Z czego żyjesz?

Gdy moja mama chciała przywołać do porządku dorastającego chłopca, jakim wtedy byłem, mówiła mi z poważną miną: „Patrz, z czego żyjesz!” Wtedy było to dla mnie po prostu jedno z dyscyplinujących haseł, którego nie rozumiałem, ale dzisiaj te słowa nabierają głębokiego sensu. Z czego żyję? Innymi słowy –  co mnie karmi? Jaki pokarm, taka kondycja – odnosi się to nie tylko do ludzkiej biologii, ale także do życia duchowego. Dobry duchowy pokarm utrzymuje ludzkiego ducha w dobrej kondycji; kiepski duchowy pokarm potrafi dać chwilowe złudzenie sytości, ale z biegiem czasu niszczy delikatną wewnętrzną tkankę i prowadzi do duchowej choroby.

Ewangeliczne opisy rozmnożenia chleba pokazują Jezusa troszczącego się o zwyczajne, doczesne potrzeby ludzi. Człowiek musi jeść i wolno mu jeść do syta, aby zachować siłę i sprawność ciała i psychiki. I zanim popatrzymy na ten opis od strony duchowej, trzeba, by dotarło do nas wezwanie Jezusa: „Nie potrzebują odchodzić, wy dajcie im jeść”. Te słowa mocno podkreślają znaczenie troski o zwyczajne potrzeby bliźnich, szczególnie tych, którzy z różnych przyczyn niedojadają. I chociaż czasami ich kiepska sytuacja życiowa nie jest przez nich niezawiniona, mimo wszystko jedno jest pewne: na kromkę chleba od wierzących w Chrystusa powinien móc liczyć każdy potrzebujący.

Ale jest też inny, duchowy głód, którego zaspokojenie dzięki dobremu, pożywnemu duchowemu pokarmowi jest równie istotne, jak zaspokojenie głodu fizycznego. W tej przestrzeni również zdarzają się bezwartościowe „zapychacze”, puste kalorie, które dają złudzenie sytości, ale nie tylko nie karmią, ale potrafią nawet zatruć. Dlatego muszę uważnie patrzeć, z czego żyję; o jakich treściach myślę, że mnie nakarmią. Nie wszystko, co wydaje się na pierwszy rzut oka intelektualnie „smaczne”, jest rzeczywiście wartościowe. Trzeba uważać na duchowe „poprawiacze smaku”, które mogą zmylić. Bez starannej uważności mogę zostać zasypany ofertami taniego, ale bezwartościowego duchowego pokarmu. Wtedy warto zwrócić się ku Jezusowi, aby pozwolić się rzeczywiście nakarmić Jego słowem. Nie ma lepszego duchowego pokarmu…

« 1 »