Przyznajmy, że jesteśmy trochę zmieszani, patrząc na początkową postawę Jezusa wobec tej nieszczęśliwej cudzoziemki. Jezus zdaje się być wobec niej niezrozumiale szorstki. Czyżby nie chciał jej pomóc? A jeżeli tak było, to dlaczego? Przestał być na chwilę dobry?
Scena ta staje się bardziej zrozumiała, gdy weźmie się pod uwagę to, co bywa określane jako Boża ekonomia zbawienia. Ewangelista Mateusz podkreśla to bardzo mocno, pokazując, że zarówno głoszenie Ewangelii, jak i znaki i cuda były początkowo skierowane do Izraela. Nie oznacza oczywiście, że zbawienie miało być zastrzeżone jedynie dla ludu wybranego i inne narody nie miały mieć do niego dostępu. Zbawienie zawsze było przeznaczone dla każdego człowieka i dla wszystkich ludzi, którzy je przyjmą, ale miało do nich dotrzeć przez to, że Izrael stanie się wreszcie tym, kim już zawsze miał być: miastem na górze, solą dla ziemi i światłem dla świata. Jezus chce zachować tę Bożą ekonomię, zwracając się najpierw do Izraela, by go na nowo zgromadzić i wyjaśnić mu dogłębnie i z autorytetem Mesjasza święte Boże Prawo. Ale Izrael się ociąga i wcale nie jest skory do słuchania. Wiara tych, dla których najpierw przeznaczona była Ewangelia jest wątła, pełna rezerwy, gdy tymczasem Jezus ciągle napotyka pogan, których wiara musi zdumiewać: jest zdecydowana i mocna. Jest to wiara, której nic nie jest w stanie zniechęcić, wiara mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Jedną z takich osób spoza Izraela jest ta kananejska kobieta.
Chłodna początkowo odpowiedź Jezusa na jej prośbę wcale jej nie zniechęca. Nie oburza się, nie unosi dumą. Nie ma tu żadnej ciętej riposty, nie ma pretensji, nie ma agresji. Jest pokorne uznanie, że to, o co prosi, jest łaską, która się jej nie należy. Taką postawę Jezus nazywa „wielką wiarą”. Ta wielka wiara każe jej wołać, a nawet krzyczeć za Jezusem. I wielkość tej wiary rozsadza wszelkie ramy. Kobieta kananejska, rzec by można, idzie na skróty i ta determinacja sprawia, że jej prośba zostaje spełniona. Niedościgły dla nas wzór prawdziwej, zdecydowanej – po prostu wielkiej wiary ….