Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oświadczyła w poniedziałek w Brukseli, że nie podziela optymizmu specjalnego wysłannika USA Steve'a Witkoffa, który widzi możliwość zorganizowania wkrótce szczytu między przywódcami Ukrainy i Rosji. Według Kallas rosyjscy negocjatorzy „nie traktują sprawy poważnie”.
Po kolejnej rundzie rozmów delegacji Ukrainy, USA i Rosji w zeszłym tygodniu w Genewie Witkoff ocenił, że w ciągu trzech tygodni może dojść do kolejnych negocjacji, które potencjalnie mogą doprowadzić do zorganizowania szczytu z udziałem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i rosyjskiego przywódcy Władimira Putina.
Kallas powiedziała dziennikarzom, że nie podziela tego optymizmu. „Negocjatorzy ze strony rosyjskiej nie traktują sprawy poważnie i nie chcą rozmawiać o niczym politycznym” – zaznaczyła.
„Byliśmy świadkami silnej presji wywieranej na Ukrainę, by ustąpiła i zrezygnowała z tego, czego nie chce, ale to nie przynosi długotrwałego pokoju. Nie jestem więc zbyt optymistycznie nastawiona, że zobaczymy jakiekolwiek rezultaty w nadchodzących tygodniach i miesiącach” – podkreśliła Kallas.
Wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych przed spotkaniem ministrów spraw zagranicznych UE w poniedziałek w Brukseli zapowiedziała, że podczas posiedzenia szefowie dyplomacji omówią negocjacje z Rosją w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie.
„Do tej pory presja była wywierana na Ukrainę, jeśli chodzi o rozmowy pokojowe, ale jasne jest, że (taka presja – PAP) musi być też na Rosję, ponieważ to ona jest agresorem w tej wojnie” – podkreśliła.
„Jeśli nie chcemy, żeby to się dalej rozwijało, to musimy również zobaczyć ustępstwa ze strony Rosji” – dodała Kallas.
Według niej ten, kto rozmawia z Rosjanami, powinien pytać ich o te ustępstwa. „Jeśli prosisz o wiele, dostajesz mało. Jeśli prosisz o mało, nic nie dostajesz, a jeśli nie prosisz o nic, sam zapłacisz dodatkowo” – zaznaczyła.
Źródło: 