Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Albumy | Eseje i felietony | Poezja | Polecamy | Recenzje | Zapowiedzi | Linki | Napisz do nas |


Krzysztof Zanussi

Sztuka świętowania

Posługujemy się czasem wieloznacznym pojęciem „sztuka życia” i zazwyczaj odnosimy je do najwyższych regionów naszego bytowania. Sztuka życia i zaraz po niej przejmująca sztuka umierania, a więc eschatologia i sprawy zasadnicze.

Mniej podniośle do sztuki życia można zaliczyć rozliczne dyscypliny, które też tworzą sztukę, ale odnoszą się do codzienności: sztuka jedzenia, sztuka ubierania, sztuka kochania (ars amandi). Istnieje sztuka podróżowania, sztuka niepróżnującego próżnowania, w tej kategorii mieści się też dość szczególna sztuka świętowania.

Przykazanie mojżeszowe przypomina, aby każdy z nas dzień święty święcił, a dzień święty w tradycji judeochrześcijańskiej (przyjętej także w islamie i dziś obowiązującej w całym świecie) przypada co siedem wschodów czy też zachodów słońca. Religijny nakaz świętowania można potraktować racjonalnie jako nakaz reprodukcji sił i w dzisiejszym zagonionym świecie jest on przypomnieniem o tym, że nie należy pracować aż do zupełnego wyczerpania, ponieważ z jednej strony to nam szkodzi, a z drugiej, kiedy jesteśmy w pracy wyczerpani, możemy popsuć narzędzia i narobić innym jakiejś szkody. Z tych powodów zapewne ustawodawstwo pracy, chroniąc pracownika, działa w interesie pracodawcy. W skrajnej formie zaznałem tego kilkakrotnie, czekając rano w samolocie na pozwolenie startu w chwili, kiedy załoga, która przyleciała późnym wieczorem, nie dostawała przyzwolenia na uruchomienie silników, ponieważ nie minęło wystarczająco dużo czasu między końcem ich pracy a początkiem.

W dzisiejszym świecie chcemy być wolni i buntujemy się przeciwko temu, żeby narzucano nam cokolwiek i stąd postulat, ażeby nasze sklepy były otwarte cały tydzień, a także całą dobę, bo chcemy kupować, kiedy nam się podoba. Przymus wspólnego świętowania robi często wrażenie zamachu na naszą suwerenność i człowiek współczesny w rozwiniętych krajach walczy o swoje prawo robienia co mu się podoba. Podejrzewam, że cała ta walka nie zawsze ma wiele sensu.

Sztuka świętowania ma w sobie ukryty element wspólnotowy. Jeżeli próbuję świętować samotnie, jeśli przyjdzie mi do głowy włożyć smoking, zapalić świece i zjeść uroczyście (podgrzaną w kuchence mikrofalowej) wykwitną świąteczną potrawę, będę się czuł dość żałośnie, przypuszczalnie o wiele gorzej, aniżeli ten, który w bramie odbija butelkę wódki, aby wypić ją w gronie kompanów. Świętować trzeba z innymi, inaczej idea święta staje się jakimś urojeniem, chyba że potrafimy siłą rozbuchanej wyobraźni świętować wraz z innymi na odległość. Służą do tego telefony, a jeszcze lepiej telepatia. Samo poczucie, że inni przeżywają coś z nami razem, jest już pocieszeniem w samotności.

Świętowanie w oderwaniu od natchnienia zawartego w tradycji święta polega zawsze na odejściu od zwykłości w kierunku niezwykłości. Dzieje się tak w sferze stroju, w sferze stołu i we wszelkiej sferze obyczajów. Na to, by wyrazić święto, trzeba robić coś innego niż zwykle, złamać codzienną rutynę, odmienić to wszystko w działaniach, co jest synonimem powszedniości. Skoro zwykle w domu nie ma drzewek — będzie drzewko, skoro nie ma świeczek — będą świece, skoro zwykle jest serweta (albo też jej nie ma) — będzie obrus, a do tego siano, które przez resztę dni roku nie ma żadnego sensu, jeżeli się znajdzie na stole. Polska gastronomia wigilijna jest w istocie kwintesencją zakłamania, bo post przemienia w obżarstwo, zachowując jednak pozór postu. W kraju niepohamowanie mięsożernym, na wigilię stanowczo nie je się mięsa, w przeciwieństwie do innych katolickich państw, gdzie tradycja jest zupełnie niepodobna.

Zawsze myślę, przy okazji świąt kościelnych, o tych, którzy ulegają świętowaniu w oderwaniu od okoliczności, które wywołały samo święto. Przypominam sobie sam buddyjskie święta — ich sensu nie mogłem zrozumieć, ale wciągały mnie w zbiorową radość, za którą kryło się sacrum — jest ono zawsze czymś podniosłym, chociaż może być niezrozumiałe.

A z największym współczuciem myślę o tych, którzy zamiast świętować, chcą tylko odpocząć, redukując ideę święta do fizjologicznej regeneracji sił. Myślę, że źle wybrali, bo świętowanie jest potrzebą chyba wszystkim ludziom przyrodzoną, a wyrzeczenie się świętowania jest wyrazem niewysokiej sztuki życia. Tak jest w każdym razie w moim podręczniku. A byłoby ciekawe wiedzieć, co napiszą na ten temat podręczniki w końcu przyszłego wieku.

opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska tradycja historia postęp filozofia obrzędy zwyczaje Zanussi swięta
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W