział: "Błogosławieni"(1804) ci a ci. Żaden bowiem prawdziwy uczeń Jezusa nie przebywa na dole, podobnie jak i ten, kto spoczywa na łonie Abrahama. (276). Oto bowiem bogacz wydany na męki podniósłszy oczy patrzy na Abrahama i na Łazarza na jego łonie(1805). (277). Także kobietę, "która była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować"(1806), Jezus wyprostował, a ona pozbyła się pochylenia i niemożności wyprostowania się, i zdołała podnieść oczy. (278). Żaden człowiek oddany namiętnościom, pochłonięty przez ciało i wplątany w sprawy materialne, nie przestrzegał przykazania, które głosi: "Podnieście oczy wasze", i dlatego nie patrzy na pola, nawet jeśli bieleją już na żniwo. Żaden człowiek, który spełnia uczynki ciała(1807), nie może podnieść oczu.

(279). Pola natomiast "bieleją już na żniwo", ponieważ obecne jest Słowo Boże, które objaśnia i oświeca wszystkie pola Pisma, zapłodnione na Jego przyjście.

(280). Być może bielejącymi polami, gotowymi na żniwo, są dla ludzi podnoszących oczy również wszelkie sprawy zmysłowe, aż do samego nieba i bytów, które się w nim znajdują. Rozum bowiem, który gości w każdej rzeczy, wyraźnie ukazuje się tym, którzy dzięki przemianie w ten sam obraz z jasności w jasność(1808) otrzymali oczy podobne do tych, które widziały, iż wszystko, co zostało stworzone, było dobre. Albowiem słowa: "Bóg widział, że było dobre", powtarzane przy każdym stworzeniu, oznaczają, że Bóg przyglądał się zasadom stworzeń i widział, iż każde stworzenie powstałe wedle tych zasad jest dobre. (281). Kto zaś nie uznaje takiej interpretacji słów: "Bóg widział, że było dobre", ten niech wyjaśni, w jaki sposób można utrzymać to zdanie w odniesieniu do tekstu: "Niechaj wody wywiodą żywe istoty pełzające oraz ptactwo fruwające nad ziemią pod sklepieniem nieba"(1809), a zwłaszcza w odniesieniu do stwierdzenia: "Bóg stworzył wielkie potwory morskie"(1810). (282). Zasadą każdego z nich jest to, że Bóg uznał je za dobre. To samo można powiedzieć o zdaniu: "Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: czworonogi, płazy i dzikie zwierzęta według ich rodzaju"(1811), do którego to tekstu dodano również: "Bóg widział, że były dobre"(1812). (283). Czyż bowiem mogłyby być czymś dobrym dzikie zwierzęta i płazy, gdyby dobra nie była ich zasada?

(284). Powiedzieliśmy to w związku ze zdaniem: "Podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo"; Słowo bowiem obecne wśród uczniów, zachęca słuchaczy, aby podnieśli oczy na pole Pisma oraz na pole Rozumu znajdującego się w każdym bycie, i aby każdy ujrzał biel i jasność światła wszechobecnej prawdy. Według Salomona przecież "wszystko jest jasne dla rozumnych i proste dla tych, którzy pragną osiągnąć mądrość"(1813).

Żniwiarz otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się wraz ze żniwiarzem (J 4, 36)

XLIII. (285). Uważam, że koniecznie trzeba przedstawić, w jak wielu znaczeniach i w odniesieniu do jakich spraw Pismo mówi o żniwach. Chodzi o to, byśmy w miarę możliwości zrozumieli sens tego określenia i mogli stwierdzić, w jakim spośród wielu możliwych znaczeń użyto tutaj tego wyrazu.

(286). Zauważmy, że w Ewangelii według Mateusza, w chwili, gdy "przystąpili do Pana uczniowie i mówili Mu:«Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście»"(1814), Jezus między innymi naukami udziela im takiej oto: "Żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie"(1815). (287). W innym miejscu Zbawiciel mówi o rzeszy wiernych, którzy potrzebowali nauki wyjaśniającej im przedmiot wiary: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje"(1816). (288). Ponadto Apostoł zasiewem nazywa dobre uczynki albo grzech ludzi w obecnym życiu, żniwem zaś to, co zostało odłożone dla każdego człowieka zgodnie z zasługą dobrych uczynków albo z powodu grzechów popełnionych w tym życiu. Mówi tak: "A co człowiek zasieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele, jako plon ciała zbierze zagładę, kto zaś sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne"(1817). (289). Podobne znaczenie zdaje się mieć również to, co prorok napisał w Psalmach: "Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Postępują naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew; z powrotem przyjdą wśród radości przynosząc swoje snopy"(1818). (290). Określenie to jest używane często w sensie potocznym, na przykład w Księdze Rut, w następującym fragmencie: "One zaś przyszły do Betlejem na początku żniw jęczmienia"(1819).

Skoro więc przedstawiliśmy właśnie pięć znaczeń tego wyrazu, to jasne, że nie użyto go tutaj w sensie potocznym, ani też w odniesieniu do końca świata. Nie w sensie potocznym bowiem "żniwiarz otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne"(1820). Nie jest też rozsądnym sądzić, iż w omawianym miejscu nakaz zbierania plonów odnosi się do aniołów żniwiarzy(1821).

(291). Nie można też zdania: "Żniwiarz otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne", rozumieć wedle tekstu: "Kto sieje w ciele, jako plon ciała zbierze zagładę, a kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne". (292). Zgodnie bowiem ze słowami Apostoła ten sam człowiek sieje i zbiera - w ciele albo w duchu, i dlatego zbiera zagładę albo życie wieczne. W omawianym tekście natomiast "kto inny sieje, a kto inny zbiera"(1822). (293). Tak samo wedle przytoczonego fragmentu Psalmów ten sam człowiek sieje i zbiera, lecz tekst ten różni się od tekstu Apostoła ze względu na swój bardziej mistyczny i tajemniczy charakter. Wypowiedź Apostoła jest prostsza, nie poucza nas ona, skąd się bierze różnica między naturą nasion, tekst Psalmu natomiast - jak sądzę - wyjaśnia sprawę zstąpienia szlachetnych dusz, które przybywają do obecnego życia ze zbawiennymi nasionami, przychodzą jak gdyby wbrew własnej woli i z płaczem, ale odchodzą w radości, ponieważ dobrze pracowały na roli, rozwinęły i pomnożyły ziarna, z którymi przyszły. Tymczasem w omawianym fragmencie "kto inny, sieje, a kto inny zbiera".

XLIV. (294). Herakleon, a może również któryś z członków Kościoła, zgadzający się z jego interpretacją, powiedzą, że sens omawianego tekstu jest podobny do znaczenia, jakie zawiera się w zdaniu: "Żniwo wielkie, ale robotników mało"(1823). Istnieją bowiem ludzie, którzy dzięki wierze są przygotowani do żniwa, są już gotowi do złożenia w spichrzu(1824) dla odpoczynku, są gotowi do zbawienia i na przyjście Słowa. Zdaniem Herakleona dzieje się to dzięki ich usposobieniu i naturze, natomiast zdaniem chrześcijanina, dzięki gotowości duszy przygotowanej do doskonałości i gotowej do zżęcia(1825).

(295). Tych, którzy tak sądzą, trzeba zapytać, czy zechcą uznać, że przed przyjściem naszego Zbawiciela nie było żniw takich jak te, których można się spodziewać od czasu ogłoszenia Ewangelii. Jeśli bowiem wielu ludzi uwierzyło dzięki nastaniu wielkiego żniwa, mimo że robotników - apostołów było mało w porównaniu z rzeszą tych, którzy przyjęli Słowo, to na podstawie zdania: "Popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo"(1826), trzeba by uznać, że przed cielesnym przyjściem naszego Zbawiciela nikt nie uwierzył i nikt spośród wiernych nie stał się robotnikiem. Opinia taka jest w najwyższym stopniu niedorzeczna. Oznaczałoby to, że Abraham, Mojżesz i prorocy nie odgrywali roli robotników ani plonów. Jeśli jednak i dawniej istnieli robotnicy i były żniwa, to okazuje się, iż Zbawiciel nie mówi nic nadzwyczajnego tym, którzy podnoszą oczy, aby patrzeć na pola, że już bieleją na żniwo.

Z powyższych słów może jasno wynikać, że sens analizowanego tekstu nie zgadza się z żadnym z przytoczonych wyżej znaczeń wyrazu "żniwo". Również sens wygłoszonej w innym miejscu wypowiedzi Apostoła: "Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbierze, ten zaś, kto hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie"(1827), nie zgadza się ze znaczeniem omawianego zdania.

XLV. (296). Szukamy więc siódmego znaczenia tego wyrazu - znaczenia zgodnego z podanym wcześniej objaśnieniem zdań: "Czyż nie mówicie:«Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa»?", oraz: "Oto powiadam wam - podnieście oczy wasze i patrzcie na pola, że już bieleją na żniwo".

(297). "Żniwem" tedy nazwiemy jasną naukę o wyjaśnianiu Pisma albo o tym, w jakim sensie wszystko, co stworzył Bóg, było w pełni dobre. Żniwiarz, który pracuje przy tym żniwie, czerpie z niego dwa owoce: jeden otrzymując zapłatę, drugi zbierając plon na życie wieczne(1828). (298). Uważam, że słowa: "otrzymuje zapłatę", wypowiedziano w związku z obietnicami, które spełnią się w przyszłości zgodnie ze zdaniem: "Oto Pan i Jego zapłata w ręku Jego, aby odpłacić każdemu wedle jego pracy"(1829). Natomiast zdanie: "Zbiera plon na życie wieczne", zapisane bez innych obietnic poza nim samym, wygłoszono w związku z korzyścią płynącą z samego patrzenia, z korzyścią, która od początku z natury swojej istnieje w umyśle i została przeznaczona dla istoty rozumnej. Zdanie to ukazuje jakąś radość serca, tak jak to przedstawiliśmy w trzeciej księdze Stromatów(1830) przy okazji wyjaśniania tekstu: "Ojciec twój, który patrzy z ukrycia, odda tobie"(1831).

XLVI. (299). Herakleon sądzi, że w zdaniu: "Żniwiarz otrzymuje zapłatę", Zbawiciel samego siebie nazywa żniwiarzem. Przypuszcza on, że zapłatę naszego Pana stanowi zbawienie i powrót do pierwotnego stanu istot będących przedmiotem żniw, a to dlatego, że Pan znajduje w nich odpocznienie. Natomiast zdanie: "I zbiera plon na życie wieczne", wedle Herakleona zostało wygłoszone albo dlatego, że to, co jest zbierane, stanowi plon życia wiecznego, albo też dlatego, że samo jest życiem wiecznym(1832).

(300). Mam przekonanie, że jego wyjaśnienie jest bezzasadne. Powiada bowiem, że Zbawiciel otrzymuje zapłatę, a przy tym łączy w jedną całość zapłatę i zbiór plonów, podczas gdy Pismo, jak to wyjaśniliśmy, mówi wyraźnie o dwu różnych sprawach.

(301). Skoro więc doszliśmy do zagadnienia dotyczącego podnoszenia oczu apostołów i patrzenia na pola, że już bieleją na żniwo, to zgodnie z tym należy zbadać, co oznacza zdanie: "Aby siewca cieszył się wraz ze żniwiarzem".

(302). Otóż sądzę, że we wszelkiej sztuce i wiedzy, na które składa się wiele problemów, sieje ten, kto odkrywa zasady, które ludzie przyjmują i badają przekazując innym to, co sami odkryli. Dzięki tym odkryciom powodują oni u swych następców, że ci, którzy nie potrafili odkryć zasad, rozwinąć ich i doprowadzić do celu sztuk i umiejętności, zbierają, jakby podczas żniw, dojrzały ich owoc.

(303). A jeśli jest to prawdą w odniesieniu do sztuk i pewnych umiejętności, to czyż nie można stwierdzić, że tym bardziej odnosi się to do sztuki nad sztukami oraz do umiejętności nad umiejętnościami(1833)? To bowiem, co zostało odkryte przez pierwszych, opracowują ich następcy i tym, którzy z kolei zbliżają się do odkryć, przedstawiają sposoby powiązania jednego ciała prawdy węzłem mądrości. (304). Kiedy więc wypełniło się całe dzieło sztuki nad sztukami, "siewca cieszy się wraz ze żniwiarzem", ponieważ Bóg ze swej strony sprowadza wszystkich do jednego kresu.

(305). Zastanów się! Może siewcami są Mojżesz i prorocy, którzy pisali swe dzieła, aby napomnieć nas, "na których przyszedł koniec wieków"(1834), i głosili przyjście Chrystusa, żniwiarzami natomiast są może apostołowie, którzy przyjęli Chrystusa i oglądali Jego chwałę(1835), zgodną z duchowymi ziarnami proroctw na Jego temat i zżętą wedle dopełnienia i poznania tajemnicy od wieków zakrytej(1836), a objawionej na końcu wieków(1837) - tajemnicy, która "nie była ujawniona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona świętym Jego apostołom i prorokom"(1838). (306). Ziarnem zaś było całe Słowo "zgodnie z objawieniem tajemnicy dla dawnych wieków zakrytej, a teraz ujawnionej przez pisma prorockie"(1839) i przez objawienie się Pana naszego Jezusa Chrystusa(1840), skoro prawdziwa światłość(1841) błyszcząca nad polami sprawiła, że już bieleją na żniwo.

XLVII. (307). W takim sensie polami, w które rzucono ziarna, są teksty Prawa i proroków. Nie były one białe dla tych, którzy nie przyjęli przybyłego, a stają się takimi dla uczniów Syna Bożego i dla tych, którzy są Mu posłuszni, kiedy mówi: "Podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, że już bieleją na żniwo"(1842). (308). A zatem i my, jako prawdziwi uczniowie Jezusa, podnieśmy oczy i patrzmy na pola obsiane przez Mojżesza i proroków. Zobaczmy ich biel, zauważmy, jak można je już żąć i zbierać plon na życie wieczne, a także spodziewać się zapłaty od właściciela pola i od szafarza nasion(1843).

(309). To zaś, że "siewca raduje się wraz ze żniwiarzem", kiedy "odszedł ból, smutek i wzdychanie"(1844), przyzna każdy, kto przeczytał zdanie: "Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim"(1845). (310). Jeśli zaś ktoś nie chce uznać, że wielki siewca już się raduje z każdym żniwiarzem, to niechaj zauważy, że w pewnym sensie żniwem było przemienienie Jezusa, który ukazał się w chwale nie tylko żniwiarzom: Piotrowi, Jakubowi i Janowi, którzy wstąpili z Nim na górę, lecz również siewcom: Mojżeszowi i Eliaszowi(1846), bo tamci wraz z nimi radują się oglądając chwałę Syna Bożego. Chwały tej, tak bardzo oświeconej przez Ojca i oświecającej tych, którzy na nią patrzą, Mojżesz i Eliasz nie widzieli dawniej tak, jak widzą ją teraz wraz ze świętymi apostołami.

(311). Przyjmujemy, że zdanie: "Żniwiarz otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, aby siewca cieszył się wraz ze żniwiarzem"(1847), ma sens odpowiadający myśli ogólnej, ponieważ w dalszym ciągu tekstu jest mowa o wielu żniwiarzach i o wielu takich, którzy się natrudzili - oczywiście przy siewie. (312). Powiedziano bowiem jakby do wielu żniwiarzy: "Ja was posłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili", i jak gdyby wielu było takich, którzy trudzili się przy siewie: "Inni się natrudzili, a wyście weszli w ich trud"(1848). (313). Zdanie: "Żniwiarz otrzymuje zapłatę" itd., ma następujący sens ogólny: "Każdy żniwiarz otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne", aby "każdy siewca cieszył się z każdym żniwiarzem".

XLVIII. (314). Jedni ludzie chętnie przyjmą tę opinię nie wątpiąc, iż to, co było zakryte przed dawnymi pokoleniami, przed samym Mojżeszem i prorokami, zostało objawione świętym apostołom podczas przyjścia Chrystusa, który udzielił im światła poznania(1849) całego Pisma. Inni wszelako zawahają się przed przyjęciem tego wniosku nie odważając się stwierdzić, że wielki Mojżesz oraz prorocy w swym ludzkim życiu nie osiągnęli tego, co zrozumieli apostołowie, chociaż prawdy te na podobieństwo ziarna występowały w Pismach Bożych, którym służyli prorocy.

(315). Pierwsi powołają się na następujące teksty: "Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło zobaczyć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli, oraz usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli"(1850), "Oto tu jest coś więcej niż Salomon"(1851), "Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona Jego świętym apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie są już współdziedzicami i współczłonkami ciała oraz współuczestnikami obietnicy w Chrystusie"(1852), a także przytaczają tekst zapisany u Daniela przy opisie wizji: "Słowa tej księgi są jak zapieczętowana księga ludzka; jeśli się ją da człowiekowi nie umiejącemu czytać mówiąc mu: «Czytaj ją», odpowie: «Nie umiem czytać»; i dadzą ją człowiekowi umiejącemu czytać, a on powie: «Nie mogę czytać, bo jest zapieczętowana»"(1853).

(316). Drudzy będą to wszystko odpierać odwołując się do zdania: "Mędrzec zrozumie słowa wychodzące z własnych ust i na wargach nosić będzie roztropność"(1854), i twierdząc, że Mojżesz i prorocy zrozumieli to, czemu służyli, chociaż nie tak, aby mogli to przekazać innym i wyjaśnić tajemnice. Apostołowie natomiast, którzy żyli w czasie objawienia, mogą mówić: "Stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni"(1855), oraz: "Co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy będą zdolni i innych pouczyć"(1856). Powiedzą, że chociaż wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co patrzyli apostołowie i co słyszeli z ust Zbawiciela, to jednak wcale nie pragnęli tego, co znajduje się w Prawie i w proroctwach, ale czegoś więcej, tego mianowicie, co Zbawiciel głosi apostołom oprócz duchowych przepisów Prawa i nieodgadnionych słów proroków, na przykład: "Słyszałem tajemnicze słowa, których nie godzi się mówić ludziom"(1857), oraz wypowiedzi podobne do tych, które wygłaszał Duch Święty.

(317). Rozważmy ten tekst w inny jeszcze sposób: Jeżeli Ewangelista opowiada, że jeden człowiek, żniwiarz, otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, stwierdzając: "Aby siewca cieszył się wraz ze żniwiarzem", (318) i jeśli otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne po to, aby siewca cieszył się wraz ze żniwiarzem, to chyba siewca będzie się cieszył wraz ze żniwiarzem dlatego, że będzie miał udział w zapłacie żniwiarza i w zbieraniu plonu na życie wieczne.

(319). Ktoś inny powie, że zasiewem są wszystkie przepisy Prawa i teksty proroków, których duchowy sens był znany Mojżeszowi i prorokom, ale teksty te zapisane były, jak godziło się, w sposób skryty i tajemny. Skoro zaś powiedziano: "Gdy człowiek rozumny usłyszy mądre słowo, pochwali je i dorzuci swoje"(1858), to jasne, że apostołowie, korzystając z tajemnych i głęboko złożonych nasion znanych Mojżeszowi i prorokom, poczynili postępy, aby dojść do pełniejszego oglądu prawdy, ponieważ Jezus skierował ich oczy i oświecił ich myśli, i dlatego pełniejszy ogląd stanowi żniwo na wielu polach. A prorocy i Mojżesz nie oglądali tego, co widzieli apostołowie w czasie przyjścia Jezusa nie dlatego, że byli mniej doskonali, ale dlatego, że czekali na pełnię czasu(1859). Wówczas to, wraz z cudownym przyjściem Jezusa Chrystusa, zostały odkryte sprawy nadzwyczajne, które nigdy nie były wypowiedziane ani zapisane na świecie, lecz zostały odkryte przez Tego, który nie uznał za grabież swej równości z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie i przyjął postać sługi(1860).

Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: "Jeden jest siewcą, a drugi żniwiarzem" (J 4, 37)

XLIX. (320). Jeśli objaśnimy ten ustęp odwołując się do przykładu nauk i umiejętności, to jasne będzie, w jakim stopniu prawdą jest stwierdzenie, że kto inny jest siewcą, a kto innym żniwiarzem. Jeśli powiemy, że Mojżesz i prorocy byli siewcami, a jaśniejące pola oglądali ci, którzy zgodnie z poleceniem naszego Zbawiciela, Jezusa, podnieśli oczy, aby zobaczyć, że pola już bieleją na żniwo, to będzie również oczywiste, dlaczego kto inny jest siewcą, a kto inny żniwiarzem.

(321). Zastanów się jednak, czy słów: "jeden" i "drugi", nie można pojmować w ten sposób, że jedni ludzie otrzymują usprawiedliwienie w takim właśnie sposobie życia, a inni w innym, różnym od tamtego, tak iż można powiedzieć, że jeden człowiek jest człowiekiem Prawa, a drugi człowiekiem Ewangelii. Obydwaj zresztą cieszą się razem, ponieważ dla obydwu został wyznaczony jeden cel przez jednego Boga za pośrednictwem jednego Chrystusa w Jednym Duchu Świętym.

(322). Herakleon tak wyjaśnił sens zdania: "Aby siewca cieszył się wraz ze żniwiarzem": Siewca cieszy się z tego, że sieje, oraz z tego, że niektóre jego ziarna są już zbierane, i żywi tę samą nadzieję co do pozostałych nasion. Tak samo i żniwiarz cieszy się z tego, że zbiera. Siewca jednak wcześniej zaczął siać, a żniwiarz później zaczął zbierać. (323). Nie mogli bowiem obaj zacząć swych czynności równocześnie, najpierw bowiem należało zasiać, a dopiero potem zbierać. Kiedy jednak siewca zakończy już siew, żniwiarz jeszcze będzie zbierał. W chwili obecnej jednak obaj wykonują swą pracę i razem się cieszą, bo za wspólną radość uznali doskonałość zasiewu.

(324). Odnosząc się zaś do zdania: "Tu bowiem okazuje się prawdziwość powiedzenia: Kto inny jest siewcą, a kto inny żniwiarzem", Herakleon powiada: Otóż Syn Człowieczy sieje w wyższym miejscu(1861), Zbawiciel natomiast, który jest również Synem Człowieczym, zbiera i jako żniwiarz posyła aniołów, których symbolem są uczniowie: posyła każdego do jego własnej duszy(1862). Niezbyt jasno wytłumaczył, kim są dwaj ludzcy synowie, z których jeden sieje, a drugi zbiera.

Ja was posłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili; inni się natrudzili, a wyście weszli w ich trud (J 4, 38)

L. (325). Na podstawie tego, co powiedzieliśmy wyżej, można łatwo zauważyć, jak Jezus posłał uczniów, aby zbierali to, nad czym natrudzili się nie oni, lecz ich poprzednicy. Mojżesz bowiem i prorocy natrudzili się po to, by zrozumieć tajemnice, których ślady pozostawili nam w swoich pismach. W trud Mojżesza i proroków, dzięki wtajemniczeniu przez Jezusa, weszli apostołowie, aby zbierać i składać w spichrzu swojej duszy myśl, która w nich żyła. (326). I zawsze dla prawdziwych uczniów Słowo wydaje widoczniejsze owoce pracy, nawet jeśli nie podjęli się oni wysiłku podobnego do trudu siewców.

Dla zrozumienia całego zagadnienia dotyczącego tego, że jedni sieją, a inni zbierają, należy zwrócić uwagę również na taki problem: Skoro aniołom powierzono zadanie zasiewu ludzi, to czy apostołowie współpracując z nimi przy doprowadzaniu zasiewu do dojrzałości, wchodzą w trud aniołów, zbierając i znajdując plony u tych, którzy otrzymują wsparcie, a których przyjście Jezusa uczyniło gotowymi do żniwa nawet przed oczekiwanymi czterema miesiącami? (327). Jeśli tak jest, to warto się zastanowić, czy zadanie aniołów, polegające na zasiewaniu dusz(1863) w ciałach, jest uciążliwe, łączą oni przecież w jeden związek jakieś dwa elementy przeciwstawne sobie z natury, w określonym momencie zaczynają działać przy każdym człowieku i doprowadzają do dojrzałości to, co wcześniej zostało ukształtowane.

(328). Może jednak powie ktoś, że założeniu takiemu sprzeciwia się zdanie, które głosi, że to Bóg ukształtował człowieka: "Ręce Twoje stworzyły mnie i ukształtowały mnie"(1864), "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, a zanim wyszedłeś z łona matki, uświęciłem cię"(1865). (329). Trzeba na to odpowiedzieć, że jak Prawo zostało ustanowione za pośrednictwem aniołów, i jak za pośrednictwem aniołów wypowiedziane - oczywiście przez Boga - Słowo uzyskało swą moc(1866), tak samo można powiedzieć, iż w łonie matki Bóg ukształtował człowieka za pośrednictwem aniołów, których zadaniem była opieka nad narodzinami.

(330). Spróbujmy ten trudny problem wytłumaczyć następująco: Hiob i Dawid, którzy mówili: "Ręce Twoje stworzyły mnie i ukształtowały"(1867), zostali ukształtowani jako istoty należące do dziedziny Boga, a Jeremiasz, który usłyszał: "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię"(1868), został ukształtowany przez Stwórcę jako ten, który miał być własnością Boga, ci zaś, którzy przynależą do innych bytów, są kształtowani przez tych, którzy otrzymali władzę nad nimi.

(331). Interpretacja taka może również dokładniej wyjaśnić tekst następujący: "Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze"(1869). Bóg mówi tak o wszystkich ludziach, kiedy przystępuje do dzieła, które później zostaje dokonane przez inne byty, do których zostały zwrócone owe słowa stosownie do ich specyficznej przynależności. Bóg mówi: "Uczyńmy człowieka", zwracając się do tych samych istot, do których zwraca się również w chwili pomieszania języków: "Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język"(1870).

(332). Opinię tę głosimy bez dowodów. Rzecz ta wymaga głębszego dociekania, aby można było stwierdzić, czy przedstawia się tak, czy inaczej. Nie należy wszakże lekceważyć i następującego wyjaśnienia: Każdy człowiek stanowi czyjąś własność, zgodnie ze zdaniem: "Kiedy Najwyższy rozgraniczał narody i rozdzielał synów Adama, wytyczył granice wedle liczby aniołów Bożych: własnością Pana stał się Jego lud Jakubowy, a Izrael odmierzoną częścią dziedzictwa jego"(1871). (333). Jeśli zaś w ogóle każdy człowiek jest czyjąś własnością od chwili, gdy Bóg rozdzielił synów Adamowych, to każdy anioł trudzi się przy swojej własności i kieruje tym, co do niego należy.

W chwili przyjścia Zbawiciela ludzie wzięci do niewoli i należący do wszystkich działów, są poddawani w posłuszeństwo Chrystusowi przez samego Chrystusa za pośrednictwem posługujących Ewangelii apostołów, ewangelistów i nauczycieli. Oni powodują, że narody stają się dziedzictwem Chrystusa. (334). Może więc z tego powodu słowa: "Jedni się natrudzili, a wyście weszli w ich trud"(1872), skierowano do apostołów, którzy mieli niebawem usłyszeć: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody"(1873). (335). A jeśli święci aniołowie otrzymali na własność to, co pozostało po wybranych [przez Boga] cząstkach, i zostali postawieni jako przywódcy przy rozproszeniu dusz, to nic dziwnego, że po żniwach siewca cieszy się wraz ze żniwiarzem.

(336). Herakleon powiada jednak, że ziarna nie były zasiane ani za ich pośrednictwem, ani przez nich - chodziło mu o apostołów - a tymi, którzy się natrudzili, są aniołowie, i to oni byli pośrednikami przy siewie i uprawie. Natomiast zdanie: "Wyście weszli w ich trud", Herakleon wyjaśnia tak: Trud siewców i żniwiarzy nie był tym samym trudem: pierwsi w chłodzie, deszczu i znoju kopią ziemię, sieją i przez całą zimę pielęgnują ją spulchniając i wyrywając chwasty, drudzy zaś latem wchodzą w gotowe plony i zadowoleni pracują przy żniwach(1874).

(337). Czytelnik może porównać nasze wypowiedzi ze słowami Herakleona i stwierdzić, która interpretacja jest bardziej udana.

Wielu z Samarytan z owego miasta zaczęło wierzyć w Niego dzięki słowu kobiety, która świadczyła: "Powiedział mi wszystko, co uczyniłam" (J 4, 39)

LI. (338). Kiedy Samarytanka zostawiła dzban i odeszła do miasta, aby głosić dobrą nowinę o Zbawicielu, i kiedy ci, którzy uwierzyli dzięki słowu kobiety, szli do Pana(1875), Zbawiciel przebywał w towarzystwie uczniów i na ich prośbę, aby jadł, odpowiedział im przytoczonymi wyżej słowami. (339). A skoro powiedział uczniom to, cośmy w miarę naszych możliwości przeanalizowali, Pismo ponownie opowiada o ludziach, którzy szli do Niego z miasta i uwierzyli dzięki świadectwu kobiety, która mówiła: "Powiedział mi wszystko, co uczyniłam". (340). Jeśli więc pamiętamy, co powiedzieliśmy wcześniej o Samarii, Samarytance i źródle Jakuba, to nietrudno będzie stwierdzić, dlaczego ci, których dawniej zajmowała fałszywa wiedza, spotkawszy zdrową naukę porzucają miasto owej wiedzy i wychodzą do Niego, by przyjąć zdrową wiarę. Otóż najpierw jakaś jedna kobieta przyjęła zbawczą naukę u źródła Jakubowego, a zostawiwszy dzban, o którym mówiliśmy wyżej, poszła, aby zachęcić innych do przyjęcia podobnej pomocy.

(341). Herakleon natomiast powiada, że zwrot: "z miasta", oznacza: "ze świata", a zdanie: "dzięki słowom kobiety": "za sprawą duchowego Kościoła". Wreszcie wyraz "wielu" tłumaczy tak, jak gdyby wiele było istot zmysłowych. Powiada przy tym, że jedna kobieta oznacza naturę niezniszczalną wskutek wyboru, prostą i niepodzielną(1876).

Z tą opinią polemizowaliśmy już wcześniej, o ile było to możliwe..

Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo (J 4, 40-41)

LII. (342). Powyższej wypowiedzi może ktoś nie bez słuszności przeciwstawić zdanie następujące: "Nie wchodźcie na drogę pogan i nie wstępujcie do miasta samarytańskiego"(1877). Oto Chrystus, który stwierdził: "Nie wstępujcie do miasta samarytańskiego", poproszony o pozostanie u Samarytan "pozostał tam przez dwa dni". Jasne więc, że i uczniowie weszli tam razem z Nim. (343). Trzeba nadmienić, że "wstąpić na drogę pogan" znaczyło tyle, co przyjąć jakąś naukę pogańską, obcą "Izraelowi Bożemu"(1878), i wedle niej postępować; natomiast "wejść do miasta samarytańskiego" oznacza: "znaleźć się pośród jakiejś fałszywej wiedzy(1879) tych, którzy twierdzą, że przestrzegają nauk Prawa, proroków, ewangelistów albo apostołów".

(344. Skoro jednak Samarytanie wyszli z własnego miasta i udali się do Jezusa przebywającego przy źródle Jakubowym(1880), to możliwe, że Jezus przychylił się do woli ufających Mu i pozostał u tych, którzy Go prosili.

(345). Moim jednak zdaniem Jan świadomie napisał, że Samarytanie prosili Jezusa, aby pozostał "u nich", a nie o to, żeby wszedł do Samarii, albo żeby wstąpił do ich miasta, czym innym bowiem jest "pozostać u wierzącego", a czym innym "wejść do jego miasta". I dalej nie mówi: "pozostał przez dwa dni w owym mieście", albo: "w Samarii", lecz: "pozostał tam", to znaczy u tych, którzy Go prosili. (346). Jezus bowiem zostaje u tych, którzy Go proszą, zwłaszcza wtedy, gdy ci, którzy zabiegają o to, wychodzą ze swego miasta i idą do Jezusa, jak gdyby naśladując Abrahama, który posłuchał słów Boga: "Wyjdź z ziemi swojej, od rodziny swojej i z domu ojca twojego"(1881).

(347). Pozostaje przez dwa dni u tych, którzy Go o to prosili, oni bowiem nie przyjęli jeszcze trzeciego dnia, ponieważ nie byli zdolni do przyjęcia takiego cudu, jak mieszkańcy Kany Galilejskiej, którzy trzeciego dnia ucztowali z Chrystusem na weselu.

(348). Źródłem wiary wielu Samarytan było słowo kobiety, która oświadczyła: "Powiedział mi wszystko, co uczyniłam", natomiast wzrost i rozwój o wiele większej rzeszy wierzących nie dokonał się już dzięki słowom kobiety, lecz dzięki samemu Słowu(1882). Słowo bowiem, które oświeca tego, kto Je przyjmuje, samo z siebie jest dostrzegane inaczej, niż wtedy, gdy świadectwo o Nim dają słowa innej osoby.

(349). Herakleon natomiast tak mówi o tym fragmencie: Pozostał "u nich", a nie "w nich", i pozostał przez dwa dni, to znaczy w obecnym eonie (wieku) oraz w eonie przyszłym podczas wesela, albo też w czasie poprzedzającym swą mękę i następującym po niej. Spędziwszy ten czas u nich i własnym słowem nawróciwszy większą ilość ludzi ku wierze, odszedł od nich(1883).

(350). Na tę jego wątpliwą obserwację, że napisano "u nich", a nie "w nich", należy odpowiedzieć, iż zwrot "u nich" ma sens podobny do zdania: "Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni"(1884). Nie powiedział przecież: "Jestem w was". (351). Nadto, stwierdzając, że dwa dni oznaczają wiek obecny i przyszły, albo też czas poprzedzający mękę i następujący po niej, Herakleon nie wziął pod uwagę wieków następujących po przyszłym wieku, o których mówi Apostoł: "Aby wykonać w nadchodzących wiekach"(1885), i nie zauważył, że Jezus nie tylko przed męką i po niej przebywa z tymi, którzy do Niego przychodzą, i że nie odchodzi później od nich, zawsze bowiem jest z uczniami i nigdy ich nie opuszcza, tak iż mogą oni stwierdzić: "Żyję już nie ja, lecz Chrystus żyje we mnie"(1886).

Mówili zaś do owej kobiety: "Wierzymy już nie dzięki twojemu opowiadaniu, sami bowiem usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On naprawdę jest Zbawicielem świata" (J 4, 42)

LIII. (352). Odrzucają zatem wiarę zrodzoną z opowiadania kobiety, ponieważ znaleźli coś doskonalszego, mianowicie słuchanie samego Jezusa, i są przekonani, że "On jest naprawdę Zbawicielem świata". Bo przecież lepiej jest być naocznym świadkiem(1887) Słowa i słuchać Go, jak naucza bez pośredników i jak bez pośrednictwa nauczycieli oświeca serce, które odnajduje wyraźne znaki prawdy, niźli nie widząc Go i nie mając oświecenia Jego mocy słuchać nauki o Nim od sług, którzy Je widzieli. (353). Człowiek bowiem, który oglądał Je osobiście, doznaje w swym sercu innego uczucia niż ten, kto otrzymał pouczenie za pośrednictwem kogoś, kto Je widział i głosi. I łatwiej jest postępować kierując się widzeniem niż wiarą(1888). (354). Dlatego też można by powiedzieć, iż ci, którzy postępują dzięki widzeniu, posiadają wspanialsze dary: dar "słowa mądrości" przez Ducha Bożego oraz dar "słowa poznania według tego samego Ducha"(1889), ci natomiast, którzy postępują według wiary, znajdują się w niższym szeregu niż tamci, i to pomimo tego, że wiara jest również darem - zgodnie ze słowami: "A innemu dar wiary w tym samym Duchu"(1890).

(355). Zastanówmy się zatem, w jakich okolicznościach i w jakim sensie Paweł mówi: "Postępujemy według wiary, a nie dzięki widzeniu"(1891). Jakże bowiem - zgodnie z ogólną opinią - wedle wiary, a nie dzięki widzeniu postępuje ten, kto z wielką powagą stwierdza: "Czyż nie jestem wolny? Czyż nie jestem apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego? Czyż nie jesteście moim działem w Panu?"(1892) (356). Zastanówmy się więc, jak należy pojmować wyrażenie: "Wedle wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy", biorąc przy tym pod uwagę słowa poprzedzające tę wypowiedź: "Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam zadatek Ducha. (357). Tak więc mając tę ufność wiemy, że przebywając w ciele znajdujemy się z dala od Pana: według wiary bowiem, a nie dzięki widzeniu postępujemy" - a jasne, że przebywamy w ciele, kiedy jesteśmy z dala od Pana - mając więc ufność "pragniemy raczej opuścić ciało i stanąć przed obliczem Pana"(1893).

(358). Skoro słowa te zostały wygłoszone po to, byśmy zrozumieli, co znaczy "przebywać w ciele i znajdować się z dala od Pana", oraz co znaczy "być poza ciałem, a przebywać przy Panu", to zastanówmy się, co powiemy o apostole. Czy przebywa on w ciele i znajduje się z dala od Pana, czy też będąc poza ciałem znajduje się przed obliczem Pana?

(359). Skoro jednak "ci, którzy żyją w ciele, nie mogą się podobać Bogu", a święci nie są w ciele, lecz w Duchu, "jeżeli Duch Boży mieszka w nich"(1894), to jasne, że Paweł nie przebywał w ciele ani w cielesnej postaci. Mówi bowiem prawdę, gdy stwierdza: "Wydaje mi się, że ja również mam Ducha Bożego"(1895). Nie przebywa zatem w ciele ani w cielesnej postaci, bo ten, kto w ciele przebywa, postępuje według wiary, a nie dzięki widzeniu. (360). Pomyśl, czy nie świadczy o ścisłości wysłowienia się Apostoła fakt, że co innego oznacza "żyć w ciele", a co innego "znajdować się w ciele". "Ci, którzy żyją w ciele, nie mogą się podobać Bogu", ci natomiast, którzy znajdują się w ciele, "przebywają z dala od Pana". Postępują oni według wiary, chociaż nawet nie zaczęli jeszcze postępować dzięki widzeniu.

(361). Sądzę również, że w ciele żyją ci, którzy toczą walkę wedle ciała(1896), natomiast przebywają w ciele i znajdują się z dala od Pana ci, którzy nie pojmują duchowej treści Pisma, lecz są bez reszty związani z nim zewnętrznie i cieleśnie. Jeżeli bowiem "Pan jest Duchem"(1897), to czyż nie przebywa z dala od Pana ten, kto nie przyjął ożywiającego Ducha oraz duchowego znaczenia Pisma? Człowiek taki poprzestaje na samej wierze. Kto natomiast do spraw duchowych duchową stosuje miarę(1898), kto stał się istotą duchową, kto wszystko osądza, a sam nie jest przez nikogo sądzony(1899), ten znajduje się poza ciałem i pozostaje zjednoczony z Panem.

(362). Chociaż zastanawiając się nad słowami Apostoła pozornie odchodzimy od tematu, to przecież musieliśmy tak postąpić, aby wskazać na wyższość wypowiedzi Samarytan, którzy wierzą już nie polegając na opowiadaniu kobiety, lecz dlatego, że sami usłyszeli i są przekonani, iż "On jest Zbawicielem świata". Nic więc dziwnego, że o jednych powiedziano, iż postępują wedle wiary, a nie dzięki widzeniu, o innych zaś, że postępują dzięki widzeniu, które jest ważniejsze od postępowania wedle wiary.

(363). Herakleon w prostszy sposób rozumie zdanie: "Wierzymy już nie dzięki twojemu opowiadaniu", i powiada, że brakuje tutaj słowa "tylko". Dalej, w związku ze zdaniem: "Sami bowiem usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, iż On jest Zbawicielem świata", Herakleon stwierdza, że ludzie najpierw wierzą w Zbawiciela prowadzeni przez innych jak przez przewodników, skoro jednak zetkną się z Jego słowami, wierzą już nie tylko na podstawie ludzkiego świadectwa, lecz dzięki samej prawdzie(1900).

Po dwu dniach wyszedł stamtąd do Galilei; sam bowiem Jezus zaświadczył, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie (J 4, 43-44)

LIV. (364). Tekst ten odbiega od związku z poprzednim wątkiem, bo cóż wspólnego z tym, że Jezus po dwu dniach opuścił Samarytan, z którymi przebywał, i że udał się do Galilei, ma zdanie: "Sam bowiem Jezus zaświadczył, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie"? (365). Gdyby Jego ojczyzną była Samaria, gdyby doznał tam zniewagi i dlatego odszedł stamtąd nie zatrzymawszy się tam dłużej niż dwa dni, to byłyby uzasadnione słowa: "Sam bowiem Jezus zaświadczył, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie". (366). Gdyby też napisano: "Po dwu dniach odszedł do Galilei, ale nie przybył do własnej ojczyzny, bo sam bowiem Jezus zaświadczył, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie", to stwierdzenie takie byłoby na miejscu. (367). I może taki właśnie jest sens tego zdania, Jan jednak, jako "nieumiejętny w mowie"(1901), niejasno wyraził, co miał na myśli. Nie powiedział, w jakiej miejscowości w Galilei przyjęli Go ci, którzy "wiedzieli wszystko, co Jezus uczynił w Jerozolimie podczas święta", ale potem napisał, że Jezus "przybył do Kany Galilejskiej"(1902). Ewangelista jednak zdaje sobie sprawę z tego, co mówi, i nie wykazuje wahania w swym opowiadaniu. (368). Oto przedstawił najpierw, jak Pan opuścił Judeę i odszedł do Galilei, omówił Jego słowa wypowiedziane przy źródle Jakubowym, w pobliżu miejsca, które Jakub dał Józefowi(1903) - bo Jezus musiał przejść przez Samarię(1904) - opowiedział dalej o tym, , że Jezus pozostał przez dwa dni u Samarytan, i mimo że tymczasem mówił o wielu sprawach, ponownie wspomina odejście Jezusa do Galilei.

(369). Stwierdziliśmy wcześniej, że położona gdzieś na wyżynie Judea jest symbolem jakiejś ważniejszej sprawy, Galilea natomiast stanowi symbol czegoś mniej ważnego. Wedle tej interpretacji łaskawy Bóg nie pogardza ludźmi potrzebującymi Jego nawiedzenia i mniej doskonałymi, dlatego też szybciej opuścił Samarytan, aby pojawić się u Galilejczyków, którzy Go życzliwie przyjęli, oraz uzdrowić tam syna urzędnika królewskiego(1905). (370). Kiedy już to uczynił, udał się do Jerozolimy, ponieważ zbliżało się święto żydowskie; i obecnością swoją sprawił, iż święto to nabrało większego znaczenia i stało się radośniejsze.

LV. (371). Zastanówmy się, co oznacza zdanie: "Sam bowiem Jezus zaświadczył, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie". Trzeba bowiem szukać sensu tej wypowiedzi w sposób odpowiadający świadectwu Jezusa. (372). Ojczyzną proroków była Judea, a wiadomo, że nie doznawali oni czci ze strony Judejczyków, lecz byli kamienowani i kaleczeni, napadano na nich i zabijano mieczem, znieważano ich, tułali się odziani w owcze i kozie skóry, w nędzy, utrapieniu i ucisku(1906). (373). Judejczycy zatem słuchają wyrzutów tego, który mówi do nich: "Którego z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? Pozabijali nawet tych, którzy zapowiadali przyjście Sprawiedliwego"(1907), a w końcu pohańbili nawet Proroka przewyższającego wszystkich pozostałych, Tego, dzięki któremu prorocy stali się prorokami; wołali: "Precz, precz, ukrzyżuj Go!"(1908)

(374). W mojej ojczyźnie(1909) wszyscy prorocy doznają czci, również i Ten, który został wzbudzony przez Boga zgodnie ze słowami, które wypowiedział o Nim Mojżesz: "Proroka jak ja wzbudzi wam Bóg wasz spośród braci waszych, Jego słuchajcie"(1910). Czyż bowiem Jego ojczyzna nie była wśród pogan, którzy wskutek grzechu Izraela otrzymali zbawienie(1911)?

(375). W innym miejscu napisano: "Żaden prorok nie jest mile widziany w ojczyźnie swojej i w domu swoim"(1912). Warto więc zwrócić uwagę na wypowiedzi Ewangelii podobne do tego zdania i przekonać się, w jakiej sytuacji i w jakim sensie Zbawiciel to mówi. (376). Godzi się podziwiać prawdę wypowiedzi Zbawiciela, która odnosi się nie tylko do świętych proroków, poniżonych przez swych bliskich, oraz do samego Pana naszego, lecz również do ludzi, którzy poświęcili się mądrości, a doznali wzgardy ze strony swych współmieszkańców do tego stopnia, że niektórzy nawet na śmierć zostali skazani. (377). Można przeczytać o tym w historii greckiej na temat filozofów, astronomów a także innych ludzi, którzy wyróżniali się w jakiejkolwiek nauce(1913).

Słowa: "Czyż nie jest On synem cieśli? Czyż Jego Matce nie jest na imię Maryja? I czyż Jego bracia nie żyją wśród nas? Skądże więc ma to wszystko?"(1914), wypowiadają również ludzie przepojeni pogardą.

(378). Jeśli chodzi o proroków, rzecz miała się paradoksalnie. Rodacy nie szanują ich za życia, natomiast czczą ich zwłoki, wznosząc im grobowce i przyozdabiając je(1915). (379). Grobowce proroków wznosi i przyozdabia ten, kto porzuca ożywiającego Ducha zawartego w myśli ich pism, a czci i przystraja zabijającą literę(1916), w mniemaniu, że piękno proroctwa tkwi w niewyszukanej interpretacji literalnej. (380). Tak postępują uczeni w Piśmie i faryzeusze, których Pan uznał za nieszczęsnych(1917). Uczeni w Piśmie wywodzą swą nazwę od nagiej litery(1918), faryzeusze natomiast od tego, że się odłączyli i utracili jedność Bożą: nazwę "faryzeusze" tłumaczy się bowiem jako "ci, którzy się odłączyli".

Kiedy więc przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie podczas święta. I oni bowiem przybyli na święto (J 4, 45)

LVI. (381). Warto się zastanowić, dlaczego Galilejczycy zgotowali przyjęcie Zbawicielowi przybywającemu do Galilei. Czyżby powód ten był tak ważny, iż wzbudzał w nich lęk i zdumienie wobec Zbawiciela, kiedy Go przyjmowali? Zdanie: "Widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie podczas święta", czyni aluzję do wielu uczynków, których Jezus tam dokonał. (382). A przecież wcześniej nie znajdujemy wzmianki o niczym więcej ponad to, że "napotkał w świątyni tych, którzy sprzedawali woły, owce i gołębie, że sporządziwszy bicz ze sznurków wypędził wszystkich ze świątyni, także owce i woły, porozrzucał monety bankierów, poprzewracał stoły, a do tych, którzy sprzedawali gołębie, powiedział: «Zabierzcie to stąd, i nie czyńcie z domu Ojca targowiska»"(1919).

(383). Cóż niezwykłego było w owych czynach, że poruszeni nimi Galilejczycy zgotowali Panu przyjęcie zaświadczając, że przyjęli Go dlatego, iż uczestnicząc w święcie w Jerozolimie widzieli wszystko, co Jezus tam uczynił?

(384). Jeśli pamiętamy, cośmy powiedzieli na temat tego fragmentu, a co dowodziło, że w uczynkach tych objawiła się nie mniejsza potęga Zbawiciela, niźli w tym, że sprawił, iż ślepi przejrzeli, głusi odzyskali słuch, a chromi chodzili(1920), to możemy stwierdzić, że Galilejczycy ujrzawszy coś, czego się nigdy nie spodziewali, oraz zdumieni bóstwem Jezusa zgotowali Mu przyjęcie, kiedy przybył do Galilei, ponieważ "widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie". (385). Owo "wszystko" polegało na tym, że biczem ze sznurków wypędził ze świątyni owce i woły, porozrzucał monety bankierów, powywracał stoły oraz z mocą rzekł do sprzedawców gołębi: "Zabierzcie to stąd i nie czyńcie z domu Ojca targowiska". (386). Sądzę jednak, że Jezus uczynił wówczas nie tylko to, ale że dokonał również innych znaków, powiedziano bowiem dalej: "Gdy przebywał w Jerozolimie w czasie święta Paschy, wielu uwierzyło w imię Jego widząc znaki, które czynił"(1921), a ponadto Nikodem stwierdził: "Rabbi, wiemy, że od Boga przybyłeś jako nauczyciel; nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim"(1922).

(387). Nikodem bowiem jako Galilejczyk(1923) mógł uczestniczyć w święcie w Jerozolimie, gdzie znajdowała się świątynia Boża, i mógł widzieć wszystko, co Jezus tam uczynił, a zwłaszcza, jak wykonanym własnoręcznie biczem ze sznurków wypędził wszystkich handlarzy wołów, owiec i gołębi, oraz owce i woły, i mógł oglądać pozostałe wydarzenia. (388). Otóż święto w Jerozolimie stało się przyczyną, dla której Galilejczycy przyjęli Syna Bożego, który do nich przybył. Gdyby nie widzieli tego, co się wydarzyło podczas święta, nie przyjęliby Go, i gdyby nie przygotowali się zawczasu na Jego przyjście, On nie przybyłby tak chętnie do nich i nie opuściłby tych, którzy Go prosili, aby u nich pozostał.

(389). Ci zaś, którzy przyjęli Jezusa, przyjęli również Tego, który Go posłał. Powiedział przecież: "Kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał"(1924). Przede wszystkim więc musimy zobaczyć, to znaczy zrozumieć wszystkie uczynki Jezusa dokonane w Jerozolimie - jak oczyszcza świątynię sprawiając, że ponownie jest ona "domem Ojca", a nie targowiskiem - a ujrzawszy to będziemy mogli przyjąć Słowo, które tych dzieł dokonało. (390). Myślę jednak, że kto nie widzi wszystkich uczynków, których Jezus dokonał w Jerozolimie, ten nie przyjmie Jezusa, a u tych, którzy wcześniej nie poszli na święto i nie widzieli wszystkiego, co uczynił w Jerozolimie, Jezus nie przyjmie owej gościny, której symbolem było Jego przyjście do Galilei.

Przybył więc ponownie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino (J 4, 46)

LVII. (391). Już wyżej powiedzieliśmy, co myślimy o Kanie(1925). Nie na próżno jednak Jezus dwukrotnie przybywa do Kany. Być może dwukrotne udanie się do Kany oznacza dwa przyjścia Zbawiciela na świat: pierwsze po to, aby dać radość współbiesiadnikom, drugie po to, aby uzdrowić bliskiego śmierci - nie syna króla, lecz syna jakiegoś urzędnika królewskiego. (392). Możliwe, iż urzędnikiem królewskim był Abraham albo Jakub, ich syna zaś, to znaczy lud, Chrystus zbawi na końcu, kiedy już "pełnia pogan wejdzie do Kościoła"(1926).

A może Słowo dwa razy przybywa również do duszy: po raz pierwszy po to, aby rozweselić współbiesiadników przez dostarczenie im wina przemienionego z wody, a po raz drugi, aby usunąć całą pozostałość niedoskonałości oraz oddalić niebezpieczeństwo śmierci.

(393). Skoro jednak większość dzieł Bożych dokonuje się w tajemnicy(1927), to nic dziwnego, że Jezus, spełniając wiele uczynków dla zbawienia ludzi przebywających w różnych miejscach, których symbolami są pozostałe miejscowości wspomniane w Ewangelii, przybywa dwa razy do Kany po to, aby pozyskać sobie mieszkańców tej ziemi, którzy za Jego sprawą wierzą w Ojca.

Od: "A był pewien urzędnik królewski, którego syn chorował w Kafarnaum", do: "I uwierzył on sam i cały dom jego" (J 4, 46-53)

LVIII. (394). Określenie basiliskos (urzędnik królewski) rzadko było używane przez Żydów, dlatego też nie rozumiemy, kim z historycznego punktu widzenia był ów urzędnik królewski i od jakiego króla wywodził swą nazwę. (395). Ktoś upraszczając sprawę będzie sądził, że ów urzędnik królewski jest człowiekiem króla Heroda, ktoś inny, podobnie jak tamten, powie, że należał on do domu cesarskiego(1928) i miał wówczas do spełnienia jakieś zadanie w Judei, brak bowiem wyraźnej wskazówki, iż był on Żydem. Z tego zaś, że jego syn chorował w Kafarnaum, nie wynika przecież, że należał do ludu zamieszkującego tę ziemię. (396). Jego wysoka godność przejawiała się i w tym, że kiedy wracał, słudzy wyszli mu naprzeciw mówiąc, że jego syn żyje, jest tam więc mowa o wielu sługach(1929). Jakikolwiek więc byłby sens historyczny tego ustępu, przyjmijmy, że syn urzędnika królewskiego wyzdrowiał i został uwolniony od gorączki słowem Zbawiciela o godzinie siódmej, oraz że cały jego dom uwierzył(1930).

(397). W miarę naszych możliwości zastanówmy się jednak, kogo może uosabiać on sam oraz jego syn. Wiemy, że wielki Król, którego miastem jest prawdziwa Jerozolima(1931), Król królów(1932), który udał się do dalekiego kraju, aby uzyskać dla siebie godność królewską i powrócić(1933), Król, który przybywa powtórnie, nie jest nikim innym, tylko tym, który powiedział: "Ja zostałem ustanowiony przez niego królem na Syjonie, jego świętej górze, aby ogłosić polecenie Pana"(1934). (398). Urzędnikami królewskimi są ci wszyscy, którzy oglądali Jego dzień i radowali się(1935), a ci, którzy za Jego sprawą wierzą w Ojca, wywodzą swą nazwę od tego to królestwa. Wybieramy spośród nich kogoś jednego i jego chorego syna oraz to wszystko, co się z nimi wiąże.

(399). Powiedzieliśmy wyżej, że synem Abrahama jest cały lud, zgodnie z tym, co sami Żydzi mówią chełpliwie: "Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy nikomu poddani w niewolę"(1936), oraz: "Czy Ty jesteś większy od naszego ojca, Abrahama, który umarł?"(1937) (400). A ponieważ lud chełpił się Abrahamem bardziej niż innymi patriarchami, Zbawiciel powiada: "Nie próbujcie mówić: «Abrahama mamy za ojca»"(1938), albo: "Nie myślcie, że możecie mówić: «Abrahama mamy za ojca», bo Bóg z tych oto kamieni może wzbudzić dzieci Abrahama"(1939). (401). Także Izajasz zwraca się do ludu: "Spójrzcie na Abrahama, ojca waszego, i na Sarę, która was zrodziła"(1940). (402). Czyż jednak trzeba przedłużać wykład przywołując przykłady, skoro jasne jest, że Abraham pierwszy otrzymał tytuł "ojca ludu" i dlatego w szczególnym znaczeniu zwie się "ojcem"? Sądzimy więc, że urzędnikiem królewskim jest Abraham, natomiast jego chorym i bliskim śmierci synem jest lud izraelski, słabujący w swej pobożności i przestrzeganiu praw Bożych, niemal konający wobec Boga i zapalony płonącymi pociskami nieprzyjaciela(1941). Dlatego właśnie powiedziano o nim, że cierpi na gorączkę.

(403). Okazuje się, że święci, którzy odeszli z tego życia, troszczą się o lud, jak napisano w Księdze Machabejskiej, w wiele lat po wzięciu Jeremiasza do nieba: "To jest Jeremiasz, prorok Boży, który wiele się modli za naród"(1942). (404). Pomyśl zatem, czy nie możemy uznać, że kiedy syn Abrahama zachorował i był bliski śmierci, Abraham - niby jakiś urzędnik królewski - oczekuje od naszego Zbawiciela pomocy dla cierpiącego, przychodzi do Niego i prosi Go, aby zszedł i uzdrowił jego syna, był już bowiem umierający(1943).

LIX. (405). Skierowane do niego zdanie: "Jeśli nie zobaczycie znaków i cudów"(1944) odnosi się do rzeszy jego synów, a może również do niego samego. Jak bowiem Jan (Chrzciciel) spodziewając się przyjścia Chrystusa oczekiwał znaku, który został mu dany, aby dzięki niemu mógł rozpoznać Tego, którego zapowiadali prorocy - a znakiem tym było: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest" Synem Bożym(1945) - tak samo i święci, którzy zasnęli, czekając na cielesne przyjście Chrystusa określali Go za pomocą znaków i cudów, i dzięki nim wierzą w Tego, na którego czekali.

(406). Urzędnik królewski prosi Pana, aby szybko udał się do chorego syna, obawiał się bowiem, żeby śmierć nie uprzedziła Go i nie owładnęła chorym. Chrystus tedy słowem usuwa gorączkę i stwierdzając: "Syn twój żyje"(1946), obwieszcza ojcu życie tego, który znalazł się w niebezpieczeństwie. (407). Urzędnik królewski ma nie tylko syna, ale również sługi, symbolem których byli niewolnicy Abrahama, urodzeni w domu(1947) i kupieni - obraz tych, którzy wierzyli w pokorze i uniżeniu. (408). Oni przebywali przy chorym chłopcu i widzieli jego ocalenie. Wychodzą więc naprzeciw i mówiąc: "Syn twój żyje"(1948), donoszą ojcu o uzdrowieniu tego, który został uratowany. Dają w ten sposób do zrozumienia, że poprzednio nie myśleli, iż syn ich pana żyje.

Nie bez znaczenia jest i to, że gorączka opuściła go o godzinie siódmej, liczba "siedem" oznacza bowiem odpoczynek. (409). Ponadto syn, który chorował w Kafarnaum i został uzdrowiony w "ziemi pocieszenia", obrazuje rodzaj ludzi cierpiących, ale nie pozbawionych zupełnie owoców cierpienia. A skoro ojciec dowiedział się o ocaleniu syna i wraz z całym domem uwierzył w Chrystusa, wiara jego stała się doskonała.

(410). Nad tym, dlaczego "Jezus uczynił ten drugi znak od chwili przybycia z Judei do Galilei"(1949), zastanowimy się w miarę możliwości później, kiedy dojdziemy do tego fragmentu.

(411). Trzeba też przemyśleć jeszcze takie sprawy: czy urzędnik królewski jest obrazem jakiejś mocy władców tego wieku(1950); czy jego syn jest symbolem ludu w szczególny sposób podlegającego jego władzy i, że tak powiem, należącego do niego na skutek wyboru; czy jego słabość oznacza złe usposobienie owego ludu, powstałe wbrew woli władcy; czy Kafarnaum jest symbolem miejsca pobytu tych, którzy mu podlegali. (412). Sądzę bowiem, że niektórzy władcy, zaskoczeni mocą Jezusa i Jego Bóstwem, uciekają się do Niego i proszą Go za swymi poddanymi. Skoro bowiem ludzie nawracają się i przechodzą od niedowiarstwa do wiary, to czemu mamy się zawahać przed powiedzeniem czegoś podobnego również o mocach? (413). Albo niechaj nam ktoś wyjaśni, dlaczego ci, którzy zostali odziani w ciało i krew, mogą się nawrócić i za sprawą Chrystusa szukać schronienia u Boga, a ci, którzy korzystają z doskonalszej natury, nie potrafią dojść do wiary w Zbawiciela i nie wprawiają ich w zdumienie niezwykłe cuda, których dokonał? Ja jednak sądzę, że podczas przyjścia Chrystusa dokonało się coś również wśród Potęg, które odmieniły się na lepsze, wskutek czego niektóre miasta i narody związały się z Chrystusem ściślej niż wiele innych. (414). Przy takim założeniu nie ma nic niestosownego w tym, że do urzędnika królewskiego powiedziano: "Jeśli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie"(1951). (415). Być może więc z uwagi na moc Bożą urzędnik królewski przyszedł do Jezusa prosząc Go, żeby udał się tam, gdzie chorował jego syn i żeby uzdrowił chorego(1952). Jezus jednak wcale nie musiał iść do gorączkującego syna urzędnika królewskiego, gdyż dla ocalenia dziecka wystarcza powiedzenie: "Syn twój żyje"(1953): słowo bowiem jest skuteczne(1954) i dokonuje wszystkiego, czego pragnie Ten, który je wypowiada.

LX. (416). Herakleon natomiast, jak się zdaje, "urzędnikiem królewskim" (basilikos) nazywa Stworzyciela, ponieważ jednak, powiada, królestwo Jego było małe i przemijające, otrzymał on nazwę basilikos, jak gdyby jakiś "mały król"(1955) , postawiony nad małym królestwem przez Władcę wszechrzeczy. Jeśli zaś chodzi o jego syna w Kafarnaum, to Herakleon powiada, że znajduje się on w dole środkowej części, w pobliżu morza, to znaczy w miejscu związanym z materią. Mówi, że chory, czyli znajdujący się w stanie sprzecznym ze swą naturą człowiek będący własnością Stworzyciela, tkwił w niewiedzy i w grzechach.

(417). Twierdzi dalej, że w zdaniu: "Z Judei do Galilei"(1956) chodziło o "Judeę na wysokości [...](1957).

Nie wiem, dlaczego Herakleon sądzi, że wyrażenia: "Był umierający"(1958), obala poglądy ludzi, którzy uznają nieśmiertelność duszy. Uważa też, że taki sam wniosek wynika ze zdania, iż "dusza i ciało giną w piekle"(1959). (418). Tak więc Herakleon sądzi, że dusza nie jest nieśmiertelna, ale może uzyskać zbawienie. Powiada, że to właśnie dusza jest istotą zniszczalną, która przyobleka się w niezniszczalność, oraz bytem śmiertelnym, który przywdziewa nieśmiertelność, gdy "jej śmierć zostanie pochłonięta przez zwycięstwo"(1960). (419). Herakleon twierdzi ponadto, iż zdanie: "Jeśli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie"(1961), zostało właściwie wypowiedziane do osoby, która ma taki charakter, że daje się przekonać za pomocą uczynków i doznań zmysłowych, a nie wierzy na słowo.

(420). Sądzi dalej, że zdanie: "Przyjdź, zanim umrze moje dziecko"(1962), wskazuje, że śmierć jest końcem prawa, które ginie wskutek grzechów(1963). Tak więc - powiada - ojciec prosi jedynego Zbawiciela, aby pomógł jego synowi, czyli takiej właśnie naturze, zanim zostanie on ostatecznie uśmiercony przez grzechy.

(421). Herakleon uznaje dalej, że słowa: "Syn twój żyje", Zbawiciel wypowiedział ze skromnością, bo przecież nie powiedział: "Niechaj żyje", ani nie podkreślił, że to On udzielił mu życia. Twierdzi, że Jezus powiedział: "Syn twój żyje", wtedy, gdy udał się do cierpiącego, gdy uleczył go z choroby, czyli z grzechów, i dzięki temu wyzwoleniu ożywił go. (422). Do słów: "Człowiek ten uwierzył", Herakleon dodaje: Stworzycielowi łatwo jest uwierzyć, że Zbawiciel potrafi uzdrawiać nawet nie będąc obecnym.

(423). Za sługi urzędnika królewskiego uznał Herakleon aniołów Stworzyciela, którzy w słowach" "Syn twój żyje", donoszą mu, że jego syn czuje się dobrze i zachowuje się jak należy, to znaczy nie czyni już tego, co jest niestosowne. Uważa też, że słudzy donoszą urzędnikowi królewskiemu o ocaleniu syna dlatego, że jego zdaniem aniołowie pierwsi widzą uczynki ludzi na świecie i dostrzegają, czy po przyjściu Zbawiciela ludzie żyją w zdrowiu i czystości.

(424). Jeśli chodzi o godzinę siódmą, to Herakleon powiada jeszcze, że godzina ta określa naturę uzdrowionego. I na koniec stwierdza, że zdanie: "Uwierzył on sam i cały dom jego", odnosi się do stanu anielskiego i do ludzi ściśle związanych ze Stworzycielem. (425). Zdaniem Herakleona rodzi się jednak pytanie, czy osiągną zbawienie niektórzy aniołowie, ci mianowicie, którzy zstąpili do córek ludzkich(1964). Sądzi też, że ze zdania: "Synowie królestwa zostaną wypędzeni do ciemności zewnętrznych"(1965), wynika zagłada ludzi należących do Stworzyciela. (426). O nich, wedle Herakleona, prorokował Izajasz: "Zrodziłem i wywyższyłem synów, a oni mnie odrzucili"(1966). Izajasz nazywa ich obcymi synami, złym i nielegalnym potomstwem(1967) oraz winnicą, która rodzi ciernie(1968).

LXI. (427). Takie oto są zuchwałe i bezbożne twierdzenia Herakleona; gdyby były prawdą, powinien był je udowodnić poprzez przekonujące wywody.

Nie wiem, dlaczego wątpi on w nieśmiertelność duszy, nie rozumiejąc, ile znaczeń ma wyraz "śmierć". (428). Przecież zastanowiwszy się uważnie i starannie nad znaczeniem tego wyrazu powinien stwierdzić, czy zgodnie z wszystkimi z tych znaczeń dusza jest śmiertelna. (429). Gdyby powiedział, że dusza, która może zgrzeszyć, umiera, jeśli zgrzeszy(1969), to i my przyznalibyśmy, iż jest ona śmiertelna, jeśli jednak za śmierć duszy uważa całkowity jej rozpad i zagładę, to my się na to nie zgodzimy, bo nie możemy sobie nawet wyobrazić, iż byt śmiertelny przemienia się w nieśmiertelny, a zniszczalny w niezniszczalny. To tak, jakby powiedzieć, że jakaś rzecz z cielesnej przemienia się w niecielesną, i jak gdyby istniała jakaś wspólna zasada natury istot cielesnych i niecielesnych, która trwa tak, wedle ludzi biegłych w tej dziedzinie, iż materia pozostaje niezniszczalna, a zmieniają się tylko jej przymioty. Co innego jednak znaczy, że "natura zniszczalna przyobleka się w niezniszczalność"(1970), a co innego, że natura zniszczalna przemienia się w niezniszczalność. (430). To samo należy powiedzieć również o naturze śmiertelnej, która nie przemienia się w nieśmiertelność, lecz przyobleka się w nią. (431). Skoro Herakleon uznał, że natura zmysłowa daje się przekonać uczynkami i zmysłowymi doznaniami, a nie słowem, zapytamy go, jaką naturę miał Paweł. Jeśli duchową, to dlaczego uwierzył dzięki cudownemu objawieniu(1971)? A jeśli nie mógł uwierzyć inaczej, jak tylko na skutek cudownego objawienia, to wynika stąd, że wedle zwolenników Herakleona nawet Paweł był istotą zmysłową.

(432). Czyż więc nie jest bezbożny pogląd, że aniołowie Stworzyciela wcześniej niż On sam oglądają siłę i czystość postępowania ludzi udoskonalonych mocą Zbawiciela? Czy nie sprzeciwia się to oczywistej nauce o Stworzycielu oraz Pismu, które mówi: "Czyż człowiek może się ukryć w zakamarku tak, żebym Ja go nie widział?"(1972), oraz: "Pan przenika serca i nerki"(1973), i: "Pan wie, że myśli ludzkie są głupstwem"(1974)? (433). W jaki sposób Herakleon ocali zdanie: "On wie wszystko, zanim się to stanie"(1975)?

Dlaczego liczba określająca godzinę ma oznaczać raczej naturę uzdrowionego, niż naturę uzdrowienia, które dokonało się w liczbie znamiennej dla odpoczynku(1976)?

Twierdzenie o zagładzie istot zmysłowych, które przytoczyliśmy na końcu zacytowanych przez nas wypowiedzi Herakleona, jest opinią człowieka, który wyraża się dwuznacznie i mimowolnie wprowadza istnienie innej, czwartej natury.

Taki, drugi już znak uczynił Jezus przyszedłszy z Judei do Galilei

(J 4, 54)

LXII. (434). Zdanie to jest dwuznaczne. Może znaczyć: Jezus uczynił dwa znaki, kiedy przybył z Judei do Galilei, a drugim z nich jest to, czego dokonał wobec syna urzędnika królewskiego, może jednak oznaczać, że były dwa znaki, które Jezus uczynił w Galilei, ale tylko drugiego z nich dokonał po przybyciu tam z Judei. (435). Ta druga interpretacja zasługuje na przyjęcie i jest właściwa. Pierwszego znaku nie dokonał wtedy, kiedy przyszedł z Judei do Galilei, gdyż znak ten polegał na przemianie wody w wino(1977), a wydarzył się nazajutrz po tym, jak Andrzej, brat Szymona Piotra, dowiedział się, gdzie jest Pan i o godzinie dziesiątej tego dnia przebywał z Nim(1978). Napisano bowiem: "Nazajutrz postanowił udać się do Galilei i spotkał Filipa"(1979). (436). Zastanów się, czy nie możemy tak właśnie pojmować tego wydarzenia, skoro i Ewangelista zaznacza, iż ów drugi znak wydarzył się wówczas, kiedy Pan powrócił z Judei do Galilei.

(437). Stwierdziliśmy wyżej, że dwukrotne przyjście naszego Zbawiciela do Galilei może być rozumiane jako symbol dwukrotnego przyjścia na ziemię, którą nazwano tu "Kaną", ponieważ stała się "nabytkiem" Tego, który "otrzymał wszelką władzę w niebie i na ziemi"(1980).

(438). Tak więc podczas pierwszego pobytu po przyjęciu chrztu, Jezus rozwesela nas, ucztujących z Nim, i daje nam do picia wino, które powstało dzięki Jego mocy. Poprzednio, kiedy je czerpano, było wodą, winem zaś stało się wówczas, gdy Jezus je przemienił. Pismo bowiem naprawdę było wodą przed przyjściem Jezusa, a kiedy Jezus już przybył, stało się dla nas winem.

(439). W czasie drugiego pobytu Jezus usuwa gorączkę sprawując sąd, do którego powołał Go Bóg, i uzdrawia syna urzędnika królewskiego(1981) - niezależnie od tego, czy urzędnik królewski symbolizuje Abrahama, czy jakiegoś innego władcę. (440). Wynika to z interpretacji zgodnej z wcześniejszymi wyjaśnieniami. Jeśli zaś powinniśmy pamiętać o nas samych, to trzeba powiedzieć, że owo dwukrotne przyjście może być znane całemu Jego stworzeniu.

(441). Zapytasz jednak, czy zgodnie z tym można stwierdzić, iż pierwsze przyjście było ważniejsze, a drugie mniej ważne, ponieważ podczas pierwszego przyjścia Jezus rozwesela tych, którzy Go przyjęli, natomiast podczas drugiego od wszelkiej choroby i od płonących pocisków nieprzyjaciela(1982) uwalnia tych, którzy poprzednio nie chcieli pić Jego wina.

(442). Elementy pierwszego cudu są niepodzielne, w Kanie bowiem był zarówno Ten, który przemienił wodę w wino, jak i wierni. W drugim cudzie widzimy jak gdyby jakieś rozdzielenie: chory syn urzędnika królewskiego nie znajdował się tam, gdzie Jezus, gdyż nie był w Kanie, lecz w Kafarnaum. (443). Słowo cudu wychodzi z Kany, bo w Kanie powiedziano: "Syn twój żyje", dzieło zaś słowa dokonuje się w Kafarnaum - tam bowiem o godzinie siódmej chory syn urzędnika królewskiego został uzdrowiony słowem Jezusa. (444). Stwierdzamy zatem, że został on uzdrowiony przez Jezusa, który nie uważał za konieczne być przy nim, i że tak samo było ze sługą setnika: Pan bowiem nie wszedł do domu setnika, ponieważ powiedział on: "Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a zostanie uzdrowiony"(1983). Dlatego Pan mówi do niego: "Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś"(1984).

LXIII. (445). Zauważyliśmy również, że obaj chorzy byli w Kafarnaum: zarówno sługa setnika, jak i syn urzędnika królewskiego. Również w Kafarnaum leżała w gorączce teściowa Piotra, Jezus zaś dotknąwszy jej ręki uzdrowił chorą, tak że wstała i usługiwała Mu(1985). (446). Oni więc zostali uzdrowieni w Kafarnaum za dnia: syn urzędnika królewskiego o godzinie siódmej, a sługa setnika i teściowa Piotra przed wieczorem. Wedle słów Mateusza "z nastaniem wieczoru, w Kafarnaum, przynoszono do Niego wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił"(1986). Jedni więc są uzdrawiani przez Jezusa później, inni wcześniej; ci, którzy wieczorem - później, bo jako opętani i chorzy byli w gorszej sytuacji od tych, którzy zostali uzdrowieni za dnia.

(447). Trzeba spróbować porównać miejsca, gdzie znajdowali się ludzie potrzebujący uzdrowienia. Trzeba też wskazać, gdzie dokonały się inne znaki, nie dotyczące chorych. W Samarii na przykład spełnił się taki znak: "Miałaś pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem", a poruszona tym kobieta rzekła: "Widzę, że jesteś prorokiem", do współmieszkańców natomiast mówiła: "Idźcie zobaczyć człowieka, który powiedział mi wszystko, co uczyniłam: czyż On nie jest Mesjaszem?"(1987) (448). Trzeba również zastanowić się, gdzie, dlaczego i w jakiej sytuacji Jezus wypowiadał swe słowa: bo tylko dzięki takiemu rozważaniu i badaniu, po głębokim dociekaniu znajdziesz dopiero owoce trudów - błogosławieństwo, które w Psalmie głosi: "Owoce trudów twoich spożywać będziesz"(1988).

LXIV. (449). Odnośnie do zdania: "Ten drugi już znak uczynił Jezus"(1989), trzeba jeszcze stwierdzić, że nigdzie w Piśmie nie ma mowy o samych cudach. Jeśli bowiem jest gdzieś o nich mowa, to połączono je ze znakami, na przykład: "Jeśli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie"(1990). Często zaś mówiono o znakach nie wiążąc ich z cudami, jak w omawianym miejscu.

(450). Należy więc zbadać, czy jest jakaś różnica między znakami i cudami. Moim zdaniem "cudami" zwą się niezwykłe i nadzwyczajne czyny, kiedy to, co niezwykłe i co wykracza ponad zwyczajność, jest zadziwiające i przekracza ludzkie zdolności, "znakami" zaś zwie się to, co wskazuje na coś więcej niż zwykle się wydarza. Dlatego też widzimy, że nazwa "znak" może odnosić się do spraw, w których nie ma niczego zadziwiającego. (451). Tak na przykład obrzezanie Bóg nazywa "znakiem" w takim oto tekście: "Wszyscy mężczyźni mają być obrzezani. Będziecie obrzezywać ciało napletka waszego na znak przymierza między Mną a wami"(1991). (452). W żadnym miejscu natomiast nie ma mowy o samych tylko cudach. Nie ma bowiem w Piśmie niezwykłego wydarzenia, które nie byłoby znakiem i symbolem czegoś więcej niźli to, co się wydarzyło w znaczeniu zmysłowym. Gdyby bowiem wydarzył się cud nie będący symbolem jakiejś sprawy, to napisano by przecież, że cudu tego dokonał Jezus albo na przykład Mojżesz czy któryś ze świętych. (453). Kiedy więc Pismo poucza nas, byśmy się zastanawiali nad symboliką określonego wydarzenia, napisano: "Ten drugi już znak uczynił Jezus". Kiedy zaś urzędnik królewski zostaje zganiony jako człowiek, który nie uwierzyłby, gdyby nie widział niezwykłego wydarzenia, nie powiedziano: "Jeśli nie zobaczycie znaków, nie uwierzycie, do wiary bowiem nie skłaniają znaki przez to, że są znakami, ponieważ zdarza się, że znak nie jest równocześnie cudem. Powiedziano natomiast: "Jeśli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie". Wy wierzycie dzięki temu, co niezwykłe, my zaś ponadto dzięki temu, co owo wydarzenie symbolizuje.

(454). W związku ze zdaniem z siedemdziesiątego siódmego Psalmu: "Kiedy czynił w Egipcie swe znaki i cuda swoje na równinie Tanis"(1992), zadasz sobie jednak pytanie, czy znaki i cuda różnią się między sobą w treści, czy też są równoznaczne. Jako znaki dokonywały się w Egipcie, a Egipt oznacza pewne sprawy umysłowe, jako cuda zaś działy się w Tanis, bo ani cuda jako cuda, ani Tanis jako Tanis nie zawierają w sobie znaczenia alegorycznego, Cuda natomiast, jeśli są znakami, wymagają interpretacji alegorycznej, tak samo jak równina Tanis, jeśli jest ona Egiptem.

(455). W tym miejscu kończymy księgę trzynastą, w której komentarz dochodzi do siódmej, licząc od początku, wędrówki Jezusa. Najpierw bowiem Jezus przyjął chrzest w Bethabara nad Jordanem(1993), potem udał się do Kany Galilejskiej i przemienił wodę w wino(1994), po trzecie - zstąpił do Kafarnaum(1995), a wypada, żeby chorzy byli tam, gdzie On zstępuje, po czwarte - wstąpił do Jerozolimy(1996), po piąte - przebywał z uczniami w ziemi judzkiej(1997), po szóste - nauczał przy źródle Jakubowym(1998), i tę naukę w miarę naszych możliwości przeanalizowaliśmy, po siódme wreszcie - ponownie przybył do Kany Galilejskiej(1999).

Jeśli Bóg pozwoli, w kolejnej księdze wyjaśnimy, co uczynił i co powiedział Jezus podczas święta żydowskiego w Jerozolimie(2000)

Przypisy

1519.  Por. J 4, 12. Dwunasty tom Komentarza nie zachował się.

1520.  J 4, 10.

1521.  J 4, 15.

1522.  Ps 2, 7.8.

1523.  Mt 7, 7-8.

1524.  Zapewne w zaginionej księdze XII.

1525.  Por. J 4, 11.

1526.  J 4, 13.

1527.  Wj 16, 1-4.

1528.  Wj 15, 24-25.

1529.  Por. Wj 17, 1-3.

1530.  1 Kor 4, 11.

1531.  Luka w tekście.

1532.  J 4, 14.

1533.  Pnp 2, 8.

1534.  Por. J 14, 6.

1535.  Por. J 14, 28.

1536.  Mt 5, 6.

1537.  Ps 41, 2-3.

1538.  J 4, 13.

1539.  Por. J 4, 6.

1540.  J 4, 7.

1541.  J 4, 16.

1542.  J 21, 25.

1543.  Por. Ap 10, 4.

1544.  Por. 1 Kor 6, 12.

1545.  Por. 2 Kor 12, 4.

1546.  Por. 1 Kor 4, 6.

1547.  Syr 3, 21.

1548.  Por. 1 Kor 2, 9.

1549.  1 Kor 2, 16.

1550.  1 Kor 2, 12-13.

1551.  Por. J 10, 2-5.

1552.  J 4, 11.

1553.  Por. J 4, 11-12.

1554.  J 4, 11.

1555.  J 4, 15.

1556.  W nie zachowanej księdze XII.

1557.  Rz 7, 1.

1558.  Rz 7, 2-3.

1559.  Rz 7, 4.

1560.  Por. Iz 40, 8.

1561.  Por. Ps 8, 7.

1562.  Rz 6, 9-10; Hbr 10, 12-13.

1563.  J 4, 15.

1564.  J 4, 10.

1565.  J 4, 17.

1566.  Por. Orygenes, MtKom XI, 2 (ŹMT 10, 76).

1567.  J 4, 9.

1568.  J 4, 11.

1569.  J 4, 12.

1570.  Por. 1 Kor 13, 9.

1571.  Por. 2 Kor 12, 4.

1572.  Por. 1 Kor 13, 12.

1573.  Por. 1 Kor 13, 10.

1574.  J 4, 14.

1575.  Por. 2 Kor 3, 16.

1576.  Por. Hbr 10, 1.

1577.  J 4, 15.

1578.  Por. Herakleon, Fragmenty, 17.

1579.  Gnostycka pleroma.

1580.  Eon - boski wieczny byt, por. II, 100.

1581.  J 4, 18.

1582.  Por. Herakleon, Fragmenty, 18.

1583.  Mt 7, 18.

1584.  Orygenes przechodzi od liczby pojedynczej (Herakleon) do liczby mnogiej (zwolennicy Herakleona). Por. XIII, 431.

1585.  Por. XIII, 40.

1586.  Por. Mt 16, 14. Por. też VI, 45, 91, 124.

1587.  Pwt 27, 11-13.

1588.  Por. Ps 131, 13.

1589.  Por. J 4, 22.

1590.  Por. 1 Krl 12.

1591.  W oryginale diairesis, jest w definicji Arystotelesa "jakby słabym sylogizmem; przyjmuje bowiem to, co należy udowodnić i osiąga zawsze jakiś bardziej ogólny wniosek" (Analityki pierwsze, I, 46a, przekład Kazimierza Leśniaka). Chodzi o metodę dychotomii we wnioskowaniu.

1592.  Por. J 4, 21.

1593.  Por. Mt 5, 35.

1594.  Por. 1 P 2, 5.

1595.  Por. Ga 4, 4.

1596.  Por. J 4, 23.

1597.  J 4, 21. 23.

1598.  Por. XIII, 23.

1599.  J 4, 12.

1600.  1 Kor 13, 9.

1601.  Miejsce zepsute.

1602.  Por. Herakleon, Fragmenty, 19.

1603.  Por. Rz 1, 25.

1604.  Pr. J 4, 23. Por. Herakleon, Fragmenty, 20.

1605.  Por. Łk 20, 36.

1606.  Por. 1 Kor 9, 20.

1607.  Por. XX, 140-150; 288, 292.

1608.  Por. VI, 42, 252, 254.

1609.  Por. Rz 16, 25-26.

1610.  Por. Rz 2, 29.

1611.  "Nauka Piotra" (Petrou kerygma), nie znane bliżej pismo apokryficzne z II wieku; zachowały się z niego tylko drobne fragmenty. Por. T. Sinko, Literatura grecka, III, 1, Kraków 1951, s. 106.

1612.  W zachowanych tekstach Orygenes nie wrócił do tego problemu.

1613.  Por. Ga 4, 8, 10. Por. Herakleon, Fragmenty, 21.

1614.  Dz 7, 42.

1615.  Por. Mt 5, 17.

1616.  Rz 3, 30.

1617.  Por. Rz 3, 31.

1618.  Por. Rz 8, 9.

1619.  Por. Ga 5, 16.

1620.  Por. 2 Kor 10, 31. Orygenes powróci do tego wyrażenia w rozdz. 359-361.

1621.  Por. 2 Kor, 3, 6.

1622.  Oikonomia.

1623.  Por. Dz 16, 3; 18, 18; 21, 23-26.

1624.  Por. 2 Kor 5, 5.

1625.  Por. 1 Kor 13, 12.

1626.  W "eonie", wiecznym boskim bycie.

1627.  Por. XIII, 67-70.

1628.  J 4, 22.

1629.  Por. 1 Kor 10, 5.

1630.  Por. Ps 18, 5; Rz 10, 18.

1631.  Por. J 4, 24.

1632.  Por. Rz 1, 25.

1633.  J 1, 3. Por. Herakleon, Fragmenty, 22.

1634.  Por. Łk 19, 10.

1635.  Por. Łk 15, 4-6.

1636.  Por. Łk 15, 11-32.

1637.  Por. Herakleon, Fragmenty, 23.

1638.  Orygenes robi tu aluzję do epikurejczyków, stoików oraz platoników.

1639.  Pwt 4, 24.

1640.  1 J 1, 5.

1641.  Por. Orygenes, O zasadach, III, 6, 6. Orygenes ma tu na myśli Arystotelesa i jego uczniów.

1642.  Por. X, 74.

1643.  Por. Platon, Timajos, 41 b.

1644.  Por. Ps 5, 6; 10, 4; Jk 5, 4; Wj 15, 6; Pwt 11, 2; Mt 5, 35; Ps 35, 8.

1645.  Por. I, 281-282.

1646.  1 J 1, 5.

1647.  Wj 10, 23.

1648.  Oz 10, 12 Sept.

1649.  Rdz 1, 5.

1650.  Por. Mt 4, 16. Cytat przybliżony.

1651.  Por. 1 J 1, 5.

1652.  Ps 12, 4.

1653.  Ps 26, 1.

1654.  Por. 1 Kor 3, 12.

1655.  Tekst zepsuty.

1656.  Pwt 4, 24.

1657.  Por. Rdz 2, 7.

1658.  Por. 2 Kor 3, 6.

1659.  Por. II 115-119, 156.

1660.  Podobną definicję śmierci znajdujemy u wielu autorów starożytnych: por. np. Platon, Fedon, 67 d; Filon Aleksandryjski, Alegorie praw, I, 105; Tertulian, O duszy, XXVII, 2; Klemens Aleksandryjski, Kobierce, VII, 12, 71, 3.

1661.  Ps 103, 29-30.

1662.  Por. 1 Kor 15, 47.

1663.  Rdz 2, 7.

1664.  Por. Kpł 26, 12; 2 Kor 6, 16.

1665.  Por. Hbr 5, 14.

1666.  Gr. pneuma - duch.

1667.  1 Krl 19, 11-12.

1668.  Mt 11, 72.

1669.  Por. 2 Kor 3, 6.

1670.  Hbr 5, 6.

1671.  Por. Rz 12, 1. Por. Herakleon, Fragmenty, 24.

1672.  Por. XIII, 63-64.

1673.  Tekst zepsuty.

1674.  J 14, 28.

1675.  Por. Mk 10, 18.

1676.  Por. Ef 1, 21.

1677.  Por. Mdr 7, 25-26.

1678.  Por. 1 Kor 13, 12.

1679.  J 14, 9. Por. J 12, 45.

1680.  Rdz 49, 8.

1681.  Rdz 49, 10.

1682.  Lb 24, 7-9 (LXX).

1683.  Lb 24, 17-19 (LXX).

1684.  Pwt 33, 7.

1685.  J 5, 46.

1686.  Dositheos był jednym z pierwszych gnostyków. Orygenes wymienia go wielokrotnie: O zasadach, IV, 3, 2; Przeciw Celsusowi, I, 57; VI, 11. Por. Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVIII, 4, 85-87.

1687.  J 4, 26.

1688.  Por. Herakleon, Fragmenty, 25.

1689.  J 8, 18.

1690.  J 5, 46.

1691.  Por. Mt 11, 29.

1692.  Rdz 1, 26.

1693.  Por. Jr 1, 5.

1694.  Por. Jdt 9, 11.

1695.  J 4, 28-29.

1696.  J 4, 30.

1697.  Por. J 1, 3.

1698.  J 4, 27.

1699.  Por. Herakleon, Fragmenty, 26.

1700.  Por. J 4, 14.

1701.  Por. Rdz 24, 15-18.

1702.  Por. J 4, 6.

1703.  Por. J 20, 18.

1704.  J 4, 42.

1705.  J 20, 17.

1706.  J 20, 27.

1707.  J 4, 40.

1708.  W oryginale hegemonikon - władcza część duszy.

1709.  J 4, 30.

1710.  J 4, 39-40.

1711.  J 4, 40.

1712.  J 4, 43.

1713.  J 4, 28.

1714.  J 4, 29.

1715.  Por. Herakleon, Fragmenty, 27.

1716.  Tekst zepsuty.

1717.  Tekst zepsuty.

1718.  Por. J 4, 8.

1719.  Tekst zepsuty.

1720.  Por. J 4, 28. 30. 40.

1721.  Tekst zepsuty.

1722.  Por. Ap 3, 20.

1723.  Por. Mt 25, 1-12. Tekst zepsuty.

1724.  Tekst zepsuty.

1725.  Por. Herakleon, Fragmenty, 28.

1726.  Tekst zepsuty.

1727.  1 P 2, 2.

1728.  1 Kor 3, 2.

1729.  Rz 14, 2.

1730.  Prz 15, 17. Por. Orygenes, O modlitwie, XXVIII, 6.

1731.  Hbr 5, 14.

1732.  2 Krl 4, 40.

1733.  Ps 22, 1-3.

1734.  Iz 11, 7.

1735.  Por. Rdz 24, 32.

1736.  Ps 103, 18.

1737.  Ps 77, 25.

1738.  Por. Rdz 18, 6. Por. II, 144.

1739.  J 4, 32.

1740.  Por. J 4, 34.

1741.  Por. Hbr 5, 12.

1742.  Por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, VII, 65.

1743.  Por. Łk 9, 16.

1744.  Łk 14, 16-17.

1745.  Iz 65, 13.

1746.  Por. Rdz 2, 8. 16-17.

1747.  Ps 21, 30 (LXX).

1748.  Prz 10, 3 (LXX).

1749.  Am 8, 11.

1750.  Por. Herakleon, Fragmenty, 29.

1751.  J 4, 11. Por. Herakleon, Fragmenty, 30.

1752.  Por. J 4, 34.

1753.  J 10, 30.

1754.  Por. J 12, 45.

1755.  Por. 2 Kor 4, 4.

1756.  J 5, 19-20.

1757.  Por. Kol 1, 15.

1758.  Por. Mdr 7, 26.

1759.  Mk 10, 18.

1760.  Luka w tekście.

1761.  W oryginale ateles - również: niedoskonałe.

1762.  J 14, 28.

1763.  Por. J 1, 14.

1764.  Por. Rdz 2, 15.

1765.  Por. Rdz 2, 9.

1766.  Hbr 5, 14.

1767.  1 Kor 2, 6.

1768.  2 Tm 4, 7-8.

1769.  Rdz 6, 2.

1770.  Por. Jud 6.

1771.  Por. Herakleon, Fragmenty, 31.

1772.  Mt 26, 39.

1773.  Przełom marca i kwietnia.

1774.  Por. Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, III, 10, 5.

1775.  Por. J 2, 1-11.

1776.  Por. J 2, 12-15.

1777.  Por. J 3, 1-21.

1778.  J 3, 22.

1779.  Por. J 4, 1.

1780.  Por. J 4, 3-4.

1781.  Por. J 4, 6.

1782.  Por. J 4, 40.

1783.  J 4, 45.

1784.  Por. J 4, 36.

1785.  J 4, 54.

1786.  J 5, 1.

1787.  Por. J 5, 5.

1788.  J 7, 2.

1789.  W par. 13-39.

1790.  Por. Orygenes, MtKom XVII, 33 (ŹMT 10, 365).

1791.  To znaczy po tym, jak przeminie świat materialny zbudowany z czterech pierwiastków.

1792.  Por. Arystoteles, Meteorologia, 354 b 23-25.

1793.  Tekst zepsuty.

1794.  Por. J 1, 14.

1795.  Por. XIII, 251-259.

1796.  Luka w tekście.

1797.  Por. Mt 13, 30.

1798.  Por. Herakleon, Fragmenty, 32.

1799.  J 4, 37. 38.

1800.  J 4, 38.

1801.  Por. J 4, 36.

1802.  Por. Łk 13, 11.

1803.  Iz 40, 26.

1804.  Por. Łk 6, 20.

1805.  Por. Łk 16, 23.

1806.  Łk 13, 11.

1807.  Por. Ga 5, 19.

1808.  Por. 2 Kor 3, 18.

1809.  Rdz 1, 20.

1810.  Rdz 1, 21.

1811.  Rdz 1, 24.

1812.  Rdz 1, 25.

1813.  Prz 8, 9.

1814.  Mt 13, 36.

1815.  Mt 13, 39.

1816.  Mt 9, 37-38.

1817.  Ga 6, 7-8.

1818.  Ps 125, 5-6.

1819.  Rt 1, 22.

1820.  J 4, 36.

1821.  Por. Orygenes, MtKom X, 2 (ŹMT 10, 42).

1822.  J 4, 37.

1823.  Mt 9, 37.

1824.  Por. Mt 13, 30.

1825.  Por. Herakleon, Fragmenty, 33.

1826.  J 4, 35.

1827.  2 Kor 9, 6.

1828.  Por. J 4, 36.

1829.  Por. Ap 22, 12.

1830.  Dzieło to zaginęło. Por. Euzebiusz, Historia Kościelna, VI, 34, 3.

1831.  Mt 6, 4.

1832.  Por. Herakleon, Fragmenty, 34.

1833.  To znaczy do filozofii. Orygenes traktuje teologię chrześcijańską jako filozofię.

1834.  Por. 1 Kor 10, 11.

1835.  Por. J 1, 14.

1836.  Por. Ef 3, 9.

1837.  Por. 1 P 1, 20.

1838.  Ef 3, 5.

1839.  Rz 16, 25-26.

1840.  Por. 2 Tm 1, 10.

1841.  Por. J 1, 9.

1842.  J 4, 35.

1843.  Por. 2 Kor 9, 10.

1844.  Iz 35, 10.

1845.  Mt 8, 11.

1846.  Por. Mt 17, 1-5.

1847.  J 4, 36.

1848.  J 4, 38.

1849.  Por. Oz 10, 12 (LXX).

1850.  Mt 13, 17.

1851.  Mt 12, 42.

1852.  Ef 3, 5-6.

1853.  Por. Iz 29, 11-13.

1854.  Prz 16, 23 (LXX).

1855.  2 Tes 2, 15.

1856.  2 Tm 2, 2.

1857.  2 Kor 12, 4.

1858.  Syr 21, 15.

1859.  Por. Ga 4, 4.

1860.  Por. Flp 2, 6-7.

1861.  Por. Mt 13, 37.

1862.  Por. Herakleon, Fragmenty, 35.

1863.  Por. Platon, Timajos, 42 d.

1864.  Ps 118, 73.

1865.  Jr 1, 5.

1866.  Por. Hbr 2, 2.

1867.  Ps 118, 72; Hi 12, 10 (LXX).

1868.  Jr 1, 5.

1869.  Rdz 1, 26.

1870.  Rdz 11, 7.

1871.  Pwt 32, 8-9 (LXX).

1872.  J 4, 38.

1873.  Mt 28, 19.

1874.  Por. Herakleon, Fragmenty, 36.

1875.  Por. J 4, 28-30.

1876.  Por. Herakleon, Fragmenty, 37.

1877.  Mt 10, 5.

1878.  Por. Ga 6, 16.

1879.  Por. 1 Tm 6, 20.

1880.  Por. J 4, 30.

1881.  Rdz 12, 1.

1882.  Por. J 4, 42.

1883.  Por. Herakleon, Fragmenty, 38.

1884.  Mt 28, 20.

1885.  Ef 2, 7.

1886.  Ga 2, 20.

1887.  Por. Łk 1, 2.

1888.  Por. 2 Kor 5, 7.

1889.  Por. 1 Kor 12, 8.

1890.  1 Kor 12, 9.

1891.  2 Kor 5, 7.

1892.  1 Kor 9, 1.

1893.  2 Kor 5, 5-8.

1894.  Por. Rz 8, 8-9.

1895.  1 Kor 7, 40.

1896.  Por. 2 Kor 10, 3.

1897.  Por. 2 Kor 3, 17.

1898.  Por. 1 Kor 2, 13.

1899.  Por. 1 Kor 2, 15.

1900.  Por. Herakleon, Fragmenty, 39.

1901.  Por. 2 Kor 11, 6.

1902.  Por. J 4, 45. 46.

1903.  Por. J 4, 5-6.

1904.  Por. J 4, 4.

1905.  Por. J 4, 46.

1906.  Por. Hbr 11, 37.

1907.  Dz 7, 52.

1908.  J 19, 15.

1909.  To znaczy w Kościele.

1910.  Dz 3, 22. Por. Pwt 18, 15. 18.

1911.  Por. Rz 11, 11.

1912.  Łk 4, 24. Por. Mt 13, 57.

1913.  Por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, VII, 53-55.

1914.  Mt 13, 55. 57.

1915.  Por. Mt 23, 29.

1916.  Por. 2 Kor 3, 6.

1917.  Por. Mt 23, 29.

1918.  Uczeni w Piśmie - grammateis; naga litera - gramma.

1919.  J 2, 14-16.

1920.  Por. Mt 11, 5.

1921.  J 2, 23.

1922.  J 3, 2.

1923.  W Piśmie nie ma informacji o tym, jakoby Nikodem był Galilejczykiem.

1924.  Łk 9, 48.

1925.  Miejsce to zaginęło.

1926.  Por. Rz 11, 25.

1927.  Por. Syr 16, 21.

1928.  Por. Flp 4, 22.

1929.  Por. J 4, 51.

1930.  Por. J 4, 52-53.

1931.  Por. Mt 5, 35.

1932.  Por. Ap 19, 16.

1933.  Por. Łk 19, 12.

1934.  Ps 2, 6-7 (LXX).

1935.  Por. J 8, 56.

1936.  J 8, 33.

1937.  J 8, 53.

1938.  Łk 3, 8.

1939.  Mt 3, 9.

1940.  Iz 51, 2.

1941.  Por. Ef 6, 16.

1942.  2 Mch 15, 14.

1943.  Por. J 4, 47.

1944.  J 4, 48.

1945.  J 1, 33.

1946.  J 4, 50.

1947.  Por. Rdz 14, 14.

1948.  J 4, 51.

1949.  Por. J 4, 54.

1950.  Por. 1 Kor 2, 8.

1951.  J 4, 48.

1952.  Por. J 4, 47.

1953.  J 4, 50.

1954.  Por. Hbr 4, 12.

1955.  Mikros basileus. Herakleon traktuje wyraz basilikos jako zdrobnienie od basileus.

1956.  J 4, 54.

1957.  Luka w tekście.

1958.  J 4, 47.

1959.  Por. Mt 10, 28.

1960.  Por. 1 Kor 15, 53-54.

1961.  J 4, 48.

1962.  J 4, 49.

1963.  Por. Rz 7, 9-13.

1964.  Por. Rdz 6, 2.

1965.  Mt 8, 12.

1966.  Iz 1, 2 (LXX).

1967.  Por. Iz 1, 4.

1968.  Por. Iz 5, 1-2. Por. Herakleon, Fragmenty, 40.

1969.  Por. Iz 1, 4.

1970.  Por. 1 Kor 15, 53.

1971.  Por. Dz 9, 3-18.

1972.  Jr 23, 24.

1973.  Ps 7, 10.

1974.  Ps 93, 11.

1975.  Dn 13, 42.

1976.  Por. XIII, 408.

1977.  Por. J 2, 1-11.

1978.  Por. J 1, 38-40.

1979.  J 4, 43.

1980.  Por. Mt 28, 18.

1981.  Por. J 4, 46-54.

1982.  Por. Ef 6, 16.

1983.  Mt 8, 8.

1984.  Mt 8, 13.

1985.  Por. Mk 1, 30-31.

1986.  Mt 8, 16.

1987.  J 4, 18-19. 29.

1988.  Ps 127, 2.

1989.  J 4, 54.

1990.  J 4, 48.

1991.  Rdz 17, 10-11.

1992.  Ps 77, 43.

1993.  Por. J 1, 28.

1994.  Por. J 2, 1-11.

1995.  Por. J 2, 12.

1996.  Por. J 2, 13.

1997.  Por. J 3, 22.

1998.  Por. J 4, 4-42.

1999.  Por. J 4, 46.

2000.  Por. J 5, 1.

opr. mg/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: komentarz Aleksandria Orygenes egzegeza teologia biblijna ewangelia według św. Jana ewangelia św. Jana J 4, 13-54
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W