Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Natura skorpiona

Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, żeby liczyć ilość bram w murach starej Jerozolimy, ale odkąd Krzysztof Penderecki napisał utwór, w którym jest ich siedem, znam właściwą liczbę. Przebywając w Jerozolimie, zebrałem wiele głosów zachwytu nad tym utworem, wykonanym z okazji rocznicy powstania miasta w amfiteatrze, wybudowanym w dolinie, w której mieścił się niegdyś rezerwuar wody. Sama dolina nosi nazwę, w której pobrzmiewa groźne słowo gehenna i choć zdaniem moich jerozolimskich rozmówców to jest rzeczywiście ta dolina, znana z Biblii jako miejsce kultu Molocha, to ewentualnych zainteresowanych odsyłam do pewniejszych źródeł (po jednym z ostatnich felietonów dostałem e-mail z wyrazami zdumienia, że zapomniałem, iż Jacqueline Bisset jest Brytyjką. Pragnę przekonać mojego polemistę, że jeśli ktoś posługuje się amerykańskim paszportem, to może być uważany za Amerykanina, nawet jeśli urodził się gdzie indziej).

Wspomnienie prawykonania utworu Pendereckiego jest w Jerozolimie ciągle żywe i wiąże się z czasem minionym, kiedy żyło się względnie bezpiecznie i ludzie gromadzili się bez obaw. W tym roku festiwal filmowy rozpoczął się od projekcji w tym samym amfiteatrze i był pierwszą od dawna imprezą na otwartej przestrzeni, która zgromadziła wbrew oczekiwaniom blisko osiem tysięcy uczestników. Trudności związane z kontrolą bezpieczeństwa spowodowały dwugodzinne spóźnienie, ale cała impreza obyła się bez zakłóceń. Dopiero kilka dni później przyszła wieść o bombardowaniu w Gazie i wraz z nią oczekiwanie na atak odwetowy.

Wiele osób spotykanych w Izraelu mówi o postępującej lewantynizacji tego kraju — niektórzy twierdzą, że to tylko wyraz tego, że kultura sefardyjskich Żydów jest dziś bardziej widoczna i wyżej oceniana. Dla wcześniejszych pokoleń osadników przybyłych najczęściej z zachodniej Europy (głównie z Niemiec) małżeństwo między aszkenazyjczykiem a sefardyjką lub odwrotnie uważano za małżeństwo mieszane, nadając temu słowu znaczenie mezaliansu. Dziś blisko jedna trzecia żydowskich mieszkańców Izraela przybyła z byłego Związku Radzieckiego, co wyraźnie zmieniło charakter całego kraju i uczyniło go jeszcze bardziej kolorowym (w dosłownym sensie o kolorowości decyduje obecność czarnoskórych wyznawców judaizmu, którzy przywędrowali z Etiopii).

W każdym kraju przybysze próbują zrozumieć istotę miejscowych problemów i zazwyczaj spieszą z radą, jak je rozwiązać. Ilekroć jestem w Rzymie, słyszę Niemców, którzy proponują dobre rozwiązania komunikacyjne, które poprawiłyby ruch w mieście. Wyrozumiali rzymscy taksówkarze słuchają tych rad z ciekawością dziwując się, jak przypuszczam, niedorzeczności porad. Wiadomo bowiem, że w Wiecznym Mieście nic naprawdę nie da się zmienić. W Izraelu problemy nie dotyczą spraw tak błahych jak ruch na ulicach (choć godna odnotowania jest budowa pierwszego tramwaju w Jerozolimie). Problemem Izraela od pół wieku jest jego istnienie. Na tym samym skrawku ziemi obiecanej, która jest też dla większości ziemią świętą, dwa narody nie mogą żyć razem i nie chcą żyć osobno. Z ust ludzi dobrej woli w Izraelu i za jego granicami słychać ciągłe nawoływania do pokoju i pojednania. Ludzie rozumni dowodzą, że współistnienie jest możliwe i będzie z pożytkiem dla wszystkich. Kiedy spojrzeć na tę rzeczywistość z bliska, widać, że rozumni ludzie zwracając się do innych, mają przed oczyma ludzi takich jak oni. Tymczasem w wielu innych drzemią demony i nie wystarczy wykazać, gdzie jest wspólny interes, żeby postępowali zgodnie z tym, co — jak sądzi się — jest dla nich najlepsze. Przeciwnie, często można być pewnym, że postąpią na przekór temu, co jest ich bezspornym interesem.

Przygnieciony ciężarem nieracjonalności przypominam sobie anegdotę o tym, jak w lesie wybuchł pożar i zwierzęta ratując życie przeprawiały się przez rzekę. Na brzegu pozostał skorpion, który nie umiał pływać, poprosił więc zająca, żeby go zabrał na plecy i uratował od pożaru przepływając na bezpieczną stronę. Zając odniósł się do tej propozycji z niedowierzaniem i wtedy skorpion powiedział, że przecież nie ma ryzyka, bo gdyby użądlił zająca w czasie przeprawy, to by zginął. Zając uległ tej racjonalnej argumentacji, wziął skorpiona na plecy i wyruszył wpław na drugą stronę. Pośrodku rzeki poczuł, że skorpion wbija w niego swój odwłok przepełniony jadem. Czemu to uczyniłeś — zapytał. Przecież teraz obaj zginiemy. Wiem, powiedział skorpion, ale nie mogłem się powstrzymać. Taka jest moja natura.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie nie skłania do tego, by opowiadać anegdoty, ale myślę, że po jedenastym września trzeba się poważniej zastanowić nad naturą człowieka i nad tym, pod wpływem jakich ideałów człowiek może opanować ową naturę, czyli pokonać sam siebie.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Żydzi Polska Europa kultura pokój szkoła polityka ekonomia edukacja konflikt felieton Izrael humanizm Jerozolima Palestyna integracja europejska Zanussi pokolenie konsumpcjonzm
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W