W sercu tropikalnego buszu Papui-Nowej Gwinei powstaje Dom im. bł. Pauliny Jaricot – miejsce formacji świeckich katechistów i lokalnych liderów Kościoła. W realiach, gdzie jeden kapłan posługuje w kilkunastu wioskach, a codzienność naznaczona jest trudnymi warunkami życia, nowe centrum ma stać się przestrzenią modlitwy, nauki i wspólnoty.
Gdy rozmawiam z ks. Markiem na jego misji, jest letnia noc – temperatura spadła do 27 stopni. Dla kogoś z Europy to upał, ale tam, w tropikalnym buszu Papui-Nowej Gwinei, to moment, w którym można trochę „odetchnąć”. W takich warunkach, pośród wilgoci, która niszczy wszystko, co nietrwałe, powstaje dzieło, które ma przetrwać lata. Dom im. bł. Pauliny Jaricot.
Siedem lat w tropikach
Ks. Marek Sobotta, fideidonista z diec. opolskiej, od siedmiu lat pracuje w diecezji Wewak, w parafiach Dagua i But. Na pierwszy rzut oka to raj: błękitny ocean, palmy i bujna zieleń. Jednak wilgoć i morskie zasolenie są zabójcze. Blacha rdzewieje w oczach, a termity pożerają drewno. Wiele budynków po dawnych misjonarzach po prostu się rozsypało.
Jednak największym wyzwaniem nie jest walka z naturą, ale walka o człowieka. Parafie ks. Marka to obszar ok. 50 kilometrów kwadratowych: 19 wiosek, 17 kościołów i dwie główne stacje. Ksiądz jest jeden. „Nie jestem w stanie wszędzie dojechać” – przyznaje ks. Marek. W niedzielę odprawia trzy Msze rotacyjnie. Tam, gdzie nie dotrze, wierni gromadzą się na nabożeństwach słowa Bożego prowadzonych przez świeckich liderów – katechistów.
Armia świeckich w sandałach
Duszpasterstwo w Papui-Nowej Gwinei opiera się na świeckich katechistach. To oni są przedłużeniem rąk kapłana w odległych wioskach. Aby ich posługa była owocna i wolna od błędów – a w kulturze wciąż silne są dawne wierzenia, lęk przed złymi duchami czy wpływy sekt – potrzebują stałej formacji.
I tu pojawia się problem. Diecezjalne centrum formacyjne znajduje się w mieście Wewak. Teoretycznie można by tam wysyłać liderów na kursy. W praktyce jest to niemal niemożliwe. Podróże są coraz bardziej niebezpieczne. Na drogach grasują uzbrojone bandy i złodzieje atakujący podróżnych. Do tego dochodzą ogromne koszty transportu, na które prostych ludzi po prostu nie stać.
„Dlatego zrodziła się myśl, aby wrócić do historycznej koncepcji regionalnych centrów formacyjnych” – tłumaczy ks. Marek. Tak powstał projekt budowy Domu im. bł. Pauliny Jaricot. Ma to być miejsce, gdzie świeccy liderzy będą mogli przyjechać na weekend lub kilka dni, bezpiecznie przenocować i zdobyć wiedzę.
Forteca formacji
Powstające centrum to nie tylko salka wykładowa. To kompleks przemyślany w każdym calu, dostosowany do trudnych warunków tropikalnych. Sercem będzie sala multimedialna – miejsce wykładów i szkoleń – wyposażona w ekran, nagłośnienie i, co kluczowe, wentylatory. „W blaszanych budynkach temperatura sięga 40 stopni. Bez wiatraka praca jest udręką” – wyjaśnia misjonarz.
Drugim filarem będzie dormitorium. Do tej pory uczestnicy kursów spali w prowizorycznych warunkach, często pod namiotami, co podczas ulewnych deszczów było uciążliwe. Nowy dom zapewni godne warunki: 30 miejsc dla mężczyzn i 30 dla kobiet.
Trzeci element to coś, co w europejskich warunkach wydaje się oczywistością, a tam jest luksusem: blok sanitarny. Obecnie standardem są „pit toilets”, czyli szałasy z dziurą w ziemi, a mycie odbywa się pod kranem na zewnątrz. Nowe zaplecze pozwoli na zachowanie higieny i godności. Co ważne, woda w stacji But pochodzi z górskiego źródła – jest czysta, zimna i ma odpowiednie ciśnienie grawitacyjne, co jest ewenementem w regionie, gdzie w większości miejsc (jak w parafii Dagua) pije się deszczówkę zebraną z dachu.
Całość ma być zasilana niezależnym systemem solarnym, ponieważ obecny system parafialny jest niewydolny. Brak prądu to codzienność – sieci energetycznej po prostu nie ma.
Święty konkret Pauliny
Dlaczego patronką domu została właśnie Paulina Jaricot? Bo to mistrzyni konkretu, z ognistym zapałem. Papuasi to ludzie praktyczni. Centrum będzie służyć nie tylko formacji duchowej. Już teraz działa tam szkoła dla kobiet, gdzie panie uczą się gotowania i krawiectwa.
W nowym centrum planowane są szkolenia rolnicze. Farmerzy będą uczyć się, jak efektywnie uprawiać wanilię i kakao – główne źródła utrzymania w tym regionie. „Chcemy też wybudować piekarnię, żeby wypiekać własny chleb i bułki na kursy, obniżając koszty” – dodaje z entuzjazmem ks. Marek.
Budowa odbywa się systemem gospodarczym. Materiały – stal, blacha, cement – są drogie i sprowadzane z Chin (często marnej jakości), ale robocizna to dar parafian. Ludzie pracują za darmo, a w zamian otrzymując posiłki. Sami mieszają beton, spawają konstrukcje. Wiedzą, że budują dla siebie. Nowe budynki powstają na „mocnych cementach”, a ich konstrukcja to stal i specjalne płyty odporne na wilgoć i termity. Mają przetrwać 20-30 lat, co w tamtejszym klimacie jest wiecznością.
Różaniec pod krzyżem południa
Dom jest wotum z okazji jubileuszu 200-lecia Żywego Różańca i powstaje m.in. dzięki wsparciu Papieskich Dzieł Misyjnych. Dzieło Pauliny Jaricot trafiło w PNG na niezwykle podatny grunt. „Założyliśmy wspólnotę Żywego Różańca, która wciąż się rozrasta” – mówi ks. Marek. Powstają róże męskie, żeńskie, a nawet dziecięce i młodzieżowe.
Dla Papuasów ta forma modlitwy jest idealna. Nie wymaga skomplikowanych struktur ani wielkiej teologii. Wystarczy dziesiątek różańca dziennie. Comiesięczna zmiana tajemnic jest wydarzeniem, które motywuje do przyjścia do kościoła i buduje wspólnotę. W kościele parafialnym powstanie nawet boczny ołtarz dedykowany bł. Paulinie.
Serce radości
Duchowość łączy się tu z życiem codziennym w sposób naturalny. Papuasi to naród modlitwy. Potrafią cytować Pismo Święte z pamięci, choć czasem nie potrafią pisać. Eucharystię celebrują uroczyście, ze śpiewem i procesjami, nie patrząc na zegarek. „To ludzie, którzy potrafią cieszyć się prostymi rzeczami” – podkreśla misjonarz. Cieszą się, gdy misjonarz przyjeżdża do wioski, witając go ciepłymi plackami saksak z mąki sagowej i bananów. Cieszą się, że mogą być blisko Boga.
Dom im. bł. Pauliny Jaricot w Dagua i But będzie sercem tej radości. Miejscem, gdzie wiara zyskuje solidny fundament – dosłownie i w przenośni. Gdzie pośród huku tropikalnego deszczu i zgiełku trudnej codzienności, liderzy Kościoła będą mogli znaleźć ciszę, wiedzę i siłę, by iść dalej. To jest właśnie ten „konkret na krańcu świata”.
Jeśli chcesz lepiej poznać bł. Paulinę Jaricot, założycielkę Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary oraz Żywego Różańca, a także odkryć fascynujący świat działalności misyjnej Kościoła, sięgnij po dwumiesięcznik „Misje Dzisiaj”, wydawany przez Papieskie Dzieła Misyjne w Polsce. To inspirujące świadectwa, reportaże z różnych stron świata oraz opowieści o ludziach, którzy każdego dnia niosą Ewangelię i pomoc potrzebującym.

Wydawnictwo Papieskich Dzieł Misyjnych Missio-Polonia oferuje także bogaty wybór publikacji misyjnych: książki, czasopisma, materiały formacyjne, komiksy dla dzieci i młodzieży, a także misyjne gadżety pomagające poznawać i wspierać dzieło misji. To propozycje zarówno dla indywidualnych czytelników, jak i parafii, szkół czy wspólnot.
Wśród publikacji poświęconych bł. Paulinie Jaricot znajdują się m.in.:
• „Paulina Jaricot. Założycielka Dzieła Rozkrzewiania Wiary i Żywego Różańca”;
• „Paulina Jaricot. Biografia”.
Zamówienia pod nr tel: 22 536 90 22 lub mailowo: zamowienia@missio.org.pl
Poznaj misyjny świat Kościoła i odkryj, jak wiele dobra dzieje się każdego dnia na wszystkich kontynentach.
Źródło: Papieskie Dzieła Misyjne