reklama

Dożywocie dla byłego prezydenta. W 2024 r. wprowadził stan wojenny

Były prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol został skazany przez sąd w Seulu na karę dożywocia za kierowanie zamachem stanu. Wymiar sprawiedliwości uznał go za winnego próby paraliżu władzy ustawodawczej i naruszenia porządku konstytucyjnego poprzez wprowadzenie stanu wojennego w 2024 r. Zwolennicy Juna demonstrowali przed budynkiem sądu.

JJ

dodane 19.02.2026 09:38

Przewodniczący składu sędziowskiego Dzi Gwi Jeon podkreślił w ustnym uzasadnieniu, że choć samo ogłoszenie stanu wojennego nie musi oznaczać zamachu stanu, to w tym przypadku cel oskarżonego był jasny.

„Trudno zaprzeczyć, że oskarżony zamierzał trwale uniemożliwić funkcjonowanie Zgromadzenia Narodowego (parlamentu – red.), wysyłając wojsko, blokując gmach i planując aresztowania kluczowych polityków”

– oświadczył sędzia. Sąd uznał te działania za wypełniające znamiona buntu i naruszenia porządku konstytucyjnego. Były prezydent został także uznany za winnego nadużycia uprawnień.

Surowe kary

Wraz z Junem wyroki usłyszeli jego kluczowi współpracownicy, oskarżeni o współudział w puczu.

Były minister obrony Kim Jong Hjun został skazany na 30 lat więzienia za planowanie zamachu stanu i wydawanie rozkazów wojsku. Na 18 lat pozbawienia wolności skazano byłego dowódcę wywiadu wojskowego Ro Sang Wona. Wyroki usłyszeli także byli szefowie policji, którzy brali udział w pacyfikacji parlamentu: Czo Dzi Ho – 12 lat więzienia, oraz Kim Bong Sik – 10 lat. Były szef straży parlamentarnej Mok Hjun Tae spędzi w zakładzie karnym trzy lata. Dwóch oskarżonych niższych rangą uniewinniono.

Wszyscy skazani mają siedem dni na złożenie apelacji – podkreślił sędzia, kończąc posiedzenie.

65-letni Jun przyjął wyrok z kamienną twarzą, nie okazując emocji. Sąd w uzasadnieniu wymiaru kary wytknął mu brak skruchy, podkreślając, że „wyrządził fundamentalne szkody południowokoreańskiej demokracji” oraz unikał udziału w części rozpraw. Jako okoliczności łagodzące wskazano jednak fakt, że plan przewrotu był „mało precyzyjny” i zakończył się fiaskiem, a siły porządkowe powstrzymały się od użycia ostrej amunicji.

Nie zasłonisz nieba dłonią

Obrońca byłego prezydenta ostro skrytykował orzeczenie, sugerując polityczne tło procesu i upadek zasad prawnych.

„Nie można zasłonić nieba dłonią; jedyne, co się zasłania, to własny wzrok. Kiedy chmury się rozstąpią, słońce nieuchronnie się pojawi” – powiedział dziennikarzom przed sądem mecenas Juna, cytowany przez portal Korea Joongang Daily. Prawnik podał w wątpliwość sens składania apelacji w systemie, w którym – jego zdaniem – „prawo jest lekceważone”.

Oczekuje się, że sprawa Juna ostatecznie trafi do Sądu Najwyższego.

W opinii przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Wu Won Szika sąd potwierdził, że wprowadzenie przez Juna stanu wojennego było aktem rebelii. Wu podkreślił również, że władza musi być sprawowana w ramach konstytucji, dodając, że Jun powinien przeprosić Koreańczyków, nawet jeśli jest to spóźnione – podały lokalne media.

Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Przed sądem zgromadziły się setki zwolenników byłego prezydenta. Tłum zareagował na wieści o dożywociu rozczarowaniem i płaczem.

„Korea jest w ruinie!” – krzyczeli zgromadzeni, oglądając transmisję z posiedzenia sądu na telebimach.

Wojsko w siedzibie parlamentu

Czwartkowy wyrok zakończy 443-dniową sagę, która rozpoczęła się wieczorem 3 grudnia 2024 r. od dramatycznych scen pod Zgromadzeniem Narodowym po ogłoszeniu przez Juna stanu wojennego.

Wojsko na rozkaz prezydenta wdarło się wówczas do parlamentu z młotami i karabinami, wybijając szyby i próbując aresztować deputowanych. Ci zdołali się jednak zebrać i jednomyślnie przegłosować zniesienie stanu wojennego, co wymusiło wycofanie wojsk z gmachu po kilku godzinach chaosu i otworzyło drogę do usunięcia Juna z urzędu i postawienia go przed sądem.

W połowie stycznia br. były prezydent został już skazany na pięć lat pozbawienia wolności za nadużycie władzy, w tym wykorzystanie ochrony prezydenckiej do zablokowania próby aresztowania go.

Czwartkowy wyrok ogłoszono w tej samej sali sądowej, w której w 1996 r. skazano na karę śmierci innego byłego przywódcę i dyktatora, Czun Du Hwana, m.in. za działania związane z zamachem stanu w 1979 r. Rok później Czun został ułaskawiony.

Krzysztof Pawliszak (PAP)

 

Źródło: Logo PAP

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..

reklama