Nadużywać miłosierdzia Boga?

„Dziwił się ich niedowiarstwu”. Głoszę kerygmat innym. Gdy czasem popełniam głupi błąd, wówczas mój duch jest wzburzony. Jestem wściekły na siebie. Trudno mi wówczas przyjąć Miłość Chrystusa.

Pierwsze czytanie ukazuje drugi wielki grzech Dawida. Pierwszy grzech (Batszeba i jej mąż Uriasz), zaowocował śmiercią dwóch osób. Dzisiejszy grzech spowodował śmierć siedemdziesięciu tysięcy ludzi. Bezsprzecznie Dawid jakby nie nauczył się na swoim pierwszym grzechu. Za pierwszym razem dał się ponieść pożądliwości i stał się niewolnikiem strachu. Za drugim razem uległ grzechowi pychy. Zwyciężył wszystkie królestwa. Postawił się na miejscu Boga. Tylko Bóg jako Stwórca Izraela, miał prawo znać liczbę swojego ludu.

Ojcowie Kościoła widzą tu „anatomię grzechu”. Drugi grzech jest „subtelniejszy” oraz okrutniejszy w skutkach. Pierwszy grzech był wynikiem pragnienia posiadania ciała jednego człowieka. Drugi wynikał z poczucia bycia właścicielem całego ludu.

Psalm responsoryjny to, według biblijnej tradycji, wyznanie Dawida po pierwszym grzechu: „Wyznaję mą nieprawość, Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu”. A jednak się „nie poprawił”. Zrobił coś jeszcze gorszego. Ktoś mógłby powiedzieć, że nadużył Bożego zaufania, Bożego miłosierdzia.

Św. Jan Paweł II stwierdzał, że Dawid jest ikoną grzesznika, który nie ucieka, nie wypiera swojego grzechu, choć próbował go ukryć. On jest tym, który wraca do miłosierdzia Boga. On akceptuje skutki swoich grzechów. On wie, że poza Bogiem nie ma życia. Dlatego jest figurą Kościoła, który jest święty i grzeszny. Chrześcijanin to nie heros wiary, któremu się już udało nie upadać, to „człowiek nieustannego powrotu”. Papież Franciszek powiedział: „Bóg nigdy nie męczy się przebaczając nam. To człowiek męczy się i przestaje wracać do Chrystusa po wybaczenie”.

Chrystus dziś przez ten komentarz przychodzi do ciebie czytelniku, jak niegdyś do Nazaretu. Czy zastanie cię gotowym na przyjęcie Jego Miłości przebaczającej? Czy też zderzy się z twoim przekonaniem: „jakie to ja mogę mieć grzechy?”. Lub: „Tyle razy już próbowałem się poprawić. To już nie ma sensu!”.

Odwagi! Bóg cię kocha, tak, jak kochał Dawida i uczynił go świętym, figurą Chrystusa. Z ciebie też chce i może uczynić świętego. Bez względu na to, jak nisko upadłeś, jak jesteś zniewolony grzechem. „Niech mi się stanie według Twego planu Panie!”.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama