Drodzy Czytelnicy, w dzisiejszej Liturgia Słowa na pierwszy plan wysuwa się temat świadectwa, które rodzi się ze spotkania z Chrystusem i które staje się naszym podstawowym zadaniem, jako ludzi wierzących – uczniów Chrystusa. W naszych rozważaniach chciałbym dzisiaj sięgnąć do skarbnicy Kościoła, jaką stanowi nauczanie Ojców Kościoła. Oni to bardzo często podkreślali, że chrześcijanin nie może zatrzymać Ewangelii tylko dla siebie. Kto naprawdę spotkał Zmartwychwstałego, ten staje się świadkiem.
W pierwszym czytaniu widzimy św. Pawła przybywającego do Rzymu. Choć jest więźniem, nie zachowuje się jak człowiek pokonany. Św. Jan Chryzostom zauważał, że Paweł nawet w kajdanach pozostaje wolny, ponieważ jego serce należy do Chrystusa. Apostoł nie skupia się na własnym cierpieniu, ale na głoszeniu Królestwa Bożego. Dla Ojców Kościoła był to znak, że prawdziwego świadka Ewangelii nie można uciszyć. Można zamknąć człowieka w więzieniu, ale nie można zamknąć słowa Bożego.
Z kolei św. Beda Czcigodny komentował, że Paweł przyjmujący wszystkich w swoim domu jest obrazem Kościoła otwartego dla świata. Apostoł nie wybiera tylko tych, którzy myślą podobnie. Głosi Chrystusa wszystkim, bo świadectwo chrześcijanina ma być światłem dla każdego człowieka. To bardzo aktualne także i dziś. W świecie coraz bardziej zamkniętym na Boga łatwo ulec pokusie milczenia albo ukrywania swojej wiary. Tymczasem chrześcijanin jest posłany, aby świadczyć – spokojnie, odważnie i wiernie.
Ewangelia przenosi nas nad Jezioro Tyberiadzkie. Piotr pyta Jezusa o los umiłowanego ucznia: „Panie, a co z tym będzie?”. Św. Augustyn tłumaczył, że w pytaniu Piotra odbija się bardzo ludzkie pragnienie porównywania się z innymi. Jezus jednak kieruje jego wzrok z powrotem na osobiste powołanie: „Ty pójdź za Mną”. Ojcowie Kościoła podkreślali, że każdy uczeń Chrystusa ma własną drogę świadectwa. Jedni będą świadczyć przez męczeństwo, inni przez długie życie w wiernej miłości, jeszcze inni przez ciche codzienne trwanie przy Chrystusie. Szczególnie pięknie pisał o tym św. Grzegorz Wielki. Zauważał, że Kościół potrzebuje zarówno świadectwa Piotra – odważnego i widzialnego – jak i świadectwa Jana, który bardziej ukazuje głębię miłości i kontemplacji. Świadectwo nie zawsze oznacza wielkie słowa czy heroiczne czyny. Czasem jest nim codzienna wierność Ewangelii, uczciwość, obrona prawdy, odwaga przyznania się do Chrystusa wtedy, gdy świat wyśmiewa wiarę.
Na końcu Ewangelii słyszymy: „To jest uczeń, który daje świadectwo o tych sprawach”. Św. Augustyn podkreślał, że Jan nie opowiada wymyślonych historii, ale świadczy o tym, co zobaczył i czego doświadczył. Chrześcijaństwo nie opiera się na legendzie, ale na świadectwie świadków. Dlatego również my jesteśmy dziś wezwani, by nie tylko mówić o Chrystusie, ale życiem potwierdzać, że On naprawdę żyje. Dzisiejszy świat bardziej niż nauczycieli potrzebuje bowiem świadków. Potrzebuje ludzi, którzy mimo drwin, obojętności czy niezrozumienia nie wstydzą się Ewangelii. Św. Paweł w kajdanach, św. Piotr idący za Chrystusem i św. Jan trwający przy Panu przypominają nam, że każde pokolenie uczniów musi na nowo dawać świadectwo wiary. Chrystus także dziś mówi do każdego z nas: „Ty pójdź za Mną”.