Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Xabier Pikaza

Duch Boży

„Wierzę w Ducha Świętego"

Seria Wyznanie wiary: nr 7

Jedność Kielce 2006




Spis treści
WPROWADZENIE5
I. STARY TESTAMENT I DOŚWIADCZENIE IZRAELA9
1. Duch ludzki. Duch Boży. Antropologiczne źródło9
2. Duch Boży nad wodami. Biblijny początek15
3. Judaizm. Bogactwo i ryzyko Ducha18
II. ORĘDZIE JEZUSA. PASCHA I PIĘĆDZIESIĄTNICA25
1. Jezus - prorok Ducha26
2. Pascha Jezusa. Duch i zmartwychwstanie 34
3. Pięćdziesiątnica. Duch i Kościół40
III. WIELCY ŚWIADKOWIE: PAWEŁ, ŁUKASZ, JAN49
1. Św. Paweł, teolog Ducha: antropologia paschalna49
2. Św. Paweł, doświadczenie Ducha. Prawo i łaska56
3. Św. Łukasz - Dzieje Apostolskie. „Postanowiliśmy, Duch Święty i my"64
4. Św. Jan. Chrześcijańskie życie wewnętrzne, Duch Pocieszyciel67
IV. MAGISTERIUM, TEOLOGIA, DOŚWIADCZENIE TAJEMNICY73
1. Duch Boży. Od Biblii do Magisterium73
2. Osoba Ducha Świętego. Krótki rys teologiczny79
3. Obecność Ducha jako tajemnicy Życia: Św. Jan od Krzyża84
WSKAZÓWKI BIBLIOGRAFICZNE91
Magisterium Kościoła91
Egzegeza biblijna i teologia91


WPROWADZENIE

„Wierzę w Ducha Świętego...” Wyznanie takie nie jest przedmiotem naukowych dociekań czy dowodzenia ani też czymś, czym można dowolnie manipulować w obrębie jakiegoś systemu. Nie jest to jedna spośród wielu otaczających nas rzeczy, jedno z wielu istniejących na świecie nieznanych zjawisk. Mamy tu do czynienia z tajemnicą wiary związaną z Bogiem, gdyż należy ona do Boga, do Ojca i Jego Syna, Jezusa Chrystusa: jest to łaska stojąca u podstaw naszego życia, ponieważ dzięki łasce należymy do Boga, poruszamy się w Nim i jesteśmy (por. Dz 17,28).Toteż gdy deklaruję swą wiarę w Ducha Świę-tego, to stwierdzam, że wierzę w Niego i ufam w Jego moc, gdyż to On mi uprzednio zaufał, obdarzając mnie wiarą.

Potwierdzam w ten sposób słowami pochodzącymi sprzed wieków, że Duch Święty jest wzniosłym i ukrytym, niewidzialnym i pełnym blasku źródłem rzeczywistości łaski, która zalicza się do tajemnicy Boga. Ów Duch jest Kimś zachwycającym i godnym miłości, zawsze szlachetnym i delikatnym przyjacielem człowieka. Gdy mówię, że w Niego wierzę, to przeciwstawiam się duchom nieczystym (bezosobowe siły kosmiczne lub demony, które wydają się opanowywać ziemię). Ów Duch jest Tym, który objawia się przez stworzenie i działa w historii ludzkości. W szczególny sposób objawił się On w ludzie Przymierza (Izrael), a nade wszystko - w Jezusie Chrystusie. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, chrześcijanie ośmielili się powiedzieć, że Duch Chrystusa jest Trzecią Osobą Boską i stanowi pełnię Trójcy Świętej wraz z Ojcem i Synem.

Najstarsze z wyznań wiary, tzw. Symbol apostolski, stwierdza, że Duch Święty działa i jest obecny w świętym Kościele powszechnym, w świętych obcowaniu, w grzechów odpuszczeniu, ciała zmartwychwstaniu i w żywocie wiecznym. Jego atrybutami są: wspólnota, przebaczenie i życie. Symbol wiary z soborów Nicejskiego (325) i Konstantynopolitańskiego (381) uroczyście ogłasza wiarę Kościoła dodając, że Duch Święty jest Panem i Ożywicielem, który od Ojca pochodzi (rzymscy katolicy dołączyli do tego: „i od Syna”), który z Ojcem i Synem odbiera uwielbienie i chwałę, i który mówił przez proroków. Tak oto Kościół wyznaje, że Duch Święty należy do tajemnicy Boga (w uwielbieniu i chwale), wiążąc Go w specjalny sposób z historią zbawienia (mówił przez proroków) i z przekazywaniem życia (jest On Panem i Ożywicielem).

Te właśnie zagadnienia porusza niniejsza książka, która ma być wyznaniem wiary oraz refleksją nad Duchem Świętym w perspektywie biblijnej. Jest to wyznanie wiary radosnej i pełnej zachwytu, gdyż doświadczenie Ducha Bożego jako daru Chrystusa, jako wolności wypełnionej miłością i obcowania świętych - ludzi uświęconych przez Boga - budzi taką radość i zachwyt, że chciałoby się śpiewać. Jest to refleksja, która ma nam pomóc w lepszym poznaniu tego, w co wierzymy. Nie jest ona zwyczajną medytacją, czystym hymnem uwielbienia, ale raczej teologicznym ćwiczeniem. Stąd potrzeba pewnego wysiłku, aby tę refleksję zrozumieć. Dokonuje się ona w perspektywie biblijnej, gdyż w historii zbawienia, i to wyraźniej niż w wyznaniu wiary już głoszonej i wyznawanej przez Kościół, widoczny jest rozwój wiary.

Książka składa się z czterech części. Część pierwsza: Stary Testament i doświadczenie Izraela; część druga: Życie i Pascha Jezusa oraz narodziny Kościoła i jego znaczenie; część trzecia: Wielcy świadkowie Nowego Testamentu: Paweł, Łukasz i Jan; część czwarta: Refleksja nad nauczaniem, teologią i doświadczeniem mistycznym.

 

I.
STARY TESTAMENT I DOŚWIADCZENIE IZRAELA

1. Duch ludzki, Duch Boży. Antropologiczne źródło

Duch nie jest czymś, co istnieje obok innych bytów, podobnie jak drzewo czy rzeka, zwierzę czy człowiek. Nie jest on tym bardziej bezcielesną duszą, z którą nawiązujemy kontakt za pośrednictwem tajemniczych wezwań, zaklęć czy magii, jak uważało wielu modnych niegdyś, ale aktywnych również i dzisiaj specjalistów od komunikowania się ze zmarłymi lub z pozaziem-skimi mieszkańcami kosmosu. Z pewnością to, co duchowe, istnieje: już starożytny filozof mawiał, że świat jest pełen bóstw (Tales z Miletu), a współczesny socjolog powołuje się na dosłyszalny w powietrzu szelest anielskich skrzydeł (P. Berger). Życie i otaczają-ca nas rzeczywistość mają w sobie coś tajemniczego, a tym są głębsze i bardziej nieprzystępne, im bardziej w nie wnikamy, i to do tego stopnia, iż czujemy pokusę, by stwierdzić, że wszystko jest duchem, energią przybierającą rozmaite formy, komunikacją, słowem.

Nie wiemy, jak się zachować wobec przyprawiają-cego o zawrót głowy kosmosu, wobec tych nie kończących się galaktyk, gwiazd i niezliczonych światów, zamieszkanych przez nie znane nam istoty czy moce. Nie umiemy sobie wyjaśnić zaskakującego faktu, że trwające od tysięcy lat życie na ziemi, które wciąż się odradza, pełne majestatu, przemierza nieuchronnie swój odwieczny cykl. Z niego pochodzimy jako istoty ludzkie, wzięci z humusu (proch, gleba), obdarowani samoświadomością. Czy jesteśmy duchowym „czubkiem góry lodowej” materialnego świata? Czy początkiem owej materii był boski pierwiastek? Dawne pojęciowe rozróżnienia, które pomagały nam przez wieki w myśleniu o tych sprawach, choć nadal używane są w języku potocznym (duch i materia, ciało i dusza), straciły swój sens, gdyż wszystko, co jest, wydaje się ze sobą powiązane, a zarazem w pewien sposób ograniczone. Uwięzieni w tej wielkiej sieci, znajdujemy „nić” ducha nie po to, by wydostać się z labiryntu (jak mityczna Ariadna), ale by ją rozjaśnić wraz z Jezusem Chrystusem, odkrywając przy tym rajskie znaczenie i wartość ducha.

Nie jest to coś materialnego, jakaś substancja (lub cząsteczka kwantowa) pośród wielu innych, którą moglibyśmy umieścić w muzeum rzeczywistości fizycznych, by w ten sposób się uspokoić i zaraz przejść do nowych spraw. Nie jest to tym bardziej rzeczywistość wirtualna, ukryta w archiwum internetowej sieci, która za naciśnięciem odpowiedniego klawisza pojawia się na ekranie naszej świadomości. Jest to raczej rzeczywistość Boska i ożywiająca („Wierzę w Pana i Ożywiciela”), która działa i objawia się we wszystkim, co istnieje, zwłaszcza zaś w doświadczeniu i życiu ludzi. Mówi się, że jest to pewna rzeczywistość, lecz nie, że jakaś rzecz. Jest to podstawowa aktualizacja, coś, co działa nieustannie, ponieważ jest zawsze obecne, moc i ożywiająca komunikacja, która ukazuje się w wyjątkowy sposób w ludziach, znak i przejaw obecności Boga. W tym kontekście możemy przywołać określenie używane przez niektórych współczesnych uczonych: cały kosmos opiera się na antropicznej zasadzie, wykazując pewne cechy ludzkie.

Największa kosmiczna głębia nie jest czymś materialnym (atomy czy cząsteczki) ani fizycznym prawem, które wszystko, co jest, ujmuje w jakiś system (jak sobie życzą niektórzy z uczonych, poszukujący czegoś na kształt kamienia filozoficznego czy wielkiego, uniwersalnego prawa, które tłumaczyłoby istnienie). Takie prawo nie istnieje, wszechświat zaś to nie reaktor atomowy czy zbiór materialnych gwiazd, gdyż osnowa całej rzeczywistości ma formę antropiczną: uczyniona jest z komunikacji i spotkania, z Życia, które ją oświeca i wszystko czyni żywym. W tym sensie, lecz nie w opozycji do materii czy ciała, mówimy, że na początku był Duch (wszystko jest Duchem).

Sama etymologia tego słowa, poczynając od łacińskiego spiritus (tchnienie, oddech), które odpowiada hebrajskiemu ruah i greckiemu pneuma, stawia nas na właściwej drodze: Duch jest formą, którą ludzie muszą żyć nie tylko dlatego, że oddychają (jak zwierzęta), ale że mówią (słowa to tchnienie, modulowany w określonym celu oddech) i otwierają się na wszystko, co jest. Ludzie są ciałem (minerały) i duszą, która oddycha (zwierzęta). Są jednak również Duchem: Jego najgłębszy oddech, powstały z miłości i świadomego słowa, wiąże ich w szczególny sposób ze wszechświatem lub jednoczy w relacji ze wszystkim.

Każdy, kto się nad tym zastanowi, dojdzie do wniosku, że trudno jest dokonać wyraźnego rozróżnienia między duszą (żywotność) a duchem (udzielanie się, powszechna otwartość). Toteż często mówi się o dualizmie człowieka (dychotomia: ciało i dusza), dodając przy tym, że podstawowym przejawem duszy jest oddech i że wraz z nim zaczyna się życie, które się kończy z chwilą jego ustania (śmierć to „ostatnie tchnienie”). Ten podział jest dobry, lecz okazuje się niewystarczający. Człowiek jest czymś więcej niż ciałem, które umiera, i duszą, która staje się nieśmiertelna w momencie jego śmierci: człowiek to uniwersalna, powszechna relacja. Stąd też mówimy, że jest Duchem, gdyż jego najgłębsze Życie wiąże się z Życiem całego wszechświata i relacją (to znaczy z procesem komunikacji, udzielania się), jaka zachodzi we wszechświecie.

Problem powstaje wówczas, gdy chcemy określić tożsamość i poruszenia Ducha: skąd On pochodzi i dokąd zmierza. Czy działa według jakiegoś zamysłu? Czym się żywi i jak się rozwija na przestrzeni życia? Gdzie i kiedy osiąga swój szczyt, jeśli może go rzeczywiście w jakiś sposób osiągnąć i nie podlegać śmierci? Jak działa w duchu człowieka i czy jest obecny w innych duchach kosmosu? Jest to problem metodologiczny (w jaki sposób możemy Go poznać) i sprawa osobistego doświadczenia: rolę i wartość Ducha poznaje się tylko przez proces „zanurzenia w życie”, gdy człowiek pozwala się Duchowi prowadzić. Pytanie to dotyczy nas samych i pozostaje bez obiektywnej odpowiedzi, ponieważ sami ją częściowo stanowimy. My sami jesteśmy więc częścią tych pytań bez obiektywnej odpowiedzi. Na początek przywołujemy kilka prób usiłujących odpowiedzieć na pytanie o Ducha.

a. Duch kosmosu: jesteśmy częścią wielkiego Życia świata. Tak odpowiedzieliby niektórzy filozofowie greccy i wielu współczesnych uczonych: stanowiący część wielkiego organizmu, który żyje i oddycha (wichry i zawieje są niejako boskim oddechem kosmosu). Przychodzimy z życia świata, zamieszkujemy w życiu świata, by do niego na końcu powrócić. Z pewnością w ludziach jest i coś niepowtarzalnego, lecz nie ma nic, co pozostaje na zawsze. Wielu współczesnych ekologów idąc po linii Barucha Spinozy dodaje, że powinniśmy być wierni „duchowi kosmosu”. Nie ma innego Boga, poza Życiem, ani innej religii, poza uszanowaniem życiowych procesów kosmosu.

b. Duch jako złudzenie. Dokonawszy podziału świata na dwie substancje (materia i duch), jak tego chciał Kartezjusz, wielu uczonych doszło do konkluzji, że istnieje tylko jedno: materia, i wszystko jest materią. Duch nie istnieje, jest tylko słowem, którego używamy w odniesieniu do pewnych złożonych zjawisk, na podobieństwo poetów i ich sposobu myślenia. Wszystko, co jest na świecie, to różne przejawy jednej i tej samej materii, która uzewnętrznia się w niektórych miejscach jako życie i poznanie, gdyż samo poznanie i wola są materialne i dlatego mogą być badane naukowo (fizyka, biologia, matematyka i socjologia).

c. Duch Boży, Duch ludzki. O Duchu w ścisłym chrześcijańskim rozumieniu można mówić tylko tam, gdzie się stwierdza, że jest Bóg istniejący sam w sobie (nie jest On materią) oraz że działa na sposób stwórczy i przepełniony miłością. Bóg nie jest Duchem jako byt zamknięty (wyizolowana istota niematerialna), lecz jako Relacja wszystkich relacji, źródłowa Miłość i ożywiająca Obecność: otwiera się On i powierza samemu sobie jako radykalne Życie i Źródło udzielania się ludziom. Istotą Ducha jest dawanie siebie: stwórcza Otwartość, Oddech wielkodusznej miłości, który „posiada sam siebie”, uobecniając się tylko przez dar z siebie samego, udzielany w całej pełni. Tak więc rzeczy, ponieważ są realne, realizują się w Bogu. Człowiek zaś, jako byt autonomiczny i wolny, może się stawać istotą bardziej ludzką tylko w Duchu Bożym.

Możemy zatem zdefiniować Ducha jako ekstatyczną i udzielającą się obecność wsobną. Jest to obecność wsobna albo inaczej zdolność do bycia, do istnienia w samym sobie: tylko Duch jest Tym, który w jakiś sposób posiada samego siebie, trwa w samym sobie. Jednocześnie zaś jest On ekstatyczny, to znaczy może wyjść poza siebie, przekraczając siebie, w ruchu, który możemy nazwać transcendencją. I wreszcie jest On komunią, istnieniem, które jest współdzielone: nie trwa nieporuszony ani nie wychodzi poza siebie, by się rozproszyć, rozwiać, ale by wyrazić i urzeczywistnić współdzielenie życia. Najgłębszą rzeczywistością Ducha jest udzielanie się. Logicznie rzecz ujmując, Duch przynależy do osobowego poziomu komunikowania się.

2. Duch Boży nad wodami. Biblijny początek

Jeśli swoim refleksjom nadaję kierunek wychodząc od Biblii, to nie po to, żeby człowieka zamknąć w Bogu i podważyć jego autonomię (jak to robią niektórzy hegelianie), lecz żeby tę autonomię ukazać. Toteż rozpocznę od powtórzenia za Pismem Świętym, że istnieje osobowy Bóg (w pełni posiadający samego siebie), który pragnie udzielać się w sposób wolny i nie narzucać się ludziom, uzdolniając ich do przyjęcia Jego obecności oraz prowadząc z nimi dialog, w którym punktem wyjścia jest świat. A oto pierwsze słowa Biblii:

Na początku... ziemia była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: „Niechaj się stanie światłość!”... A potem Bóg rzekł: „Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj oddzieli ono jedne wody od drugich” (por Rdz 1,1-6).

Duch, symbolizowany przez Boże tchnienie, unosi się nad otchłanią świata, który sam w sobie byłby tylko bezładem i chaosem. Tak pojawia się stwórcza, ekstatyczna obecność Boga, który działa przez swoje słowo („Bóg rzekł”), aby udzielać się w ten sposób. Samo Boże tchnienie, stwórczy oddech, jest słowem, które wzywa, porządkuje i ustanawia relacje we wszystkim, co jest. Idąc dalej w tym kierunku Biblia uzupełni, że przez swoje Tchnienie Bóg stworzył istotę ludzką:

Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żyjącą... A tak przykazał Pan Bóg człowiekowi: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać do woli, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,7.16-17).

Ludzie ukazują się jako związani z Bogiem, zanurzeni w Jego oddechu: otrzymali Jego tchnienie, zanurzyli się w miłość, która, otwierając ich na Boga, uzdolnia do osobowego komunikowania się z Nim. Mogą z Nim rozmawiać w sposób wolny, lecz pod warunkiem niespożywania owocu z drzewa zakazanego, ponieważ oznaczałoby to zamknięcie się, wyobcowanie wobec Boga, opowiedzenie się tylko za samymi sobą w świecie praw i konfliktów społecznych, w złożoności historii. Oznacza to, że Duch Boży nie może się narzucać. Pozostawia on wolnymi ludzi, którzy mogą albo być, albo się zatracić (umrzeć), o ile zechcą budować świat oparty na sądzie (dobro - zło) przeciwnym woli Bożej.

Bóg uzdolnia ludzi do dialogu z Nim, ale im tego dialogu nie narzuca. Otwiera ich na miłość, lecz nie zobowiązuje ich, żeby Go kochali. To jest dar i ryzyko raju oraz grzechu pierworodnego (Rdz 2,3), które są ze sobą nierozdzielnie połączone. Duch Boży, według tej wizji, jest Życiem, które się nie narzuca, Miłością, która nie zniewala, lecz prowadzi istoty ludzkie do wolności, umożliwiając im bycie osobami, i przez to daje im możliwość dokonywania wyborów, przyjęcia daru łaski Bożej lub odrzucenia go, a zatem zamknięcia się w obrębie swoich praw (dzięki zawłaszczonemu poznaniu dobra i zła). Oczywiście otrzymują oni Ruah, Boże tchnienie, lecz tylko wtedy, gdy pozwalają, aby kierowała nimi i ożywiała ich Jego łaska, uzdolniając ich do życia w międzyludzkiej wspólnocie. Istoty ludzkie żyją między łaską pochodzącą od Boga a śmiercią, którą stwarzają sobie same. Są one istotami paradoksalnymi, bo z jednej strony pełnymi bogactwa, a z drugiej żyjącymi na granicy największej nędzy. Dlatego mówimy, że Duch jest Bogiem, ale nie jest On istotą zamkniętą, lecz stwórczą łaską, która udziela się ludziom bezinteresownie, aby mogli przeżywać ekstazę, doświadczać zachwycenia bezinteresownym miłosnym udzielaniem się Boga. I dodajmy przy tym, że ludzie są Duchem, o ile zamieszkują w przestrzeni życia Bożego. Ruah (Duch) Boga utożsamia się z Jego łaską.

Duch nie jest jakąś rzeczą ani jakimś prawem, lecz stwórczą ekstazą i udzielaniem się w osobowej wolności. Jest Bogiem-Darem (dar z samego siebie), który sprawia, że rodzimy się i żyjemy darmowo w Jego obecności (bez narzucania jej na siłę). Jest darowanym człowieczeństwem, które przyjmuje Boże tchnienie i dzięki temu może żyć w stanie łaski, przekraczając granice własnego „ja”. Będąc łaską, która nie chce się narzucać, Duch pojawia się obok możliwości grzechu, który z kolei ma miejsce tam, gdzie człowiek staje się „panem dobra i zła” tylko dla siebie, odcinając się od swego korzenia, czyli od Ducha Bożego. A jednak, mimo iż ludzie Go odrzucają, Bóg nadal udziela im swego tchnienia, aby mogli się między sobą komunikować i szukać szczęścia wiecznego, raju.

Tak rozpoczyna się historia Ducha, rozwój ludzkości poszukującej źródeł łaski, która kosztuje ich i pozwala, aby Bóg udzielał się jej jako Duch. Zewnętrzne dzieje ludzkości zdominowane są przez drzewo dobra i zła, co wyraża się we wzajemnej walce, w dążeniu do panowania jednego nad drugim, w przemocy. Stąd istnieje też głębsza historia łaski, ukazująca się tam, gdzie Bóg bezinteresownie wybiera istotę ludzką, by ją uczynić błogosławieństwem i zaczynem ogólnoświatowej jedności (Rdz 12,1-3). To historia wyjścia z Egiptu i przesłania wielkich proroków, którzy wskazywali drogę prowadzącą w przyszłość łaski i międzyludzkie-go pojednania, wznoszącego się ponad świat wraz z rządzącym nim prawem i przemocą. Dlatego w wyznaniu wiary oświadczamy, że Duch mówił przez proroków (nie tylko w Izraelu - por. Hbr 1,1-3), którzy otworzyli swoje życie na Boga i przekazywali Jego słowo łaski i nadziei, ponad panującym w świecie prawem przemocy. Mówi o tym niejeden mesjański tekst Izraela (por. Iz 2,2-6; 11,1-2; 41,1-4; Ez 37).

3. Judaizm. Bogactwo i ryzyko Ducha

Aby zrozumieć sens Ducha w Jezusie i w Jego Ewangelii, powinniśmy się cofnąć do czasów kończących epokę Starego Testamentu, podejmując dialog z najważniejszymi kierunkami judaizmu.

Rabinizm, ryzyko Prawa. Faryzeusze z czasów Jezusa, wśród których był również Paweł, nawrócony potem na chrześcijaństwo (por. Flp 3,5), skłaniali się do poglądu, że świat jest pozbawiony obecności Ducha, tak jakby Bóg nie działał w świecie bezpośrednio, jakby w tamtych czasach już nie przemawiał:

- Duch spełnił swoje zadanie w przeszłości, kierując patriarchami i sprawiedliwymi, mówiąc przez proroków i inspirując autorów Ksiąg Świętych Izraela;

- Duch dopełni swoje działanie w przyszłości, doprowadzając do pełni izraelską historię i dokonując sądu: Jego końcowe działanie utożsamia się z nadejściem mesjańskiego zbawienia;

- obecna pustka: rabinizm głosi, że Duch zamilkł wraz ze zniszczeniem pierwszej świątyni (587 przed Chr.) i wraz ze śmiercią ostatniego z proroków „słowo” zamilkło, a objawienia ustały.

Na potwierdzenie faktu, że proroctwa ustały, a Duch nie działał w teraźniejszości, rabinizm wskazywał na swoją sytuację porzucenia: Duch milczy, a życie wiernych poddane jest posłuszeństwu wobec Prawa (ustnego i pisanego). Wierni nie mogą nawiązać bezpośredniego kontaktu z Bogiem: spożyli owoc zakazany, zostali wplątani w walkę dobra ze złem; Bóg za pośrednictwem Prawa ogranicza się do tego, żeby ich chronić przed gniewem i przemocą. Z tej przyczyny Prawo nie jest jedynie narzuconym porządkiem, a na odwrót - jest ono ucieczką w czasach niepokojów i przemocy. Sam Bóg dał je ludziom, aby nie doprowadzili się do zagłady.

Prawo jest dobre, lecz nie jest łaską; nie pozwala człowiekowi odkryć, że jest on bytem wolnym i panem samego siebie w otwartości na Boga w Jego stwórczym udzielaniu się, w radosnym doświadczeniu tajemnicy. Prawo bowiem usiłuje zająć miejsce Ducha, jak gdyby Bóg nie przemawiał już bezpośrednio do ludzi, jak gdyby byli oni pod naciskiem jakiejś zewnętrznej władzy, zmuszeni stosować się do różnych nakazów i nie mając innego wyjścia, jak tylko okazać posłuszeństwo. Przeciw takiej wizji występował Jezus i zdecydowanie sprzeciwiał jej się Paweł. Musimy jednak przypomnieć, że legalizm, jako kierunek, który dąży do ochrony życia metodą nakazowo-zakazową, nie ogranicza się jedynie do części Żydów, gdyż mamy z nim do czynienia zawsze wówczas, gdy religia i życie stają się rabinizmem, a od tego czasami nie jest wolny i Kościół.

Apokaliptyka i mądrość. Teraźniejszość i przyszłość Ducha. Wielu przedstawicieli nurtu apokaliptycznego w czasach Jezusa wykraczało poza przedstawiony powyżej schemat, utrzymując, że Bóg zaczął się objawiać i że już wkrótce przez Ducha dokończy swoje dzieło. Tak czytamy w pismach Henocha: „Wybraniec Boży pełen jest Ducha sprawiedliwości” (1 Księga Henocha 62,2). Ubodzy świata cierpią, zmuszeni milczeć, lecz żyje w „niebie” i nadchodzi Człowiek (wybrany przez Boga), „w którym mieszka Duch mądrości, poznania i sądu” (por. 1 Księga Henocha 49,3-4).

Ten najwyższy wybraniec, na którym spoczywa, jako na nowym Adamie, Duch, to Syn Człowieczy, to doskonałe człowieczeństwo. Wielu Żydów w czasach Jezusa zachowywało żywą apokaliptyczną i mesjańską nadzieję co do Ducha, będącego wyzwalającym Bożym działaniem. Świat jest opanowany przez zło, sprawiedliwi cierpią, umierają męczennicy, ale Bóg przyjdzie, aby zrealizować swe doskonałe dzieło. W tę nadzieję wpisuje się przesłanie i zarazem życie Jezusa, gdy twierdzi On, że Duch wyraża się w Jego orędziu, chociaż, jak to wykażemy, z zachowaniem istotnej różnicy: apokaliptycy żydowscy pojmowali Ducha jako eschatologiczne prawo i tryumf sprawiedliwych (wymiar sądu i sprawiedliwości). Jezus zaś, przeciwnie, będzie postrzegał Ducha i objawiał Go jako moc łaski w wyzwalającej miłości, która oddaje życie, przekraczając w ten sposób prawo sądu.

Obok nurtu apokaliptycznego, często mieszając się z nim, istniało silne doświadczenie mądrościowe, utożsamiające Ducha Bożego z Mądrością lub oświecającą Obecnością, zgodnie z najlepszymi doświadczeniami Księgi Rodzaju. Duch jawi się tutaj jako osobowa głębia istoty ludzkiej, która ekstatycznie otwiera się na Boga, odkrywając i przyjmując Jego radosną, uzdrawiającą łaskę. Jezus przyjmie to doświadczenie, wzbogacone na sposób prorocki (apokaliptyczny), interpretując Ducha jako darmową Obecność, wykraczającą ponad system prawny, który skutkuje zniewoleniem człowieka. Zwolennicy kierunku apokaliptycznego uznawali Ducha jako moc przekształcającą przyszłość, która przezwycięży cierpienia i uciski występujące na tym świecie, aby wzbudzić sprawiedliwość. Mimo to jednak nadal krępowali Go rozmaitymi formami przemocy. Zwolennicy nurtu mądrościowego zwracali szczególną uwagę na głębię życia, które poczynając od świata, otwiera się na Boga. Jednakże zarówno jedni, jak i drudzy postrzegali je jako nakazy i doświadczenie legalistyczne, które z zewnątrz określa i dotyka ludzi. Przekraczając ten poziom, wychodząc od korzeni autentycznie izraelskich, Jezus ukaże swoim słowem i życiem, że Duch jest ekstazą udzielającej się łaski.

Qumran. Esseńczycy z Qumran, bliscy Jezusowi w czasie i miejscu (mieszkali opodal Morza Martwego, niedaleko od Jerozolimy), zestawiali ze sobą elementy prawne, apokaliptyczne i mądrościowe, uważając się za najbardziej postępowych oraz za świadków końcowego objawienia się sądu Bożego za pośrednictwem Ducha. Zwracali oni uwagę na pewien szczegół tego sądu: synowie światłości znajdują się pod władzą Dobrego Ducha lub Księcia Światłości, zaś ludzie przewrotni są pod działaniem ducha złego lub Anioła Ciemności. Zgodnie z tą interpretacją istnieją dwa duchy (duch prawdy i duch kłamstwa), a historia jest polem walki, na którym zmagają się one ze sobą w taki sposób, że dopiero na końcu dojdzie do tryumfu Boga.

Qumran broni zatem polemicznego dualizmu. Tylko Dobry Duch wyrazi się w pełny sposób w przyszłych czasach, kiedy to Bóg pokona Złego. Toteż wybrani, synowie światłości, oczekują Jego zwycięstwa, choć w jakiejś mierze już teraz posiadają Jego obecność i cieszą się nią: wierni ze wspólnoty otrzymali łaskę Dobrego Ducha, wybrali Jego światło i stąd uczestniczą w zbawieniu, niejako z eschatologicznym wyprzedzeniem. Wkroczenie światła we wspólnotę i przynależność do niej łączone są z „darem Ducha” (por. 1 QH 14,8-22; 16,8-12). W ten sposób, różniąc się pod tym względem od rabinizmu, zamykającego Ducha Bożego w przeszłości i przyszłości, a także od apokaliptyki, umieszczającej Go na końcu czasów, wybrani z Qumran nazywają siebie samych nosicielami Ducha.

Doświadczanie Dobrego Ducha znajduje wyraz w nowym poznaniu, mądrości i świętości, którą posiadają. Zbawieniem ogarnięta jest nie tylko przyszłość: już czas teraźniejszy jest wypełniony działaniem Boga, dziełami obecnego w nim Ducha, stąd święci z Qumran mają pewność, że Bóg ich wezwał i wyzwolił od złych światowych wpływów przez swojego Ducha świętości, który jest wewnętrznym przekonaniem i eschatologicznym zwycięstwem: udało im się przecież pokonać nosicieli ducha przewrotnego. To było przyczyną, że tak skrupulatnie zachowywali prawo narodowe, traktując swoje rytuały sakralnej czystości i społecznej separacji z obsesyjnym wręcz rygoryzmem. Możemy ich nazwać charyzmatykami prawa i sakralnej separacji, nie zaś łaski i powszechnej wspólnoty (tak jak to było w przypadku Jezusa).

Czasem daje się słyszeć głosy, że Jezus i Paweł (por. 2 Kor 6,14-7,1; Ef 6,10-20) zachowują się na podobieństwo „odłączonych” z Qumran. To stwierdzenie jednak miesza istotne fakty. To prawda, że znajdujemy u nich taką czy inną wspólną cechę (walka Boga z szatanem, apokaliptyczny język), co jest zrozumiałe w grupach kulturowo bardzo do siebie zbliżonych. Jednak różnice są bardzo wielkie: w odróżnieniu od Qumran, Jezus i Paweł pojmowali Ducha jako źródło darmowości i powszechności, które przełamują granice prawnego judaizmu, gdy tymczasem Qumran te granice umacniało.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: nauczanie wiara Duch Święty kosmos Judaizm Katechizm Stary Testament wierzący energia Duch Boży energia kosmiczna Qumran doświadczenie Boga nauka wiary wiara Izraela rabinizm
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W