• Posłuchaj Jana Pawła II

Encykliki Jana Pawła II: „Redemptoris missio” – o stałej aktualności posłania misyjnego

„Wszyscy chrześcijanie, członkowie Kościoła, na mocy Chrztu świętego są współodpowiedzialni za działalność misyjną”. Czy wzięliśmy sobie do serca te słowa papieskiej encykliki misyjnej? Jak realizujemy je w praktyce?

Wydana 7 grudnia 1990 roku encyklika „misyjna” Jana Pawła II niesłusznie traktowana jest jako skierowana głównie lub wyłącznie do misjonarzy, czyli osób zajmujących się niejako „zawodowo” misjami ad gentes, głosząc Dobrą Nowinę wśród ludów jeszcze jej nie znających. Lektura samego już wprowadzenia do encykliki wskazuje wyraźnie, że jest ona kierowana do całego Kościoła, a głoszenia Ewangelii nie można pozostawić stosunkowo wąskiemu gronu misjonarzy i ewangelizatorów. Cały Kościół ze swej natury jest misyjny i gdy ten wymiar misyjny zostaje zaniedbany czy umniejszony, Kościół traci swą tożsamość.

Wezwanie Chrystusa skierowane do Jego uczniów, aby głosić Dobrą Nowinę wszystkim narodom, jest jasne i oczywiste. A jednak w XX wieku pojawiły się w Kościele tendencje do umniejszania wagi tego misyjnego posłannictwa, czy wręcz do jego negowania. Ich źródłem była niewłaściwa interpretacja wyrażonej przez Sobór Watykański II prawdy o „ziarnach słowa” rozsianych wśród różnych religii świata. Intencją soboru było wskazanie, że Bóg działa także poza widzialnymi ramami Kościoła, przyciągając do wiary ludzi z różnych religii – nauczanie to nie było zresztą niczym nowym, bo pojawiało się już wśród starożytnych ojców Kościoła, a świadectwem takiego działania są także Dzieje Apostolskie. Wystarczy wspomnieć postać setnika Korneliusza (Dz 10) czy też dworzanina królowej etiopskiej (Dz 8) – jeden i drugi w tajemny sposób zostali pociągnięci przez Ducha Świętego ku wierze w Chrystusa, zanim spotkali jakiegokolwiek chrześcijanina. Z tego tajemnego działania Ducha nie można jednak wyprowadzać wniosku, jakoby ewangelizacja była już niepotrzebna. Wszak i Filip, i Piotr oznajmili wyraźnie prawdę o Chrystusie tym, których wcześniej przygotował Duch Święty.

Zaskakujące było więc to, że rozmaici teologowie katoliccy po Soborze Watykańskim II zaczęli głosić tezy, jakoby misja ad gentes – głoszenie Ewangelii narodom – była już czymś nieaktualnym. Co więcej, pojawiły się głosy, że w świecie post-kolonialnym tego rodzaju działanie było wyrazem imperializmu kulturowego i należało go zaniechać. Odpowiedzią na tego rodzaju poglądy była encyklika Pawła VI Evangelii nuntiandi, w której papież pisze:

Często zdarza się słyszeć różne tego rodzaju twierdzenia: narzucać prawdę, chociażby wziętą z Ewangelii, wytyczać drogę, chociażby do zbawienia, równa się gwałceniu wolności religijnej. Zresztą — dodają — po cóż głosić Ewangelię, jeśli wszyscy osiągną zbawienie za prawość serca? Wiadomo poza tym — mówią — że świat i historia są pełne nasion słowa; chcieć więc nieść Ewangelię tam, gdzie już ona jest w nasionach, zasianych przez Pana, czyż to nie jest kierowanie się błędnym mniemaniem? (...) Zapewne, błędem jest narzucanie czegoś sumieniu naszych braci. Ale zupełnie czymś innym jest przedstawianie temuż sumieniu prawdy ewangelicznej i zbawienia w Jezusie Chrystusie, jasno je uwzględniając i pozostawiając temuż sumieniu całkowitą możność wyboru i decyzji (Evangelii nuntiandi [EN] 80)

Wobec błędnych przekonań, które ostatecznie prowadzą do religijnego indyferentyzmu, Paweł VI wzywa każdego chrześcijanina do zastanowienia się nad jego własnym powołaniem jako ucznia Chrystusa, który nie może nie dzielić się z innymi tym, co sam otrzymał:

Nie będzie bez pożytku, jeśli poszczególni wierni i poszczególni głosiciele Ewangelii rozważą na modlitwie to zdanie: Ludzie, choćbyśmy nie głosili im Ewangelii, będą mogli zbawić się na innych drogach, dzięki miłosierdziu Bożemu, ale czy my sami możemy się zbawić, jeśli zaniechamy jej głoszenia z powodu gnuśności, lęku, „wstydzenia się Ewangelii” — jak pisał św. Paweł — lub kierowania się fałszywymi poglądami? (EN 80).

 

Zamiast więc gdybać, zastanawiając się, czy osoby, którym nie głosimy Ewangelii, w jakiś sposób mogą się zbawić, należy sobie zadać fundamentalne pytanie: czy ja sam będę mógł się zbawić, jeśli zachowam dla siebie ewangeliczny skarb, nie dzieląc się nim z innymi? Co sprawia, że jestem tak niechętny do przekazywania innym skarbu wiary?

Przyglądając się danym statystycznym, trudno byłoby uznać, że Ewangelia dotarła już do wszystkich. Owszem, liczba katolików na świecie jest najwyższa w historii, przekraczając miliard wierzących (a razem z wszystkimi innymi wyznaniami chrześcijańskimi – nawet dwa miliardy), ale ten liczbowy rozwój nie nadąża za wzrostem całej światowej populacji. W dwudziestym wieku nastąpił procentowy spadek udziału chrześcijan w ludności świata – z 34,4 do 33,2 procent. Samo to już wskazuje na wyhamowanie dynamizmu misyjnego, a jeszcze większym niepokojem napawa dechrystianizacja krajów i narodów uznawanych dotąd za ostoję chrześcijaństwa. Wezwanie do odnowy ducha misyjnego w Kościele stało się więc pod koniec dwudziestego wieku szczególnie aktualne i pilne.

 

„Redemptoris missio” – odnowa zaangażowania misyjnego w Kościele

Wydana piętnaście lat po Evangelii nuntiandi encyklika misyjna Jana Pawła II podejmuje myśl Pawła VI, zauważając ze smutkiem, że nie została ona właściwie odczytana i wprowadzona w życie. Choć można dostrzec pewne oznaki „nowej wiosny” chrześcijaństwa, trudno nie zauważyć niepokojących zjawisk:

W tej „nowej wiośnie” chrześcijaństwa nie da się ukryć tendencji negatywnej, do przezwyciężenia której pragnie się przyczynić niniejszy dokument: te specyficzne misje wśród narodów wydają się być zahamowane, co z pewnością nie odpowiada wskazaniom Soboru i posoborowego Magisterium. Trudności wewnętrzne i zewnętrzne osłabiły gorliwość misyjną Kościoła względem niechrześcijan i fakt ten musi niepokoić wierzących w Chrystusa. W dziejach Kościoła bowiem rozmach misyjny był zawsze oznaką żywotności, tak jak jego osłabienie jest oznaką kryzysu wiary (Redemptoris Missio [RMi] 2]

Podobnie jak poprzednik, Jan Paweł II wskazuje na to, że zaangażowanie misyjne nie jest tylko pewną działalnością zewnętrzną, ale wynika z samej natury Kościoła i służy samym wierzącym: „Misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana!” (RMi 2). Ewangelizacja misyjna nie jest narzucaniem prawd wiary, które miałyby być czymś obcym człowiekowi, ale ukazaniem mu sensu „spraw ostatecznych i samego istnienia”.

Woła więc Papież:

Narody wszystkie, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Jego Ewangelia niczego nie odbiera wolności człowieka, należnemu poszanowaniu kultur, ani temu, co dobre w każdej religii. Przyjmując Chrystusa, otwieracie się na ostateczne Słowo Boga, na Tego, w którym Bóg dał się w pełni poznać i który wskazał nam drogę wiodącą do Niego (RMi 3)

W pierwszym rozdziale encykliki Jan Paweł II odpowiada na pytania, które osłabiają misyjny zapał: „Czy misje wśród niechrześcijan są jeszcze aktualne? Czyż nie zastąpił ich może dialog między religijny? Czy ich wystarczającym celem nie jest ludzki postęp? Czy poszanowanie sumienia i wolności nie wyklucza jakiejkolwiek propozycji nawrócenia? Czy nie można osiągnąć zbawienia w jakiejkolwiek religii?” (RMi 4). Odpowiedź Papieża jest jednoznaczna i odwołuje się do jedynego w swoim rodzaju posłannictwa Chrystusa, jako Zbawiciela wszystkich. Świadomość tej unikalności zbawczej misji Chrystusa towarzyszyła Kościołowi od samego początku i to Chrystus „stoi w centrum Bożego planu zbawienia” (RMi 6). Chrystus nie tylko nie odbiera nikomu wolności, ale wręcz przeciwnie – to właśnie Chrystus daje „radykalną wolność życia”. Człowiek może właściwie odczytać swą wolność, gdy otworzy się na Absolut, gdy sięgnie swym wzrokiem poza wymiar horyzontalny (RMi 8). Gdy natomiast zabraknie tego odniesienia do Absolutu, człowiek zatraca się, a systemy polityczne, które usiłowały budować „nową ludzkość bez Boga” wylały morze krwi, łamiąc sumienia obywateli. Tylko w Chrystusie zostajemy wyzwoleni „od wszelkiej alienacji i zagubienia, od zniewolenia przez moce grzechu i śmierci (RMi 11).

Zadaniem Kościoła jest nieustannie głosić zbawienie, które zostało nam dane w Chrystusie i prowadzić ludzi do Chrystusa, jako jedynego Pośrednika. Zbawienie nie powinno być rozumiane jako wejście do jakiejś ekskluzywnej elity, ale ofiarowane jest wszystkim, także tym, którzy bez własnej winy nie poznali Chrystusa:

Powszechność zbawienia nie oznacza, że otrzymują je tylko ci, którzy w wyraźny sposób wierzą w Chrystusa i weszli do Kościoła. Jeśli zbawienie zostało przeznaczone dla wszystkich, musi ono być dane konkretnie do dyspozycji wszystkich. Oczywiste jest jednak, że dziś, tak jak i w przeszłości, wielu ludzi nie ma możliwości poznania czy przyjęcia ewangelicznego Objawienia i wejścia do Kościoła. Żyją oni w warunkach społeczno-kulturowych, które na to nie pozwalają, a często zostali wychowani w innych tradycjach religijnych. Dla nich Chrystusowe zbawienie dostępne jest mocą łaski, która, choć ma tajemniczy związek z Kościołem, nie wprowadza ich do niego formalnie, ale oświeca ich w sposób odpowiedni do ich sytuacji wewnętrznej i środowiskowej. Łaska ta pochodzi od Chrystusa, jest owocem Jego ofiary i zostaje udzielana przez Ducha Świętego (RMi 10)

 

Papież ostrzega przed redukcjonistycznymi wizjami zbawienia, w której chrześcijaństwo zostaje sprowadzone do „wiedzy jak dobrze żyć” (RMi 11). Dlatego kolejny rozdział encykliki ukazuje perspektywę Królestwa Bożego, które zapowiedziane było już w Starym Testamencie, a w pełni objawione zostało przez Chrystusa. Królestwo to przynosi wyzwolenie i zbawienie – „zarówno w wymiarze fizycznym, jak i duchowym” (RMi 14). Nie jest też odłożone w czasie na jakąś nieokreśloną przyszłość, ale już teraz ma się urzeczywistniać „w miarę jak ludzie uczą się kochać, przebaczać i służyć sobie wzajemnie” (RMi 15). Zawsze jednak Królestwo odnoszone być musi do Chrystusa i nieskończonej perspektywy wieczności, a nie sprowadzane do zaspokojenia ziemskich potrzeb człowieka ani do realizacji programów społecznych (RMi 17). Kościół pozostaje zawsze „na służbie Królestwa”, w pierwszej kolejności jednak nie poprzez realizację zadań społecznych, ale „poprzez przepowiadanie wzywające do nawrócenia, które jest pierwszą i podstawową służbą na rzecz przychodzenia Królestwa do pojedynczych osób i do ludzkiej społeczności” (RMi 20).

Trzeci rozdział encykliki wskazuje na źródło dynamiki misyjnej: jest nim Duch Święty. To on jest „nadrzędnym podmiotem całej misji kościelnej”. W tym kontekście Papież nawiązuje do postaci setnika Korneliusza, a także do różnych wydarzeń opisanych w Dziejach Apostolskich, które wyraźnie ukazują tajemne działanie Ducha, zarówno w głoszących Ewangelię, jak i słuchaczach (RMi 21). Duch Święty działa nie tylko w jednostkach, ale także w społeczeństwach i historii całych narodów, kultur i religii (RMi 28). „Powszechnego działania Ducha nie należy też oddzielać od Jego specyficznego działania w ciele Chrystusa, którym jest Kościół” (RMi 29).

W tym rozdziale Papież zwraca też uwagę na istotne elementy posłannictwa Kościoła, widoczne już w samych opisach rozesłania Apostołów. Należą do nich: kerygmat, czyli pierwsze głoszenie Ewangelii, mające doprowadzić człowieka do wyznania wiary w Chrystusa; katecheza kościelna i sakramentalna; świadectwo i wprowadzenie we wspólnotę-komunię (RMi 23).

W czwartym rozdziale encyklika ukazuje horyzonty misji wśród narodów, rozpoczynając od naszkicowania obecnej sytuacji społecznej i religijnej. Celnym spostrzeżeniem jest to, iż obecnie kraje uznawane dawniej za „misyjne”, dziś są „tak mocne i dojrzałe, że z powodzeniem mogą zadbać o potrzeby swych własnych wspólnot i wysyłać także osoby poświęcające się ewangelizacji do innych” (RMi 32). Tu także pojawia się pojęcie „nowej ewangelizacji”, która konieczna jest na terenach „o chrześcijaństwie dawnej daty”. Zarówno misje ad gentes, zwyczajne duszpasterstwo, jak i nowa ewangelizacja wypływają z tego samego posłannictwa Kościoła, mają więc tę samą istotę, każde jednak posiada właściwą sobie specyfikę. Żadnego z tych wymiarów działalności Kościoła nie można zaniedbać; co więcej – są one współzależne (RMi 33-34).

W kolejnych punktach encykliki Papież skupia się na konkretnych zagadnieniach i problemach misji ad gentes. Wskazuje na nowe kręgi tej misji – już nie tylko terytorialne, ale także kulturowe. Mówi także o problemie migracji i rzeszach uchodźców – jako tych, do których także należy kierować ewangeliczne przesłanie. Wśród „areopagów”, na których należy dziś głosić Słowo Boże, jako pierwszy wymienia świat środków przekazu (RMi 37).

Następne rozdziały encykliki, od 6. do 8., mają charakter bardziej praktyczny i odpowiadają niejako na pytanie „jak głosić” oraz „kto powinien głosić”. Nie sposób tu streścić wszystkich szczegółowych wskazań, warto jednak podkreślić kilka kluczowych elementów: konieczność osobistego świadectwa; wagę pierwszego przepowiadania Chrystusa Zbawiciela – czyli kerygmatu; formowanie Kościołów lokalnych ku pełnej dojrzałości; rolę „kościelnych wspólnot podstawowych”, czyli małych grup i wspólnot o ogromnym dynamizmie ewangelizacyjnym; a także właściwe rozumienie inkulturacji, pozostającej w zgodności z Ewangelią i w jedności z Kościołem powszechnym.

Papież podkreśla, że troska o misje i nastawienie misyjne musi cechować cały Kościół, na każdym szczeblu jego struktury. „Każdy Kościół partykularny winien się wspaniałomyślnie otworzyć na potrzeby innych Kościołów” (RMi 64). Misje ad gentes nie są tylko zadaniem wybranych zgromadzeń zakonnych; powinni je podejmować także kapłani diecezjalni – idąc za wskazaniami encykliki Fidei donum Piusa XII. Także świeccy powinni angażować się w misyjne dzieło Kościoła: „Konieczność dzielenia tej odpowiedzialności przez wszystkich wiernych nie jest jedynie kwestią apostolskiej skuteczności, ale stanowi obowiązek i prawo oparte na godności wynikającej z Chrztu świętego” (RMi 71). Jan Paweł II wskazuje tu na rolę nowych ruchów kościelnych, które cechują się ogromnym dynamizmem misyjnym, zachęcając do ich szerzenia w Kościołach lokalnych.

Pozostaje więc z całą mocą przypomnieć słowa Jana Pawła II „wszyscy chrześcijanie, członkowie Kościoła, na mocy Chrztu świętego są współodpowiedzialni za działalność misyjną” (RMi 77). Czy dziś, trzydzieści trzy lata po wydaniu misyjnej encykliki wzięliśmy sobie te słowa do serca? W jaki sposób realizujemy je w praktyce?

 

Pełny tekst encykliki dostępny jest na naszym portalu

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama