Nachalne przekonywanie ludzi, że świat współczesny masowo opuścił Boga to propaganda u schyłku, a nie punkt wyjścia do rzeczywistości. Przemysław Babiarz za to nie tylko komentuje mistrzostwa ale sam jest mistrzem, co udowodnił w wywiadzie dla Krzysztofa Ziemca na kanale „Otwarta konserwa”. Redaktor Babiarz wspomina w pewnej chwili rozmowę z kolegą, który mieszka w takim kraju jak Indonezja. To egzotyczne państwo – opowiada Babiarz – gdzie obecność Boga w przestrzeni publicznej wyczuwa się wręcz naturalnie. Podobno w Indonezji częstym pytaniem na wejście jest kwestia: jaką religię wyznajesz? A gdyby ktoś odpowiedział, że jest niewierzący, spotka się tylko ze zdziwionym spojrzeniem rozmówcy. Wraz z upływem minut w studio pana Ziemca, dialog dwóch znakomitych redaktorów nabiera intelektualnej pikanterii. Przemysław Babiarz zaczyna wspominać z kolei mistrzostwa w Katarze. Emir arabskiego państwa, zdrowo otwarty dla wierzących, kazał wystawić w czasie zawodów między innymi namiot dedykowany katolikom na modlitwę. Co więcej, podkreślił redaktor Babiarz, specjalna obsługa przy wejściu przepytywała szczegółowo wchodzących: jakiego wyznania jesteś? O zgrozo, niekatolików nie wpuszczano do środka, by nie prowokować do zamętu gapiostwem, fotografowaniem, hejtem lub protestem. Europa, Europa i jej fobie to nie wszystko – co więcej, to naprawdę niewiele w proporcjach do całego świata.
Pan Bóg ma na tej ziemi więcej szczerych wyznawców niż lewicowe media dobrze opłacanych propagandystów. Ludzi zepsutych stanem globalnej zapaści nie brakuje ale ukrytą, niestety zahukaną i nieświadomą swej siły większość trzymają ciągle osoby wartościowe i wierzące. Aksjologiczna przewaga zastygła jedynak w paraliżu i zatkała rękami uszy, ogłuszona barbarzyńskim dźwiękiem rewolucyjnej trąbki. To dlatego wielu dziś waha się złożyć jednoznaczne świadectwo. Albo z lęku przed krytyką ideologicznego układu, przykrościami czy uciskiem. Albo w stanie wewnętrznej ignorancji, bo formacja katolicka ostatnich lat spadła generalnie do opłakanego poziomu. Albo dlatego, że przeszli w życiu przez moralne zakręty, uznając w efekcie, iż w takim stanie sumienia nie wnoszą już nic do sprawy. Albo z powodu nierozumnego kompleksu fikcyjnej nowożytności, co wieści, że przyszłość musi być technologiczna a religia to przeżytek. Tak czy inaczej, ludzkość nadal wierzy Bogu, wypchnięta do przekrzyczanej diaspory. Skutkiem tego Europę zdominował specyficzny ruch, który można nazwać paradoksem socjotechnicznej większości. W istocie będzie to faktyczna mniejszość, co brutalnym kopniakiem, cyniczną ustawką, brudnym chwytem potrafi zamykać kościelne instytucje, zmieniać pod stołem prawo naturalne czy uzurpować władzę. Pora zdać sobie sprawę, że tak zwany europejski ateizm to odgórne szkolenie, a nie wybór oddolny.
Problemem chrześcijan w Tesalonice było przekonanie o momencie paruzji tu i teraz, jeszcze za obecnego pokolenia. Wierzący upadali tym samym na duchu, gdy tryumfujący Chrystus nie wracał, umierali zaś kolejni członkowie Kościoła (por. 1 Tes 4, 13b). Żałoba duszy zawsze podcina misyjną gorliwość, a Tesaloniczanom zdawało się, że z dnia na dzień jest ich coraz mniej. Zupełnie inaczej postrzega sprawę liczebności swoich uczniów Pan Jezus w ewangelii. Wydarzenie z synagogi w Nazarecie będzie w istocie obrazem nadchodzącej męki Chrystusa (por. Łk 4, 29 – 30). Ale Pan nie kryje się i nie ucieka przed konfrontacją świadomy, że ukrzyżowanie przymnoży wyznawców młodemu Kościołowi.
Jesteś cenzurowany posunięciami wpływowej siatki ale nie bezsilny. Co musisz robić, by odważnie wziąć udział w przywracaniu wartościom ich naturalnej potencji? Europa to zaledwie mentalny skrawek cywilizacji. Ziemia nadal znajduje się w ręku Boga. Myśl po chrześcijańsku, nie po europejsku.