„Zagrożenie jest poważne, a bezpieczeństwo warunkiem realizacji wszystkich celów państwa” – mówił szef MSZ Radosław Sikorski. Podkreślił rolę Polski w NATO i UE, znaczenie strategicznej współpracy z USA, rozwój własnych technologii oraz wsparcie Ukrainy w obronie przed agresją Rosji. „Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami” – dodał.
Wiecepremier, szef MSZ Radosław Sikorski, przedstawił w Sejmie coroczne expose, czyli informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2026 roku.
„Wszyscy dostrzegamy zagrożenie. Sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji. Tak samo jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna. W nocy z 18. na 19 listopada na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol zginęła wraz mamą siedmioletnia Amelia – obywatelka naszego kraju” – powiedział szef MSZ.
Między wojną a pokojem
Sikorski podkreślił, że bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa. Tymczasem, jak podkreślił, w różnych krajach Europy padają coraz głośniejsze ostrzeżenia przed wojną.
„Premier Danii mówi, że „Europa, która nie ma możliwości i woli samoobrony, w pewnym momencie umrze”. Szef francuskiego sztabu generalnego ostrzega, że kraj musi być gotowy na – cytuję – „utratę dzieci” w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Sekretarz generalny NATO stwierdza, że – tu znów cytat – „Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy”, a w związku z tym musimy być przygotowani na konflikt „w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie”. Niemiecki minister obrony nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku. Szefowa MI6 ocenia – również wskazując na działania Rosji – że już „poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną” – mówił Sikorski.
Wojna informacyjna
Sikorski zauważył, że już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy – przypomniał – działali na zlecenie obcego wywiadu.
„Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie „fake newsów” i manipulacji w internecie. Ministerstwo Cyfryzacji informuje, że Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Ogromną większość z nich udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić” – zauważył.
Podkreślił, że celem wroga jest: przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych.
„Arsenał jest znany: sieci botów rozpowszechniające fałsz i nienawiść; używanie sztucznej inteligencji do tworzenia nieprawdziwych materiałów imitujących rzetelne informacje; wykorzystywanie kryptowalut do finansowania operacji hybrydowych; ataki na infrastrukturę krytyczną; i wreszcie – pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa” – powiedział Sikorski.
Kreml nie ustąpi
„Po tym jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników polskiego internetu. Sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Niestety, znaleźli posłuch także tu – na tej sali. Podobne działania podjęto po eksplozji na linii kolejowej Warszawa-Lublin w listopadzie. Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice. W tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa. Dlatego od najmłodszego do najstarszego – mieszkańcy i mieszkanki Polski muszą być uzbrojeni w wiedzę, jak radzić sobie z niebezpieczeństwem w internecie. Świadomość tego, kto, co i w jakim celu publikuje, a także solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy, patriotyczny obowiązek” – podkreślił szef MSZ. Jak zaznaczył, Polska na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowała stanowczo.
Putin nie chce pokoju
Sikorski podkreślił, że w Ukrainie wciąż trwa wojna, a całkowitą odpowiedzialność ponosi agresor – Rosja. „Ataki na ludność cywilną, na budynki mieszkalne, szkoły, pociągi czy szpitale, to pogwałcenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego” – zaznaczył.
„Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji” – oświadczył szef MSZ.
Podkreślił, że „dzięki odwadze swoich żołnierzy, dzięki poświęceniu obywateli i wsparciu sojuszników na całym świecie – w tym Polski – Ukraina się broni”. „Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd” – podkreślił.
Przywołał wypowiedziane w l. 90 słowa jednego z największych autorytetów w sprawach polskiej polityki wschodniej – Jerzego Giedroycia: „Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie” oraz „Gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło”.
„Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem. Na wzmacnianie obrony własnego terytorium musielibyśmy przeznaczać o wiele więcej pieniędzy niż dziś kosztuje nas pomoc Ukrainie” – powiedział Sikorski.
Wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi
Podkreślił, że „wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa”. „Szansa na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony, na intensywną współpracę gospodarczą, na wspólne projekty w przemyśle obronnym oraz zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w proces obudowy” – powiedział.
Sikorski zaznaczył, że Polska „już dziś jest drugim pod względem wartości dostawcą towarów na Ukrainę” a jako konkretny przykład podał „sprzedaż 54 armatohaubic Krab za około trzy miliardy złotych”, która – jak dodał – „jest największym kontraktem eksportowym w historii Polskiej Grupy Zbrojeniowej”.
Sankcje działają
Sikorski podkreślił, że Polska rozumie wyzwania stojące przed Ukrainą – od dostosowania do standardów UE i walki z korupcją po poprawę funkcjonowania państwa – i chce ją w tym wspierać, pamiętając własną drogę do Unii. Zaznaczył, że rozwój Ukrainy i jej integracja z UE leżą w interesie całej Europy, a „zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem”. Minister ocenił też, że Rosja nie wygrywa wojny, a sankcje działają: zamrożono ok. 340 mld dolarów rezerw rosyjskiego banku centralnego, co osłabia jej gospodarkę. Jego zdaniem Moskwa, rozpętując wojnę, popełniła historyczny błąd, poświęcając przyszłość kraju na rzecz ambicji przywódcy.
Szef dyplomacji ocenił, że stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa i nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy.
„Ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim – obok Stanów Zjednoczonych i Chin – filarem nowego, globalnego układu sił. Czy będzie to Rosja czy Unia Europejska? Dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty” – powiedział.
Sojusze obronne
Szef MSZ zwrócił uwagę na pogarszające się relacje między USA a Europą. „Wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, ponieważ (...) bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami: Unia Europejska i przede wszystkim NATO. Każda z nich ma inną rolę – nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają” – powiedział.
Podkreślił, że Polska wzmacnia dwustronne sojusze obronne, a na znaczeniu zyskuje też współpraca w regionie Morza Bałtyckiego. „Łączą nas związki gospodarcze i społeczne, ocena zagrożeń, jak również determinacja do wspólnych działań. Nieprzypadkowo w tym regionie widzimy tak dużą dynamikę wzrostu wydatków obronnych” – powiedział. Podkreślił, że Polska wykorzystuje też swoje trwające przewodnictwo w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, aby współpracować jeszcze ściślej.
„Wspólnie możemy skuteczniej chronić naszą infrastrukturę krytyczną – gazociągi, ropociągi, kable energetyczne. Pozostajemy otwarci także na współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki oraz Inicjatywy Trójmorza. Bardzo ważne jest uzgodnienie tak zwanego „wojskowego Schengen”, aby pomoc z zagranicy mogła nadciągnąć nie po wielu tygodniach, lecz znacznie szybciej – bez barier prawnych” – dodał.
Europa na Unii, a nie na jej gruzach
W expose Sikorski podkreślił, że „członkostwo Polski w Unii Europejskiej nie jest ani dziełem przypadku, ani efektem przymusu”. „Tym, którzy chcieliby Unii słabej, albo Unii bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks. Kiedy po latach Bruksela zaczyna realizować nasze postulaty – w sprawie migracji stawiając nacisk na kontrolę granic, w polityce środowiskowej wycofując się z nadmiernych obciążeń, a w relacjach z Rosją sięgając po stanowcze środki w tym obronne, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić” – powiedział Sikorski.
Zaznaczył, że Europa potrzebuje reform, bo świat wokół nas szybko się zmienia.
„Ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o Unię Europejską, nie na jej gruzach” – podkreślił.
„Bez instytucji unijnych, które łagodzą napięcia między interesami państw członkowskich, egoizm jednych zderzyłby się z egoizmem innych. Groźne dla bezpieczeństwa i rozwoju Polski konsekwencje łatwo przewidzieć. Nie dajmy sobie wmówić, że członkostwo w Unii jest dla Polski szkodliwe lub, tym bardziej, że zagraża suwerenności (...). To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej” – powiedział szef MSZ.
Interesy Berlina?
Sikorski w expose odrzucił narrację, że UE wzmacnia dominację Niemiec, przypominając, że wspólnota powstała właśnie po to, by tę potęgę „okiełznać”, o czym mówił już Robert Schuman. Podkreślił, że silne Niemcy są dla Polski bezpieczniejsze w ramach Unii niż poza nią. Przypomniał też, że 3/4 polskiego eksportu trafia na rynek unijny, a Brexit kosztował Wielką Brytanię ok. 200 mld euro. Według jego wyliczeń Polexit oznaczałby dla Polski spadek PKB, wynagrodzeń i nawet o połowę niższy eksport żywności. Ostrzegł, że antyunijna retoryka, pojawiająca się u polityków byłej koalicji i „cieszy Moskwę”.
Sikorski przypomniał, że w 2026 r. czekają nas negocjacje nad kształtem przyszłego wieloletniego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028-2034.
Sikorski w expose podkreślił, że zjednoczona Europa wzmacnia NATO, a UE i Sojusz wzajemnie się uzupełniają. Wskazał na znaczenie unijnego instrumentu SAFE, który oferuje 150 mld euro tanich pożyczek na obronność – z czego ok. 44 mld ma trafić do Polski. Środki te są tańsze niż krajowe finansowanie i pozwolą zaoszczędzić nawet 36 mld zł, inwestując głównie w polski przemysł zbrojeniowy. Minister zaznaczył, że SAFE wzmocni europejski filar NATO i zwiększy bezpieczeństwo Polski, odpierając zarzuty, jakoby inwestycje te służyły interesom Berlina.
Przedstawiając w Sejmie doroczne expose szef MSZ powiedział, że w zasadzie całej Europy dotyczy „dość powszechna dezorientacja w kwestii stosunków ze Stanami Zjednoczonymi”. „Chcę podkreślić, że zdaniem rządu w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA: na płaszczyźnie bilateralnej, w ramach NATO oraz grupy G20, czyli platformy zrzeszającej największe światowe gospodarki, w której Amerykanie sprawują w tym roku prezydencję” – powiedział Sikorski.
Dodał, że dla Polski Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej.
Centrum dla sił USA
Szef MSZ zaznaczył, że polskie wydatki na obronę mają osiągnąć poziom 4,8 procent PKB, to znaczy 200 mld zł – około 55 mld dolarów. „Co ważne, pieniądze na nowy sprzęt wojskowy stanową więcej niż połowę tej kwoty. Także pod tym względem jesteśmy w NATO liderami” – dodał.
„Jeśli – jak zakładamy – działania Putina będą w dalszym ciągu destabilizować Europę i świat, Polska jest gotowa pełnić rolę regionalnego centrum dla sił USA: gościć bazy, misje, ćwiczenia i utrzymywać sprzęt kluczowy dla wschodniego skrzydła NATO. Korzyści z tego partnerstwa mają charakter dwustronny” – podkreślił szef MSZ.
Dodał, że „dostrzega to także obecna administracja w Waszyngtonie”. „Prezydent Trump zadeklarował wobec prezydenta Nawrockiego utrzymanie – a nawet możliwość zwiększenia – liczebności amerykańskich wojsk w Polsce. Na każdym spotkaniu przypominam amerykańskim partnerom, że utrzymanie ich wojsk w Polsce jest tańsze niż ich utrzymanie w USA” – powiedział Sikorski.
Stwierdził, że „mamy czego wspólnie bronić” i w tym kontekście przypomniał m.in., że Polska jest największym odbiorcą amerykańskiego gazu skroplonego w tej części Europy, a pierwsza polska elektrownia jądrowa „zostanie zbudowana w oparciu o technologię amerykańskiej firmy Westinghouse działającej we współpracy ze spółką konstrukcyjną Bechtel”.
Nie możemy być frajerami
Szef MSZ zwrócił uwagę, że interes USA nie musi być tożsamy z interesem Polski, co pokazała Jałta. „Daję to pod rozwagę tym, którzy chcą relacji międzynarodowych opartych wyłącznie na bezwzględnej walce o wąsko rozumiane interesy. Nie my określamy interes narodowy Stanów Zjednoczonych. Pytam prawą stronę sali: czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945. zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim?” – mówił szef MSZ.
„Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami” – oświadczył.
Wspólny wysiłek
Minister Sikorski podkreślił, że rozwój własnych technologii jest kluczowy dla suwerenności Polski i UE, innowacyjnej gospodarki oraz bezpieczeństwa. Zaznaczył znaczenie dyplomatycznej aktywności na Bliskim Wschodzie – w interesie Polski leży wygaszanie konfliktów, przeciwdziałanie ekstremizmowi i wspieranie Syrii oraz Palestyny.
„W relacjach z Izraelem istotne są zarówno stosunki handlowe, jak i partnerskie więzi między społeczeństwami. Uznajemy prawo Izraela do obrony, ale przestrzeganie prawa międzynarodowego pozostaje obowiązkowe” – mówił Sikorski.
Szef MSZ zaznaczył też udział Polski w pracach grupy G20 oraz apelował o szybkie podpisanie nominacji ambasadorskich. „Sukces na arenie międzynarodowej osiągniemy wspólnym wysiłkiem” – podsumował, wzywając do współpracy i budowy silnej, zamożnej i solidarnej Polski.
52. posiedzenie Sejmu - dzień 2. 26 lutego 2026 r.Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.