Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Wymuszony dialog

Wylatując do Wilna zobaczyłem na warszawskim Okęciu wielki samolot Airbus 330 w barwach Arabii Saudyjskiej. Dzień wcześniej brałem udział w kongresie poświęconym dialogowi kultur i cywilizacji, który to dialog miał być, zdaniem organizatorów, kluczem do pokoju światowego. Wśród gości kongresu był członek saudyjskiej rodziny królewskiej. Jako człowiek przekorny, na jednym z podzespołów kongresu wyraziłem nieśmiałą wątpliwość, czy dialog kultur i cywilizacji jest możliwy. Wydaje mi się bowiem, że rzeczywistość, w której uczestniczę, jest podobniejsza do zawodów, w których różne drużyny walczą o zwycięstwo i raz wygrywa jedna, a raz druga. Czy można zawody przekształcić tak, by stały się forum dialogu?

Nie mam za sobą studiów w dziedzinie historii, czego ogromnie żałuje, bo wiedza na poziomie informacji z przewodnika dla turystów urąga powadze dyscypliny, która mieni się nauczycielką życia. Skoro jednak nie mam stosownej wiedzy fachowej, pozwalam sobie na pytania elementarne i naiwne. Co to znaczy dialog kultur i cywilizacji? Czy to będzie polegało na tym, że siądziemy naprzeciw siebie i wyłożymy na straganie rozmaite towary, do których jesteśmy przywiązani, a naprzeciw ktoś inny ustawi swój stragan i będziemy się sobie przyglądali, czy też ma nastąpić wymiana: ja wezmę coś dla siebie i podzielę się czymś, co moje. W wypadku dialogu religii wydaje się, że tylko pierwsza sytuacja jest możliwa. Możemy się przyjrzeć sobie nawzajem i lepiej zrozumieć własne przekonania poznając to, w co wierzy właściciel innego straganu. W wypadku kultur wielekroć w historii zwycięzca przyswajał sobie osiągnięcia i umiejętności od przegranych. Tak, jak rozumiem, było po zdobyciu Egiptu przez Greków, Grecji przez Rzym, Kordoby przez Hiszpanów i tak, wydaje mi się, dzieje się dzisiaj, kiedy zwycięska cywilizacja euroatlantycka rozlewa się w miarę globalizacji na cały świat i przejmuje z niego elementy, które są jej miłe. Rozmowa o dialogu prowadzona przez nas w naszym świecie zachodnim (a ściślej w nowo otwartym centrum kongresowym przy lotnisku Okęcie), nawet kiedy obradom przez chwilę przewodniczy członek królewskiej rodziny z innej cywilizacji, wydaje mi się troszkę urojeniem, bo rzeczywistość wygląda całkiem inaczej i oglądamy ją od paru tygodni w postaci obrazów z Iraku. Szepcząc o tym z jednym z uczestników konferencji, na korytarzu, tak by nas nikt nie słyszał, na moje naiwne pytanie, czy cywilizacje i kultury naprawdę są skłonne do dialogu, usłyszałem pozornie cyniczną, niemniej rzetelną odpowiedź: „Są. Jeśli się je zmusi”.

Poruszam się w śliskiej materii niepoprawności politycznej i dlatego na zakończenie zrelacjonuję wrażenia z weekendu w pobliskim słonecznym Wilnie, które w ostatnich latach przeżywa kolejną młodość. Jak wiekowa piękność po operacji plastycznej miasto jest pociągające, chociaż jednocześnie onieśmiela. Turystyczna uroda Wilna przypomina mi dzisiaj czeską Pragę, ale stolica Litwy jest w tym porównaniu dyskretniejsza, mniej nachalna w narzucaniu swoich wdzięków, łączy skromność z wyrafinowaniem. Ładne restauracje i hotele zachowują ciągle jakąś świeżość, a także prostotę. Bogactwo zabytków nie przytłacza, ale pozwala się nasycić pięknem, którego w miarę zwiedzania odkrywa się coraz więcej.

Trafiłem do Wilna w chwili, kiedy miejscowi Polacy byli w centrum zawirowań wokół wyborów burmistrza i referendum unijnego (duża część chce głosować na „nie”, tak jak w momencie rozpadu dawnego ZSRR część Polaków w obawie przed szowinizmem litewskim nie poparła niepodległości). Przybyszowi z Korony łatwo uogólniać i romantyzować te postawy, obiegowy sąd każe mówić, że ludność polska pozbawiona elit zagubiła się bez przywództwa. Rzeczywistość jest zawsze bardziej skomplikowana, zadrażnienia etniczne są wciąż bardzo gorące, a tymczasem mam jeszcze w pamięci kongres o dialogu cywilizacji i kultur i przymierzam go do wiedzy w przewodniku (którego autorem jest sam Tomas Venclova). Jak to było, kiedy wielka Litwa złączyła się z Koroną? W jaki sposób polszczyzna wyparła litewszczyznę (za sprawą samych Litwinów). Czy oferta polskiej cywilizacji i kultury była propozycją bardziej rozwiniętą i zwyciężyła w zawodach, czy ktoś sfałszował wyniki? Strach mi o tym rozmawiać z mymi przyjaciółmi Litwinami szczególnie teraz, kiedy zadrażnienia są bolesne i zawikłane. A może taką rozmowę można by przeprowadzić w obecności Niemców, którzy dość podobnie zgermanizowali w średniowieczu ludność Dolnego Śląska? A może wreszcie wszystko przebiegało zupełnie inaczej i dla historyków to jest jasne, natomiast dla nas – szerszej publiczności – prawda pozostaje niedostępna, ponieważ zderza się z naszym poczuciem własnej lepszości.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska cywilizacja kultura polityka historia historia sztuki felieton Iran Grecja Unia Europejska Irak integracja unia Zanussi film reżyser
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W