Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Antoni Mak

WIERNI POLSCE OD 800 LAT

Ormianie



Liczebność polskich Ormian, wywodzących się z ormiańskiej diaspory, żyjącej kiedyś na południowo-wschodnich Kresach Rzeczypospolitej, można oceniać różnie. W ramach repatriacji do Polski przyjechało ich dziesięć tysięcy. Obecnie wspólnota ta liczy dwa, może trzy tysiące osób.

Po wojnie Ormianie osiedlili się w kilkunastu miastach i nie utworzyli zwartych skupisk, w których mogliby pielęgnować swoją kulturę. Nie mogli zakładać ani podtrzymywać funkcjonowania istniejących towarzystw i organizacji, dzięki którym łatwiej byłoby im pielęgnować swoje tradycje narodowe. Jedyną ostoją dla Ormian pozostało duszpasterstwo w obrządku ormiańsko-katolickim, które także przeżywało liczne trudności. Trzy centra, jakie ukształtowały się w Krakowie, Gliwicach i Gdańsku, nie były w stanie objąć swym zasięgiem wszystkich wiernych. Po śmierci ormiańskich kapłanów, wywodzących się jeszcze z archidiecezji lwowskiej, takich jak Kazimierz Roszko, Franciszek Jakubowicz i Kazimierz Filipiak, ośrodki duszpasterskie pustoszały i traciły swą integrującą funkcję.

Najtrwalszym z nich okazała się parafia ormiańska w Gliwicach, która od 1985 r., kiedy proboszczem został ks. Józef Kowalczyk, Ormianin po kądzieli, absolwent Wydziału Teologii KUL oraz Papieskiego Kolegium Ormiańskiego w Rzymie, przeżywa rozwój. Dzięki staraniom proboszcza ukoronowany został znajdujący się w gliwickiej świątyni ormiańskiej cudowny obraz Matki Bożej Łysieckiej, przywieziony przez wiernych z kościoła w Łyścu. W latach dziewięćdziesiątych, gdy jego placówka została przekształcona w parafię personalną, obejmującą swym zasięgiem cały kraj, wystąpił z inicjatywą budowy nowej świątyni, a także muzeum, które gromadziłoby pamiątki po ormiańskiej społeczności. Wznowił również wydawanie „Posłańca św. Grzegorza Oświeciciela”. W 1995 r. przy parafii powstał też Związek Ormian w Polsce im. ks. abpa Józefa Teodorowicza, nawiązujący w swym statucie do przedwojennego Archidiecezjalnego Związku Ormian.

W latach dziewięćdziesiątych zaczęło też odradzać się życie społeczno-kulturalne Ormian. Już w 1980 r. przy Krakowskim Oddziale Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, dzięki życzliwości ówczesnego dyrektora Muzeum Etnograficznego Janusza Kamockiego, powstało Koło Zainteresowań Kulturą Ormian, które stało się zaczątkiem ormiańskiego stowarzyszenia. Pod nazwą Ormiańskie Towarzystwo Kulturalne zostało ono zarejestrowane w 1990 r., aby aktywizować społeczność ormiańską i zapoznawać polską opinię publiczną z problemami środowiska ormiańskiego. Towarzystwo organizuje m.in. Ogólnopolskie Spotkania Środowiska Ormiańskiego, wydaje ciekawy biuletyn, a także broszury i książki. Współuczestniczy też w organizacji wielu wystaw, bierze udział w Ogólnopolskim Przeglądzie Dorobku Kulturalnego Mniejszości Narodowych. Mimo iż jego działalność ma charakter społeczny, że organizacja boryka się z kłopotami finansowymi i lokalowymi, wyróżnia się dużą systematycznością działania oraz umiejętnym łączeniem tradycji z problemami Ormian, którzy przybyli do Polski w ostatnich latach. Przygnała ich bieda, która zapanowała w Armenii po rozpadzie Związku Sowieckiego.

— Ci ludzie starają się utrzymywać z nami kontakt — mówi prezes Towarzystwa Adam Terlecki. — Głównie jednak oczekują pomocy w załatwieniu prawa stałego pobytu. Naiwnie wierzą, że skoro w Polsce żyje diaspora ich rodaków, mająca liczącą osiemset lat historię, to kraj ten przyjmie ich z otwartymi rękami i stanie się dla nich drugą ojczyzną. Przeżywają jednak rozczarowanie. Władze RP traktują ich, jak wszystkich przybyszów ze Wschodu i po trzech miesiącach zwykle deportują. Większość mych rodaków przebywa więc w Polsce nielegalnie. Jest to dla nich prawdziwy dramat, ponieważ większość z nich przyjechała tu z rodzinami, sprzedając wcześniej wszystko w Armenii, i po prostu nie mają dokąd wracać. Wydaje się, że polskie władze powinny pójść w ślady Belgii i przyznać Ormianom, którzy nie weszli w konflikt z prawem, roczną wizę pobytową, która mogłaby być prolongowana. Ośmiowiekowa historia współżycia Polaków i Ormian byłaby kontynuowana. Dla Polski to rozwiązanie byłoby na pewno korzystne, wśród obecnej fali przybyszów z Armenii dominują przecież młodzi ludzie — lekarze, nauczyciele czy prawnicy.

Przez wieki Ormianie byli najwierniejszą mniejszością Rzeczypospolitej, może więc warto potraktować ich dzisiaj w sposób szczególny.


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: duszpasterstwo Gliwice Armenia Józef Kowalczyk Gdańsk ormianie obrządek