Igrzyska olimpijskie są nie tylko miejscem rywalizacji sportowej, wyczynu i wyzwań sportowych na najwyższym poziomie, ale również intensywną przestrzenią relacji międzyludzkich. Pozwalają poczuć się wspólnotą choćby przez kilka dni. Wskazuje na to kapelan włoskich olimpijczyków ks. Franco Finocchio. Dziś rozpoczynają się XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie.
Włoski duchowny wyjaśnia, że jego praca kapelana polega na zapewnieniu posługi religijnej tym, którzy tego pragną. Odprawia Msze św., których miejsce i godziny są wskazane w newsletterze, rozsyłanym do olimpijczyków. Jest też dostępny na spotkania i rozmowy „w chwilach nieformalnych, które pomagają poznać się wzajemnie i zbudować zaufanie”.
Pytany przez katolicką agencję SIR, jak wiara może pomóc stawiać czoło zmęczeniu, niepowodzeniom, porażkom i ograniczeniom sportowców, ks. Finocchio wyjaśnia, że w taki sam sposób, jak w innych okolicznościach życia.
„Wiara pomaga żyć, dając możliwość poszukiwania sensu we wszystkim w świetle Ewangelii. Nie sądzę, żeby było inaczej w przypadku sportowca, ucznia, rodzica czy dziadka. Życie oferuje łaski i próby: wszystko może być przeżywane w tym świetle, jeśli tylko ktoś się na to zdecyduje, pozwalając się kierować słowem Bożym i spotkaniu ze zmartwychwstałym Chrystusem” – wskazuje duchowny.
Włoskim olimpijczykom życzy, by byli szczęśliwi i pełni entuzjazmu, cieszyli się, że mogą tu być, uczestniczyć w igrzyskach i dzielić tę wspaniałą imprezę z przyjaciółmi, którzy przyjeżdżają z całego świata. Ale również, by byli dumni z tego, że mogą wzbudzać emocje w całym kraju, który z uczuciem będzie śledził ich zmagania, pomagając Włochom „poczuć się wspólnotą choćby przez kilka dni”.
Ponadto sportowcy, będąc osobami młodymi i zaangażowanymi, „mogą być inspiracją dla wielu innych młodych ludzi poprzez swoje działania i słowa”. Ucząc na co dzień w państwowym liceum w Novarze, ks. Finocchio wie, że „powinniśmy mówić chłopcom i dziewczętom, iż «sukces» w życiu nie zależy tylko od nich, ale od wielu czynników”. Jednak podejmowanie prób jego osiągnięcia „zależy tylko od nich”.
„Właśnie dlatego nigdy nie możemy rezygnować z podjętego przedsięwzięcia i musimy zaakceptować rezultat, jakikolwiek by on nie był. Zasada sportu mówi, że nigdy nie przegrywasz: albo wygrywasz, albo się uczysz” – wskazuje duchowny.
Gdyby miał jednym słowem określić swą misję podczas igrzysk, wybrałby „wspólnotę”. „To słowo, którego potrzebuje cały świat. Za dużo jest rozbicia, sprzeczności, partykularyzmów. Zwykli ludzie są coraz bardziej zdezorientowani i przestraszeni, ponieważ czują się osamotnieni, pozostawieni własnemu losowi, często odizolowani. Musimy odkryć na nowo piękno tego słowa i zaangażować się w budowanie wspólnoty każdego dnia, nie pozostawiając nikogo w tyle, zwłaszcza tych najsłabszych” – podkreśla ks. Finocchio, dodając, że „każdy mieszkaniec wioski olimpijskiej odkrywa piękno i prostotę bycia razem we wspólnocie”, gdyż „je się razem, śpi pod jednym dachem, jest się tam z tego samego powodu”.
Źródło: KAI