Opoka - Portal katolicki
opoka.news opoka.photo
Pekao


ks. Tadeusz Dajczer

ROZWAŻANIA O WIERZE
Z zagadnień teologii duchowości

Część trzecia

Aktualizowanie się wiary

Wiara winna przenikać całe nasze życie. Wówczas dzięki niej wierzący całym swoim człowieczeństwem i całą swoją codziennością wchodzi w związek z Bogiem. Najpełniej aktualizuje się ona w sakramentach, zwłaszcza w sakramentach chrześcijańskiej inicjacji. Dzięki wierze możemy dostrzec w nich zbawcze działanie Chrystusa i przyjąć je. Pierwszym sakramentem inicjacji chrześcijańskiej jest chrzest. W nim otrzymujemy wraz z życiem nadprzyrodzonym dar wiary. W ochrzczonym poprzez wszczepienie w Chrystusa dokonuje się podstawowa konsekracja - poświęcenie osoby ludzkiej Bogu i powołanie jej do świętości. Bierzmowanie, jako następny sakrament chrześcijańskiej inicjacji, potęguje dynamizm wiary, obdarza bierzmowanego szczególną mocą Ducha Świętego oraz zobowiązuje do szerzenia wiary i bronienia jej. W Eucharystii zaś, sakramencie kulminacji wiary i trzecim sakramencie inicjacji, możemy w sposób szczególny jednoczyć się z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Szczytem życia wiarą jest udział w odkupieńczej Ofierze Chrystusa, w której oddajemy siebie wraz z Ofiarą Chrystusa Bogu Ojcu. Eucharystia, podczas której wspólnie składamy ofiarę i wspólnie jednoczymy się z Chrystusem, tworzy wspólnotę wiary.

Wiara aktualizuje się w szczególny sposób w modlitwie, która jest zapoczątkowanym i rozwijanym przez wiarę dialogiem człowieka z Ojcem przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Realizuje się też przez tę formę dialogu z Bogiem, jaką jest wsłuchiwanie się w Słowo Boże, gdy człowiek dobrowolnie powierza siebie objawiającemu się Bogu, okazując uległość rozumu i woli w posłuszeństwie wiary. Konieczne jest również, by wyrażała się ona w uczynkach miłości, bez których staje się martwa. Wiara, będąc stałym procesem nawracania się, jest nieustannym otwieraniem się na miłość Boga i stałym przyjmowaniem tej miłości, by obdarzać nią innych.

Rozdział 1

Sakrament chrztu

Chrzest, tak jak i inne sakramenty, stanowi szczytową formę realizowania się wiary. Jest fundamentem i początkiem tego procesu, "pierwszym zaczątkiem pełni życia w Chrystusie" (DE 22). W myśli soborowej tak sakrament chrztu, jak i inne sakramenty zostały nazwane sakramentami wiary, ponieważ wszystkie sakramenty wymagają wiary, zakładają ją i wyrażają, a jednocześnie dają jej wzrost. Wiara wyprzedza chrzest i do niego prowadzi, jest dyspozycją umożliwiającą jego przyjęcie.

Przez chrzest umieramy dla grzechu. Jest to autentyczna śmierć, zniszczenie w człowieku tego, co było w nim złe, nieodkupione, by mógł odrodzić się jako syn Boży, stając się nowym stworzeniem - powołanym do świętości uczestnikiem natury Bożej. Przez chrzest człowiek zostaje poświęcony, konsekrowany dla Boga, staje się prawdziwym Jego czcicielem i przybranym dzieckiem. Sobór mówiąc o chrzcie ukazuje nam prawdy przerastające ludzką myśl i wyobraźnię. Mówi o wszczepieniu nas w Chrystusa ukrzyżowanego i uwielbionego, o upodobnieniu do Chrystusa. Mówi, że przez chrzest człowiek otrzymuje dar wiary i odtąd uczestniczy w królewskim kapłaństwie Chrystusa, stając się uczestnikiem Jego kapłańskiego, prorockiego i królewskiego urzędu, że zostaje włączony - choć jeszcze nie całkowicie - w Jego Mistyczne Ciało.

 

Zanurzenie w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa

Chrzest na skutek małej wiary pozostaje ciągle sakramentem nie odkrytym przez chrześcijan. Potrzebna jest głęboka wiara, aby zrozumieć słowa św. Pawła: "Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu" (Kol 3, 3). Pawłowe wyrażenie "umarliście" zawiera tę samą treść, jaką wypowiada Apostoł w Liście do Rzymian, gdy pisze o znaczeniu wprowadzającego nas w życie Chrystusa sakramentu chrztu: "Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć?" (Rz 6, 3). To na mocy Jego śmierci przez chrzest wkraczamy w nowe życie. Ten pierwszy sakrament Kościoła jest zapoczątkowaniem naszego "ukrycia z Chrystusem w Bogu". Chrzest jest źródłem wiary. On zapoczątkowuje w nas życie nadprzyrodzone, które jest życiem wiary, nadziei i miłości.

Odtąd jesteśmy z Chrystusem pogrzebani dla grzechu, dla zła moralnego, dla tego wszystkiego, co nie jest Chrystusowe. Jest to śmierć autentyczna, musi bowiem obumrzeć w nas wszelkie przywiązanie do świata, do jakichkolwiek wartości poza Bogiem, abyśmy mogli przejść do nowego życia, zapoczątkowanego przez zmartwychwstanie Chrystusa.

W każdym systemie religijnym występuje zjawisko podwójnych narodzin. Człowiek rodzi się nie tylko w sensie fizycznym, ale rodzi się też w sensie duchowym. Narodziny w sensie duchowym to pewnego rodzaju inicjacja. W niektórych religiach pozachrześcijańskich została ona rozbudowana do form niezwykle dramatycznych, bazujących na symbolice śmierci i powtórnych narodzin. Dramatyzm tych form wynika z wykorzystywania w ich symbolice tego, co przeraża w śmierci i co odbierane jest jako wspaniałe w nowym życiu. Wiele z tych udramatyzowanych form odwołuje się do tak mocnych symboli i obrazów, jak pogrzebanie w ziemi, wyrzucenie przez otwór z płonącymi wokół żagwiami, pożarcie przez jakiegoś mitycznego potwora czy wręcz pochowanie wraz ze zwłokami ludzkimi. Wszystko to obliczone jest na psychiczny wstrząs i na pewien szok, który bardzo mocno poruszy ludzką wyobraźnię. W systemach pozachrześcijańskich bowiem inicjacja apeluje jedynie do wyobraźni, ponieważ tylko do niej może się odwoływać.

W chrześcijaństwie inicjacja - rozumiana jako narodziny do życia nadprzyrodzonego - dokonuje się poprzez trzy sakramenty: chrzest, bierzmowanie i Eucharystię. Symbolika i znaki sakramentalne odwołują się przy tych sakramentach do wiary, a nie do wyobraźni. Odwoływanie się do wyobraźni byłoby zresztą w wypadku sakramentów bezcelowe, ponieważ to, co znaki sakramentalne oznaczają, przerasta wszelką ludzką myśl i wszelką wyobraźnię.

Przez chrzest w naturę ludzką zostaje wszczepiony jakby nowy, nadprzyrodzony organizm. W dotychczasowe życie wszczepione zostaje życie nowe. Gdyby jakiemuś uczonemu udało się dokonać przeszczepu życia zwierzęcego w coś, co przedtem miało tylko życie wegetatywne, np. w jakąś roślinę, świat przyjąłby to z najwyższym zdumieniem. Obserwujący takie doświadczenie doznaliby szoku, widząc jak roślina zaczyna widzieć, słyszeć, odczuwać, reagować na głos. Nazwano by to z pewnością największym cudem ludzkiego geniuszu. Tymczasem to wszczepienie, jakie dokonuje się przez sakrament chrztu, przewyższa w sposób niewyobrażalnie wielki takie fikcyjne wszczepienie nowego rodzaju życia.

Gdy patrzymy na znaki sakramentalne, na odrobinę wody, którą polewa się głowę niemowlęcia czy dorosłego katechumena, na dotknięcie głowy krzyżmem, podanie świecy i białej szaty, to znaki te nie są w stanie ukazać nam tej rzeczywistości, jaka się wówczas dokonuje. Bez wiary człowiek nie potrafi jej zrozumieć ani ogarnąć. Tylko żywa wiara pozwala nam dostrzec w chrzcie zbawcze działanie Chrystusa i przyjąć je.

Chrzest sprawia, że naszym udziałem staje się ta absolutna nowość życia, jaką Chrystus zapoczątkował w dziejach człowieka przez swoje zmartwychwstanie. Ta nowość życia to wyzwolenie nas z dziedzictwa grzechu, z jego "niewoli" i uświęcenie w prawdzie. To odkrycie naszego powołania do zjednoczenia z Bogiem i życia razem z Chrystusem w Nim. Nowość ta zawiera w sobie początek wszystkich ludzkich powołań. Ostatecznie bowiem każde powołanie, czy to będzie powołanie do kapłaństwa, czy do stanu zakonnego, czy do ojcostwa albo macierzyństwa, zmierza do pełnej realizacji sakramentu chrztu świętego.

Zapoczątkowane przy chrzcie umieranie z Chrystusem czyni nas uczestnikami owoców Jego zmartwychwstania na podobieństwo ziarna, które rzucone w glebę obumiera, aby zaowocować nowym życiem. Przez chrzest dokonuje się podstawowa konsekracja - poświęcenie osoby ludzkiej Bogu na własność. Konsekracja ta może urzeczywistniać się dzięki łaskom Chrystusowego Odkupienia, a jednocześnie jest naszą odpowiedzią na nie.

Do łask sakramentu chrztu winniśmy nieustannie powracać, by przez wierność tym niezwykłym i szczególnym łaskom osiągnąć w jakimś stopniu taki stan czystości duszy, jaki został nam dany w momencie inicjacji chrzcielnej. Przez dokonujące się bowiem w chrzcie zanurzenie w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa osiągamy pewien stan nieskazitelności, który potem bardzo często marnujemy. Łaski chrztu dane są nam na zawsze, my jednak najczęściej marnotrawimy je, ulegając złu. Gdy jednak pragniemy iść do świętości, możemy przez poszczególne etapy oczyszczeń osiągnąć na nowo ten szczególny stan, który przedtem przez niewierność łaskom chrztu roztrwoniliśmy. Cała nasza droga do świętości nie jest niczym innym jak dochodzeniem do takiego stanu naszej duszy, jaki uzyskujemy w momencie chrztu.

Postęp w życiu wewnętrznym polega na coraz silniejszym pragnieniu realizowania łask chrztu św., łask upodobniania się do Chrystusa przez życie w duchu ośmiu błogosławieństw. "Kto straci swe życie z Mego powodu, znajdzie je" - mówi Chrystus (Mt 16, 25). To "tracenie życia" rozpoczyna się już w sakramencie chrztu i ma realizować się w całym naszym życiu. Mamy tracić swoje życie z powodu Chrystusa, usiłując naśladować Go coraz pełniej na swojej konkretnej drodze życia, zgodnej z Jego wolą i Jego planem wobec nas. Musimy być razem z Chrystusem "pogrzebani", musimy więc przejść przez swoją śmierć. Dlatego na ile nie umarliśmy dla wszystkiego, co oddziela nas od Boga, na tyle nie może urzeczywistnić się nasze "ukrycie z Chrystusem w Bogu", nasza świętość. Przez utratę swojego życia dla Chrystusa zrealizujemy nasze powołanie do odnalezienia siebie w Nim, który jest "wszelką pełnią" (Kol 2, 9).

Udzielony nam w sakramencie chrztu "dar wiary" (DWCH 2) ma prowadzić do ciągłego wzrostu naszego przylgnięcia do Chrystusa. Chrzest staje przed nami nie tylko jako coś dokonanego, ale również jako pewne zadanie i cel. Podobnie jak wiara jest on dla nas zadaniem, które zostanie zrealizowane w pełni dopiero w momencie naszego zjednoczenia z Chrystusem, wówczas gdy będziemy mogli powtórzyć za św. Pawłem: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2, 20).

 

Włączenie do Ciała Chrystusowego

Istotnym zbawczym skutkiem chrztu świętego jest wcielenie ochrzczonego w społeczność Kościoła. Rodząca się z chrztu wiara powoduje wyjście z izolacji własnego "ja" i wejście w komunię z Jezusem, a także z tymi, którzy są cząstką Jego Mistycznego Ciała. Miejscem twojej wiary staje się Kościół. Twoja wiara jest cząstką wiary Kościoła, poza którym nie miałaby szans rozwoju.

W myśl orzeczeń Soboru Mistyczne Ciało Chrystusa jest budowane przez sakramenty inicjacji chrześcijańskiej. Przez chrzest jesteśmy w nie włączani, a następnie umacniani przez bierzmowanie i Eucharystię. Dostrzeżenie jednak naszej przynależności do Mistycznego Ciała Jezusa i życie tą przynależnością niemożliwe jest bez żywej wiary.

Bardzo często ludzie otaczający osobę przyjmującą chrzest są jakby niewidomi, patrzą, a nie widzą ani nie rozumieją. Nieświadomi, że dokonuje się wydarzenie niezwykłe i dla nas niewyobrażalne, zainteresowani są bardziej zachowaniem się dziecka, tym czy płacze, czy jest spokojne. Gdyby mieli wiarę, doznaliby szoku, bo zrozumieliby, jak wielkie wydarzenie dokonuje się w momencie, gdy na głowę przyjmującego chrzest spływa woda i wypowiadane są słowa: "ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego". Tylko żywa wiara umożliwia przebicie się poprzez bardzo proste znaki sakramentalne ku tej niepojętej rzeczywistości, jaka się wówczas dokonuje. Brak wiary może prowadzić do magicznego pojmowania sprawczości sakramentu chrztu albo do pojmowania go w sensie czysto zewnętrznej czynności kościelnej.

Twojej osobistej wiary, której źródłem jest chrzest, nie możesz budować i pogłębiać jedynie poprzez prywatny dialog z Jezusem, bo wiara ma wymiar komunii i również w tym wymiarze ma ona rodzić się i rozwijać. Sakrament chrztu to bardzo ważne wydarzenie dla całej parafii. Najbliższa wspólnota wierzących winna towarzyszyć przyjmującemu ten pierwszy sakrament Kościoła swoją modlitwą i postawą wiary. Przez ten sakrament bowiem Bóg obdarowuje niezwykłymi łaskami nie tylko nowo ochrzczonego, ale również przyjmującą go wspólnotę - otrzymuje ona nowego, uświęconego członka wspólnoty. Ważne jest więc, byśmy wszyscy przyjmowali ten wielki dar Boga w duchu głębokiej wiary i wdzięczności.

Przez sakrament chrztu wchodzisz w świętych obcowanie. Łaska Chrystusa jak olbrzymia rzeka życia przenika wszystkich należących do Jego Mistycznego Ciała. We wszystkich działa ten sam Duch Święty. Każdy z nas otrzymuje Jego łaski nie tylko dla siebie, ale i dla innych; szerzy je słowem, myślą, dziełem miłości. Wzrost w łasce poprzez większą wierność Bogu intensyfikuje nasze swoiste promieniowanie na innych, i to nie tylko poprzez słowo mówione czy pisane, przez dawanie dobrego przykładu, ale również niezależnie od bezpośrednich działań i fizycznej odległości. Modlitwa innych należy także do ciebie - powie Romano Guardini - podobnie jak ich działanie, ich wzrost duchowy, czystość serca. Czy zastanawiałeś się kiedy nad wspólnotą cierpienia, nad tym, że łaski płynące z czyjegoś cierpienia przechodzą na innych? Jeżeli łącząc się z cierpieniami Chrystusa ofiarujesz swe bolesne doświadczenia Bogu za innych, wówczas stają się one dla nich żywą, dobroczynną, odkupieńczą mocą. Ponad wszelkimi przeszkodami i odległościami niesiesz pomoc tam, gdzie nic innego pomóc nie może (zob. R. Guardini, Il senso della Chiesa).

Nikt nie jest samotną wyspą. Jako Mistyczne Ciało Chrystusa stanowimy swoisty system naczyń połączonych. Każde twoje dobro, jak i każde zło ma wymiar społeczny, wywołuje swoiste nadprzyrodzone ciśnienie oddolne dobra lub zła na innych. Modlitwa widziana w świetle wiary sytuuje się w ramach systemu naczyń połączonych. Jako taka nigdy nie jest modlitwą samotną. Jako członek mistycznego organizmu Kościoła przez swoją modlitwę wiary ubogacasz go lub zubożasz. Stanowi to o eklezjalnym wymiarze modlitwy i określa twoją odpowiedzialność za Kościół, za innych. Nie chodzi tu o zwykłe klepanie pacierzy, ale o modlitwę autentyczną, która jako forma realizowania się wiary dosięga samego Boga. Modlitwa, aby oddziaływać na innych, nie musi mieć charakteru wyraźnie, imiennie wstawienniczego. Wystarczy, że wzrasta w tobie wiara, nadzieja i miłość - a tym samym wzmaga się w tobie życie modlitwy - by Kościół, by inni, by całe Ciało Mistyczne Jezusa mogło odczuć jej dobroczynny, zbawienny wpływ.

W ramach tak rozumianego Mistycznego Ciała Chrystusa występują różne w swej bliskości i głębi wzajemne powiązania. Fizykalny obraz naczyń połączonych może nam przybliżyć tajemnicę wzajemnych powiązań w ramach Mistycznego Ciała Chrystusa. Systemem naczyń połączonych jest na przykład rodzina jako Kościół domowy. Zwykle Bóg, chcąc oddziaływać na określoną grupę osób, posługuje się w sposób szczególny jedną z nich, aby przez nią obdarzać łaskami innych. Załóżmy, że w określonym systemie naczyń połączonych, jakim jest np. czteroosobowa rodzina, trzy osoby są zamknięte na życie łaski. Są one jak szczelnie zakorkowane probówki. Jeżeli zaś jedna próbuje nawracać się ku Bogu, staje się wtedy dla tych najbliższych sobie osób kanałem łaski. Ma ona dwie możliwości oddziaływania. Może próbować usunąć odgórnie zawory, tak jak usuwa się korek za pomocą korkociągu. Jeżeli jednak ten zawór stanowi żywą tkankę ludzkiej osobowości, to takie jego odgórne wyrywanie będzie zawsze połączone z cierpieniem, z bolesnym i w jakiejś mierze niszczącym ranieniem oraz ograniczającym wolność przymusem. Pan Bóg nie chce tego, On kocha w człowieku realizowaną w wolności decyzję wyboru zmierzającą ku pełniejszej wierze i miłości. Posługując się dalej obrazem systemu naczyń połączonych - Pan Bóg woli, aby te korki były wyważane oddolnie, przez swoisty wzrost ciśnienia łaski w twojej probówce. Zanim będziesz nawracał innych, staraj się przede wszystkim nawrócić samego siebie. Ważny jest stopień twojej wiary, twojego przylgnięcia do Chrystusa. "Nie jest ważne, co robisz - powiedział Jan Paweł II - ważne jest, kim jesteś". Im więcej będzie dobra w tobie, im bardziej będziesz wierny łasce, tym twoje oddziaływanie na innych będzie skuteczniejsze.

Jeśli więc żona chce nawrócić męża, który np. upija się, musi zacząć od siebie. To ona ma się najpierw nawrócić. Dopiero gdy w niej zacznie wzrastać łaska, gdy będzie pogłębiało się jej nawrócenie, wówczas ta narastająca w niej oddolna siła dobra spowoduje nawrócenie współmałżonka. Reformę świata, przemianę innych musimy zaczynać od siebie. To w tobie ma wzrastać życie Chrystusa w takim stopniu, aby przyjęte przez ciebie łaski i dobro powodowały nawrócenie innych. Może się jednak zdarzyć, że takie nawracanie innych będzie ciągle nieskuteczne, że będzie wymagało coraz wyższego "ciśnienia" łaski w twojej "probówce". W ten sposób Bóg może domagać się od ciebie bardziej intensywnego życia wewnętrznego, a nawet całkowitego daru z siebie, radykalnego dążenia do świętości. Takie są konsekwencje twojej przynależności do Mistycznego Ciała Chrystusa, konsekwencje tej niezwykłej prawdy, że przez chrzest stałeś się członkiem Chrystusa Totalnego, Jego Mistycznego Ciała.

G. K. Chesterton pisze, że w dziejach Kościoła wiara chrześcijańska przynajmniej pięć razy przechodziła swój pozorny zgon (zob. The everlasting man, 250-254). Jednym z takich dramatycznych okresów "umierania Kościoła" były czasy św. Franciszka z Asyżu. O niezwykle ponurym obrazie Kościoła XII w. świadczą m.in. liczne bulle papieża Innocentego III, piętnujące najbardziej gorszące nadużycia: lichwę, sprzedajność, obżarstwo, pijaństwo, rozpustę. Na tle tak wielkiego upadku obyczajów pojawiło się w Europie wiele fanatycznych i agresywnych herezji, które omal nie zniszczyły chrześcijaństwa. Ciosem wymierzonym w Kościół byli również wędrujący kaznodzieje, nieustannie krytykujący duchownych, ogarniętych często żądzą bogactwa, którym przeciwstawiano wzory ewangelicznego ubóstwa.

Franciszek nigdy nikogo nie krytykował. Uważał bowiem, że jeżeli jest źle dookoła, to najpierw on ma się nawrócić, nie inni. Jeżeli panoszy się tak wielki przepych i rozwiązłość, to on musi stać się radykalnie ubogim i czystym, bo to on jest temu winien. Święci tym różnią się od twórców herezji, że ci chcą nawracać innych, nie siebie, podczas gdy święci ostrze wszelkiej krytyki kierują ku sobie - żeby świat był lepszy, sami starają się siebie nawracać.

Im więcej Franciszek dostrzegał wokół siebie zepsucia i skandali, tym bardziej pragnął upodobnić się do Chrystusa czystego, pokornego, ubogiego. To on, Franciszek, jest winien, że świat jest taki zły, wobec tego to on, Franciszek, musi się radykalnie nawrócić - i historia przyznała mu rację. Gdy bowiem Franciszek nawrócił się, gdy stał się tak "przezroczysty" dla Pana, że mogło się w nim odzwierciedlić oblicze Chrystusa, Europa zaczęła dźwigać się z upadku. Spełnił się sen Innocentego III, w którym widział on, jak postać podobna do Franciszka wspierała chwiejące się mury Bazyliki Laterańskiej, zwanej "matką i głową wszystkich kościołów" (symbol całego Kościoła) - i ocaliła ją.

Mocą świętości Franciszka Chrystus dźwigał swój Kościół ze "zgonu" wiary. Świat ubogacił się jego świętością nie tyle na zasadzie poznania człowieka realizującego ducha Ewangelii w sposób niezwykły i heroiczny, ile na zasadzie systemu naczyń połączonych - jego świętość oddziaływała przecież na osoby, z którymi on nigdy się nie zetknął. Światło wiary pozwala ci poznać, że przez chrzest należysz do Ciała Chrystusowego, że zostałeś włączony w system naczyń połączonych tego Ciała, które tak bardzo potrzebuje nawróconych i świętych, które tak potrzebuje twojego nawrócenia, twojej świętości. Dzięki światłu wiary poznajesz, że reformowanie innych trzeba zawsze zaczynać od siebie.

Każde twoje dobro oddziałuje na innych, twoja wierność jest mocą dla tych, których kochasz, twoja Komunia św. wzmacnia nie tylko ciebie, ale jest pokarmem dla twojego współmałżonka, dzieci, braci, przyjaciół, parafii, Kościoła, świata. Zacznij więc od siebie, od własnego otwarcia się na Chrystusa. Bóg chce, byś się uświęcił i żeby poprzez twoje uświęcenie uświęcało się twoje środowisko, twoi bliscy, Kościół, świat.

 

Kapłaństwo wiernych

Wynikające z chrztu powszechne kapłaństwo wiernych wyraża się najpełniej w ofiarowaniu Eucharystii. Kapłan celebrując Mszę św. reprezentuje nie tylko Chrystusa-Kapłana, ale także wiernych, którzy razem z nim i za jego pośrednictwem składają ofiarę Chrystusa, ofiarowując Bogu również samych siebie. Mówi o tym dobitnie Sobór Watykański II: Na mocy chrztu świętego wierni "otrzymują udział w kapłańskiej funkcji Chrystusa dla sprawowania duchowego kultu, oddając Mu samych siebie jako ofiarę". Są oni "poświęcani przez odrodzenie i namaszczenie Duchem Świętym, jako dom duchowy i święte kapłaństwo, aby przez wszystkie właściwe chrześcijaninowi uczynki składać ofiary duchowe" (KK 10). We Mszy św. dokonuje się szczególne upodobnienie ochrzczonego do Jezusa Chrystusa, bo jest on nie tylko tym, który współdziała przy ofiarowaniu, ale jednocześnie sam staje się darem ofiarnym.

Powszechne kapłaństwo wiernych wiąże się z powołaniem do oddania Bogu wszystkiego, z powołaniem do świętości. Twoja Msza św., sprawowana w ramach powszechnego kapłaństwa wiernych, jest wtedy dobra, gdy rzeczywiście oddajesz siebie Chrystusowi do końca, a przez Niego w pełni oddajesz się Ojcu; kiedy nie chcesz niczego dla siebie i godzisz się, by być ogołoconym tak jak Chrystus. Bóg zazdrosny o twoją miłość pragnie takiego totalnego daru. Kapłaństwo wiernych ma prowadzić cię ku twojemu jeszcze większemu wszczepieniu w Chrystusa. Masz być jak Chrystus całkowitym darem dla Ojca, nie zatrzymującym niczego dla siebie, bo tylko wtedy On będzie mógł w pełni oddać się tobie i napełnić cię sobą.

Wzrastająca w tobie obecność Chrystusa ma być przekazywana innym. Przez chrzest zostałeś powołany do contemplata aliis tradere - przekazywania innym tego, czym żyjesz. Na mocy chrztu bowiem stajesz się uczestnikiem prorockiego urzędu Chrystusa. Jesteś więc powołany do sprawowania funkcji apostolskich i ewangelizacyjnych. Święty Piotr wiąże kapłaństwo wiernych z obowiązkiem apostolatu i ewangelizacji: Jesteście "królewskim kapłaństwem", abyście wszędzie głosili miłość Tego, który wezwał was z ciemności do swojego przedziwnego światła (por. 1 P 2, 9).

Ojciec Święty w homilii wygłoszonej 29 I 1979 r. w Meksyku powiedział: "Wszyscy wierni na mocy sakramentu chrztu i bierzmowania zobowiązani są do publicznego wyznawania wiary, którą otrzymali od Boga za pośrednictwem Kościoła. Powinni ją szerzyć i bronić jej jak prawdziwi świadkowie Chrystusa, ponieważ są wezwani do ewangelizacji - fundamentalnego obowiązku wszystkich członków ludu Bożego". Musisz jednak pamiętać, że skuteczność twojej działalności apostolskiej będzie płynęła z głębokiego życia wewnętrznego, z życia modlitwy i całkowitego oddania się Chrystusowi-Kapłanowi na wzór Maryi, której dziewicze i pełne oddanie się Bogu stało się źródłem Jej duchowego macierzyństwa wobec dusz. Chrzest, który rodzi cię do wiary, powołuje również ciebie do takiego macierzyństwa.

Spis treści   Następna strona



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: nawrócenie świętość wierność chrzest wiara łaska komunia świętych obcowanie moc konsekracja kapłaństwo wiernych