reklama

Lenzi Sheible: od aborcjonistki do proliferki

Lenzi Sheible, która w 2014 r. założyła Fund Texas Choice, niedawno zeznawała przeciwko finansowaniu tego rodzaju organizacji podczas przesłuchania w teksańskim komitecie senackim, podkreślając, że jej wcześniejsza działalność oparta była na całkowicie błędnych założeniach i skutkowała olbrzymimi szkodami społecznymi. Obecnie jest przekonana, że „życie zaczyna się w momencie poczęcia”.

MG

dodane 04.04.2025 11:51

Działalność pro-life może czasem wydawać się „orką na ugorze”. Pomimo licznych kampanii, odwoływania się do wiedzy biologicznej i do sumienia, pomimo ukazywania dramatycznych skutków aborcji, środowiska pro-choice wydają się być głuche na wszelkie argumenty. A jednak działalność pro-life ma sens. Nawet jeśli nie uda się trafić do wszystkich, owa „orka na ugorze” w końcu przynosi efekty, czego dobrym przykładem jest Lenzi Sheible.

Jako 20-letnia studentka University of Texas, założyła ona fundusz aborcyjny w odpowiedzi na uchwalenie poprzedniej ustawy stanowej chroniącej nienarodzone dzieci przed aborcją po 20 tygodniach. Celem organizacji non-profit było pomaganie kobietom w przeprowadzaniu aborcji poza stanem poprzez pomoc w pokryciu kosztów finansowych podróży na aborcję. Od tego czasu Teksas zaczął chronić większość nienarodzonych dzieci przed aborcją, z wyjątkiem bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia matki.

Omijanie prawa

Sposób działania Fund Texas Choice przypomina to co robi nasz rodziny „Aborcyjny Dream Team” – to omijanie prawa poprzez umożliwianie kobietom dokonywania aborcji tam, gdzie nie sięga miejscowa jurysdykcja. Fund Texas Choice zapewnił niezliczonym kobietom możliwość skorzystania z „turystyki aborcyjnej”, pokrywając koszty przelotu, hoteli i inne wydatki. Już w pierwszym roku działalności organizacja poinformowała, że wydała około 10 000 dolarów na pomoc 35 kobietom w pokryciu tych wydatków. W tamtym czasie Sheible twierdziła: „Ludziom, którzy nie są zwolennikami aborcji, to co robimy, wydaje się nadużyciem. Wygląda na to, że celowo staramy się obejść istniejące bariery prawne, i właśnie o to chodzi”.

Po czasie jednak argumenty pro-life dotarły do jej świadomości i sumienia. Zrozumiała, jaką krzywdę aborcja wyrządza zarówno kobiecie, jak i nienarodzonemu dziecku. Obecnie jest jedną z osób, które głośno i dobitnie sprzeciwiają się aborcji.

Podczas przesłuchania w Senacie 27 marca, Sheible, pracująca jako prawnik w Teksasie, powiedziała, że jest tam, aby zeznawać na korzyść senackiego projektu ustawy 33 i senackiego projektu ustawy 2880. Pierwsza z nich Ustawa ma na celu zmianę kodeksu stanowego, aby zakazać finansowania „podmiotów wspierających aborcję” - takich jak fundusz aborcyjny, który Sheible założyła dekadę temu. Mówi ona, że „[A] podmiot rządowy nie może zawierać transakcji dotyczących zasobów podatnika ani przeznaczać lub wydawać pieniędzy na zapewnienie jakiejkolwiek osobie wsparcia logistycznego w wyraźnym celu pomocy kobiecie w uzyskaniu aborcji lub usług dostawcy aborcji”. Ustawa koncentruje się w szczególności na miastach Austin i San Antonio, które przeznaczyły odpowiednio 400 000 i 500 000 dolarów na pomoc mieszkańcom w dostępie do aborcji.

Druga ustawa senacka – 2880 ma na celu zapewnienie, aby pigułka aborcyjna nie była dystrybuowana przez Internet i aby nie wolno było publikować w internecie informacji, jak dokonywać aborcji chemicznej.

Aborcja nie jest rozwiązaniem problemów społecznych

Oto jej świadectwo złożone przed Senatem:

Wierzę, że życie zaczyna się w momencie poczęcia, choć nie zawsze tak uważałam.

Ostatni raz byłam w tym pomieszczeniu w 2013 roku podczas głosowania w sprawie Wendy Davis. Byłam... bardzo podekscytowana, a potem założyłam organizację o nazwie Fund Texas Choice. To bardzo interesujące, że moi przedmówcy wspominają dziś o moim pomyśle, ale w tamtym okresie naprawdę sądziłam, że ludzie powinni mieć prawo do przerywania ciąży.

Po uzyskaniu dyplomu prawnika i po urodzeniu dzieci, zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać, aż dotarło do mnie, że nie mogę twierdzić, że indywidualna osoba może decydować o tym, kiedy zaczyna się życie i [że] zależy to od tego, jak odczuwa to dana osoba.

W dalszym ciągu swej wypowiedzi podkreśliła konieczność zamknięcia luk prawnych, aby organizacje takie, jak Fund Texas Choice nie mogły go bezkarnie obchodzić.

Teksas już zdecydował, że aborcja jest czymś, czego nie chcemy w naszym stanie. Sądzę, że inni mówcy nie rozumieją sedna sprawy. Chcą, aby aborcja była legalna, ale w tej ustawie nie o to chodzi. Ta ustawa dotyczy zamknięcia luk prawnych, które już istnieją.

Z doświadczenia wiem, że organizacje zajmujące się dostępem do aborcji bardzo ciężko walczą o obejście prawa; taki jest ich cel. Chodzi o to, że aborcja jest trudno dostępna, więc dzięki pieniądzom i wolontariuszom staje się o wiele łatwiejsza, szczególnie dla biednych kobiet, których inaczej nie byłoby na nią stać.

Czy nie jest to niepokojące? Chodzi o to, że to właśnie najbiedniejszym kobietom pomagają dokonać aborcji.

Jej argumentacja odkrywa to, co chcieliby ukryć aborcjoniści: dla ubogiej kobiety decyzja o urodzeniu dziecka może wiązać się z olbrzymią niepewnością materialną: czy zdoła je utrzymać? Czy będzie miała pracę? Co stanie się z dzieckiem, gdy jako matka nie będzie miała środków do życia? W jej sytuacji decyzja o aborcji nie jest żadnym „wyborem”, ale wynikiem ekonomicznej opresji, społecznego wyzysku. Prawdziwa pomoc to nie ułatwienie aborcji, ale stworzenie warunków do godziwego życia – poprzez zasiłki wychowawcze, poprzez uczciwe warunki pracy i zapewnienie osłon socjalnych. Nie jest tajemnicą, że w warunkach amerykańskich prawa pracowników są bardzo słabe, koszty życia coraz wyższe, a ubezpieczenie zdrowotne nie ma charakteru powszechnego i bardzo często nie pokrywa rzeczywistych kosztów leczenia. Zamiast jednak zająć się prawdziwymi przyczynami problemów ubogich kobiet, łatwiej jest zaproponować im aborcję.

Sama Sheible doświadczyła w swoim życiu społecznej i ekonomicznej marginalizacji i być może był to jeden z czynników, który uświadomił jej, że aborcja nie jest prawdziwym rozwiązaniem.

Swoje zeznania przed Senatem Sheible podsumowała słowami:

„Trudno wyobrazić sobie wszystkie szkody, jakie mogłabym [kiedyś] wyrządzić, otrzymując od władz miejskich dotację w wysokości 500 000 dolarów. Dopilnujmy więc, aby miasta nie mogły zapewniać tego rodzaju finansowania”.

Mowa tu o furtce, którą wykorzystywały niektóre miasta w stanie Teksas. Choć prawo stanowe zabrania finansowania aborcji z pieniędzy podatników, jednak Austin i San Antonio obeszły te przepisy, twierdząc, że nie płacą za aborcję, a jedynie pokrywają koszty podróży z nią związane. Pokazuje to, jak do prawa podchodzą zwolennicy aborcji, którzy chętnie mówią o „prawach kobiet”. W istocie nie chodzi im o żadne prawo, ale o możliwość kontynuowania swojej złowrogiej działalności wszelkimi dostępnymi sposobami.

Zeznania Sheible przed teksańskim Senatem to dowód na to, że zmiana jest możliwa i że nie należy poddawać się presji aborcjonistów, lecz stale i systematycznie bronić prawa do życia każdego człowieka – od najmłodszego do najstarszego.

Źródło: Live Action

1 / 1

reklama