Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Programowanie życia i śmierci

Cierpiąc na rozstrojenie naturalnych rytmów organizmu z powodu zmiany stref czasowych, oglądałem w Kalifornii w nocy telewizję i wstrząsnął mną wywiad z agentem FBI, przeprowadzony parę godzin po tym, jak rozmówca uczestniczył w wykonaniu wyroku śmierci na zabójcy agentów CIA. Rozmówca chłodno opisał zabitego (którego wcześniej oddał w ręce sprawiedliwości), ocenił, że miał wiele cech dobrych i wiele złych, a na pytanie, czy uczestniczenie w egzekucji zrobiło na nim wrażenie, odparł, że nie, ponieważ w swojej pracy nauczył się rozdzielać sferę prywatną od zawodowej i do tej właśnie sfery zaliczył uczestniczenie w ludzkiej śmierci.

Pomyślałem, że tak samo profesjonalny kat traktuje swoją pracę i przypominają mi się wątpliwości, jakich doznałem kiedyś rozmawiając z lekarzem, który pracował w więzieniu i uczestniczył w powieszeniach, przy czym do jego obowiązków należało stwierdzenie zgonu. Nie odważyłem się wtedy zapytać (a było to w Polsce Ludowej), jak można łączyć ze sobą dwa całkiem sprzeczne zadania. Pierwsze to pomoc choremu, a więc ratowanie w tych przypadkach, kiedy więźniowie próbują jakichś połyków czy samookaleczeń, a drugie to stwierdzenie, czy ustała praca serca. A gdyby nie ustała, gdyby stryczek nie przerwał kręgów — czy lekarz ma ratować, czy pomagać w powtórnym wieszaniu? Mój problem był może trochę wymyślony, choć pamiętam, że w Norymberdze nieudolnie powieszono Ribbentropa — niedawno spotkałem jego syna, który był przy tej egzekucji i widział, jak ojciec się dusi.

Życie potrafi wyprzedzić wyobraźnię. Spotkałem w Stanach lekarza, który na mniejszą skalę przeżył osobliwe przekwalifikowanie: całe lata zajmował się antykoncepcją, studiował działanie hormonów i ulepszał pigułkę przeznaczoną do zażycia dzień po odbytym stosunku, by wywołać wczesne poronienie. Pigułka jest dziś w Stanach powodem kontrowersji, a mój rozmówca zmienił specjalność (czy właściwie tylko cel działania) i zamiast utrudniać poczęcia, stara się je umożliwić.

Kontrast tych dwóch specjalności jest widoczny tylko na papierze, bo jeśli pominąć stronę moralną czy wręcz filozofię, to chodzi ciągle o to samo — o świadomą kontrolę rozrodczości. Tu mój rozmówca działa z przekonaniem — chce wyrwać naturze zarządzanie tą trudną dziedziną i pozostawić ludziom prawo wolnego wyboru.

Wspominam o tym wszystkim, ponieważ lekarz-rozmówca zaskoczył mnie tym, że dziś wątpi, czy trzeba rzeczywiście dawać ludziom indywidualną władzę nad przedłużaniem gatunku. Chodzi (na razie) o decydowanie o płci dzieci, które mają się urodzić. Dotąd natura wybierała ślepo, teraz władza może trafić do rodziców. W różnych kulturach (na przykład w Indiach) mogłoby to spowodować, że rodziliby się sami chłopcy. Jeśli władza nad genetyką posunie się jeszcze dalej, powstaje pytanie, czy rodzice będą rzeczywiście chcieli, żeby ich potomstwo było lepsze? Czy nie znajdzie się sporo matek niechętnych myśli, by córki przewyższały je urodą, albo ojców, którzy nie zechcą, żeby synowie górowali nad nimi siłą charakteru czy też zdolnościami.

Może — jeśli przyjdzie wybierać — rodzice mózgowcy postanowią mieć potomstwo proste, bez kompleksów, zdolne raczej do sportu i używania życia? A może to się znowu wyrówna, bo sportowcy będą chcieli mieć dzieci używające głównie intelektu?

Mój rozmówca Amerykanin wyznał mi swoją głęboką niewiarę w mądrość człowieka i zatroskany o nasz gatunek wyznał, że gdyby to od niego zależało, zostawiłby sprawy tak jak są, nie dając ludziom tej władzy, o której marzą.


opr. MK/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska Europa kultura polityka medycyna lekarz felieton świat podróże zawód Zanussi profesjonalizm kat
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W