Pierwsze kontakty księdza Bosko z Polakami

Skąd na ziemiach polskich wiedziano o ks. Bosko?

Zanim pod koniec XIX wieku pierwsi salezjanie przybyli na ziemie polskie do Galicji, postać ks. Jana Bosko była już w miarę dobrze znana we wszystkich trzech zaborach. Wpływ na to miały różne czynniki, które z biegiem czasu jeszcze bardziej się nasilały.

Po powstaniu styczniowym wielka rzesza polskich emigrantów zalała Europę w tym i Włochy. Mieli oni też dotrzeć do Turynu.

Pierwsze kontakty księdza Bosko z Polakami

Polscy emigranci u ks. Bosko

Wiadomości Salezjańskie z 1901 roku informowały swoich czytelników, że już przed 30 laty zaczęli przybywać do ks. Bosko młodzieńcy narodowości polskiej, prosząc go o schronienie. (…) W ten sposób przyjął i wychował kilku, zanim jeszcze mógł nawiązać stosunki z różnymi osobami narodowości polskiej. Kilka lat później też w Wiadomościach Salezjańskich pojawia się informacja, że w latach 1865-1880 ks. Bosko przygarnął kilku młodych polskich emigrantów, którzy po powstaniu styczniowym znaleźli się na ziemi włoskiej. Sam Jan Bosko w jednym z listów do ministra oświaty z lipca 1879 r., broniąc swoją szkołę przez zamknięciem, podaje jako jeden z argumentów fakt przebywania w jego szkole Polaków. Choć są to dość ogólne wzmianki i w dużej mierze oparte na tradycji salezjańskiej, to jednak rzeczywiście wypadki 1863 r. mogły wpłynąć na zetknięcie się Polaków z ks. Bosko. Niewykluczone, że ks. Bosko wiedział coś o polskiej szkole, która od 1862 r. istniała w piemonckim miasteczku Cuneo koło Turynu. Jeśli tak, byłyby to faktyczne pierwsze kontakty z Polakami.

Skąd na ziemiach polskich wiedziano o ks. Bosko?

Źródeł informacji o kapłanie z Turynu było kilka. Przede wszystkim przekaz ustny. Przekazywano zasłyszane informacje o ks. Bosko jako o wielkim cudotwórcy, uzdrowicielu, który czynił to za przyczyną Maryi Wspomożycielki. Wielki wpływ na to, co mówiono miało słowo pisane. Obok wzmianek o ks. Bosko w prasie polskiej II połowy XIX wieku, podstawą informacji pisanej były przede wszystkim życiorysy i docierające do kraju czasopismo Bolletino Salesiano. Jego wydawanie rozpoczął ks. Bosko w 1877 r., chcą utrzymać łączność między członkami wielkiej Rodziny Salezjańskiej, informować dobrodziejów o dziełach, na które składali swoje ofiary. W dużej mierze pojawiały się informacje o nim samym i jego wszechstronnej działalności. Na ziemie polskie docierała wersja francuska: Bulletin Salesien, która powstała dwa lata później po włoskiej. Do zaboru rosyjskiego biuletyn i obrazki Matki Bożej Wspomożenia Wiernych były przemycane z Galicji, co miało ten dobry skutek – o którym wspomina ks. Eugeniusz Ceria w rocznikach zgromadzenia – że w 1884 r., krytycznym dla oratorium z powodu cholery, ruble wysłane przez „dobrych Polaków” były prawdziwie opatrznościowe. Stąd niewykluczone, że lektura Bolletin mogła w dużym stopniu umożliwić poznanie ks. Bosko i jego dzieła.

Największy jednak wpływ na poznanie osoby wielkiego wychowawcy z Turynu miały biografie wydawane po polsku, jeszcze za życia ks. Bosko. Pierwsza z nich ukazała się w 1883 r. w Warszawie nakładem Przeglądu Katolickiego. Trzecie jej wydanie (1886), znacznie poszerzone zatytułowane „Ksiądz Jan Bosko, opiekun i nauczyciel sierot", zawierało zdjęcie świętego wraz z jego podpisem. W tym samym roku we Lwowie ukazał się polski przekład książki francuskiego lekarza Karola d’Espinay pod tytułem „Ksiądz Bosco". Była to dotychczas najbardziej poważna i znacząca biografia, której autor znał osobiście ks. Bosko i opisał jego życie do 1880 r. Również na terenie zaboru pruskiego w Poznaniu w 1887 roku nakładem Księgarni Katolickiej, ukazała się trzecia biografia świętego, napisana przez L. Noël'a, zatytułowana „Ksiądz Jan Bosko, jego żywot i czyny podług różnych źródeł opracowane". Te trzy biografie niewielkich rozmiarów ogromnie ożywiły zainteresowanie postacią Jana Bosko i działalnością młodego zgromadzenia, bo rzeczywiście były znane, czytane i to we wszystkich trzech zaborach.

Listy Polaków do ks. Bosko

Przejawem zainteresowania osobą ks. Bosko jest liczna korespondencja adresowana do niego z całego świata, a gromadzona w Centralnym Archiwum Salezjańskim w Rzymie. Wśród nich jest blisko 200 listów pisanych przez Polaków z ziem polskich i emigracji. Autorami są najczęściej ludzie prości, ale nie brakuje też przedstawicieli znanych rodów arystokratycznych, jak choćby księżna Elżbieta Radziwiłłówna, księżna Helena Sanguszko, hrabina Julia Aleksandrowicz, Maria Tyszkiewicz, Maria Walewska, Zofia Sołtyk, Pelagia Potocka, Stanisława Zamojska, hrabina Działyńska, hrabia Zygmunt Bielski i inni. Piszą we własnym imieniu lub na prośbę innych osób także księża i siostry z różnych zgromadzeń zakonnych oraz osoby świeckie rozmaitych zawodów. Najwięcej jest listów po francusku i łacinie, ale zdarzają się też po polsku. Większość listów została napisana między listopadem 1887 roku a styczniem 1888 roku. Niektóre datowane są też na luty 1888 roku, a więc już po śmierci Jana Bosko, o czym piszący nie wiedzieli. Tak liczna korespondencja pozostaje w bezpośrednim związku z drukowanymi na ziemiach polskich biografiami i docierającym biuletynem do coraz większej liczby Pomocników Salezjańskich. Przychodziły do ks. Bosko listy zarówno z dużych miast, jak Warszawy, Krakowa, Lwowa czy Wilna, jak i mniejszych: Kielc, Kowna, Zgierza, Przemyśla czy Żytomierza. Najczęściej pojawiają się w nich prośby o zdrowie własne lub osób najbliższych, prośby o modlitwę wstawienniczą u Boga i za przyczyną Matki Najświętszej. Wraz z listami nadchodziły do Turynu ruble, floreny, liry, franki czy marki, przeznaczone dla biednych chłopców w oratorium i pierwszych salezjanów. Pojawiają się też w listach propozycje objęcia już istniejących dzieł wychowawczych, jak i tworzonej fundacji dobroczynnej księcia Aleksandra Lubomirskiego przeznaczonej na zakład wychowawczy dla zaniedbanych chłopców. Ta ostatnia propozycja po długich pertraktacjach zostanie stopniowo od 1905 r. przyjęta przez salezjanów.

Jak dotąd w niewielkim stopniu udało się odnaleźć odpowiedzi ks. Bosko na listy pisane z Polski. Być może część z nich na wskutek zawieruch wojennych zaginęła albo czeka na odnalezienie w różnych archiwach i upowszechnienie. Jednym z nich jest list od ks. Bosko pisany po francusku do Walerii Zarzyckiej.

Osobiste kontakty Polaków z ks. Bosko

Jednym z pierwszych Polaków, którzy osobiście spotkali się z ks. Janem Bosko byli książę Paweł Sanguszko i jego żona Maria. Spotkali się w Rzymie w 1867 r. Rok później zmarła jego żona, o czym książę powiadomił ks. Bosko listownie. Przy wielu okazjach kapłan z Turynu wspominał i pozdrawiał księcia Sanguszkę i jego matkę. W czasie licznych wizyt ks. Bosko we Francji odbywały się różne spotkania z arystokratami polskimi, jak choćby w 1882 r. w Cannes, gdzie uzdrowił młodą 22-letnią Polkę, Stefanie Roland, cierpiącą na bóle kręgosłupa i bezwład w nogach. W tym samym miejscu spotkała się z ks. Bosko Jadwiga Drużbacka, która po latach wspomniała prorocze słowa ks. Bosko: „O, Polacy są wiernymi dziećmi świętego Kościoła katolickiego, dlatego Polska odzyska wolność i pani to zobaczy”.

Obfitujący w liczne spotkania z Polakami był pobyt ks. Bosko w Paryżu. 29 kwietnia 1883 hrabina Wanda z Radziwiłłów Grocholska gościła kapłana w swojej rezydencji. 18 maja ks. Bosko przyjął zaproszenie księcia Władysława Czartoryskiego i odwiedził jego rodzinę w Hotelu Lambert. Wtedy to wypowiedział do młodego księcia Augusta Czartoryskiego znamienne słowa: Od dawna pragnąłem pana poznać. Spotkanie to odegrało decydującą rolę w sprawie powołania zakonnego młodego księcia. Od tej pory nawiązał korespondencję z ks. Bosko, posyłając ofiary na cele salezjańskie.

Jedną z ostatnich osób, które miały możliwość osobiście spotkać się z ks. Bosko, była hrabina Branicka, którą Jan Bosko odwiedził 24 marca 1886 r. w Nizza w towarzystwie swoich współbraci.

Zapewne to nie jedyne osoby, które miały szczęście spotkać ks. Bosko w swoim życiu lub z nim korespondować Być może znajdą się jeszcze dokumenty, które poszerzą naszą dotychczasową wiedzę na ten temat.

opr. aś/aś

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama