Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Wiosenne porządki

Powiedzonko „byle do wiosny” pochodzi chyba z czasów, kiedy wyczerpywały się zasoby zgromadzone na zimę i na przednówku bywało głodno. Dziś pory roku poszły w zapomnienie, przynajmniej w dziedzinie kulinarnej. Nikt już nie rozumie sensu przepięknej piosenki śpiewanej przez starszych panów „Addio pomidory”, bo pomidory są przez cały rok, podobnie jak wszelkie inne owoce i warzywa nazywane kiedyś nowalijkami — pędzone w szklarniach albo pod plastikiem, importowane z przeciwnej półkuli, są dostępne dla wszystkich, którzy tylko mają czym płacić.

Zostały jednak wiosenne porządki. Prace odkładane na później przez całą zimę dopadają nas w chwili, gdy na drzewach pojawiają się liście i kwiaty, oddala się groźba śniegu i nie ma już żadnych pretekstów, żeby się wymigać od roboty.

Mnie w tym roku dopadła instalacja półki, która od lat pojawiała się w rozmowach, potem nabrała konkretnego kształtu — trzeba ją było przyczepić pod sufitem, by pochłonęła dziesiątki przedmiotów zawalających bibliotekę. Te przedmioty to różne trofea zawodowe i niezliczone pamiątki, i podarunki z różnych dalekich podróży — rzeczy do niczego nieprzydatne i zwykle nie tak urodziwe, aby je eksponować, a znów nie dość brzydkie, żeby je od razu wyrzucić. Zebrane razem na półce mają szansę stworzyć nową wartość. Jeśli ilość przechodzi w jakość, jest szansa, że to jakoś będzie wyglądało.

Przystąpiliśmy siłami rodziny do wiercenia dziur w ceglanej ścianie. To wymaga trzymania śmietniczki, bo spod wiertła płynie strużka gruzu. Dalej trzeba nawiercić dziury w desce, potem wbić stalowe pręty w dziury w ścianie, a następnie trafić w dziury w półce. Operacja trwa kilka godzin, obejmuje gruntowne sprzątanie i kończy się triumfalnym ustawianiem plakietek, statuetek, kamieni, wazoników, ramek itp. itd.

I w tym miejscu następuje załamanie. Z mozołem zamocowana półka wraz z całą zawartością dosyć nieszczęśliwie dzieli ścianę. Efekt jest troszeczkę niemiły dla oka, należało półkę umocować dwadzieścia centymetrów wyżej. Po prawdzie przed mocowaniem odbyły się przymiarki, ale dopiero z pełną zawartością półka okazała niestosowność miejsca, w którym została przytwierdzona.

I tutaj pora na uogólnienie. W dawnym minionym ustroju zrobienie czegokolwiek graniczyło z cudem i osiągnięte minimum stanowiło pułap naszych marzeń. Byliśmy szczęśliwi, że w ogóle jest półka, tak jak radowało nas, że krawiec w ogóle zgodził się coś uszyć albo że w ogóle udał się nam zakup, wprawdzie ubranie było złego kroju, ale w końcu można było je nosić. System powszechnego niedostatku powodował, że nie było siły, żeby żądać więcej niż minimum i żeby zdobywać się samemu na wysiłek, który przekraczał najniższy próg wymagań. A dziś nagle dostaliśmy rogów. Konsument zaczyna kaprysić. Żąda nie tylko, by coś było zrobione, ale żeby było zrobione jak najlepiej. Jest to oczywista pochodna zamożności. Biedny przecież nigdy nie grymasi.

Pamiętam, jak mieszkając w stanie wojennym w Paryżu odwiedziłem moją francuską aktorkę, która pośród wielu talentów miała wielki talent kulinarny (potwierdzony ostatnio przez fakt, że posiada kilka ekskluzywnych restauracji). Gwiazda podała świetny sos holenderski, a kiedy moja żona poprosiła ją o przepis, dowiedziała się ze szczegółami, ile jajek i innych ingrediencji trzeba przeznaczyć na zrobienie sosu, po czym gwiazda pospieszyła z ostrzeżeniem, że sos się zazwyczaj od pierwszego razu nie udaje i wtedy trzeba go dać psu i robić od nowa.

Pies mojej gwiazdy był dosyć otyły, ale dla nas, wygnańców na paryskim bruku, rozrzutność gospodyni wydała się czymś szokującym. Natomiast jest prawda w twierdzeniu, że wysoki poziom wymagań pojawia się wraz z zamożnością — biedaków nie stać na grymasy, a więc nie stać także na wyrafinowanie, muszą zadowolić się minimum. Ci z kolei, których na to stać, muszą wykazać się gustem, gdyż inaczej stają się przedmiotem pośmiewiska.

Po rodzinnej dyskusji na ten trudny temat, w ramach wiosennych porządków podjęliśmy heroicznie trud zdjęcia półki, ponownego wiercenia i zaklejania starych dziur w ścianie, przestawiania wszystkich przedmiotów i ponownego odkurzania. Półka lepiej teraz dzieli ścianę i spełnia kryteria podwyższonych wymagań. To że zawisła, już nie wystarcza, musi teraz wisieć jak należy.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: kultura bieda wiosna luksus marzenia poziom życia Zanussi Przyzwyczajenia
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W